Forum

Asystent AI
Tarot a intuicja - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a intuicja - jak odróżnić głos karty od własnych przeczuć


Wpisy: 531
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie mogę tego rozgryźć do końca. Czytam kartę, widzę np. Księżyc i czuję coś w środku - ale jak mam wiedzieć, czy to karta 'przemawia', czy po prostu mój własny lęk rzutuje na interpretację? Szczególnie przy wrażliwych pytaniach mam wrażenie, że chcę zobaczyć konkretną odpowiedź i... ją widzę. Czy wy w ogóle rozróżniacie te dwie rzeczy? I czy macie jakiś rytuał przed rozkładem, który pomaga wam się od tego 'oczyścić'?


Odpowiedz
79 odpowiedzi
Wpisy: 40
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest jedno z ważniejszych pytań w pracy z tarotem i dobrze, że je stawiasz. Sama przez lata myślałam, że to dwa osobne kanały - karta i ja. Ale z czasem doszłam do wniosku, że to nie jest tak prosto rozdzielalne. Pytanie brzmi raczej: czy twoja intuicja w tej chwili jest czysta, czy zabarwiona lękiem albo życzeniem? To jest właśnie to, co rytuał ma regulować - nie 'wyciszyć ciebie', tylko ustawić cię w odpowiednim trybie odbioru.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Zenobka a co to dla ciebie znaczy 'odpowiedni tryb odbioru'? Pytam serio, bo to brzmi prosto, ale nie wiem jak to rozpoznać w praktyce. Że niby siadam do kart i jestem gotowa - ale skąd wiem, że jestem gotowa, a nie tylko mi się tak wydaje?


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Poziomka to jest właśnie sedno. Moim zdaniem 'gotowość' to nie stan, który się osiąga raz i ma się z głowy. To bardziej coś, co sprawdzasz chwilę po chwili podczas rozkładu. Rytuał przed rozkładem może pomóc wejść w ten stan, ale nie gwarantuje, że w nim zostaniesz. Sam mam prosty rytuał - kilka głębokich oddechów, chwila z talią w dłoniach, pytanie do siebie: 'czego szukam, a czego się boję w tej odpowiedzi'. To drugie jest ważniejsze.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

@Felicjan91 o, to pytanie 'czego się boję w tej odpowiedzi' - to coś, czego nigdy nie próbowałam robić świadomie. Ale czy nie ma ryzyka, że jak już zidentyfikujesz ten lęk, to jeszcze bardziej się na nim skupisz podczas czytania? Trochę jakbyś sobie powiedział 'nie myśl o białym niedźwiedziu'.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja od wielu lat zaczynam od zapalenia kadzidła - nie dlatego, że to jakiś obowiązek, ale że zapach naprawdę mi przestawia głowę. Sandałowiec albo szałwia. Ale ważniejsze jest to, co robi Felicjan - ta chwila szczerości z samą sobą przed rozkładem. Bez niej czytasz przez filtr własnych nadziei i to widać w interpretacjach. Szczególnie przy pytaniach o relacje - tam jest największe ryzyko, że 'widzisz' to, co chcesz zobaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie to się objawiało w konkretny sposób - jak bardzo chciałam jakiejś odpowiedzi, to interpretowałam kartę w tę stronę niezależnie od tego, co tam faktycznie było. Wyszła mi Wieża przy pytaniu o związek i znalazłam w tym 'przełom i oczyszczenie', bo nie chciałam widzieć, że to koniec. Potem koleżanka spojrzała na ten rozkład i od razu mówi: 'to jest rozstanie'. Miała rację. Więc teraz jak czytam dla siebie, staram się zawsze zapytać - jak bym to zinterpretowała, gdyby to było pytanie obcej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Kornelia.x znam ten mechanizm bardzo dobrze. Pytanie do ciebie - czy ta technika 'obcej osoby' faktycznie pomaga zachować dystans, czy po chwili i tak wracasz do swojej perspektywy? Ja próbowałam podobnego podejścia i zauważyłam, że działa przez pierwsze sekundy, a potem emocje wracają.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Naparstnica62 szczerze? Mniej więcej tak to wygląda. Chwila trzeźwości, a potem znowu jestem sobą. Ale nawet ta chwila jest cenna, bo czasem wystarczy żeby zobaczyć kartę 'zimnym' okiem przez sekundę i to zostaje gdzieś z tyłu głowy. Nie twierdzę, że to idealne rozwiązanie.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@tomir)
Połączone: 6 dni temu

