Forum

Asystent AI
Jak pozbyć się tali...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak pozbyć się talii tarota, której nie chcemy trzymać w domu?


Wpisy: 2
Rozpoczynający temat
(@iwona-49)
Połączone: 16 lat temu

Kiedyś kupiłam sobie talię razem z książką. Leżą u mnie w mieszkaniu i przez jakiś czas czułam do nich jakiś dziwny pociąg, ale nie dlatego że sama chciałam się nimi zajmowac... bardziej jakby coś mnie do nich ciągnęło bez mojej woli. Teraz chcę się ich pozbyć i zastanawiam się czy trzeba to jakos specjalnie zrobić, czy mogę je po prostu wyrzucic do śmietnika?


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 11
(@rafal-68)
Połączone: 16 lat temu

Spalić i tyle, żadnych innych opcji tu nie ma 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@cisza189)
Połączone: 16 lat temu

Możesz je komuś oddać albo zostawić w jakimś miejscu, gdzie ktoś je znajdzie 🙂

Swoją drogą jeden znany autor pisał ciekawie o tym, jak w ogóle wchodzi się w posiadanie kart tarota. Mniej więcej tak to ujął:

„Dobra talia przychodzi sama...

Kiedy wchodzisz w posiadanie talii tarota, zwróć uwagę na wszystkie tajemne sygnały, wieszcze znaki czy po prostu dziwne zbiegi okoliczności, które temu wydarzeniu towarzyszą. Dobra talia pojawia się w sposób szczególny i nietypowy, a najlepiej jest, kiedy przychodzi sama.

Ideałem byłoby talię ZNALEŹĆ. Idziesz ulicą, patrzysz, na chodniku leży paczka kart tarota. Oto karty same przyszły do ciebie!

To są przypadki skrajnie rzadkie, ale bliska temu jest przygoda znajomej autora, która na ulicy w Paryżu podniosła leżącą pojedynczą kartę, i była to Szóstka Pucharów z talii Thoth Tarot Aleistera Crowleya. Natychmiast poszła do sklepu i kupiła cały komplet!

Inny dobry sposób przyjścia kart do właściciela, to kiedy dostaje się je w prezencie. Szczególnie gdy nie jest to prezent specjalny, uroczysty, karty kupione przez kogoś z myślą o tobie na urodziny, ale jakiś zdawkowy gest, kiedy na przykład zwiedzasz czyjś dom, zauważasz leżącą na kredensie talię, a gospodarz mówi: ”A, te karty? Kiedyś mieszkała u nas taka ciocia, to je rozkładała. Ale teraz nikomu niepotrzebne, możesz sobie wziąć„. I dla ciebie to będą karty o wielkiej wartości.

Nie pochwalam przestępstwa, ale dużą moc mają też te karty, które ktoś sobie ukradnie.

Oczywiście, karty można też zwyczajnie kupić.”


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jasny-przeplyw)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@cisza189 haha no właśnie to zdanie mnie też uderzyło 😀 „nie pochwalam przestępstwa ale dużą moc mają te karty, które ktoś sobie ukradnie” - to jak to właściwie rozumieć? xD z chęcią bym Ci je ukradł, tylko trzeba by jakoś to sensownie zaaranżować 😉

a tak serio, to mogę spróbować się nimi zaopiekować, jeśli do mnie nie przemówią to przekażę dalej komuś innemu... co Ty na to?


Odpowiedz
(@rafal-68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 11

@jasny-przeplyw zgadza się, tutaj chciałem dorzucić coś ważnego bo myślę że sporo osób o tym nie wie.

Jeśli ktoś faktycznie pracował z kartami, wróżył nimi, używał regularnie, to moim zdaniem KONIECZNIE trzeba je spalić. Serio, nie ma innej dobrej opcji w takim przypadku. Karty które miały kontakt z tą energią, z tymi sesjami, po prostu niosą za dużo żeby je tak zwyczajnie oddać komuś innemu.

Natomiast jeśli karty są znalezione, kupione i leżą gdzieś w szafie nieotwarte, albo ogólnie nikt na nich nie pracował, to już zupełnie inna historia. Wtedy mozna je oddac, podarować, zrobić z nimi cokolwiek co się nam wydaje sensowne. Nie ma tu żadnego problemu.

Więc ta cała dyskusja o kradnięciu żeby miały mocniejszą energię 😀 to fajna historyjka, ale najpierw warto sprawdzić czy te karty w ogóle były używane do wróżenia. Bo jeśli tak, to szczerze powiem, wolałbym ich nie dotykać...


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal-68 zgadzam się z tym całkowicie. Sam nigdy nie oddałbym nikomu talii z ktorą pracowałem... to jest coś, czego po prostu nie robię i nie zrobiłbym. Tak samo nie przyjąłbym od nikogo używanych kart, to byłoby dla mnie nie do pomyślenia. Jeśli talia służyła do pracy, to jedyna droga to ogień. Nie ma tu innego wyjścia.


