Kiedyś kupiłam sobie talię razem z książką. Leżą u mnie w mieszkaniu i przez jakiś czas czułam do nich jakiś dziwny pociąg, ale nie dlatego że sama chciałam się nimi zajmowac... bardziej jakby coś mnie do nich ciągnęło bez mojej woli. Teraz chcę się ich pozbyć i zastanawiam się czy trzeba to jakos specjalnie zrobić, czy mogę je po prostu wyrzucic do śmietnika?
Spalić i tyle, żadnych innych opcji tu nie ma 🙂
Możesz je komuś oddać albo zostawić w jakimś miejscu, gdzie ktoś je znajdzie 🙂
Swoją drogą jeden znany autor pisał ciekawie o tym, jak w ogóle wchodzi się w posiadanie kart tarota. Mniej więcej tak to ujął:
„Dobra talia przychodzi sama...
Kiedy wchodzisz w posiadanie talii tarota, zwróć uwagę na wszystkie tajemne sygnały, wieszcze znaki czy po prostu dziwne zbiegi okoliczności, które temu wydarzeniu towarzyszą. Dobra talia pojawia się w sposób szczególny i nietypowy, a najlepiej jest, kiedy przychodzi sama.
Ideałem byłoby talię ZNALEŹĆ. Idziesz ulicą, patrzysz, na chodniku leży paczka kart tarota. Oto karty same przyszły do ciebie!
To są przypadki skrajnie rzadkie, ale bliska temu jest przygoda znajomej autora, która na ulicy w Paryżu podniosła leżącą pojedynczą kartę, i była to Szóstka Pucharów z talii Thoth Tarot Aleistera Crowleya. Natychmiast poszła do sklepu i kupiła cały komplet!
Inny dobry sposób przyjścia kart do właściciela, to kiedy dostaje się je w prezencie. Szczególnie gdy nie jest to prezent specjalny, uroczysty, karty kupione przez kogoś z myślą o tobie na urodziny, ale jakiś zdawkowy gest, kiedy na przykład zwiedzasz czyjś dom, zauważasz leżącą na kredensie talię, a gospodarz mówi: ”A, te karty? Kiedyś mieszkała u nas taka ciocia, to je rozkładała. Ale teraz nikomu niepotrzebne, możesz sobie wziąć„. I dla ciebie to będą karty o wielkiej wartości.
Nie pochwalam przestępstwa, ale dużą moc mają też te karty, które ktoś sobie ukradnie.
Oczywiście, karty można też zwyczajnie kupić.”
Miałem taki okres, że tarot był moją codziennością, i trwało to jakieś 3 lata solidnej pracy z kartami.
Jedno co wiem na pewno, to nie jest żadna tam zwykła zabawka. Karty tworzą naprawdę silną więź z człowiekiem który ich używa, i to nie jest żadna metafora. Nie bez powodu przeciez medytuje się nad każdą z nich osobno, prawda? to zostawia ślad.
Te więzy energetyczne które powstają podczas pracy z tarotem... moim zdaniem przerwie się je tylko przez spalenie. Inaczej po prostu nie da rady tego porządnie domknąć.
Dzięki za pomoc 🙂 skoro korzystałam już z tych kart to chyba spalenie będzie najlepszym wyjsciem i właśnie tak zrobie. Pozdrawiam!
Słuchajcie, bo mam podobny dylemat i nie do końca wiem co z tym fantem zrobić. Mam takie karty tarota które leżą sobie spokojnie od dłuższego czasu, nigdy ich nie tknęłam, są praktycznie jak nowe... i zastanawiam się czy same w sobie mogą nieść jakąś złą energię, skoro w ogóle nie były używane? I czy można je po prostu wyrzucić gdzieś bez żadnych ceregieli, czy to jednak nie jest takie proste?
Ja bym po prostu spaliła i zakopała prochy. Koniec tematu.
Spalić i po sprawie.
sam zastanawiam się nad tym... ale chyba najpierw warto je dobrze oczyścić energetycznie, a potem przekazać komuś, komu naprawde możemy zaufać
Do śmietnika! 😀