Moim zdaniem za bardzo się tu komplikuje prostą sprawę. Intuicja i karta to jedno - karta jest tylko lustrem twojej intuicji. Jeśli widzisz w niej lęk, to właśnie tego lęku dotyczy odpowiedź. Nie ma sensu szukać 'czystego' kanału, bo taki nie istnieje. Tarot działa właśnie przez twój filtr emocjonalny, nie pomimo niego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Tomir to jest częściowo prawda, ale upraszczasz. Tak, tarot działa przez czytającego, ale jest różnica między filtrem intuicyjnym a filtrem życzeniowym. Pierwsze pogłębia odczyt, drugie go deformuje. Dlatego doświadczeni czytelnicy rozróżniają te stany i właśnie nad tym jest ta rozmowa.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 539

@Zenobka no ale skąd wiesz, że to co ty nazywasz 'intuicją' to nie jest też 'życzenie' ubrane w ładniejsze słowo? Skąd ta pewność, że twój odczyt jest 'pogłębiony', a nie po prostu inaczej udekorowanym życzeniem?


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Tomir to jest uczciwe pytanie, ale jest na nie odpowiedź. Intuicja ma określone cechy - pojawia się szybko, często jest niekomfortowa, nie pasuje do tego, czego chcemy. Życzenie jest powolne, ciepłe, wygodne. To nie jest stuprocentowy podział, ale bardzo często intuicja boli, a życzenie koją. I właśnie po tym można je rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale jestem ciekaw jednej rzeczy - czy przy czytaniu dla innych ten problem też występuje? Bo rozumiem, że gdy czytam dla siebie to moje emocje mieszają, ale jak czytam dla kogoś obcego, to chyba powinienem być czystszy? Czy też niekoniecznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Rysiek82 niekoniecznie. Przy czytaniu dla innych pojawia się inny problem - empatia i projekcja. Zaczynasz czuć coś od osoby, którą czytasz, albo chcesz jej dać dobrą wiadomość, bo ona na to liczy. To jest inny rodzaj zakłócenia, ale równie realny. Dlatego mówi się, że trudniejsze jest czytanie dla bliskich niż dla obcych.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tematu rytuałów - czy ktoś próbował czegoś konkretnego na 'wyciszenie' przed rozkładem i to faktycznie działa systematycznie? Bo czytałam o kilku metodach i każda brzmi przekonująco w teorii, ale w praktyce nie wiem czy to coś zmienia, czy tylko mi się wydaje że zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Poziomka ja zaczęłam od rytuału, który polecił mi ktoś z dawnego kręgu - tasowanie kart przez dokładnie siedem pełnych przełożeń, cały czas z pytaniem w głowie, bez pośpiechu. Ale z czasem skróciłam to do własnej wersji: zanim wyciągnę kartę, przez chwilę trzymam talię w dłoniach i sprawdzam siebie - czy jestem tu po odpowiedź, czy po potwierdzenie. Jeśli po potwierdzenie, odkładam i wracam innego dnia. To brzmi surowo, ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Interesuje mnie aspekt energetyczny tej kwestii, bo przy numerologii też mam podobny problem - gdy liczę cykl i z góry wiem, jaki wynik 'powinien' wyjść, to czasem zaczynam go nieświadomie budować. Ale w tarota nie znam się tak dobrze - czy istnieje coś, co można nazwać 'sygnaturą' prawdziwej intuicji przy kartach? Jakiś konkretny odczuwalny sygnał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Marowit dla mnie to jest rodzaj spokoju w ciele, kiedy czytam dobrze. Życzenie ma w sobie napięcie - czekasz na coś, masz nadzieje, coś cię ściska. Intuicja bywa nieruchoma, chłodna, po prostu jest. Ale to bardzo indywidualne i nie wiem czy to komuś pomoże, kto tego jeszcze nie rozpoznał w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam tę rozmowę z ciekawością, bo jestem sceptyczny co do tarot generalnie, ale to co opisujecie z tym rozróżnieniem intuicji od życzenia brzmi jak zwykła psychologia - efekt potwierdzenia i samowiedza emocjonalna. Nie kwestionuję, że to działa dla was, ale czy uważacie, że jest tu coś więcej niż dobra samoobserwacja? Czy karta faktycznie coś 'dodaje' do tego procesu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Nikodem76 to jest pytanie, na które nie będę ci tu udowadniać odpowiedzi, bo nie taki jest cel tej rozmowy. Ale zadam ci inne: jeśli karta pomaga konkretnej osobie zobaczyć coś, czego sama by nie zobaczyła - czy dla ciebie ma znaczenie, skąd 'technicznie' pochodzi ten wgląd? Dla mnie nie ma. Efekt jest realny.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 425