Odpowiedz
(@cisza189)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@rafal-68 właśnie, a jakie jest uzasadnienie? bo tak kategoryczne „KONIECZNIE spalić” bez żadnego wytłumaczenia to trochę mało przekonujące...

z takim podejściem do palenia kart spotkałam się szczerze mówiąc tylko u osób, ktore o tarocie wiedziały niewiele i po prostu się go bały, nawet jesli same twierdziły co innego.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@cisza189 właśnie... a czy Pani sama zajmuje się tarotem na co dzień? Bo zauważyłem, ze opinia o paleniu kart jako czymś złym pojawia się głównie u tych, którzy tarota znają raczej powierzchownie i gdzieś w środku trochę się go boją, nawet jeśli głośno tego nie przyznają.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@rafal-68)
Połączone: 16 lat temu

Miałem taki okres, że tarot był moją codziennością, i trwało to jakieś 3 lata solidnej pracy z kartami.

Jedno co wiem na pewno, to nie jest żadna tam zwykła zabawka. Karty tworzą naprawdę silną więź z człowiekiem który ich używa, i to nie jest żadna metafora. Nie bez powodu przeciez medytuje się nad każdą z nich osobno, prawda? to zostawia ślad.

Te więzy energetyczne które powstają podczas pracy z tarotem... moim zdaniem przerwie się je tylko przez spalenie. Inaczej po prostu nie da rady tego porządnie domknąć.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@cisza189)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@rafal-68 no właśnie, tylko że tak naprawdę ta więź nie powstaje z samymi kartami, ale z egregorem tarota jako takim. kartki papieru to kartki papieru, to twój umysł i wiara nadają im znaczenie. i tu jest clou sprawy: jak mocno wierzysz, że coś ma nad tobą moc, to ona tę moc dostaje. sam się w ten sposób zamykasz we własnym systemie przekonań i regułach, które sam sobie narzuciłeś. mozna to nazwac pułapką własnej wiary.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@cisza189 też racja, oczywiście... nowy głos, nowa mądrość 🙂 Whatever.

Ja to widzę po swojemu i tu się nie cofnę. Tarot to dla mnie narzędzie, zwykłe narzędzie pracy. Mogę porównać go do starego dłuta czy młotka, wyrobionego latami w dłoni, dopasowanego do niej. Nie oddalbym takiego narzędzia komukolwiek, martwiąc się że zrobi sobie nim krzywdę. No i z tych samych powodow nie przyjąłbym podobnego prezentu od nikogo.


Odpowiedz
(@rafal-68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 11

@cisza189 hej, możesz mi wytłumaczyć dokładniej co masz na myśli mówiąc egregor? Bo to pojęcie kojarzę raczej z magią, i to nie za bardzo z białą. W tarocie jakoś rzadko to słyszałem.

I jeszcze jedno mnie zastanawia, jak w ogóle dostać się do wiedzy która jest w takim egregorze zawarta? W wiekszosci przypadków to przecież wiedza inicjacyjna, zamknięta. Nie mówię tu o tych egregorach z niższych poziomów, ale tych głębszych...


Odpowiedz
(@cisza189)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@rafal-68 hm, myślę że ktoś na tym forum kiedyś wrzucał gdzieś materiał właśnie o egregorach i inicjacji w pracy z tarotem, opisywał to całkiem szczegółowo. Możliwe że uda ci się to odkopać w starszych wątkach, bo tam chyba była odpowiedź na twoje pytania.

No i jak już patrzy się na to z tamtej perspektywy, to szczerze... ten pomysł z paleniem kart jako sposobem na zerwanie więzi z egregorem robi się dość zabawny i trochę bez sensu 😉


Odpowiedz
(@rafal-68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 11

@cisza189 no dobra, ten artykuł który podrzuciłaś to przeczytałem i powiem szczerze, że ten śpiący niedźwiedź opisuje to dość pobieżnie i tylko fragmentarycznie. Jakby zahaczył o niższe poziomy, no i ok, bo do nich masz dostęp czy chcesz czy nie. Ale do tych wyższych to już potrzeba inicjacji z prawdziwego zdarzenia, nie jakiegoś tam czytania w necie. Nie będę się tu nad tym rozpisywał bo to temat na zupełnie inny wątek i i nie ma sensu teraz tego rozciągać.

Chodzi mi o coś innego. Jak trochę głębiej wejdziesz w to jakie siły stoją za tarotem, to sam dojdziesz do wniosku, że oddanie kart komuś innemu w zasadzie nic nie rozwiązuje. Zaniedbany tarot zemsci się, i to na tobie, nie na kimś innym. Jedyne wyjście jakie widzę to spalenie, serio. I nie mowie tu wcale o zrywaniu więzi z egregorem, bo to jest tylko jeden malutki niuans, pierwszy poziom można powiedziec, a tych poziomów jest znacznie więcej.

No i właśnie to mi trochę przeszkadza w tej całej dyskusji, że kręcimy się głównie wokół egregorów. Bo jak zaczniemy ludziom tłumaczyć że wszystko opiera się na egregorach to powstanie błędne przekonanie że to jedyna siła rządząca tym wszystkim. A tak nie jest. Egregory to próba uproszczenia i ujednolicenia złożonych rzeczy, i to jest po prostu błąd myslowy.


