Może po prostu: 'co słyszę teraz'. Bez antropomorfizowania tęsknoty, bez kierunku, bez gotowości. Tylko: co słyszę w tej chwili kiedy siedzę z tymi kartami. I to wychodzi wprost z tego kontekstu słuchania który mamy
Podoba mi się 'co słyszę teraz' i Terenia62 masz rację że jest neutralniejsze. Ale zastanawiam się - jeśli cały rozkład jest o słuchaniu, to czy ta końcowa pozycja nie jest trochę tautologiczna? Znaczy, każda karta w tym rozkładzie powinna być 'co słyszę'. Może końcowa powinna być czymś innym - tym co do tej pory zagłuszałam?
Mam w notatkach z jednego warsztatu który robiłam jakiś czas temu określenie 'karta ciszy' - ostatnia karta która reprezentuje to co pojawia się dopiero kiedy wszystko inne zostało powiedziane. Nie wiem czy to jest to samo co Rezedaa ma na myśli ale jakoś pasuje do tego co budujecie.
Czy mogę zapytać co to by oznaczało praktycznie? jak odróżnic kartę która jest 'efektem ubocznym skupienia' od karty która jest po prostu kolejną kartą którą ciągnęłam? Czy jest jakaś technika czytania tej pozycji inaczej niż poprzednich?
To co Cecylka opisała brzmi podobnie do tego co robię przy medytacji kiedy po ćwiczeniu siedzi się chwilę bez intencji. Może ta pozycja to właśnie taki moment bez intencji w rozkładzie. Tylko zastanawiam się czy to nie sprawia że jest trudniejsza do zinterpretowania właśnie dlatego że nie ma pytania.
ehh, to co Cecylka opisała z tym siedzeniem bez intencji - czy to nie sprawia że ta pozycja staje się de facto medytacyjna? Bo jeśli czekam minutę zanim ciągnę kartę, to czy ciągnę kartę tarota czy już bardziej robię jakieś ćwiczenie uważności. Pytam szczerze, bo nie wiem gdzie jest granica.
A czy wogóle taki rozkład powinien mieć instrukcję do każdej pozycji? Bo przy prostszych rozkładach zazwyczaj jest po prostu nazwa pozycji i tyle. Tutaj mam wrażenie że każda pozycja wymaga jakiegoś komentarza metodologicznego i zastanawiam się czy to nie jest za dużo dla kogoś kto siedzi z tęsknotą i nie chce czytać podręcznika
Salomejka ma racje - jak robiłam ten rozkład w głowie, to myślałam bardziej o prostych nazwach niż o rozbudowanych opisach. Ale teraz widze że sama nazwa 'co slyszę teraz' albo 'karta ciszy' zaklada jakiś kontekst interpretacyjny ktury trzeba jakoś przekazać. Moze wystarczy jedno zdanie opisu? Nie instrukcja, tylko taka ramka.
jedno zdanie brzmi rozsądnie. Mam pytanie bardziej podstawowe - ile pozycji ma ten rozkład łącznie? Bo dyskutujemy od jakiegoś czasu o tej końcowej pozycji ale nie mam poczucia że wiem jak wygląda cały rozkład. Czy możesz to jakoś zebrać?
Pięć pozycji to dobra podstawa, ale chcę wrócić do pozycji trzeciej - 'co niosę z tamtego czasu'. przy rozkładzie ktury ma wspierać sluchanie, ta pozycja brzmi bardziej jak inwentaryzacja niż słuchanie. Czy ktoś myślał o tym jak ją sformułować zeby bardziej pasowała do reszty? :/
ojejku, siedzę z tymi pięcioma pozycjami i zastanawiam się czy kolejność ma znaczenie. Bo jeśli zaczniemy od 'jak wchodzę w tęsknotę', to zakładamy że osoba wie że jest w tęsknocie. A co jeśli ktoś sięga po karty bo coś mu ciąży i dopiero w trakcie rozkładu odkrywa że to jest właśnie tęsknota? Czy ten rozkład to zakłada?
Mam to w notatkach i sprawdziłam - na tym warsztacie który wspominałam, był podobny podział. Rozkłady dzielono na 'ze świadomością stanu' i 'diagnostyczne'. Ten który robimy chyba należy do pierwszej kategorii, bo Rezedaa od początku pisała o osobach które już wiedzą że tęsknią. Ale może warto to zaznaczyć w opisie rozkładu.
Przy rozkładach które robiłam i opisywałam, zawsze zaczyna się od jednego zdania o przeznaczeniu. Coś w stylu: 'dla osób które rozpoznają w sobie tęsknote za czymś lub kimś'. To nie jest długo a daje osobie czytającej jasny sygnał czy to jest rozkład dla niej. Nie trzeba opisywać teorii, wystarczy dobre pierwsze zdanie
To zdanie Eugenki jest naprawdę proste i dobre. Ale mam pytanie - czy w tym rozkładzie jest jakaś pozycja która odnosi się wprost do słuchania? Bo to był oryginalny kontekst i zastanawiam się czy to gdzieś przepada w tej pięciopozycyjnej strukturze.