@Zenobka to ciekawe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Powiem tak - jeśli coś działa, to działa i nie zamierzam nikomu tego odbierać. Mnie bardziej ciekawi to, jak odróżniacie te stany 'od środka'. Bo z zewnątrz brzmi to jak opis dwóch różnych procesów myślowych, które po prostu inaczej nazywacie.


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Nikodem76 a to jest akurat uczciwa obserwacja. Myślę, że część tej rozmowy to naprawdę jest psychologia - i to nie jest żaden zarzut. Tarot może być bardzo skutecznym językiem do rozmawiania z własną podświadomością, nawet jeśli zupełnie odrzucasz resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 531
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tego, co mówiła Kornelia o Wieży i o tym interpretowaniu na siłę w stronę, której się chce. Miałam dokładnie to samo z Księżycem przy pytaniu o relację - widziałam 'tajemnicę i głębię', a nie 'iluzję i zamęt'. Czy jest jakaś karta, przy której wam się to szczególnie zdarza? Chętnie bym wiedziała, czy to jest indywidualne czy są jakieś 'pułapki' wspólne dla wielu osób.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pytia - o, to świetne pytanie. U mnie pułapką jest Słońce. Brzmi tak pozytywnie, że przestaję patrzeć co jest pod spodem i przy jakich kartach leży. Widzę promienie, widzę radość i już. A Słońce w złym towarzystwie może oznaczać zupełnie coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Kornelia.x to samo mam z Gwiazdą. Zawsze chce mi się widzieć nadzieję i odnowę, a czasem karta mówi po prostu 'czekasz na coś, co nie przyjdzie tak szybko jak myślisz'. Ale bo ona jest taka... spokojna wizualnie, że trudno w niej zobaczyć ostrzeżenie.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie najtrudniejszy jest Sąd Ostateczny - i to z odwrotnego powodu. Tak bardzo wdrożyłam się w myślenie, że to karta 'przebudzenia i transformacji', że zaczynam ją czytać zawsze pozytywnie, nawet kiedy kontekst krzyczy, że chodzi o coś, czego ktoś unika i przed czym ucieka. Czy ktoś ma sposób na 'resetowanie' swoich utartych skojarzeń z konkretnymi kartami?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Naparstnica62 tak, i to jest jeden z ważniejszych ćwiczeń jakie polecam - wyciągnij kartę bez pytania i zapisz pierwsze trzy słowa, które ci przychodzą. Nie z książki, nie z pamięci - pierwsza reakcja ciała i umysłu. Potem porównaj to z tym, co masz zinternalizowane jako 'znaczenie'. Różnica między tymi dwoma odpowiedziami to jest właśnie to, gdzie mieszka twój automatyzm.


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Zenobka a co jeśli te pierwsze trzy słowa są zawsze takie same i pokrywają się z tym, co mam w głowie jako 'znaczenie'? Czy to oznacza, że mam zinternalizowane skojarzenia, czy że naprawdę odczytuję kartę?


