Wracając do tego co Kasieczka mówiła wcześniej - że wypisuje się dla innych w pracy. Zastanawiam się, czy w układzie ogrodowym miałoby sens dodać pozycję dla samego ogrodu, czyli dla tej przestrzeni, którą się oddaje innym? Bo na razie mówiliśmy o tym, co się dzieje z samą Kasieczką ale nie o tym, co dzieje się z energią, którą daje.
To jest ważne, ale mam wrażenie, że zanim zbudujemy cały układ dla Kasieczki, warto wiedzieć jedno. Kasieczka, czy ty chcesz zrozumieć mechanizm tej sytuacji, czy szukasz konkretnej odpowiedzi co zrobić? Bo to są dwa różne pytania i dwa różne układy 🙂
Chyba... oboje? Ale jak mam wybrać, to chyba bardziej co zrobić. Bo mechanizm mnie boli, ale nie wiem co z nim zrobić po tym jak go zobaczę.
kurczę, to uczciwa odpowiedź. W takim razie sugerowałabym, żeby pierwsza pozycja w układzie to był ten mechanizm - jedna karta, jeden obraz. Dopiero na podstawie tego co wyjdzie, dobierasz pytanie o kierunek. Nie wszystko naraz. 😛
Mam tu u siebie zaznaczone, że Mary K. Greer opisuje coś podobnego jako 'odczyt dwuetapowy' - najpierw diagnoза, potem nawigacja. Przy wypaleniu, bo to tu chyba w tle jest, zaleca sie właśnie to rozdzielenie bo inaczej karty skaczą między poziomami i czytający nie wie, do ktorej warstwy nalezy odpowiedź. Czy ktoś z was to stosuje regularnie?
Kładę po kolei, odkrywam każdą od razu jak wylosuję. Nie wiem, czy to dobrze, bo czasem ta pierwsza karta tak mnie uderza, że resztę już czytam przez nią i chyba przez to się gubię.
To ważna informacja. Odkrywanie po jednej ma sens ale właśnie wtedy ryzyko, że pierwsza karta zabarwia wszystko, jest największe. Mam pytanie - czy próbowałaś kiedyś wylosować wszystkie naraz, zakryte, i dopiero potem je odkrywać jedna po drugiej? Inaczej wtedy pracujesz z całością.
A ja mam odwrotny problem - losuję wszystkie zakryte i potem się okazuje że jak odkrywam ostatnia, to już zapomniałam co czułam przy pierwszej. Jak wy w ogole to ogarniasz pamięciowo?
Mam to zaznaczone u siebie jako metoda 'strumienia odczytu' - zapisujesz pierwsze skojarzenie przy każdej karcie, bez zastanowienia. Przy wypaleniu energetycznym bo chyba tym tu jest sytuacja Kasieczki, często pierwsze skojarzenie jest bardziej szczere niż to przemyślane.
Szczerze? Losuję wieczorem, po pracy. Więc chyba właśnie w tym stanie zmęczenia, o którym piszesz. Nie pomyślałam, że to może wpływać na to, co widzę w kartach.
oj tam, to jest bardzo ważne i mam wrażenie, że ten wątek jest kluczowy dla calego problemu z odczytem. Ogrod nocą wygląda inaczej niż za dnia. Widzisz cienie, nie kształty. Czy próbowałaś kiedyś losowac rano, zanim zaczniesz o pracy myśleć?
Właśnie chciałam to samo napisać. Pora losowania naprawdę robi różnice. Ja jak losuję zmęczona, to mi wychodzą same Miecze, a rano przy kawie zupełnie inne karty na to samo pytanie. Zastanawiam się, czy to ja sie zmieniam, czy karty 'widzą' inną mnie.
Czyli własciwie kiedy sie losuję, to jest część odczytu? W sensie - godzina, nastrój, wszystko wchodzi do interpretacji? Nigdy o tym nie myślałam w ten sposob, to trochę zmienia postrzeganie całego procesu :))
Trochę bym tu jednak oponowała. Są tradycje, w których moment losowania jest celowo wybierany i jest częścią intencji. Nie tylko mój stan psychiczny się zmienia, ale zmienia się też to, z czym wchodzę w kontakt. Donat, czy to nie jest za bardzo psychologizujące podejście, które odcina całą część energetyczną?
Mam tu swoje doświadczenie do dodania. Przez długi czas losuję zawsze rano, po medytacji, jeszcze zanim dotknę telefonu. I to nie jest tylko kwestia 'lepszego' odczytu - to jest kwestia tego, że odczyt nie jest zakłócony tym wszystkim, co jeszcze nie zdążyłam zebrać na siebie. Kasieczka, jak długo po pracy losujesz? Od razu, czy dajesz sobie chwilę?
Raczej od razu. Albo nawet w drodze do domu, na telefonie, bo mam aplikację z kartami. Teraz jak to piszę, to brzmi jakbym sama sobie utrudniała...
Poczekaj, a aplikacja na telefon to w ogole tak samo działa jak fizyczne karty? ja też korzystam z aplikacji i trochę się zastanawiam, czy to jest 'pelnoprawne' losowanie.
Mam fizyczne karty, tylko rzadko po nie sięgam. Spróbuję jutro rano. Tylko nie wiem, czy mam losować ten sam układ co wcześniej, czy zacząć od zera z tym co Naparstnica62 proponowała - jedna karta na mechanizm.
Jedna karta. zdecydowanie. rano, po cichu, z jednym konkretnym pytaniem. Nie 'co mam zrobić z pracą', tylko coś bardziej jak - 'co teraz rośnie w moim ogrodzie bez mojej wiedzy'. Zobaczymy co wyjdzie i wtedy możemy dalej rozmawiać o kierunku.
Dobra, spróbuję jutro rano. Mam jedno pytanie do Komecika - mówisz 'co rośnie bez mojej wiedzy', ale jak mam to sformułowac, żeby karty to zrozumiały? Czy dosłownie tak mowię w myślach przed losowaniem, czy to ma być jakos inaczej?
Też mam to pytanie, bo zawsze sie zastanawiam, czy intencja ma być wypowiedziana glośno, czy wystarczy pomyśleć. Raz robilam na głos i czułam sie trochę głupio, raz w myślach i nie wiedziałam, czy 'dotarło'. Czy to w ogóle robi rożnicę?
ojejku, nie musisz tego formułować jak zdanie do wypowiedzenia. To bardziej jak skupienie się na odczuciu niż na słowach. Zamknij oczy, dotknij talii i zamiast pytać - poczuj, że chcesz zobaczyc coś, o czym jeszcze nie wiesz. To inne niż pytanie wprost bo pytanie wprost przy wypaleniu czesto przyciąga odpowiedź na poziomie wypalenia właśnie.
