ojej, zaczełam się zastanawiać nad tym tematem po tym, jak kilka klientek w podobnym czasie zapytało mnie o czytania związane z menopauzą. Nie ukrywam, że sama jestem w pewnym momencie tej drogi i inaczej teraz czytam pewne karty. Ciekawi mnie, czy ktoś z was też zauważyl, że pewne Wielkie Arkana zaczęły dla was znaczyć cos zupełnie innego, kiedy weszłyście w ten okres? Mnie najbardziej uderzyła Gwiazda - wcześniej czytałam ją jako nadzieję po kryzysie, teraz widzę w niej przede wszystkim ten moment ciszy między tym, co było, a tym, co dopiero nadejdzie. Zastanawiam się, czy to moja interpretacja, czy też coś, co pojawia się szerzej w tradycji tarota.
O, trafiłaś w coś, co mnie też chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Nie jestem jeszcze w menopauzie, ale moja mama przeszla przez to kilka lat temu i robiłam jej wtedy czytania. Najczęściej wychodziła jej Śmierc - i nie w tym zlym sensie, ona sama to czuła jako koniec pewnego rozdziału. Ale mam pytanie, bo nigdy nie bylam do końca pewna: czy są jakieś konkretne układy, które szczególnie polecacie dla osób w tym przejściu? Pytam też troche z myślą o weryfikacji, bo robiłam własne proby.
hmm, czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Nastki albo Dagny - czy Sąd w tym kontekście wyciągacie z pozycji pionowej, czy też czytacie odwrocenie zupełnie inaczej? Bo jak mi wychodzi Sąd odwrócony w czytaniu dla siebie, to zawsze mam z tym problem i nie wiem, czy to blokada przed zmianą, czy może coś, że ta zmiana idzie, ale powoli. 😛
Obserwuję ten wątek z ciekawością, chociaż ja zazwyczaj siedzę przy runach. Ale mam pytanie, może trochę naiwne - skąd wiadomo że konkretna karta 'mówi' o menopauzie, a nie o innym życiowym przejściu? Bo Śmierć i Sąd to jednak dość szerokie symbole. Czy nie można by ich równie dobrze odczytać przy rozwodzie albo zmianie pracy? 🙂
Ale właśnie - czy to nie jest tak, że my sami nakładamy te znaczenia i karta potem 'pasuje', bo ludzki umysł zawsze znajdzie połączenie? Nie pytam złośliwie, serio mnie to ciekawi. Bo jak czytam o Gwieździe, Śmierci i Sądzie wszystkie naraz w jednym wątku, to mam wrażenie, że właściwie każda karta mogłaby pasować, gdyby chcieć.
Ja ze swojego doświadczenia powiem że jak wchodziłam w ten okres, to robiłam sobie czytania co kilka tygodni i przez dobre pół roku niemal za każdym razem wychodziła mi Kapłanka albo Pustelnik. Nie planowalam tego, nie szukałam. I to mnie uderzyło - jakby tarot mówił: zejdź do siebie, zostan sama ze sobą. Dla mnie to było mocne. Może to sugestia, może zbieżność, ale czułam, że to moje czytania, nie przypadkowe.
Wchodze tu z boku, bo mam żonę, ktora przez to przechodzi i kompletnie nie wiem, jak jej pomóc. Czy te czytania to coś, co można robić dla kogoś bliskiego bez jego wiedzy, żeby lepiej zrozumieć sytuację? Czy to działa inaczej, kiedy to nie ty jesteś pytającym?
Ja bym spróbowała czegoś w stylu: czego moja żona teraz potrzebuje ode mnie, albo jak mogę być jej wsparciem w tym czasie. Takie pytania dobrze działają, przynajmniej u mnie. Ale to dla mnie interesujące że mężczyzna w ogóle tu przyszedł z takim pytaniem, zazwyczaj ten temat zostawia się kobietom
Wracając trochę do samych kart, bo mnie to wciąz kreci - co z Małymi Arkanami? Czy ktoś ma jakieś obserwacje, które kolory najcześciej pojawiają się w czytaniach związanych z tym tematem? Mnie jakoś intuicyjnie kielichy kojarza się ze zmianą emocjonalną, a miecze z tą warstwą myśli, lęków. Ale może się mylę.
Przepraszam ze sie wtrącam ale chciałm się zapytac - ta karta Księżyc to tez pasuje do tego tematu? Bo Ksieżyc kojarzy mi się z cyklami, z kobiecością, i myślalm że w menopauzie właśnie ona by musiała wychodzić. ale nikt jej tu jeszcze nie wymienił.
Księżyc to karta iluzji i tego, co ukryte - w tym kontekście menopauzy może wskazywać na to, że coś, w co wierzyłyśmy o sobie przez całe życie, teraz wymaga rewizji. Nie zawsze to przyjemny proces. Ale trochę uważam na automatyczne łączenie Księżyca z 'kobiecością' - to uproszczenie, które często słyszę i które spłaszcza interpretację. Księżyc jest o nieświadomości i złudzeniach, a nie tylko o cyklach menstruacyjnych.
Nigdy nie robiłam czytań dla siebie w temacie menopauzy bo jeszcze chwilę mi do tego 🙂 ale czytam ten wątek i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy macie jakiś ulubiony sposób na przygotowanie się do takiego czytania? Czy specjalnie się skupiacie na tej intencji, czy po prostu tasujecie jak zawsze?
Wracam do pytania Stokrotuni, bo to ważne - jak się przygotować do czytania w tym temacie. mnie nie chodzi o żadne skomplikowane rytuały. Po prostu siadam, oddycham przez kilka minut i formułuję intencję bardzo konkretnie. Nie 'co przyniesie menopauza', tylko 'czego teraz potrzebuję żeby dobrze przejść przez tę zmianę'. Ta różnica jest ogromna.
Stokrotunia poruszyła coś, o czym warto powiedzieć wprost - nadmiar czytań w jednym temacie może dawać szum, nie sygnał. Widzę to u osób, które piszą do mnie z pytaniami. Czytały po kilka razy w tygodniu i potem nie wiedzą, ktura z tych sesji 'liczy'. Odpowiedź jest taka, że wszystkie liczą, ale razem tworzą chaos, nie obraz
I co wtedy radzisz takim osobom? Przerwa na jak długo? Bo to brzmi jakby karta mogla się 'wyczerpać' dla danego tematu, a nie wiem, czy tak to działa.
No ale to trochę potwierdza moją wcześniejszą tezę, że my sami decydujemy o tym co karta mówi, prawda? Jeśli nasze nastawienie wpływa na to, jak odczytujemy wynik, to gdzie jest granica między czytaniem a autoperswazją? ^^
Dorzucę coś z astrologicznej strony, bo Zanetka pyta o granicę. W tranzytach Chiron Return - który właśnie odpowiada wiekowi menopauzy, gdzieś koło pięćdziesiątki - istotą jest właśnie pytanie 'kim jestem bez tych ról, które nosiłam'. Karty tarota mogą to pytanie uwidaczniać bez dawania gotowej odpowiedzi. I może w tym jest sens, nie w przepowiadaniu.
Oo, Wieża to zawsze mnie troche przeraza jak wychodzi. Ale to co Dagna mowi ma sens - czy jak wyjdzie Wieża w czytaniu dla kogoś w menopauzie to znaczy ze bedzie jakis kryzysi konkretny, czy że ten caly okres bedzie taki burzliwy?
Czytam ten wątek i mam wrażenie, że kamienie mogłyby tu dużo uzupełnić, bo przy pracy z kartami w trudnym czasie wiele osób trzyma coś w dłoni podczas ciągania. Przy Wieży albo Śmierci coś stabilizującego - czarny turmalin, obsydian. Czy ktoś z was to praktykuje przy czytaniach o menopauzie?
Wróciłem tu, bo wcześniej dostałem dobre wskazówki od Nastki co do pytania. Usiadłem do kart po kilku dniach i zapytałem jak byc wsparciem dla żony. Wyciągnałem Trójkę Kielichów i szczerze nie wiem, co z tym zrobić. Spodziewalem się czegoś poważniejszego
Czytam ten wątek od początku i chciałm zapytać - czy jest jakiś układ kart, który dobrze pasuje do czytań właśnie o tym przejściu? Bo widzę, że każda robi to trochę inaczej. Czy ktoś ma jakiś sprawdzony rozstaw, może trój kartowy albo jakiś specjalny?
kurczę, dagna, dziękuję za ten rozstaw! Czyli te trzy pozycje - to co sie kończy, próg i to co przychodzi - to brzmi bardzo czytelnie. Ale mam pytanie: czy ta środkowa karta, ten 'próg', to jest karta opisujaca teraźniejszość, czy bardziej moment samego przejścia? Bo to chyba duża róznica dla interpretacji?
Wisielec jako karta progu - to ma sens. Ale czy Dagna ma na myśli, że on będzie wychodził częściej przy takich czytaniach? Czy to tylko przykład?
Mam pytanie do Bogusi - jak mówi o wzorcach energetycznych, to czy to znaczy, że te karty mają jakąś 'częstotliwość', która pasuje do menopauzy? Bo trochę brzmi jakby karty były dopasowane do etapów życia biologicznie, a to mi się jakoś nie klei z tym, że tarot jest systemem symbolicznym xd
oj, no i wracamy do tego samego miejsca - to my decydujemy, co karta mówi, bo wnosimy pytanie. Mandragorka wcześniej też to mówiła. Ciekawi mnie, czy ktoś miał doświadczenie, gdzie karta kompletnie zaskoczyła, wyszło coś, czego się absolutnie nie spodziewała? Bo to by trochę podważało tę tezę o autoperswazji. 🙂
Czytam tę wymianę między Wandką a Nastką i zastanawiam się, czy ktoś celowo dobiera talię do czytań przy przejściu. Bo znam osoby, które przy trudnych tematach sięgają po łagodniejsze talie - nie Rider-Waite z tymi dosłownymi obrazkami, ale coś bardziej symbolicznego. Czy ma to sens, czy to tylko kwestia gustu?