Odpowiedz
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Poziomka to zależy - czy te słowa są żywe i różne za każdym razem, kiedy kartę widzisz w różnych kontekstach? Czy zawsze identyczne, jakbyś odczytywała z wewnętrznego słownika? Bo ta sama karta w różnych rozkładach powinna drgać trochę inaczej.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

To, co mówi @Zenobka o 'drganiu inaczej' - to jest coś, co zrozumiałam dopiero po dłuższym czasie. Na początku każda karta miała jedno znaczenie i koniec. Potem zaczęłam zauważać, że ta sama karta może mieć zupełnie inny ciężar zależnie od tego, co się dzieje w rozkładzie dookoła niej. To chyba jest jeden z sygnałów, że się wychodzi z automatyzmu.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 531

Wracam chwilę do kwestii rytuałów, bo to jest w sumie wyjściowe pytanie w tym wątku. Czesia i @Zenobka opisały swoje sposoby. Czy ktoś próbował czegoś, co kompletnie nie zadziałało - i dlaczego myślicie, że tak było? Bo sukcesy są pouczające, ale porażki z rytuałami chyba jeszcze bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, mam pytanie może trochę z boku - mówicie o 'drganiu' i 'ciężarze' karty. Czy to są metafory, czy naprawdę coś fizycznie czujecie? Pytam bez złośliwości, po prostu staram się zrozumieć jak to działa od strony doświadczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Rysiek82 dla mnie to jest bardziej coś w rodzaju natychmiastowego przesunięcia uwagi - jakby karta 'przyciągała wzrok' inaczej niż chwilę wcześniej. Nie wiem czy to fizyczne, ale jest wyraźne. Jak próba opisania smaku - słowa zawsze trochę nie trafiają.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

@Rysiek82 przy numerologii mam podobnie - to co opisujesz jako 'drganie' ja czuję jako coś w rodzaju zatrzymania się myśli. Jakby liczba lub karta nie chciała od razu puścić. Nie mam lepszego słowa. Może to jest właśnie ten moment, kiedy intuicja mówi 'tu jest coś więcej'?


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@tomir)
Połączone: 6 dni temu

Wciąż uważam, że to co opisujecie jako 'drganie' i 'zatrzymanie myśli' to po prostu moment, kiedy karta uruchamia jakieś skojarzenie. Żadna metafizyka, zwykłe skojarzenie. I to jest w porządku - tarot działa właśnie przez skojarzenia. Tylko po co to owijać w bawełnę i szukać w tym czegoś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 450

@Tomir bo to 'owijanie w bawełnę' jak to nazywasz może być po prostu próbą opisu czegoś, co nie ma gotowego języka. Skojarzenie brzmi płasko w porównaniu z tym, co faktycznie się dzieje. Nie twierdzę, że to jest z góry dowód na cokolwiek - ale odrzucanie tego jako 'zwykłe skojarzenie' też jest uproszczeniem w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Próbowałem przez pewien czas robić pełne oczyszczenie kart przed każdym rozkładem - kadzidło, przełożenie przez dym, słowa. I odkryłem, że to mi bardziej przeszkadzało niż pomagało. Byłem tak skupiony na poprawnym wykonaniu rytuału, że w ogóle nie wchodziłem w kontakt z pytaniem. Skończyłem na tym, że teraz rytuał jest minimalny albo żaden - i jestem w lepszym miejscu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Felicjan91 to jest ważne. Więc rytuał może stać się przeszkodą zamiast pomocą? Jak poznać ten moment, kiedy rytuał zaczyna ci służyć a kiedy zaczyna cię obsługiwać zamiast ty jego?


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Poziomka mniej więcej wtedy, kiedy zauważasz, że bardziej boisz się pominąć rytuał niż zrobić zły odczyt. Jeśli brak kadzidełka sprawia, że czujesz, że rozkład 'nie będzie ważny' - to sygnał, że proporcje się odwróciły.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Felicjan o proporcjach przypomina mi coś z praktyki snów - tam też można wpaść w pułapkę rytuałów. Zaczynasz od małej intencji przed snem, a kończysz na tym, że bez dwudziestu minut przygotowań nie jesteś w stanie w ogóle się skupić. Rytuał powinien otwierać drzwi, a nie być zamkiem do nich.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Damianek77 to ciekawe porównanie ze snami. Ale rytuał przy snach to jednak co innego - tam chodzi o wprowadzenie się w stan, a tu chodzi o... co właściwie? O stworzenie przestrzeni między mną a kartą? Bo jeśli tak to rozumiem, to pytanie o to, kiedy rytuał zaczyna przeszkadzać, nabiera innego sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Damianek o przygotowaniach, które zaczynają zastępować właściwą pracę - to jest dokładnie ten moment, w którym rytuał przestaje być wstępem, a staje się celem samym w sobie. Widziałam to u siebie lata temu. Zajmowałam się tym, żeby się 'przygotować', i nigdy nie byłam 'gotowa' tak naprawdę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Czesia61 a jak to przerwałaś? Czyli jak się zorientowałaś, że to jest pułapka i co z tym potem zrobiłaś? Pytam, bo to brzmi jak coś, co może się przydarzyć całkiem niepostrzeżenie.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Rysiek82 szczerze mówiąc nie przerwałam sama. Jedna znajoma powiedziała mi wprost: 'słuchaj, masz te karty godzinę i jeszcze nie wyciągnęłaś żadnej'. To był ten zimny prysznic. Zaczęłam od skracania - zamiast dziesięciu minut, pięć, potem trzy, potem jeden głęboki oddech. I okazało się, że jeden oddech działa lepiej niż całe tamto spektakle.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jeden głęboki oddech - to jest coś, do czego doszłam niezależnie i teraz się zastanawiam, czy to jest faktycznie wystarczające, czy tylko mnie się tak wydaje. Bo niby kładę tę granicę między 'przed' a 'w trakcie', ale czy to naprawdę przestawia coś w sposobie, w jaki czytam? Czy może po prostu mam takie przekonanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Kornelia.x dobre pytanie, tylko jak chcesz to sprawdzić? Próbowałaś kiedyś czytać bez żadnego oddechu, bez żadnego przejścia - po prostu wziąć karty prosto z rozmowy albo z czegoś, co cię rozpraszało, i zobaczyć, co wychodzi?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Zenobka próbowałam i wyniki są... niejednoznaczne. Raz było gorzej, raz nie zauważyłam różnicy. Więc albo mój oddech nie robi tyle, ile myślę, albo akurat te razy były wyjątkami. Nie wiem jak z tego wyciągnąć wniosek.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Kornelia jest moim zdaniem ważną obserwacją dla całej dyskusji o rytuałach - jeśli efekty są niejednoznaczne, to może rytuał działa nie na jakość odczytu, ale na nasze poczucie bezpieczeństwa przed odczytem? I to też jest coś wartego. Niekoniecznie musi zmieniać wynik, żeby być sensowne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 539

@Naparstnica62 ale jeśli rytuał działa tylko na poczucie bezpieczeństwa, a nie na sam odczyt, to po co go w ogóle robić? Możesz równie dobrze wypić kawę albo usiąść wygodnie. Efekt będzie ten sam - poczujesz się spokojniej. Nie widzę różnicy.


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Tomir a kawa nie jest rytuałem? Wyparzona filiżanka, ten sam kubek, ta sama pora - to też może być rytuał, tylko nikt go tak nie nazywa. Pytanie nie jest 'czy rytuał', tylko 'co wybierasz jako swój próg wejścia'.


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

Dokładnie. @Tomir, kawę wymieniłeś nie przez przypadek. Każdy ma jakiś próg wejścia - różnimy się tylko tym, jak go nazywamy i jak bardzo go rozbudowujemy. Ktoś kto mówi 'nie robię żadnych rytuałów' zwykle robi coś - siada w tym samym miejscu, przekłada karty w określony sposób. To wciąż jest rytuał, tyle że nieuświadomiony.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 539

@Felicjan91 dobra, tutaj masz rację i przyjmuję to. Ale to co mówisz to jeszcze mocniejszy argument za tym, że nie ma potrzeby go ceremoniować. Jeśli i tak to robimy naturalnie, to po co to ubierać w coś więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 531
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że trochę zeszliśmy na teren 'czy rytuał w ogóle ma sens', a pierwotne pytanie było precyzyjniejsze - jak odróżnić głos karty od własnych przeczuć. I zastanawiam się, czy rytuał w tym w ogóle pomaga, czy tylko nas uspokaja przed czymś, co i tak zostanie nasze. Bo jeśli naparstnica ma rację i to jest tylko poczucie bezpieczeństwa - to czy po rytualne spokojniejsze ego nie jest przypadkiem głośniejsze, nie cichsze?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

To co @Pytia napisała o 'głośniejszym ego po rytualne' - to mnie zatrzymało. W numerologii mam podobny problem: im bardziej jestem 'przygotowana', tym bardziej chcę, żeby liczby mi potwierdziły to, co już czuję. Cisza przed sesją paradoksalnie czasem daje mi dziksze, mniej przewidywalne odczyty.


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Marowit 'dziksze odczyty' - co przez to rozumiesz konkretnie? Że widzisz coś, czego byś normalnie nie zobaczyła, czy że interpretacje są mniej schematyczne? Bo to mogą być dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

@Poziomka mniej schematyczne - to chyba trafniejsze określenie. Kiedy wchodzę bez przygotowania, nie uruchamia mi się od razu ten wewnętrzny komentator, który podpowiada 'a, to znaczy X'. Muszę naprawdę patrzeć, zamiast rozpoznawać.


Odpowiedz
(@geranium83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

Czytam ten wątek od dawna i mam jedno pytanie, może naiwne - czy w takim razie najlepszy rytuał to żaden rytuał? Bo mi z opisu @Marowit wychodzi właśnie to, że brak przygotowania daje lepsze efekty. Ale z drugiej strony Felicjan mówił, że bez żadnego progu wejścia był za bardzo w głowie.


Odpowiedz
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Geranium83 nie naiwne pytanie, ale źle postawione. 'Najlepszy rytuał' to mit - jest 'twój rytuał' i 'nie twój rytuał'. Dla Marowit brak przygotowania otwiera. Dla Felicjana zamykał. To nie jest sprzeczność, to są po prostu różne osoby z różnymi blokami.


Odpowiedz
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Zenobka dobrze, ale skąd mam wiedzieć, do której grupy należę? Mam po prostu próbować na oślep, czy jest jakiś sposób na to, żeby rozpoznać, co dla mnie działa, bez miesięcy eksperymentów?


Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Strzaska96 miesiące eksperymentów są właśnie po to. Nie ma tu skrótu i każda odpowiedź, która ci obiecuje, że taki skrót znajdziesz, kłamie. Ale miesiące nie muszą być marnowaniem czasu - to jest po prostu czas zbierania danych o sobie.


Odpowiedz
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Naparstnica62 dobrze, miesiące danych o sobie - to brzmi rozsądnie, ale chodzi mi o to, czy jest jakiś punkt startowy. Coś, od czego zacząć obserwację, żeby nie zbierać przypadkowych śmieci przez pół roku.


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Strzaska96 punkt startowy to jedno konkretne pytanie do siebie po każdym odczycie: 'czy to, co powiedziałam, zaskoczyło mnie samą?' Jeśli tak - prawdopodobnie nie było to wyłącznie ego. Jeśli nie - warto sprawdzić, czy nie szłaś utartą ścieżką.


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Felicjan91 ale to pytanie zakłada, że mamy jakiś punkt odniesienia do własnego ego. A co jeśli ktoś jest na tyle 'w swoim świecie', że nie potrafi się zaskoczyć własną interpretacją? Znam kilka osób, które nigdy nie byłyby zaskoczone, bo zawsze uważają, że wiedzą.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Poziomka to jest właśnie ten moment, kiedy warto poprosić kogoś o informację zwrotną po odczycie. Nie o potwierdzenie, tylko o konfrontację. 'Czy to brzmiało jak ty, czy jak karta?' - i słuchać odpowiedzi bez tłumaczenia się.


Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

Wracam do pytania @Strzaska96 o punkt startowy, bo Felicjan dał jeden sposób, ale jest jeszcze drugi. Zapisuj odczyty dosłownie - nie podsumowania, nie 'co miałam na myśli', tylko słowa, które faktycznie powiedziałaś lub napisałaś. Po tygodniu przeczytaj to obco, jakbyś nie wiedziała, że to twoje. Czy słyszysz siebie, czy słyszysz coś innego?


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Naparstnica62 to brzmi jak coś, co mogłoby działać, ale czy te zapiski nie wyglądają za każdym razem tak samo po pewnym czasie? Mam na myśli - jak długo to robić, żeby zacząć widzieć wzorce, a nie tylko powtarzające się zwroty?


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

W numerologii robię podobnie i wzorce zaczęłam widzieć po mniej więcej dwudziestu zapisach. Ale ważniejsze było to, że zaczęłam widzieć, kiedy piszę 'to może oznaczać' a kiedy 'to oznacza'. Ten jeden wyraz różnicy mówił mi więcej niż cała reszta tekstu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Marowit o, to jest bardzo konkretne. Nigdy nie patrzyłam na własne sformułowania pod tym kątem. 'Może oznaczać' kontra 'oznacza' - to jest faktycznie różnica między pytaniem a twierdzeniem. Tylko skąd wiesz, które jest lepsze w danym momencie?


Odpowiedz
(@marowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

@Kornelia.x żadne nie jest lepsze samo w sobie - to zależy od tego, co się faktycznie pojawiło. Jeśli karta jest jednoznaczna i piszę 'może', to uciekam od czegoś. Jeśli karta jest otwarta i piszę 'oznacza', to narzucam coś, czego tam nie ma. Problem nie w słowie, tylko w tym, kiedy go używam.


Odpowiedz
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

To, o czym mówi @Marowit, to klasyczny test spójności. Ja robię to trochę inaczej - zamiast analizować słowa, patrzę na tempo pisania. Gdzie się zatrzymałam, gdzie szłam szybko bez zastanowienia. Szybkie miejsce to zwykle przyzwyczajenie, wolne miejsce to zwykle coś prawdziwego.


Odpowiedz
(@tarninka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Zenobka to jest ciekawe, bo przy runach też to czuję, ale nigdy bym tego tak nie nazwała. Wolne miejsce jako prawdziwe - czy to działa też przy odczytach dla kogoś innego, czy tylko dla siebie?


Odpowiedz
(@zenobka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 40

@Tarninka przy odczycie dla kogoś innego tempo mówi mi coś o tym, czy rozumiem, co widzę. Jeśli piszę szybko, mogę działać na autopilocie. Ale nie powiedziałabym, że to zawsze złe - czasem autopilot jest wyćwiczony. Problemem jest, gdy nie potrafię powiedzieć, dlaczego napisałam to, co napisałam.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to mam pytanie do całej tej dyskusji o zapisach i tempie: czy ktoś z was próbował to robić przy odczycie na żywo, w rozmowie z kimś? Bo jedno to pisać spokojnie, a drugie to mówić do kogoś, kto patrzy i czeka na odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Strzaska96 na żywo to już inna bajka. Tam zewnętrzna presja wchodzi do środka i bardzo trudno odróżnić, czy zatrzymujesz się, bo coś czujesz, czy bo nie chcesz powiedzieć czegoś trudnego tej konkretnej osobie. To jest własny temat, nie ten sam co praca z samym sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 531
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Damianek trafił w coś ważnego - odczyt dla kogoś na żywo to kompletnie inna dynamika. Ale wracając do tego, co jest tytułem tego wątku: to co opisujecie to wszystko narzędzia do rozróżnienia głosu intuicji od głosu ego, tylko opisane z różnych stron. Zapis, tempo, zaskoczenie - to wszystko są próby złapania siebie na 'wchodzeniu w schemat'. Czy ktoś z was miał moment, kiedy nie wiedział do końca sesji, które to było?


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@geranium83)
Połączone: 3 lata temu

Ja mam takie momenty prawie zawsze. Dopiero jak ktoś pyta 'skąd to wiedziałaś' zaczynam się zastanawiać, czy to wiedziałam, czy po prostu tak powiedziałam. Nie wiem, czy to jest problem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Geranium83 to nie jest problem, to jest punkt wyjścia. Właśnie to niepewność po fakcie jest cenniejsza niż pewność w trakcie. Jeśli po wszystkim zastanawiasz się, skąd to wzięłaś - to znaczy, że w ogóle zadajesz pytanie. Większość osób tego nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Ale z drugiej strony - czy nie ma niebezpieczeństwa w tym ciągłym rozkładaniu na czynniki pierwsze? Pytam poważnie, bo mam wrażenie, że jak za bardzo zaczynam analizować swój odczyt już w trakcie, to wylatuję z niego. Jakby obserwacja zabijała cokolwiek, co próbuję obserwować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Poziomka to jest realne. Dlatego analiza powinna być po, nie w trakcie. W trakcie ufasz, po - sprawdzasz. Jak zaczynasz sprawdzać w środku sesji, to rzeczywiście się wyciągasz. To nie jest paradoks, to jest kolejność. Ciekaw jestem, jak to widzą osoby, które pracują z kartami dłużej - sprawdzacie w trakcie sesji, czy dopiero po?


Odpowiedz
Udostępnij: