Zastanawiam się ostatnio, czy tarot może naprawdę pomóc w przepracowaniu tęsknoty. nie mówię o zwykłej nostaligii za wakacjami, ale o tej głębokiej, kiedy człowiek tęskni za kimś bliskim, za minioną epoką życia, za miejscem do którego już nie wróci. chciałam zaproponować rozkład specjalnie pod to - taki, który nie tylko mówi co czujesz, ale też pomaga w końcu tego kogoś naprawdę posłuchać. Siebie, tej drugiej osoby, przeszłości. Jak myślicie, kture karty z Wielkich Arkanów najlepiej by tu pasowały jako pozycje rozkładu?
Ciekawy pomysł, bo rzeczywiście tarot i nostalgia to temat, który rzadko się tu pojawia. Ja bym zaczeła od tego że tęsknota ma kilka warstw i rozkład powinien to odzwierciedlać. Pierwsza pozycja - co tak naprawde tęskni we mnie, czyli jaka częsć mnie woła. Druga - co ta nostalgia chce mi powiedzieć, czego słucham, a czego unikam. I tu wchodzi właśnie ten aspekt słuchania bo często tęsknota krzyczy, a my ją zagłuszamy działaniem albo odwracaniem uwagi. Ale mam pytanie do ciebie, Rezedaa - czy masz konkretny układ pozycji w głowie, czy dopiero szukasz pomysłów?
Ta czwarta pozycja jest najtrudniejsza właśnie dlatego, że tęsknota rzadko mówi wprost. Może zamiast 'co chce mi powiedzieć' lepiej byłoby sformułować to jako 'co do tej pory zagłuszałam' albo 'co wciąż czeka na wysłuchanie'? Dla mnie to subtelna, ale ważna różnica. Nostalgia jest jak głos który wraca, bo raz nie został usłyszany do końca. :))
Zgadzam się z Cecylką co do sformułowania, ale mam wątpliwość wobec całego rozkładu. Pieć pozycji przy tak ładunku emocjonalnym temacie to może być za dużo na jeden seans. Człowiek siedzi, wyciąga karty i nagle musi zmierzyc się z piecioma warstwami bólu na raz. Czy nie lepiej zacząć od trzech pozycji i ewentualnie rozszerzać? :))
Dorzucę się, bo ta dyskusja zmierza w dobrą stronę, ale chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Mówicie o słuchaniu - i to jest serce tego rozkładu. Ale słuchanie w kontekście tarota oznacza też umiejętność siedzenia z kartą bez natychmiastowej interpretacji. Jeśli ktoś tęskni za osobą, która umarła albo odeszła z jego życia, wyciągnięcie Gwiazdy czy Księżyca może go zatrzymać w pół drogi między przeszłością a teraźniejszością. I to nie jest złe, to jest właśnie punkt wyjścia do słuchania. Tylko trzeba wiedzieć, że to może boleć.
A mogę zapytać coś głupego? Czy jak się robi taki rozkład dla siebie, to można wogóle obiektywnie zinterpretować karty? Bo mi się wydaje że jak jestem smutna i tęsknię, to i tak zobacze to co chcę zobaczyć w kartach, nie to co jest. Czy to ma sens co mówię? Przepraszam jeśli to nie na temat.
oj tam, to co napisała Amethysta_C bardzo mi pasuje, bo sama mam podobne... poczekaj, nie miałam używac tego słowa. Chcę powiedzieć, ze też to czulam. I właśnie dlatego myślę, że w tym rozkładzie powinna być jakaś pozycja dotycząca tego, ile gotowości mam teraz do słuchania. Bo jest rożnica między 'chcę przepracować tęsknotę' a 'jestem teraz w stanie naprawdę jej posłuchać'. Może jako pierwsza pozycja zamiast 'co tęskni' - 'na ile jestem otwarta'?
Przerwijcie na chwilę, bo mam wrażenie, że grzęźniemy w strukturze rozkładu i zapominamy o tym, jakie karty faktycznie mogą tu dobrze pracować. Może warto zacząć od konkretów - kture karty z Wielkich Arkanów macie skojarzenia z tęsknotą i słuchaniem? Bo to może pomóc ułożyć pozycje naturalnie, wokół tych skojarzeń.
Dla mnie Księżyc to oczywisty wybór - iluzje, wspomnienia, to co widzimy przez mgłę przeszłości. Ale też Wieszcz, czyli Pustelnik. Bo on jest sam, ale idzie do wewnątrz, a nie ucieka. To jest właśnie ta umiejętność słuchania ciszy i siebie samego. A wy?
Nigdy się tu nie odzywam, ale tu muszę. Dla mnie Gwiazda to karta nadziei po stracie, więc w rozkładzie o tęsknocie mogłaby być pozycją wyjścia albo tego, co zostaje. A Karta Sąd - to ta chwila, kiedy słyszysz coś co byłeś gotowy zignorować. Nie wiem czy to ma sens w tym kontekście, ale tak to czuję
Hej, a czy do tego rozkładu nie pasowałby też as kielichów? Bo kielichy to uczucia i jak się tęskni to się czuje dużo, więc logiczne że as będzie tutaj pasował jako karta otwartości na emocje. Możnaby go dać na początku jako karta intencji albo coś w tym stylu. :))
A ja mam inne pytanie - jak w ogóle przygotować się do takiego czytania o tęsknocie? Czy jest jakiś sposób, żeby wejść w odpowiedni stan zanim się sięgnie po karty? Bo czuję, że to nie jest rozkład, który można zrobić ot tak, między kawą a obiadem
Ja też mam dokładnie ten problem co Pelargonia94. Mam nawet taką metodę że piszę najpierw wszystkie te przeszkadzające myśli na kartce, żeby je 'wyrzucić' z głowy zanim siadam z kartami. Nie wiem czy to ma sens z punktu widzenia tarota, ale mi pomaga. Czy ktoś coś podobnego robi? xd
Mam podobne pytanie co Amethysta_C. Chyba myślałam o tym rozkładzie jako o czymś, co się robi kiedy tęsknotę się ma, nie kiedy się ją przepracowało. Ale może właśnie o to chodzi - o pracę w trakcie?
To uczciwe pytanie. Dla mnie sygnałem jest to, czy projektuję. Jeśli patrzę na kartę i od razu wiem co ona 'musi' oznaczać, bo pasuje do mojej historii którą już mam w głowie - to jestem pochłonięta. Jeśli karta mnie zaskakuje, niepokoi, albo nic mi nie mówi - to jest dobry znak bo znaczy, że nie narzucam jej gotowej interpretacji. ^^
Wracam tu po dłuższej chwili i widzę, że dyskusja o przygotowaniu do czytania rozrosła się całkiem sporo. I chcę zapytać - czy to czego szukamy to nie jest właśnie osobna pozycja w rozkładzie? 'Jak wchodzę w tę tęsknotę teraz' - jako punkt startowy przed właściwymi pięcioma pozycjami. Nie karta intencji, tylko coś bardziej diagnostycznego.
To mnie zatrzymuje, Rezedaa. Mówisz o pozycji diagnostycznej na początku - ale to mogłoby zmienić cały rytm rozkładu. Czy to ma być karta którą ciągniesz, czy karta którą wybierasz świadomie? Bo te dwa podejścia dają zupełnie inne informacje.
Zagladałem w ten wątek od jakiegos czasu i rzucę coś z innej strony. Kiedy robiłem rozkład o stracie - niekoniecznie o nostalgii, ale blisko - to zaczynałem od wybrania jednej karty ręcznie, tej ktora 'jest mną teraz', zanim wymieszałem talię. I to nie było ciagnięcie losowe, tylko świadomy wybor. Dawało mi punkt odniesienia dla reszty kart. Może cos takiego miałas na myśli Rezedaa?
Ja przy rytuałach często używam kryształu albo przedmiotu jako kotwicy - czegoś co reprezentuje obecny moment, żeby nie odpłynąć za bardzo w to czego nie ma. Myślę, że przy takim rozkładzie o nostalgii podobne zakotwiczenie przed ciągnięciem kart mogłoby pomóc. Nie jako część rozkładu, ale jako przygotowanie. Czy ktoś próbował łączyć karty z jakimś przedmiotem który symbolizuje 'tu i teraz'?
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i gubię się trochę. Ile pozycji ma mieć ten rozkład ostatecznie? Widziałam że było pięć, potem pojawil się pomysł pozycji diagnostycznej na początku. Czy mogłaby ktos zebrać co do tej pory ustaliliśmy? Nie rozumiem jak to ma wyglądać całościowo. :/
eh, a żadna z tych pozycji nie mowi co zrobic z tęsknotą? Pytam, bo mam wrażenie że rozkład jest bardzo o diagnozie, a trochę mniej o tym co dalej. Może potrzebna jest pozycja końcowa - nie jako rozwiązanie, bo wiem że tarot nie rozwiązuje, ale jako... kierunek?
Pelargonia94 dotknęłaś czegoś ważnego. Myslałam o tym i hyba masz rację - jest różnica miedzy rozkładem który diagnozuje a rozkladem który coś robi z tym co znalazł. Ale czy 'kierunek' to właściwe słowo? Bo kierunek sugeruje że tęsknota jest czymś z czego wychodzi sie w jakąś stronę. A może nie zawsze tak jest. Może czasem końcowa karta powinna raczej mówić: 'jak z tym żyć' zamiast 'dokąd iść'.
To rozróżnienie jest kluczowe. 'Jak z tym żyć' i 'dokąd iść' to naprawdę dwie różne pozycje i nie są wymienne. Jeśli robimy rozkład dla kogoś kto tęskni za osobą ktura odeszła, to 'kierunek' może brzmieć jak presja. A 'jak z tym żyć' daje przestrzeń bez oceniania. Rezedaa, jak myślisz - ta końcowa pozycja miałaby być obligatoryjna, czy opcjonalna zależnie od czytającego?
Mam problem z 'opcjonalną' pozycją w rozkładzie. Albo jest częścią struktury, albo jej nie ma. Jeśli każdy będzie decydował co pomijać, to nie mamy rozkładu, mamy luźny zestaw kart do wylosowania. To nie jest zarzut do Eugenki, po prostu myślę że ta elastyczność może rozmyć całość.
ej, czekajcie, zgubiłam się trochę. Ja pytałam o prostą rzecz - czy rozkład ma jakąś pozycję która mówi co dalej, niekoniecznie jako gotowość czy kierunek w wielkim sensie. Bardziej jako takie... zamknięcie czytania. Czy to musi być aż tak skomplikowane?
Czytam tę dyskusje i zaczynam się zastanawiać czy w ogóle chcę żeby rozkład mial zakończenie. Mam na myśli - przy nostalgii chodzi hyba o to ze ona nie ma zakończenia. Czy karta która 'kończy' czytanie nie udaje czegoś czego nie ma?
Może zamiast 'gdzie jestem' czy 'dokąd idę' ta pozycja powinna brzmieć: 'co ta tęsknota chce żebym usłyszała'. Wracamy do słuchania, o którym Rezedaa pisała na początku. I to by spięło klamrą cały rozkład - zaczynasz od tego jak wchodzisz w tęsknotę, kończysz na tym co ona mówi
