No właśnie bo to jest zmiana perspektywy która może dużo dać. Wincentyna, pamiętasz co wychodziło w tych rozkładach które czułaś ze nic nie znaczą? Bo może jednak znaczyły, tylko nie to czego szukałaś?
Hierofant i Ziemia przy takim momencie granicznym - to brzmi jak bardzo spójny przekaz. Zatrzymanie, uziemienie, struktura. Nie wiem czy to dobry moment żeby to rozwijać publicznie ale chcę zapytać jedno: czy wtedy kiedy te karty wychodziły, ty szukałaś w rozkładzie potwierdzenia dla jakiegoś konkretnego działania które chciałaś podjąć?
Tak :). Szukałam zielonego światła na coś. I nie dostawałam. I interpretowałam to jako że karty nie działają
No i to jest właśnie to. Karty działały. Ty nie chciałaś usłyszeć co mówiły. To jest klasyczny schemat i nie mówię tego złośliwie bo sama przez to przechodziłam. Pytasz o X, wychodzi "poczekaj", a ty interpretujesz to jako szum. Ale wracając do tematu wątku - masz wrażenie że ta dynamika jest u ciebie związana z porą roku, z sezonem? bo wątek zaczęłaś od cykli natury.
To był koniec lata. Ale teraz jak myślę, to chyba bardziej wydarzenie niż sezon. Chociaż... jesień potem była szczególnie ciężka. może jedno wzmocniło drugie?
To jest interesujące że mówisz o końcu lata, bo w wielu tradycjach to jest czas naturalnego schodzenia energii w dół, przygotowania do zatrzymania. Żywioł Ziemi nabiera siły właśnie wtedy. Więc jeśli karty dawały ci dużo Ziemi - Hierofant, pentakle, stabilizacja - to może naprawdę system i natura mówiły jedno, a ty szukałaś sygnałów Ognia i Powietrza, czyli działania i ruchu.
To co Mniszek napisała na końcu to jest clou całej tej rozmowy. Cykl natury sie nie zmienia, ale my się zmieniamy w nim. I dlatego ta sama jesień może być zupełnie innym doświadczeniem w zależności od tego co się wydarzyło wcześniej. Ale mam pytanie do Wincentyny - czy teraz, kiedy to widzisz z tej perspektywy, to masz ochotę wrócić do tych starych rozkładów i je przepytać jeszcze raz :)? Czy raczej zostawić?
Nie wiem... Mam je wszystkie zapisane w notatniku. I część mnie chce spojrzeć, a część mnie mówi zeby nie grzebać :). Chyba właśnie dlatego tu piszę bo nie wiem jak się do tego zabrać.
To że masz je zapisane to już samo w sobie duzo mówi. Gdybyś naprawdę nie chciała do nich wracać, to byś ich nie notowała. Ale nie ciągnęłabym wszystkiego na raz. Może jeden rozkład, ten który wtedy czuł się najbardziej "głuchy", i zobaczmy co z nim teraz.
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale czytam i zastanawiam się nad czymś. Wincentyna mówiła że wychodziły jej Hierofant i dużo Ziemi. A Hierofant to przecież też karta instytucji, zewnętrznych zasad, czegoś co narzuca strukturę z zewnątrz. Czy to nie mogło oznaczać że system po prostu mówił "nie rób tego sam, zwróć się do kogoś"? Nie wiem, pytam serio.
To jest... nieoczekiwane. Nie myślałam o tym w ten sposób. eh myślałam o Hierofancie jako o czymś co mówi "stój, czekaj, trzymaj się zasad". Ale ta interpretacja Leokadii to jest coś innego. Trochę mnie to uderzyło, szczerze.
Obie interpretacje są możliwe i obie mogą być prawdziwe jednocześnie. oj to nie jest sytuacja albo-albo :). Ale wlasnie to jest ciekawe w tej dyskusji o cyklach i żywiołach - Ziemia w jesiennym kontekście może wzmacniać różne warstwy tej samej karty. Zatrzymanie i jednocześnie szukanie oparcia w strukturze zewnętrznej. Jedno nie wyklucza drugiego.
