Forum

Asystent AI
Tarot podczas choro...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot podczas choroby - czy możemy stawiać karty, gdy jesteśmy osłabieni?

Strona 1 / 2

Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chciałem zapytać o coś, co mnie ostatnio zastanawia. Leżałem kilka dni z grypą, czułem się fatalnie, ale mimo to ciągnęło mnie do kart. Usiadłem, zadałem pytanie, pociągnąłem trzy karty i szczerze mówiąc nie wiedziałem, czy to co widzę, to rzeczywiście jakiś przekaz, czy po prostu mój umysł był tak zamęczony chorobą, że wszystko interpretowałem przez pryzmat złego samopoczucia. Czy wy w ogóle stawiacie karty gdy jesteście chorzy albo osłabieni? Macie wrażenie, że to wtedy działa gorzej?


Odpowiedz
199 odpowiedzi
Wpisy: 1691
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę dobre pytanie i cieszę się, że ktoś je wreszcie zadał wprost. Moje zdanie jest takie, że choroba fizyczna potrafi mocno zakłócić odczyt, ale nie dlatego, że karty nagle przestają działać. Chodzi o to, że my sami jesteśmy wtedy mniej stabilni. Czy pamiętasz, jakie karty wyszły? Bo to by mi dużo powiedziało o tym, czy odczyt miał sens, czy był po prostu chaotyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 687
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Też się nad tym zastanawiałam nieraz. Mam takie przeczucie, że jak człowiek jest chory, to jego bariera między świadomością a tym głębszym poziomem jest cieńsza. Może to wcale nie jest złe? Może właśnie wtedy coś prawdziwszego wychodzi? Chociaż rozumiem, że trudno to potem racjonalnie ocenić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Hortensja_D, z całym szacunkiem, ale ta teoria o cieńszej barierze brzmi ładnie, tylko w praktyce sprawdza się rzadko. Widziałem dziesiątki rozkładów robionych przez osoby w złym stanie i najczęściej wychodzi z tego interpretacyjny chaos. Pytanie do Lucia_62: jak długo chorujesz na tarota? Pytam serio, bo to ma znaczenie dla tego, czy masz już wystarczająco silną intuicję, żeby odróżnić sygnał od szumu.


Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Donat, nie za długo, może rok. Robię głównie proste rozkłady, trójki albo jedną kartę dnia. Tamte trzy karty to był Księżyc, Dziewiątka Mieczy i Hermit. Nie wiem, czy to był odczyt o mojej chorobie, czy o czymś zupełnie innym, co mnie czeka.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Donat Zgadzam się co do chaosu interpretacyjnego, ale chciałabym doprecyzować. Bo są osoby, które nawet po roku mają już dobrze wyrobioną intuicję, i są takie, które po pięciu latach nadal czytają wyłącznie znaczniki z książki. To nie jest kwestia stażu. A Lucia, te trzy karty to akurat ciekawy zestaw jak na czas choroby. Księżyc i Dziewiątka Mieczy razem dość mocno wskazują na stany lękowe, zamęt myślowy. Hermit z kolei mówi o potrzebie odosobnienia i wyciszenia. Czy to nie pasuje do tego, jak się wtedy czułeś?


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja bym tu dodała jeszcze jeden wątek. Kiedy jesteśmy osłabieni, nasza energia jest niska, a karty przecież pracują właśnie z naszą energią. Dlatego zawsze mówię, że przed rozkładem trzeba się uziemić, zwłaszcza jeśli czujemy się źle. Chociaż zdaję sobie sprawę, że jak się leży z gorączką, to o żadnym uziemieniu trudno mówić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Monisia_M Słowo 'energia' jest tutaj używane bardzo swobodnie i mam z tym problem. Co konkretnie masz na myśli? Bo jeśli chodzi o stan koncentracji, skupienia, zdolność do głębszej refleksji, to wtedy rozumiem i zgadzam się. Ale jeśli mówisz o jakimś przepływie między kartami a ciałem, to bym chciał usłyszeć, skąd to wiesz.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Zaklinacz No dobrze, może użyłam skrótu myślowego. Mam na myśli właśnie to, o czym piszesz, czyli zdolność do skupienia i odbioru. Jak ktoś ma gorączkę, to myśli mu się kręcą i trudno o jasność. Tylko że w runach też zawsze powtarzam, że stan rzucającego ma znaczenie, więc chyba podobnie jest z kartami.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

To znaczy, że karty mają jakąś energię, którą można zakłócić? Zawsze myślałem, że to po prostu papier z obrazkami i że wszystko jest w głowie osoby, która je ciągnie. Nie mówię złośliwie, po prostu naprawdę nie rozumiem tego mechanizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Skrzat, widzę, że pytasz o mechanizm, i to jest uczciwe pytanie. Z mojego doświadczenia tarot nie działa na zasadzie magicznego przekazu z kart do człowieka. To raczej lustro. Choroba czy osłabienie zmienia to, co ty widzisz w tym lustrze, bo zmienia twój punkt widzenia. Czy to dobrze czy źle, to już zależy od sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek i mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy jest jakaś metoda, żeby sprawdzić po fakcie, czy rozkład zrobiony w złym stanie był trafny? Znaczy, czy można go porównać z rozkładem zrobionym po wyzdrowieniu na ten sam temat i zobaczyć, czy się pokrywa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Jalowcowa Akurat to robię od pewnego czasu i notuje wyniki. Robiłem kilka razy rozkłady w trudniejszym stanie, a potem po kilku dniach wracałem do tego samego pytania. Wyniki były różne, ale nie zawsze na niekorzyść tych z gorszego okresu. Raz wyszło mi coś podczas silnego stresu i to okazało się trafniejsze niż spokojny odczyt tydzień później. Więc nie ma tu prostej reguły.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Zenek75 To jest interesujące, ale mam pytanie do twojej metody. Co uznajesz za kryterium trafności? Że karta pasowała do tego, co się wydarzyło? Bo to jest pułapka potwierdzenia, tarot jest na tyle otwarty symbolicznie, że prawie zawsze da się dopasować kartę do jakiegoś zdarzenia.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Donat Masz rację, to jest słaby punkt. Staram się zapisywać konkretne interpretacje przed zdarzeniami, nie po, ale przyznam, że to wymaga dyscypliny i nie zawsze mi wychodzi. Może właśnie tu jest błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czytałem gdzieś, że niektóre tradycje zalecają wręcz robienie rozkładów podczas stanów granicznych, właśnie choroby, silnych emocji, bo wtedy ego mniej cenzuruje odbiór. Nie wiem, czy to prawda, bo sam mam jeszcze małe doświadczenie, ale może ktoś próbował świadomie i może potwierdzić albo zaprzeczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Fanar Słyszałam o takim podejściu i jest w nim jakaś logika, ale wiąże się z ryzykiem. Stany graniczne mogą otwierać na coś głębszego, ale mogą też po prostu produkować interpretacje zgodne z aktualnym bólem. Ktoś z wysoką gorączką i lękiem ciągnie Dziewiątkę Mieczy i nie wiadomo, czy to odczyt, czy po prostu projekcja jego stanu na kartę.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale właśnie, jak odróżnić jedno od drugiego? Pytam, bo sama miałam podobnie do Lucia, robiłam rozkład kiedy byłam bardzo zmęczona i bardzo się denerwowałam o pewną sprawę, i wyszło mi coś, co zupełnie nie pasowało do mojego nastroju. Czy to znaczy, że był to rzetelny odczyt, bo nie był zakłócony emocjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Teodozja_C To jest bardzo ciekawy trop. Co wyszło i czy tamta sprawa się wyjaśniła? Bez wiedzenia, co się potem stało, trudno ocenić, czy niespójność z nastrojem to była rzetelność odczytu czy po prostu losowość.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wtrącę się tutaj, bo słyszę kilka wątków naraz i chciałabym je podsumować, żeby nie zgubić sedna. Mamy dwie kwestie. Pierwsza: czy osłabienie przeszkadza w odczycie technicznie, czyli że gorzej czytamy. Druga: czy zmienia samą informację płynącą z kart, czyli że dostajemy inne karty, inne przesłanie. To są różne pytania i wydaje mi się, że dyskusja miesza jedno z drugim. Lucia zadał oba pytania naraz, chyba nie wiedząc, że to dwa oddzielne problemy.


Odpowiedz
18 Odpowiedzi
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Mistralka Dobrze to ująłaś z tymi dwoma kwestiami, bo ja sama mieszałam jedno z drugim. Ale właśnie chciałam odpowiedzieć Hortensji, co wyszło w tamtym rozkładzie. Ciągnęłam trzy karty na pytanie o pewną relację. Wyszła Gwiazda, Rycerz Kielichów i Czwórka Mieczy. Byłam wtedy bardzo zmęczona i zdenerwowana, więc spodziewałam się czegoś mrocznego, a tu zupełnie inaczej. Sprawa się potem faktycznie wyjaśniła spokojnie. Tylko nie wiem, czy karty były rzetelne, czy po prostu tym razem tak wyszło.


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Teodozja_C No właśnie, to jest ten problem z jednym przykładem. Nie możemy nic z tego wyciągnąć, bo nie wiemy, ile razy w podobnym stanie wychodziło coś niespójnego i też było trafne, albo niespójnego i nie było trafne. Ale sam fakt, że spodziewałaś się mroku, a wyszło spokój, to jest coś. Czy pamiętasz, jak interpretowałaś te karty wtedy, na gorąco?


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Hortensja_D Interpretowałam Czwórkę Mieczy jako potrzebę odpoczynku i odsunięcia się od sprawy, Rycerza Kielichów jako kogoś, kto przyjdzie z dobrą wolą, a Gwiazdę jako nadzieję w tle. Patrząc teraz, było to dość klasyczne odczytanie, ale wtedy mi się nie zgadzało z tym, co czułam. Może właśnie dlatego pamiętam ten rozkład, bo mnie zaskoczył.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Teodozja_C To co Teodozja opisuje jest chyba dobrym przykładem do tej drugiej kwestii, którą wymieniłam. Karty nie odzwierciedliły nastroju, tylko coś innego. Czy to znaczy, że stan osłabienia czasem właśnie odcina nas od tego emocjonalnego szumu i pozwala zobaczyć coś poza nim? Donat, jak ty to widzisz, bo masz chyba inne zdanie o tym, czy osłabienie w ogóle może coś pozytywnego wnieść do odczytu.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Mistralka Widzę to tak: jeden przypadek to za mało, żeby mówić o prawidłowości. To, co Teodozja opisuje, mogło być trafne, mogło być przypadkowe, mogło być tym, czego potrzebowała usłyszeć. Tarot jest na tyle pojemny, że Gwiazda plus Czwórka Mieczy da się wpisać w prawie każdą historię z dobrym zakończeniem. Nie mówię, że odczyt był zły. Mówię, że nie mamy metody, żeby to zweryfikować.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Donat Ale ta weryfikacja, o której mówiłeś wcześniej, to jest w ogóle do zrobienia? Bo im więcej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że tarot nie poddaje się metodzie porównawczej tak jak na przykład numerologia, gdzie liczby są stałe. Tutaj każdy rozkład jest inny, kontekst jest inny, interpretacja jest inna. Jak w ogóle byś mierzył rzetelność?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Zenek75 Nie twierdzę, że się poddaje pełnej weryfikacji. Ale są pewne sygnały ostrzegawcze, które można obserwować. Kiedy w złym stanie rozkłady zaczynają krążyć wokół jednego lęku, kiedy każda karta zostaje wciągnięta w jeden scenariusz, to jest znak, że czytasz nastrój, a nie coś głębszego. To nie jest metoda naukowa, ale jest zauważalna praktycznie.


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Donat A jak ty patrzysz na taką sytuację, kiedy ktoś sięga po karty bardziej z potrzeby towarzystwa niż konkretnego pytania? Bo mam wrażenie, że Lucia opisuje coś, co pewnie robi więcej osób, niż by się przyznało. Czy to w ogóle kwalifikuje się jako rozkład, czy to jest coś innego?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Hortensja_D To jest według mnie medytacja z kartami, nie rozkład. I to nie jest coś złego, tylko trzeba to sobie nazwać. Problem zaczyna się, gdy ktoś potem traktuje to co zobaczył w takiej sesji jako prognozę albo wskazówkę na przyszłość. Hermit wyciągnięty w nocy, w chorobie, bez pytania to nie jest przepowiednia. To jest lustro momentu.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Donat 'Lustro momentu' - to mi się podoba, bo to właściwie wyjaśnia, czemu stan psychiczny tak bardzo wpływa na to, co z kart wyciągamy. Ale mam pytanie: czy to znaczy, że taki rozkład ma mniejszą wartość? Bo z jednej strony mówisz, że to nie prognoza, a z drugiej, informacja o tym, co czujemy w danej chwili, też jest jakaś wartościowa, nie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Zenek75 Dokładnie to chciałam powiedzieć. Lustro chwili ma wartość, tylko inną niż rozkład z pytaniem. Jeśli Lucia zobaczył Hermita i poczuł się mniej sam, to coś ten kontakt z kartami zrobił, nawet bez formalnego pytania. Pytanie tylko, czy to jest efekt kart, czy efekt tego, że po prostu skupił się na czymś i uspokoił.


Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 564

@Gebda Słucham tego i zastanawiam się, czy nie wracamy do pytania, od którego zaczęła się ta dyskusja. Czy choroba osłabia zdolność do dobrego rozkładu, czy może zmienia tylko jego charakter? Bo jeśli dobrze rozumiem, co Donat i Gebda mówią, to w złym stanie robimy coś inaczej, ale niekoniecznie gorzej, tylko inaczej.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Martynka78 Właśnie. I to 'inaczej' chyba jest kluczem. Kiedy jesteśmy zdrowi i spokojni, rozkład może mieć więcej przestrzeni, mniej projekcji. Kiedy jesteśmy słabi, dostajemy inny rodzaj informacji, bardziej emocjonalny, może bardziej szczery w pewnym sensie. Ale nie powiedziałabym, że zawsze mniej wartościowy. Zależy, czego szukasz.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Mistralka Ale jak odróżnić, że ta większa szczerość to jest coś, co pochodzi z kart, a nie tylko z tego, że jesteśmy zmęczeni i mniej się bronimy? Pytam serio, bo nie rozumiem tego mechanizmu.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Jalowcowa Myślę, że to nie jest kwestia skąd to pochodzi, tylko co z tym zrobisz. Czy ta informacja, którą dostałaś w słabym stanie, jest dla ciebie użyteczna po kilku dniach, kiedy jesteś już lepiej? Jeśli wróciłaś do niej z dystansem i nadal coś ci mówi, to znaczy, że było w tym coś realnego. Jeśli po powrocie do zdrowia brzmi absurdalnie, to było tylko zmęczenie.


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Wrozanka To co Wrozanka opisuje, to jest właśnie to, co mi się przydarzyło z tamtym rozkładem, o którym mówiłam wcześniej. Kiedy wróciłam do notatek po kilku dniach, Czwórka Mieczy nadal trzymała sens, Gwiazda też. Ale Rycerz Kielichów nagle wyglądał na wishful thinking. Więc może taki test retrospektywny naprawdę coś mówi.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Teodozja_C To jest dobra obserwacja. I warto dodać, że to nie znaczy, że cały rozkład był zły. Dwie karty na trzy trzymały się po kilku dniach, to całkiem sporo. Jedna mogła być projekcją życzeniową. Czy pamiętasz, co czułaś tasując, zanim wyciągnęłaś Rycerza? Czy tam już było jakieś oczekiwanie?


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Gebda Szczerze, tak. Miałam nadzieję, że ktoś się odezwie. Wiesz, taka choroba, czujesz się odcięta od ludzi, i chyba rzeczywiście tasowałam z tym z tyłu głowy. Więc może właśnie to wciągnęłam w kartę.


Odpowiedz
Wpisy: 1691
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że kluczowe pytanie ciągle umyka. Nie czy można robić rozkłady podczas choroby, ale kiedy warto, a kiedy to jest po prostu ucieczka w karty zamiast zadbania o siebie. Lucia pisała na początku o trzech kartach, Księżycu, Dziewiątce Mieczy i Hermicie. Czy to pytanie było o chorobę, czy o coś innego? To jest ważne, bo te trzy karty razem mogą mówić bardzo różne rzeczy w zależności od tego, co pytający chciał wiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Gebda, nie miałem konkretnego pytania. Po prostu sięgnąłem po karty, bo leżałem i nie mogłem spać. Może to był błąd, bo bez pytania ciężko cokolwiek interpretować. Hermit zwłaszcza mnie uderzył, bo poczułem się bardzo sam z tą chorobą. Ale czy to karta mi to powiedziała, czy ja to wiedziałem wcześniej i karta tylko to potwierdziła, to nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1691
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie serce tej rozmowy. Bez pytania rozkład staje się projekcją. Nie złą, ale projekcją. Hermit w takiej sytuacji prawie na pewno mówi o samotności, bo o tym myślisz. Gdybyś w tym samym stanie pytał konkretnie, na przykład czego potrzebuję teraz, może wyszłoby coś zupełnie innego. Albo to samo, ale z innym ciężarem.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Gebda Ale jak to możliwe, że pytanie zmienia karty, skoro je tasujemy losowo? Czy nie powinno wychodzić to samo niezależnie od tego, jak ułożymy pytanie? Przepraszam, że pytam podstawy, ale to mnie w tarocie naprawdę zastanawia.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Jalowcowa Pytanie nie zmienia kart fizycznie. Zmienia to, jak je czytasz i gdzie kierujesz uwagę. Ten sam zestaw kart pytany o zdrowie i o relację zostanie zinterpretowany zupełnie inaczej. Tarot działa przez soczewkę pytania. Bez niej widzisz wszystko i nic naraz.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Wrozanka To brzmi jak coś, co mogłoby działać w przypadku każdego systemu symboli, też kart zwykłych albo liter ze Scrabble. Czy tarot ma coś, co go wyróżnia, czy chodzi tylko o bogatą symbolikę, która daje dużo punktów zaczepienia do interpretacji?


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Skrzat, właśnie o tym czytałem ostatnio. Argument jest taki, że 78 kart z tak rozbudowaną symboliką daje wystarczające pokrycie dla większości ludzkich doświadczeń, więc statystycznie zawsze coś pasuje. To jest zarzut, ale jednocześnie wyjaśnienie, czemu to w ogóle działa jako ludzki mechanizm refleksji. Nie wiem, czy to satysfakcjonująca odpowiedź, ale wydaje mi się uczciwa.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Fanar Ten argument jest uczciwy, ale warto go docisnąć. Jeśli każdy system wystarczająco bogaty symbolicznie będzie działał tak samo, to nie mamy powodu, żeby mówić, że tarot ma jakąś szczególną wartość wobec, powiedzmy, losowego otwierania książki. Chyba że ktoś zakłada, że w samym systemie Tarota jest coś zaprojektowanego trafnie pod strukturę ludzkiej psychiki. To już jest inna rozmowa, ale wróćmy do tematu, bo Lucia pyta o coś konkretnego.


Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 564

@Gebda Wracając do tego, co Gebda powiedziała o projekcji, mam pytanie praktyczne. Czy jest jakiś sposób, żeby podczas choroby robić rozkład tak, żeby zmniejszyć ryzyko tej projekcji? Bo rozumiem, że bez pytania to prawie niemożliwe, ale nawet z pytaniem, jak ktoś leży z gorączką, to chyba i tak filtruje przez swój stan?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Martynka78 Jedno, co można próbować, to zapisać rozkład i interpretację i wrócić do nich po kilku dniach, kiedy stan jest lepszy. Nie żeby zmienić karty, ale żeby zobaczyć, czy wtedy ta sama kompozycja mówi coś innego. Jeśli po powrocie do zdrowia czytasz to samo zupełnie inaczej, to znak, że stan miał duży wpływ. Ale to wymaga cierpliwości i nie ma sensu, jeśli pytanie było pilne.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Gebda Ten pomysł z wracaniem po kilku dniach jest dobry, ale chciałabym dodać, że sama przed rozkładem, nawet w złym stanie, staram się przez chwilę oddychać i wyobrażać sobie coś neutralnego, żeby nie wejść od razu ze wszystkimi lękami. Nie twierdzę, że to eliminuje wpływ stanu, ale trochę go wycisza. Może coś takiego Lucia mógłby spróbować następnym razem?


Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Monisia_M, to brzmi rozsądnie. Tamtej nocy w ogóle o tym nie myślałem, po prostu sięgnąłem po karty jak po coś znajomego. Może właśnie to był mój błąd, nie to, że byłem chory, ale że nie przygotowałem się w żaden sposób. Chociaż zastanawiam się, czy ktoś w środku nocy z gorączką faktycznie jest w stanie się skupić nawet na krótkim oddechu.


Odpowiedz
Wpisy: 687
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Lucia, myślę, że to jest właśnie ten moment, kiedy warto sobie szczerze powiedzieć, po co sięgamy po karty. Czy szukamy odpowiedzi, czy szukamy towarzystwa? I jedno, i drugie jest ludzkie, ale odpowiedź zmienia to, jak potem oceniamy, co wyszło. Czy tamtej nocy bardziej chciałeś się dowiedzieć czegoś, czy po prostu nie byłeś sam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Hortensja_D, szczerze? Chyba szukałem obu naraz. Chciałem żeby coś mi powiedziało, że to minie, ale też po prostu miałem te karty pod ręką i czułem się mniej sam, kiedy na nie patrzyłem. Nie wiem, czy to uczciwe podejście do tarotu, ale tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mi przypomina coś, o czym czytałam w kontekście odczytu przy pełni księżyca. Podobno wtedy emocje są mocniej wyeksponowane i też łatwiej o projekcję. Więc może choroba działa podobnie, jak taki wewnętrzny pełni księżyc, wszystko wychodzi mocniej na wierzch. Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Monisia_M Ale to porównanie trochę zakłada, że emocje faktycznie wpływają na to, jakie karty wychodzą fizycznie, a nie tylko na interpretację. Tasujemy ręcznie, więc jakiś związek między stanem a kartami teoretycznie można by obronić, ale czy naprawdę wierzysz, że wzburzone emocje przyciągają konkretne karty?


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Skrzat Nie twierdzę, że to jest fizyczny mechanizm. Bardziej chodzi o to, że w takim stanie podświadomość jest bardziej aktywna i może wpływać na to, jak tasujemy, na którą kartę patrzymy najpierw, jak ją czytamy. Nie że karty 'wiedzą', tylko że my jesteśmy wtedy inaczej otwarci.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Monisia_M To co Skrzat pyta, jest warte odpowiedzi wprost. W żadnej poważnej tradycji tarotu nie twierdzi się, że emocje przyciągają karty magnetycznie. Mechanizm, o którym mówi Monisia, jest psychologiczny, nie fizyczny. I to jest uczciwa pozycja. Problem zaczyna się, gdy ktoś robi rozkład w złym stanie i potem traktuje wynik jako obiektywną przepowiednię, bo 'serce wybrało właściwe karty'.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Zaklinacz Ale czy tarot w ogóle rości sobie prawo do obiektywności? Mam wrażenie, że większość osób, które tu piszą, traktuje go bardziej jako system do myślenia o sobie, nie przepowiednię. Wtedy to co mówisz o mechanizmie psychologicznym jest właściwie argumentem za robieniem rozkładów, nawet w złym stanie, bo to może być właśnie dobry moment na szczery wgląd w siebie.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Fanar Masz rację, że nikt tu nie mówi o przepowiadaniu przyszłości w sensie dosłownym. Ale mimo to widzę regularnie, że ludzie, którzy deklarują podejście psychologiczne, potem piszą 'karty powiedziały mi że' i traktują to jako wiążące. I właśnie w chorobie, gdy bariera racjonalna jest niższa, to skrzywienie jest silniejsze. Więc tak, wgląd jest możliwy, ale ryzyko nadinterpretacji jest też wyższe.


Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Donat Myślę, że popełniłem dokładnie ten błąd, o którym Donat mówi. Hermit mnie uderzył emocjonalnie i od razu zacząłem traktować to jak potwierdzenie czegoś. A może po prostu wyciągnąłem kartę, która pasowała do tego, jak się czułem, i tyle. Trudno mi teraz powiedzieć, czy naprawdę coś tam zobaczyłem, czy tylko siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 687
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Lucia, ale czy to jest problem? Mam na myśli, czy 'tylko siebie' to tak mało? Jeśli Hermit pomógł ci nazwać to, co czułeś tamtej nocy, to coś zrobił. Nie powiem, że to jest głęboka wróżba, ale to też nie jest nic. Może właśnie o to chodzi w tarocie podczas choroby, że karty stają się językiem, kiedy brakuje słów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Hortensja_D Nie, nie mówię, że to mało. Chyba próbowałem powiedzieć coś innego, że nie jestem w stanie odróżnić, czy Hermit coś mi pokazał, czy ja sobie Hermita dopasowałem do sytuacji. I nie wiem, czy to w ogóle ma znaczenie dla efektu końcowego. Bo jeśli poczułem się mniej sam, to może faktycznie wszystko jedno?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest dokładnie to pytanie, przy którym tarot jako praktyka robi się naprawdę trudny. Lucia, czy masz wrażenie, że gdybyś wyciągnął wtedy Słońce albo Głupca, też byś znalazł w tym jakiś sens? Bo jeśli tak, to trzeba to wziąć pod uwagę.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Donat Szczerze? Chyba tak. Nie chcę kłamać. Byłem w takim stanie, że pewnie każda karta by do mnie coś powiedziała. Ale nie wiem, czy to dyskwalifikuje cały rozkład.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Donat To jest dobre pytanie, ale ono dotyczy nie tylko chorych. Zapytaj kogokolwiek po trudnym rozstaniu, czy wyciągnąłby kartę, która by go nie dotknęła. Choroba może wzmacnia ten efekt, ale nie tworzy go od zera.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Gebda Czyli mówisz, że to jest kwestia stopnia, nie rodzaju? Że zdrowy człowiek też jest podatny na taki efekt, tylko mniej? Jak to sprawdzić w praktyce?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Zenek75 Nie wiem, czy da się sprawdzić 'w praktyce' w sensie eksperymentu. Ale mogę powiedzieć, co ja robię: staram się notować pytanie zanim wyjmę kartę i wrócić do tych notatek po kilku dniach. Wtedy widać, czy karta odpowiedziała na pytanie, czy na stan.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Gebda Mam pytanie do Gebdy, bo wróciłam do tej rozmowy od nowa. Kiedy mówisz, że notujesz pytanie przed wyciągnięciem karty, to co robisz, jeśli po kilku dniach widzisz, że karta jednak nie odpowiadała na to pytanie? Ignorujesz ten rozkład, czy coś z nim robisz?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Jalowcowa Nie ignoruję. Odkładam go osobno, jako rozkład ze stanu emocjonalnego, a nie rozkład z pytania. Czasem po tygodniu wracam jeszcze raz i pytam o to samo, ale z chłodniejszą głową. Bywa, że wychodzi coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Gebda A czy zdarzyło ci się, że ten 'chłodniejszy' rozkład był mniej trafny niż ten z emocji? Pytam, bo u mnie było tak z Gwiazdą. W gorącym stanie wydawała się absolutnie pewna. Potem wróciłam i poczułam, że może po prostu chciałam nadziei.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Teodozja_C Ale czy 'chcieć nadziei' dyskwalifikuje Gwiazdę? Ona jest kartą nadziei właśnie. Jeśli wyciągnęłaś ją, gdy jej potrzebowałaś, to może po prostu byłaś z kartą w kontakcie, a nie się myliłaś?


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Wrozanka Hmm. To jest interesujące, bo wcześniej myślałam o tym jako o błędzie. A ty mówisz, że potrzeba nadziei i karta nadziei mogą po prostu współbrzmieć. Ale czy to nie jest trochę tak, że każde trafienie uzasadniamy post factum?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Wrozanka Właśnie to jest problem z tym rozumowaniem. Jeśli każde dopasowanie możemy uzasadnić 'byłam z kartą w kontakcie', a każde niedopasowanie to 'projekcja', to system jest nieszczery sam wobec siebie. Wrozanka, jak odróżniasz te dwa przypadki?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Zaklinacz Uczciwie, nie zawsze się da odróżnić. Ale pytanie Teodozji dotyczyło czegoś konkretnego: Gwiazda wyciągnięta, gdy potrzebowała nadziei. I tam nie twierdzę, że to trafienie przepowiedni. Twierdzę, że kontakt emocjonalny z kartą nie jest automatycznie błędem.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Lucia napisał wcześniej, że nie wie, czy mógłby odróżnić jedno od drugiego. I właśnie to mnie zastanawia w kontekście całego tematu. Może choroba nie jest wyjątkiem od reguły, tylko sytuacją, w której ta granica jest po prostu bardziej widoczna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Mistralka Ale to by znaczyło, że choroba jest w pewnym sensie dobra dla praktyki? Że odsłania coś, co zwykle się chowa? Nie jestem pewna, czy się z tym zgadzam, ale rozumiem, do czego zmierzasz.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Hortensja_D Nie powiedziałabym, że dobra. Powiedziałabym, że bardziej odsłonięta. Czy to jest korzystne dla konkretnego rozkładu, to już inna sprawa. Ale dla rozumienia siebie jako osoby, która pracuje z kartami, może tak.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mogę zadać głupie pytanie? Bo gubiłem się w tej dyskusji kilka razy. Czy wy w ogóle zakładacie, że tarot może cokolwiek przepowiedzieć, czy mówimy tylko o systemie do myślenia o sobie? Bo to dwie różne rozmowy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Skrzat Zadawałem sobie to samo pytanie wcześniej i właśnie dlatego napisałem tamten post o obiektywności. Myślę, że różne osoby tu siedzą z różnymi założeniami i dlatego czasem rozmawiamy obok siebie.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Skrzat To nie jest głupie pytanie, tylko fundamentalne. I właśnie choroba ten podział bardzo wyostrza. Kiedy jesteśmy słabi i wyciągamy kartę, pytanie 'czy to przepowiednia' staje się bardziej naglące, bo potrzebujemy czegoś konkretnego. I właśnie wtedy łatwiej o nadinterpretację w obie strony.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@bronek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mi się w głowie kręci. Lucia na początku pytał, czy w ogóle można stawiać karty podczas choroby. Doszliśmy do wniosku, że można, ale inaczej. Ale czy ktokolwiek tu powiedziałby wprost: są sytuacje zdrowotne, w których lepiej w ogóle nie sięgać po karty?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@bronek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mi się w głowie kręci. Lucia na początku pytał, czy w ogóle można stawiać karty podczas choroby. Doszliśmy do wniosku, że można, ale inaczej. Ale czy ktokolwiek tu powiedziałby wprost: są sytuacje zdrowotne, w których powinno się po prostu odłożyć karty i nie wracać do nich, dopóki się nie wyzdrowieje?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Bronek54 Powiem wprost, bo pytasz wprost. Tak, są takie sytuacje. Wysoka gorączka, silne leki psychotropowe, stany po operacji z dużym dawkowaniem środków przeciwbólowych. Nie dlatego, że karty 'zaszkodzą', ale dlatego, że interpretacja będzie zbudowana na tak niestabilnym fundamencie, że przyniesie więcej zamieszania niż pożytku. Problem w tym, że właśnie w takich stanach człowiek często najbardziej chce sięgnąć po karty.


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Donat To, co piszesz o gorączce, rozumiem. Ale czy leki psychotropowe to inna kategoria? Bo to brzmi, jakbyś mówił, że ktoś, kto jest na stałym leczeniu psychiatrycznym, też nie powinien stawiać kart. I nie jestem pewna, czy tak to rozumieć.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Teodozja_C Nie, tego nie powiedziałem. Stałe leczenie psychiatryczne i ostre działanie silnych leków to co innego. Mówię o stanie przejściowym, nie o diagnozie. Ktoś na stałych lekach może mieć bardzo stabilny grunt pod nogami. Ktoś po pierwszej dawce nowego leku może być kompletnie zdezorientowany i to ten stan jest problemem, nie diagnoza.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Donat Wchodzę tu z boku, bo ta rozmowa zrobiła się bardzo konkretna i dobrze. Ale chcę zapytać Donata o jedno: skoro mówimy o fundamencie interpretacji, to jak według ciebie choroba fizyczna, powiedzmy angina z gorączką, różni się od silnego smutku czy żalu po stracie? Oba stany zaburzają interpretację, prawda? Dlaczego gorączka jest 'cięższa'?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Gebda Dobre pytanie i nie mam na nie łatwej odpowiedzi. Powiem, co myślę: smutek i żal to stany emocjonalne, które mają swoją narrację. Gorączka to stan somatyczny, który zaburza samą zdolność myślenia, nie tylko jego treść. Różnica jest jak między czytaniem przez kolorowe okulary a czytaniem z podwójnym widzeniem. Jedno zmienia ton, drugie zmienia sam obraz.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Donat Ale czy ta metafora Donata nie zakłada, że 'normalne' czytanie jest czytaniem przez przezroczyste szkło? A co, jeśli zawsze czytamy przez jakieś filtry i gorączka po prostu pokazuje, że filtr istnieje?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Mistralka Właśnie. I tu wracamy do tego, o czym Mistralka mówiła wcześniej: choroba jako sytuacja odsłoniająca, nie tworząca problem od nowa. Donat, czy zgadzasz się, że 'podwójne widzenie' może być czasem użyteczne, bo pokazuje, że w ogóle mamy wzrok?


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Zanim pójdziemy dalej w metafory, chcę się upewnić, że nie gubimy sedna. Lucia pytał o praktykę, nie o filozofię percepcji. Czy ktokolwiek tu ma konkretne doświadczenie z tym, że rozkład zrobiony podczas choroby przyniósł coś, co potem okazało się realnie pomocne, albo odwrotnie, coś, co naprawdę zaszkodziło? Bo rozmawiamy bardzo teoretycznie jak na forum, które ma pomagać w praktyce.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Zaklinacz Mam. Kilka lat temu miałam zapalenie płuc, leżałam w łóżku i zrobiłam rozkład, bo bałam się, że choroba to znak czegoś poważniejszego. Wyciągnęłam Śmierć i Wieżę. W tamtym stanie byłam przekonana, że to zapowiedź katastrofy. Po wyzdrowieniu wróciłam do tych kart i zobaczyłam w nich zakończenie starego etapu, co się zresztą potwierdziło. Ale tamten wieczór z gorączką i Wieżą był naprawdę ciężki.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Wrozanka No właśnie, i tu jest moje pytanie, które pewnie brzmi prosto: czy myślisz, że bez choroby, w normalnym stanie, wyciągnęłabyś te same karty? Bo jeśli tak, to choroba tylko pogorszyła interpretację. A jeśli nie, to czy w ogóle te karty były dla ciebie, czy dla twojej gorączki?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Skrzat Nie wiem, czy wyciągnęłabym te same karty. I właśnie to jest ta pułapka, o której Gebda mówiła z notatkami. Ale powiem ci, co myślę teraz: pytanie, które zadałam tamtego wieczoru, było pytaniem realnym. Strach był realny. I być może te karty odpowiedziały na ten strach, a nie na moją sytuację zdrowotną jako taką.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Wrozanka Słucham Wrozanki i zastanawiam się nad czymś innym. Czy jest różnica między robieniem rozkładu w chorobie dla siebie a proszeniem kogoś innego o rozkład dla nas, gdy jesteśmy chorzy? Może właśnie wtedy warto oddać karty komuś z zewnątrz?


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Jalowcowa O, to ciekawy kierunek. Ale czy ktoś, kto nas nie zna, kto nie widzi naszego stanu, może wyinterpretować karty lepiej niż my sami? Albo inaczej: czy czytający dla chorego ponosi jakąś odpowiedzialność za to, jak ta osoba odbierze rozkład?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Hortensja_D To jest bardzo konkretne pytanie i chciałbym, żeby Donat albo Gebda się tu wypowiedzieli. Bo jeśli czytamy dla kogoś chorującego, zwłaszcza kogoś psychicznie niestabilnego, to czy w ogóle powinniśmy to robić? I jak ocenić, kiedy odmówić?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Zenek75 Odmówiłam kilka razy w życiu. Nie dlatego, że byłam sędzią czyjejś gotowości, ale dlatego, że widziałam, że osoba pyta o rzeczy, na które karty nie powinny odpowiadać w tamtym momencie. Raz ktoś chciał rozkładu zaraz po tym, jak dostał bardzo złą diagnozę. Powiedziałam, że za wcześnie. Że najpierw trzeba dać sobie czas na to, co właśnie usłyszano od lekarza.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i wracam do swojego początku. Kiedy to zaczynałem, miałem proste pytanie: czy wolno. Teraz widzę, że to pytanie było źle postawione. Nie chodzi o pozwolenie, chodzi o to, co się robi z tym, co się wyciągnie. I chyba właśnie tego mi brakowało, kiedy byłem chory i sięgnąłem po karty: nikogo, kto by powiedział 'hej, poczekaj kilka dni z interpretacją'.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dołączam, bo czytałam i mam wrażenie, że brakuje tu jednej rzeczy. Mówimy o chorobie jako o stanie, który zaburza. Ale w tradycjach szamańskich choroba była momentem przejścia, kiedy przepływ między światami jest bardziej otwarty. Nie mówię, że to uzasadnia bezkrytyczne stawianie kart, ale może ten stary pogląd ma w sobie coś, czego analityczne podejście nie obejmuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Monisia_M Tradycje szamańskie to nie tarot. Mieszanie tych kontekstów bez zaznaczenia, że to analogia, a nie ta sama praktyka, może kogoś wprowadzić w błąd. Szczególnie kogoś, kto jest właśnie chory i szuka uzasadnienia, żeby sięgnąć po karty zamiast odpocząć.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Lucia napisał coś, co mi mocno zostało: 'brakowało mi kogoś, kto by powiedział poczekaj'. I właśnie o to chodzi w tym wątku bardziej niż o filozofię percepcji. Czy tarot jest praktyką, którą można uprawiać w izolacji, bez żadnego punktu odniesienia z zewnątrz? Bo jeśli tak, to choroba jest tylko jednym z wielu momentów, kiedy ta izolacja staje się ryzykowna.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Mistralka Właśnie o to pytam siebie od jakiegoś czasu. Czy tarot uprawiany w izolacji w ogóle ma sens, czy zawsze zakłada kogoś, kto czasem powie 'poczekaj'. I nie mówię tu o guru ani mistrzu. Mówię o kimś, kto po prostu widzi nas z zewnątrz.


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Donat Ale przecież większość ludzi robi rozkłady zupełnie samodzielnie, bez żadnej wspólnoty. Czy to znaczy, że robią to źle? Naprawdę nie wiem, jak mam to rozumieć.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Teodozja_C Nie chodzi o to, że samodzielne rozkłady są złe. Chodzi o to, że kiedy jesteś chora, osłabiona, przestraszona, ta izolacja staje się ryzykiem. Na co dzień możesz sobie pozwolić na rozkład sam na sam z kartami. W stanie kryzysu, fizycznego czy emocjonalnego, ten brak punktu odniesienia może cię bardziej uwikłać niż pomóc.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Gebda A skąd wiesz, że jesteś w kryzysie? Mówię poważnie, bo wydaje mi się, że właśnie wtedy, kiedy człowiek jest najbardziej w środku swojego stanu, najtrudniej mu to ocenić.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Skrzat No i właśnie w tym tkwi problem. Kiedy miałam zapalenie płuc i sięgałam po karty, absolutnie nie czułam, że robię coś niewłaściwego. Byłam przekonana, że potrzebuję odpowiedzi. Dopiero po kilku tygodniach zobaczyłam, że to był głód pewności, nie głód wglądu.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Wrozanka Głód pewności kontra głód wglądu. Wrozanka, to zdanie chyba najlepiej opisuje cały ten wątek. Czy według ciebie można w ogóle odróżnić jedno od drugiego w trakcie, a nie dopiero po fakcie?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Jalowcowa Szczerze? Myślę, że jest jeden sygnał. Jeśli zanim jeszcze odwrócisz kartę, już wiesz, jakiej chcesz odpowiedzi, to nie szukasz wglądu. Szukasz potwierdzenia. I to się zdarza bez choroby, ale choroba to wzmacnia do granic.


Odpowiedz
Wpisy: 564
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tego i myślę o czymś innym. Mówimy o chorobie fizycznej i o kryzysie emocjonalnym jako podobnych stanach. Ale czy wyczerpanie, na przykład po długim stresie, bez gorączki i bez diagnozy, też powinniśmy traktować jako stan, w którym lepiej odłożyć karty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Martynka78 Moim zdaniem tak, i to jest akurat przypadek, który jest chyba najgroźniejszy. Bo gorączka jest widoczna. Wyczerpanie po trzech tygodniach napięcia wyglądać może jak normalność. A efekt na interpretację bywa równie silny.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Donat Prowadzę od lat notatki z rozkładów i teraz sobie sprawdzam. Faktycznie, moje najbardziej chaotyczne interpretacje, te, gdzie po miesiącu nie rozumiałem własnych zapisków, skupiały się w okresach, które pamiętam jako bardzo napięte. Nie choroba, ale właśnie to wyczerpanie, o którym piszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, bo to może być naiwne pytanie. Ale czy te chaotyczne interpretacje to problem, skoro karty i tak działają symbolicznie? Chodzi mi o to, że może symbol wyciągnięty w wyczerpaniu jest właśnie tym, co było potrzebne, nawet jeśli interpretacja była mętna.


Odpowiedz
21 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Fanar To nie jest naiwne pytanie, ale mam do ciebie pytanie w odpowiedzi: jak miałbyś sprawdzić, że symbol był tym, co było potrzebne, skoro nie możesz rzetelnie ocenić ani samego rozkładu, ani tego, co z nim zrobiłeś? Na jakiej podstawie to oceniasz?


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Gebda No właśnie nie wiem. Dlatego pytam. Może to jest niemierzalne i dlatego ta rozmowa kręci się w kółko?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Fanar mówi o czymś ważnym, bo ta rozmowa rzeczywiście ma pętle. Wracamy do pytania Luci, czy wolno, i za każdym razem dochodzimy do tego, że nie wiemy, jak ocenić własny stan. Może powinniśmy zapytać inaczej: co powinno nas zatrzymać, co jest sygnałem, który jest na tyle zewnętrzny, że można go zobaczyć nawet przez mgłę choroby?


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Mistralka To bardzo konkretne pytanie i chciałabym usłyszeć odpowiedź Donata albo Gebdy. Bo możemy filozofować o percepcji, ale jeśli ktoś tutaj czyta, bo jest właśnie chory i zastanawia się, to właśnie ta lista sygnałów byłaby mu potrzebna bardziej niż metafory.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Hortensja_D Dobrze, spróbuję. Trzy sygnały, które u siebie i u innych widziałem jako ostrzegawcze. Pierwszy: pytasz o to, na co znasz odpowiedź i po prostu się jej boisz. Drugi: wynik rozkładu zmienisz dopiero, gdy wypadnie coś innego. Trzeci: robisz kolejny rozkład tego samego dnia, bo pierwszy ci nie odpowiedział. Jeden z tych trzech wystarczy, żeby odłożyć karty.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Donat, dziękuję ci za to, bo to jest pierwsza naprawdę konkretna odpowiedź w tym wątku, którą mogę zapamiętać. Ja sama robiłam te powtórne rozkłady tego samego dnia i nie widziałam w tym problemu. Teraz widzę, że to był właśnie ten trzeci sygnał.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Leontyna65 Tylko że w tradycjach runicznych takie powtórzenie bywa celowe, to się nazywa przekształcenie pytania. Więc niekoniecznie powtórny rozkład jest błędem, może być pogłębieniem. Zależy, jak do niego podchodzisz.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Monisia_M Runy to nie tarot i mieszanie tych praktyk bez zaznaczenia różnicy znów może kogoś zmylić. Szczególnie kogoś, kto właśnie szuka uzasadnienia, żeby zrobić ten czwarty rozkład z rzędu. Donat mówił o konkretnym wzorcu zachowania, nie o metodologii runicznych praktyk.


Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Donat Słucham Donata i te trzy sygnały to jest coś, czego szukałem od początku tego wątku, dosłownie od pierwszego posta. Mam wrażenie, że odpowiedź na moje pytanie 'czy wolno' brzmi: wolno, ale są znaki, że akurat teraz nie powinieneś. I to jest coś, co mogę zabrać z tej rozmowy.


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 687

@Donat Lucia, cieszę się, że to do ciebie trafiło. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo te trzy sygnały Donata opisują moment, kiedy już jesteś w środku złego rozkładu. Czy jest coś, co można sprawdzić zanim w ogóle sięgniemy po karty? Coś w rodzaju testu przed wejściem?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Hortensja_D Dobre pytanie i nie miałem go na liście. Powiem tak: jedno pytanie zadawane sobie na głos przed rozkładem robi różnicę. 'Czego naprawdę teraz szukam?' Nie: 'o co pytam karty', ale: 'czego szukam'. Jeśli odpowiedź przychodzi za szybko i jest za pewna, to właśnie ten sygnał.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Donat Ale to zakłada, że jesteś w stanie odpowiedzieć sobie uczciwie. A kiedy jesteś chory albo wyczerpany, ta uczciwość jest pierwsza, która odpada. Mówię z własnego doświadczenia.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Wrozanka Dokładnie to samo chciałam powiedzieć. I to jest chyba największy paradoks tego wątku. sposób sprawdzenia własnego stanu wymaga tego samego stanu, który próbujemy sprawdzić. Czy widzisz jakiś sposób, żeby to obejść?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Mistralka Ja osobiście korzystam z zasady zewnętrznego świadka. Czyli przed rozkładem piszę jedno zdanie do kogoś bliskiego albo na forum, właśnie tak jak Lucia to zrobiła tutaj. Jeśli nie możesz lub nie chcesz napisać tego zdania, pytanie jest, dlaczego.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Wrozanka To, co napisał Lucia, jest właśnie najuczciwszą odpowiedzią w całym tym wątku. I jednocześnie potwierdza to, o czym mówiła Wrozanka. Że choroba nie wyklucza tarotu, ale zmienia intencję. I zmieniona intencja to nie jest drobnostka przy interpretacji.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Mistralka A czy zmieniona intencja zawsze daje zły rozkład? Pytam, bo mam w notatkach kilka rozkładów z trudnych momentów, nie tylko gorączka, ale też po operacji, i jeden z nich był potem bardzo trafny. Albo tak go z perspektywy czasu odczytuję. Nie wiem, jak to rozróżnić.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Zenek75 To jest problem z weryfikacją wsteczną. Pamięć szuka potwierdzeń, więc rozkłady, które się 'sprawdziły', pamiętamy lepiej niż te, które nic nie znaczyły. To nie jest zarzut wobec ciebie, to jest mechanizm, który dotyczy każdego z nas. Pytanie brzmi: ile rozkładów z tamtego okresu w ogóle nie wróciło ci do głowy?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Gebda No właśnie. Policzyłem, że z tego okresu mam sześć rozkładów w notatkach. Pamiętam kontekst może trzech. Więc masz rację, że to jest wybiórczy obraz.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Zenek75 To mnie zastanawia, czy prowadzenie notatek w ogóle zmienia jakość pracy z kartami? Zenek coś ważnego robi, bo przynajmniej ma do czego wrócić. Ja nie zapisuję nic i teraz żałuję.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Jalowcowa Notatki zmieniają wszystko, szczególnie jeśli zapisujesz pytanie przed rozkładem, nie tylko karty po. Bez pytania, jak mówił Zenek, karta to tylko obrazek. Ale to jest może osobny temat, bo wracając do choroby, notatka z rozkładu zrobionego w kiepskim stanie może być też dokumentem błędu, co samo w sobie jest cenne.


Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wrozanka Czytam to i myślę o sobie. Kiedy stawiałem podczas choroby, pytanie miałem w głowie, nie zapisane. I teraz nie pamiętam dokładnie, jak brzmiało. Może to jest właśnie ten problem, o którym mówiła Wrozanka z tym zapisem przed rozkładem.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

To brzmi jak spowiedź przed wróżbą. Nie mówię złośliwie, naprawdę. Ale czy to nie zmienia samego charakteru tarotu, kiedy robisz z tego taki wieloetapowy protokół?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Skrzat Nie zmienia, bo tarot zawsze był praktyką wymagającą przygotowania. To my, współcześnie, zrobiliśmy z niego coś, co można robić w każdej chwili, na smartfonie, w tramwaju, między spotkaniami. Pytanie o protokół to tak naprawdę pytanie o to, co z tarota uczyniliśmy.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Gebda Więc rozumiem, że historycznie tarot nie był codzienny? Pytam, bo nie wiedziałem, że to ma znaczenie dla tego, jak go stosujemy teraz.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1691

@Fanar To temat na osobny wątek, ale krótko: pierwotnie rozkłady robiło się na konkretną okazję, nie codziennie rano zamiast kawy. To ważne, bo tempo kształtuje podejście, a podejście kształtuje wyniki.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do choroby, bo trochę odbiegliśmy. Mam w notatkach jeden rozkład z okresu kiedy miałem grypę i gorączkę trzydzieści osiem. Postawiłem go bo 'musiałem'. Teraz widzę, że trzy spośród pięciu kart w ogóle nie pamiętam jak interpretowałem. Zostały same cyfry w zeszycie bez sensu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Zenek75 To jest właśnie coś, o czym Donat mówił jako o chaosie interpretacyjnym. Ty to masz utrwalone w notatkach, a większość z nas nie ma. Więc nawet nie wiemy, ile takich pustych rozkładów za nami. Dziękuję, że to napisałeś.


Odpowiedz
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Zenek75, a te cyfry bez sensu, czy nie byłoby ciekawe wrócić do nich teraz i spróbować zinterpretować? Mówię serio, może to jest właśnie sposób, żeby zobaczyć, co się wtedy naprawdę działo?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Jalowcowa Próbowałem. Problem w tym, że nie pamiętam kontekstu pytania. Mam kartę, mam datę, mam gorączkę w nawiasie, i nic więcej. Bez pytania karta to tylko obrazek.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: