ojej, szczrze, nie zakładałam ani jednego ani drugiego. Teraz widzę że powinnam. Bo jeśli osoba wchodzi w rozkład całkowicie zatopiona w tęsknocie, to może czytać wszystko przez jeden filtr i każda karta będzie 'potwierdzać' to uczucie. To nie jest czytanie, to jest echo.
No i tu wracamy do pytania o słuchanie które jest w tytule tego watku. Słuchanie wymaga momentu ciszy, nie tylko dźwięku. Jeśli rozkład ma wspierac umiejetność słuchania, to moze jedna z pozycji powinna dosłownie mówić - tu się zatrzymaj, nic nie interpretuj przez chwilę. Nie karta ale instrukcja jako część struktury
Mam pytanie które chodzi mi po głowie - czy ten rozkład jest do robienia samemu, czy z kimś? Bo jeśli ktoś słucha cię podczas czytania, to to 'słuchanie' o którym mówimy ma inny wymiar. Pytam bo nie wiem czy Rezedaa projektowała to jako coś solo.
Dla mnie jeden z ważniejszych elementów przy takich rozkładach to właśnie kwestia czy robię to sama czy z kimś. Robiłam podobne rzeczy przy pracy z uczuciem straty i sama ze sobą wchodziłam w zupełnie inne rejony niż kiedy ktos siedział obok i słuchał. Nie lepsze ani gorsze, po prostu inne warstwy wychodziły. 🙁
Ale wtedy rozkład staje się bardzo płynny. Jeśli każdy element - rama, pauzy, obecność drugiej osoby - jest do wyboru, to gdzie jest ta wspólna struktura? Pytam szczerze, nie złośliwie. Bo widzę że to zmierza w stronę czegoś bardzo indywidualnego, ale zastanawiam się czy nie gubi wtedy swojej tożsamości jako rozkład.
Zostańmy na chwilę przy samych pozycjach, bo myslę że trochę odplynęliśmy. Rezedaa, jakie właściwie są pytania w tych pieciu pozycjach? Czytam cały wątek i nadal nie mam jasnego obrazu co jest gdzie. Czy możesz to zebrać w jednym miejscu, choćby skrótowo?
no cóż, trzecia pozycja mnie zatrzymuje - 'co utrudnia mi słuchanie tęsknoty'. To jest mocne pytanie i bardzo dobre do tego rozkładu. Ale jak to interpretować w kartach? Bo blokada słuchania może być na poziomie emocji, ale też przekonań, środowiska. Jak karta ma to pokazać?
Zależy od obydwu rzeczy jednocześnie. Pozycja daje kontekst - jeśli pytanie brzmi 'co utrudnia słuchanie', to Rycerz Mieczy od razu mówi coś konkretnego. Ale też patrzę co leżało wcześniej. Jeśli pierwsza pozycja pokazała coś emocjonalnego, a tu wyskakuje ta karta, to dla mnie sygnał że umysł walczy z sercem. Nie ma jednej ścieżki interpretacji.
A co jeśli ktoś nie ma jeszcze wprawy w czytaniu i nie wie jak łączyć karty ze sobą? Pytam szczerze bo te rozkłady gdzie trzeba patrzeć na całość brzmią pięknie ale jeśli dopiero się zaczyna to jak nie zgubić wątku między pozycjami?
Mam wrażenie że to co Rezedaa opisuje to jest naturalny rozwój czytelnika, nie coś co się wbudowuje w sam rozkład. Rozkład jest ten sam, ale co z niego wyjmiesz zależy od ciebie. czy to jest problem czy po prostu właściwość każdego rozkladu?
Tak, mniej więcej o to mi chodzi. Jeśli ktoś w silnej tęsknocie za osobą wyciągnie np. Dwójkę Kielichów i przeczyta ją jako potwierdzenie że tamta relacja wróci, to rozkład nie pomógł słuchać siebie - pomógł budować iluzję. I właśnie dlatego pytania pozycji muszą być sformułowane tak, żeby kierowały do środka, nie na zewnątrz.
To jest sedno całego projektu tak naprawdę. Rezedaa, wracam do twojej piątej pozycji - bo jej nie skończyłaś opisywać wcześniej. Co tam jest? Bo cztery pierwsze maja kierunek do wewnątrz, ale nie wiem co zamykasz tym rozkładem.
To bardzo dobre zamknięcie i rozumiem intencję. Ale mam jedno zastrzeżenie - 'co mogę zabrać' brzmi trochę jak krok w procesie żałoby, nie jak słuchanie. Jeśli tematem jest słuchanie tęsknoty, to może ostatnia pozycja powinna pytać coś bardziej otwartego - 'co tęsknota chce żebyś wiedziała'? To subtelna różnica, ale zmienia czy kończysz na zasobie czy na dialogu.