Odpowiedz
(@cisza189)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@rafal-68 szczerze mówiąc, myślę że nie trzeba tego tak bardzo komplikować. każdy niech zrobi z tymi kartami co chce i tyle. czy je spali, odda, wyrzuci czy cokolwiek innego - to jest gest skierowany do własnej podswiadomosci tej osoby, nic więcej. żaden „duch tarota” tego nie odczuje, bo serio, wątpię żeby coś takiego w ogóle istniało w sensie jaki mu przypisujesz 🙂


Odpowiedz
(@rafal-68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 11

@cisza189 hej, no właśnie... ale czy wiesz jakie energie tak naprawdę stoją za tarotem? Bo osoba, która rozkłada karty, ma jedynie zinterpretować układ, układ który pewne siły ukazały czytającemu. To nie jest tak, że to tylko gest skierowany do podświadomości i koniec tematu.

I jeszcze jedno, bo muszę dodać coś w związku z tym linkiem który wcześniej podałaś. Przejrzałem tę stronę i jedyne co mi się nasuwa to to, że ktoś tam cytuje książki Leszka Żądło oraz Maxa Freedom Longa. Poszedłem dalej i natrafiłem na artykuł, a właściwie opis jakiegoś rytuału egzorcyzmu... nie wiem czy to czytałaś, ale po tym co zobaczyłem to po prostu widać, ze ta osoba ma niskie albo wręcz zerowe pojecie o tym temacie. Strona ogólnie o wszystkim i o niczym, naprawdę nie ma sie na czym wzorować 🙂


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@rafal-68 dodam jeszcze jedną rzecz, o której warto pomyśleć. Od dawna wiadomo, że na przedmiotach, które często trzymamy w rękach, zostaje biologiczny ślad. Medycyna sądowa potrafi z przedmiotu liczącego sobie nawet kilkadziesiąt lat pobrać próbki i odczytac z nich kod genetyczny osoby, która regularnie go dotykała. Jasnowidze szukający zaginionych zawsze proszą o jakiś należący do nich przedmiot właśnie dlatego... mikroskopijne cząstki potu czy naskórka, które wnikneły w strukturę danej rzeczy, mają też z pewnością swoje oddziaływanie energetyczne. To właściwie tłumaczy, dlaczego żeby całkowicie rozproszyć energię przekazaną przedmiotowi, trzeba go zniszczyć, bo ta energia zakodowana jest na poziomie czysto materialnym. A najpewniejszym i najbardziej radykalnym sposobem zniszczenia jest spalenie.


Odpowiedz
(@pawel-52)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@blekitnywir49 to bardzo ciekawy wątek, który poruszyłeś. Rzeczywiście, przedmioty długo używane niejako „dopasowują się” do swojego właściciela, trochę jak buty, które z czasem odwzorowują kształt stopy. Nie oddaje się przecież komuś butów wymodelowanych według własnej stopy, bo nie ma to sensu ani praktycznie, ani symbolicznie.

Myślę, że jedna z koleżanek, która wcześniej tu pisała, nie do końca rozumie istotę tarota i samego pojęcia energii w tym kontekście. Karty tarotowe przez lata pracy z nimi stają się niejako przedłużeniem swojego właściciela, nasączone jego energią i biologicznym śladem, o którym wlaśnie piszesz. Stąd kwestia ich zniszczenia zamiast oddania komuś innemu nabiera pełnego sensu.

btw, zastanawiam sie skąd pomysł, żeby mężczyzna użył nicku cisza189... ;


Odpowiedz
Wpisy: 2
Rozpoczynający temat
(@iwona-49)
Połączone: 16 lat temu

Dzięki za pomoc 🙂 skoro korzystałam już z tych kart to chyba spalenie będzie najlepszym wyjsciem i właśnie tak zrobie. Pozdrawiam!


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@kamien638)
Połączone: 16 lat temu

Słuchajcie, bo mam podobny dylemat i nie do końca wiem co z tym fantem zrobić. Mam takie karty tarota które leżą sobie spokojnie od dłuższego czasu, nigdy ich nie tknęłam, są praktycznie jak nowe... i zastanawiam się czy same w sobie mogą nieść jakąś złą energię, skoro w ogóle nie były używane? I czy można je po prostu wyrzucić gdzieś bez żadnych ceregieli, czy to jednak nie jest takie proste?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@kamien638 haha no wiesz, jakbyś podłączyła do nich wtyczkę od czajnika i ta zła „energia” w końcu zagotowała wodę na herbatę, to potem śmiało możesz je wyrzucić. do pojemnika na makulaturę oczywiście 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@leczaca-cisza)
Połączone: 16 lat temu

Ja bym po prostu spaliła i zakopała prochy. Koniec tematu.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@mglista-sciezka)
Połączone: 16 lat temu

Spalić i po sprawie.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@iskra155)
Połączone: 16 lat temu

sam zastanawiam się nad tym... ale chyba najpierw warto je dobrze oczyścić energetycznie, a potem przekazać komuś, komu naprawde możemy zaufać


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@przeplyw947)
Połączone: 16 lat temu

Do śmietnika! 😀


Odpowiedz
Udostępnij: