Ten spór wydaje mi się poboczny. ważniejsze pytanie jest inne - Lilijka jak wyobrażasz sobie tę pierwszą sesję :P? Gdzie, kiedy, w jakich okolicznościach? Bo to więcej powie o gotowości niż żaden rozkład.
To brzmi dokładnie tak jak powinno. To co opisujesz - późno, cicho, bez presji - to jest środowisko w którym cokolwiek może do ciebie dotrzeć. Nie dlatego że magia działa o północy, tylko dlatego że ty jesteś wtedy mniej rozbita na sto stron.
Przepraszam że znowu wchodzę z boku ale to co mówisz o wieczorze i ciszy - czy to nie jest trochę tak, że szukasz tego co utraciłaś wlasnie w tym momencie kiedy tej ciszy jest trochę więcej? Jakbyś sama wiedziała kiedy jest dostęp.
I co ważne - nie musisz od razu robić nic z tym co wyjdzie. Możesz po prostu zobaczyć kartę, posiedzieć z nią, odłożyć. Nie trzeba wyciągać wniosków tego samego wieczoru. Praca z bólem przez karty to nie sprint, to zupełnie inny rytm.
Ten zeszyt który czekał - to mnie trochę zatrzymało. Bo to brzmi jakbyś przez cały ten czas miała przy sobie coś co było gotowe na tę pracę, tylko ty nie byłaś. Czy wcześniej w nim coś pisałaś kiedy było ciężko, czy leżał bardziej jako zamiar?
To co opisujesz - ten wyrzut na papier - to nie jest bez wartości. Czasem zanim możesz słuchać, musisz się najpierw wygadać. Pytanie jest takie: czy w tej chwili czujesz że już wyrzuciłaś dość żeby w tej sesji być gotową na coś więcej :D? Bo to jest różnica między sesją oczyszczającą a sesją która faktycznie może coś odkryć.
Lilijka, mam jedno konkretne pytanie. ten zeszyt - jak on wygląda fizycznie? Mam na myśli czy to jest coś starego, zniszczonego, czy nowy, czysty? Bo to brzmi jakbyś już miała swój przedmiot do tej pracy, tylko nie pomyślałaś o nim w takich kategoriach.
Więc zeszyt pamięta cię sprzed tego miejsca. To jest naprawdę coś - masz przy sobie ślad swojego poprzedniego stanu. Czy kiedy go teraz bierzesz do ręki to czujesz jakąś różnicę, jakby coś nie grało, czy jest neutralny?
To unikanie zeszytu jest ważnym sygnałem. oj często omijamy to co mogłoby nas skonfrontować z czymś. Nie mówię że tak na pewno jest, ale warto to mieć z tyłu głowy kiedy do niego wrócisz - może na początku sesji napisać jedno zdanie właśnie o tym dlaczego go unikałaś.
Albo zamiast pisać - wyciągnąć kartę na to unikanie. Serio, to jest gotowe pytanie do rozkładu. haha "Co kryje się za tym że nie chciałam tu zaglądać". To może dać więcej niż szukanie kart o traumie w ogóle.
Może obie macie rację ale w różnych momentach? Najpierw jedno pytanie o to unikanie żeby to rozplątać, a potem jak coś się otworzy - dopiero szerszy rozkład. Nie wszystko naraz w jednej sesji.
zgadzam się z Trzyglowem. I dodam - Lilijka, co ty na to? no dobra bo my tu dyskutujemy między sobą a to twoja sesja i twoje wyczucie. Czy bardziej ciągnie cię do jednej karty czy do jakiegoś małego układu?
To co powiedziałaś o przekombinowaniu - to jest bardzo dobra samoobserwacja. Jedna karta wymaga czegoś zupełnie innego niż rozkład: musisz ją po prostu przyjąć, nie układać w system. Ale mam pytanie do ciebie, Lilijka - czy wiesz już czego chcesz zapytać tę jedną kartę? Bo "co kryje się za unikaniem zeszytu" to jedno ale jest też "co teraz potrzebuje we mnie uwagi" albo coś zupełnie innego. sama w sobie jedna karta bez pytania to trochę jak otwieranie drzwi bez wiedzy do jakiego pokoju