Jeśli słuchanie jest postawą a nie pozycją, to czy ta ostatnia karta ciszy nie jest właśnie momentem kiedy ta postawa się ujawnia jako efekt całego czytania? Nie tyle dodatkowa pozycja co raczej znak że czytanie zostało zrobione we właściwy sposób. I może zamiast ją ciągnąć, to się po prostu siedzi z rozłożonymi kartami i widzi co z nich razem słyszysz. ^^
Wega, to jest hyba najlepsza rzecz jaką ktoś powiedział w tym wątku. Że ta ostatnia pozycja to nie tyle kolejna karta co potwierdzenie że całe czytanie odbyło się z pewną jakością. Ale jak to pokazać w strukturze rozkładu? Bo jak ktoś będzie miał przed sobą pięć miejsc na karty, to i tak wyciągnie kartę na tą pozycję jak na każdą inną.
Właśnie. To jest problem praktyczny. Możesz opisać jakąś pozycję jako 'moment ciszy i integracji' ale osoba która robi rozkład po raz pierwszy i tak po prostu wyciągnie kartę i będzie czekać co ta karta ma do powiedzenia. Nie wiem jak to ominąć bez rozbudowanej instrukcji.
Ale to wymaga od osoby robiącej rozkład dość dużej samoświadomości emocjonalnej. Jeśli ktoś jest na początku i nie umie odróżnić 'nic nie czuję' od 'jestem odcięty od emocji', to może ta pozycja być myląca. Czy ten rozkład jest w ogóle dla osób początkujących?
oj tam, ja próbowałam czegoś podobnego przy moich rozkładach onirycznych - mam taką pozycję na końcu którą nazywam 'co zostaje' i też nie interpretuję jej przez znaczenie karty tylko przez to co mi ta karta 'robi'. Działało u mnie ale nie wiem czy działałoby u kogś innego. Zreszta wiem ze to inne zastosowanie.
To co opisuje Amethysta to brzmi jak metoda projekcyjna - używanie karty jako bodźca a nie jako systemu znaczeń. Widziałam to opisane w kontekście pracy terapeutycznej z kartami, gdzie karty są używane właśnie jako lustro. Ale wtedy cały rozkład funkcjonuje inaczej, nie opierasz się na tradycyjnych znaczeniach.
Nie zgadzam się że to jest pomieszane. Rozkłady nie muszą być metodologicznie homogeniczne. Możesz mieć pozycje które dają odpowiedź i pozycję która daje pytanie. To nie jest wada, to może być celowy zabieg. Ale wymaga żeby to było wyraźnie zaznaczone w opisie, inaczej osoba czytająca będzie zdezorientowana. 🙂
Mam takie poczucie że ta rozmowa kręci się wokół pytania jak opisać coś czego nie da się dobrze opisać słowami. Bo ta ostatnia pozycja ma hyba działać trochę jak cisza po muzyce - wiesz że jest ważna ale jak tylko zaczniesz ją tłumaczyć, przestaje być ciszą. Może trzeba po prostu dać minimalną wskazówkę i pozwolić że każdy trafi tam po swojemu.
Pelargonia zadaje dokładnie to pytanie które mnie blokuje. Ja chcę żeby ta ostatnia pozycja miała swobodę a jednoczeście żeby była częścią struktury a nie przypadkiem. I nie wiem jeszcze jak to pogodzić. Może zamiast instrukcji do tej pozycji potrzebna jest instrukcja do całego czytania - coś co mówi w jakim trybie ma być robiony cały rozkład, a nie co zrobić z każdą kartą osobno.
to brzmi jak coś co nazywa się 'ramą czytania' albo 'intencją wstępną'. Zanim wyciągniesz pierwszą karte, okreslasz w jakim duchu robisz to czytanie. Jeśli rama jest 'słucham siebie w tęsknocie', to każda pozycja - włącznie z tą ostatnią - jest czytana przez ten filtr. I nie musisz opisywać każdej pozycji osobno tak samo dokładnie.
To jest bardzo eleganckie rozwiązanie i widziałam coś podobnego w podejściu do rozkładów intencyjnych. Ale mam pytanie praktyczne - jak taką ramę zapisać w opisie rozkładu? Czy to jest zdanie przed listą pozycji, czy to jest osobny krok który osoba robi zanim sięgnie po karty? Bo to dość duża różnica w użyciu.
hmm, nie za rozmyte - tu jest różnica między ramą intencyjną a medytacją wstepną. Rama to sformułowanie intencji, medytacja to wejście w stan. Możesz polączyć jedno z drugim, ale warto wiedzieć co robisz i dlaczego. Czy to zdanie które mówisz do siebie, czy coś co czujesz w ciele?
Właśnie to jest sedno. Czytanie kart w tęsknocie wymaga czegoś co w pewnych podejściach nazywa się 'podwójną świadomością' - jesteś w uczuciu i jednocześnie jesteś obserwatorem. To nie jest stan domyślny dla większości ludzi. Czy Rezedaa zakłada że osoba robiąca rozkład ma tę umiejętność, czy rozkład ma ją jakoś budować?
