Dołączę tu bo prowadzę notatki z sesji od dłuższego czasu i mam pewne obserwacje. Efekt nie słabnie kiedy go analizujesz, ale zmienia charakter. Wcześniej to było bardziej intuicyjne i nieoczekiwane, teraz jest bardziej świadome i powtarzalne. Nie wiem które wolę. Czy ktoś miał podobne przejście i wie co z nim zrobić?
Ma sens, bo to trochę jak prawa i lewa półkula jeśli ktoś myśli takimi kategoriami. Ale wracając do tego co mówiła Rusalka - jeśli szukasz sposobu na uruchomienie się w martwym sezonie, to może ważniejsze jest żebyś miała metodę na wejście w ten stan, a nie żebyś wiedziała jak on działa :)?
Przepraszam że wejdę z głupim pytaniem ale czy rytuał to musi być coś skomplikowanego? czytam tę rozmowę i mam wrażenie że dla jednych to jest zapalenie świecy, a dla innych cała sesja z intencją i kartą obok klawiatury. gdzie jest granica między rytuałem a po prostu przyzwyczajeniem?
Nie potrzebujesz niczego więcej. Chociaż powiem szczerze, że u mnie uwaga działa lepiej kiedy jest jakiś element fizyczny. Zapalona świeca albo właśnie ta karta fizycznie obok. Coś co oddziela ten czas od reszty dnia. Ale to jest moje, nie reguła.
Czytam to i myślę że ta rozmowa cały czas oscyluje między dwoma rzeczami - techniką a stanem. Jak wejść w stan, który pozwala tworzyć. Karty są chyba tylko jedną z dróg do tego stanu. Czy ktoś próbował porównywać karty z innymi metodami wejścia w ten tryb? Muzyka, ruch, cokolwiek innego?
To co opisujesz z muzyką - że niesie szybko ale niekoniecznie dobrze - to jest coś co rozumiem intuicyjnie, ale chciałem zapytać: czy próbowałaś łączyć jedno z drugim? Karta jako punkt wyjścia, muzyka jako nośnik. Albo odwrotnie.
Ja to robiłam z runami i muzyką - kładłam runę przed sobą w ciszy, patrzyłam chwilę, potem dopiero włączałam muzykę. Ciągłość była zachowana bo symbol działał jak kotwica. myślę że z kartą mogłoby być podobnie, obrazy tarota są zresztą bogatsze niż runy więc może nawet łatwiej się do nich zakotwiczać.
Wysoki próg wejścia to jest coś co widzę w swoich notatkach jako sezonowy wzorzec. Nie brak kreatywności, tylko brak paliwa na rozruch... Czy Gwiazda albo As Pucharów pojawiały ci się wtedy? Bo u mnie te dwie karty kojarzyłam ze stanami, kiedy musiałam się niejako pociągnąć za włosy żeby w ogóle zacząć.
Nie kpisz o złym odczytaniu ale może As Pucharów nie mówi "masz zasoby już otwarte", tylko "tu jest źródło ale musisz po nie sięgnąć aktywnie". Różnica jest spora... Ta karta bywa zapowiedzią możliwości, nie stanem który już jest.
Wisielec i odwrócony Rycerz Buław razem to by miało sens przy tym co opisujesz. Zawieszenie i zablokowana energia działania. ale bez notatek to jest trochę wróżenie z fusów, nie?!
Ja próbowałam prowadzić notatki ale rzucałam po tygodniu bo nie wiedziałam co jest ważne a co nie. To jedno zdanie po sesji brzmi wykonalnie. Ale mam pytanie - zapisujesz odczucia fizyczne też? Jak się czułaś ciałem? Albo to jest za daleko od tematu kart?
Wracając do tego co mówiła Rusalka o martwym sezonie - mam wrażenie że nie szukamy tu jednej karty-klucza, tylko kombinacji która zadziała jako rytuał rozruchu... Czy próbowałaś kiedyś intencjonalnie wybrać kartę zamiast losować? Czyli nie "co mi się pokaże" tylko "potrzebuję Słońca, kładę je przed sobą i piszę"?
Nie, to nie jest głupie myślenie ale może być zbyt sztywne. Intencjonalny wybór karty to nie oszustwo - to inny rodzaj pracy z tarotem. Losowanie pyta "co jest", wybór pyta "z czym chcę pracować" :). Przy blokowaniu twórczym to drugie bywa skuteczniejsze, bo nie czekasz na odpowiedź, tylko deklarujesz kierunek. Ciekawa jestem co wybrałabyś teraz, gdybyś miała po prostu sięgnąć po kartę która kojarzy ci się z "chcę pisać".
to jest bardzo uczciwa obserwacja i myślę że trafiłaś w coś ważnego. Gwiazda to karta odnowy, nadziei po trudnym czasie - i jeśli intuicyjnie po nią sięgasz, to może właśnie tego szukasz, nie kreatywności jako takiej, tylko poczucia że wyjdziesz z tego martwy punkt. To nie jest to samo. Jedno pytanie: czy te martwe sezony mają jakiś wzorzec w czasie, czy to losowe?
to co opisujesz z tą szybą brzmi jak coś co czytałam przy okazji różnych rozkładów z Dwójką Mieczy - widzisz, czujesz że tam jest, ale nie możesz się przebić. I ta karta bywa niedoceniana w kontekście twórczości właśnie dlatego że jest "negatywna", ale pokazuje często precyzyjnie mechanizm blokady, nie to co cię blokuje, tylko jak ta blokada działa. Czy ktoś tu pracował z Dwójką Mieczy jako punktem wyjścia do czegoś, a nie tylko diagnozą?
a ja mam takie naiwne pytanie może - czy jak nie znasz dobrze danej karty, to to ćwiczenie z opisywaniem działa tak samo? Bo Rusalka zna tarota ale co z osobami które dopiero zaczynają i nie mają tych skojarzeń :D? Czy nieznajomość symboliki przeszkadza czy może pomaga bo nie blokują gotowe znaczenia?
Jak już masz opis - dosłowny, konkretny - to następny krok to pytanie do siebie: co w tym opisie jest o tobie teraz? Nie o karcie, nie o symbolice, tylko o tobie. I zapisujesz pierwsze zdanie które przyjdzie, nieważne czy ma sens :). To jest właściwie metoda pisania automatycznego z kartą jako wejściem, a nie pytaniem. Działa przy blokowaniu bo omija tę szybę, o której mówiłaś.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z boku... Czy wy używacie kart jako czegoś co rzeczywiscie coś "pokazuje", czy bardziej jako pretekst do tego żeby usiąść i zmusić uwagę do skupienia? Bo z tego co czytam, to efekty które opisujecie można by chyba osiągnąć też bez kart. I nie piszę tego złośliwie, naprawdę mnie to ciekawi.