Zgadzam się z Mniszek. eh i tu wracamy do sedna tematu tego wątku - bo jeśli pory roku wpływają na to jak odczytujemy żywioły w kartach, to jesień z dominującą Ziemią będzie miała zupełnie inne odcienie niż ta sama Ziemia wiosną. Jesienią Ziemia zamiera. Wiosną Ziemia budzi. Ta sama karta, ten sam żywioł, ale zupełnie inne pytanie które zadaje.
to jest może głupie pytanie ale czy jest jakiś sposób zeby sprawdzić który żywioł jest aktywny w danym momencie roku? jakby oficjalnie, bo rozumiem że jesień to ziemia ale czy to jest tak dokładnie czy mniej więcej?
W runach jest podobnie z tym mapowaniem - różne füthark-interpretacje różnie rozkładają energie sezonowe i nie ma konsensusu. Ale praktycznie zauważyłam że ważniejsze jest wewnętrzne odczucie momentu niż tabelka. Wincentyna, a ty w tamtym czasie czułaś ten ciężar jesieni cieleśnie, czy to bardziej emocjonalne?
Bardziej emocjonalne ale teraz jak pytasz to sobie przypominam że faktycznie byłam wtedy cały czas zmęczona. serio może jedno napędzało drugie.
To co opisujesz - zmęczenie fizyczne i jednocześnie emocjonalne obciążenie w połączeniu z kartami które mówiły "uziemij się" - to jest bardzo spójna całość. Zastanawia mnie jedno: czy w tamtym czasie w ogóle robiłaś coś żeby się rzeczywiscie uziemić czy szłaś prosto od rozkładu do rozkładu, szukając innej odpowiedzi?
Drugie. Robiłam kolejne rozkłady. Dużo. Może nawet za dużo jak teraz o tym myślę.
No to masz odpowiedź na własne pytanie z pierwszego posta. karty nie przestały działać. Ty robiłaś coraz więcej rozkładów właśnie dlatego że nie chciałaś przyjąć tego co mówiły. To jest mechanizm który wiele osób zna, tylko mało kto to głośno powie. A do tematu wątku - właśnie w tym sensie cykl natury i cykl kart może być zsynchronizowany, ale tylko jeśli nie zagłuszasz jednego przez drugie...
To mnie dosłownie opisuje. Zmieniałam sformułowanie pytania, zmieniałam układ kart, zmieniałam moment dnia. I teraz jak czytam to co Mniszek napisała, to rozumiem że szukałam konkretnej odpowiedzi, nie prawdy.
Wincentyna ale to naprawdę często się tak robi i nie ma co się ganić za bardzo. Ważne że to teraz widać, nie? pytanie jest czy teraz byś podeszła do tych samych rozkładów inaczej czy wolisz od nowa.
Przepraszam że wchodzę, ale to co Mniszek napisała to jest coś z czym się zmagam od dawna. Bo jak rozróżnić czy wychodzą mi ciężkie karty dlatego że sytuacja jest ciężka, czy dlatego że ja jestem w ciężkim stanie wewnętrznym kiedy je ciągnę?? Czy to ma znaczenie?
ale to znaczy ze nigdy nie masz pewności czy czytasz sytuacje czy siebie? to nie jest trochę bez sensu jako metoda wróżebna :(?
W runach mam podobny dylemat i szczerze - nigdy go do końca nie rozwiązałam. Ale doszłam do miejsca w którym ten dylemat przestał mi przeszkadzać. Wincentyna, a ty co czujesz teraz kiedy patrzysz na tamten czas? Żal, ulga, coś innego?
Wincentyna, to jest właśnie ten moment żeby do nich wrócić. no dobra nie po to żeby reinterpretować zdarzenia ale żeby zobaczyć co karty mówiły o tobie, nie o sytuacji. To jest zupełnie inne pytanie do tych samych kart.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z innej strony. Mówimy o cyklach, o żywiołach, o jesieni - ale czy ktoś z was sprawdzał empirycznie że rozkłady robione w danej porze roku faktycznie mają inne zabarwienie? Czy to jest bardziej założenie z którym się przystępuje do praktyki?
