no właśnie, to jest bardzo częsty błąd i rozumiem dlaczego go popełniłaś, bo kiedy coś ważnego się dzieje to człowiek chce mieć potwierdzenie i szuka go wszędzie...
Sprawa jest taka, że pytanie o to samo kilka razy u różnych osobu to trochę jak pytanie różnych ludzi o tę samą pogodę i dziwienie się, że każdy mówi coś innego. Karty reagują na energię TUTAJ i TERAZ, w momencie rozkładu. A twoja energia przez cały ten czas się zmieniała, twoje odczucia wobec tej relacji się zmieniały, twoje nastawienie też. Więc tak naprawdę za każdym razem pytałaś o coś trochę innego, nawet jeśli słowa pytania były identyczne.
Co do tego, który rozkład jest prawdziwy... hmm, szczerze? Myslę że każdy był prawdziwy na swój sposób, tylko opisywał inny moment, inne możliwości. Tarot nie pokazuje jednej sztywnej przyszłości, tylko prawdopodobne ścieżki. A te ścieżki zmieniają się razem z nami.
I jeszcze jedna rzecz, bo to ważne, twój nastrój i samopoczucie naprawdę mogą wpływać na wynik. Kiedy podchodzisz do rozkładu z lękiem i przekonaniem że coś jest nie tak, to często dostaniesz karty które ten lęk odzwierciedlają. Nie dlatego że karty kłamią, ale dlatego że pokazują to co w tobie siedzi, nie tylko to co na zewnątrz.
Dobrze że odpuszczasz na chwilę i dajesz temu czas. Czas i tak jest najlepszym weryfikatorem 🙂
a wiecie co, to mi trochę jak to stare porzekadło przychodzi do głowy... kto wierzy w gusła temu wiadomo co uschło 😀
karty to jakby lustro... odbijają to co jest w tobie i wokół ciebie w danej chwili, plus to dokąd ta energia naturalnie zmierza. dlatego szczerze nie wierzę że tarot służy do wróżenia z kryształowej kuli, bardziej do tego żeby siebie zrozumieć, spojrzeć na siebie z dystansu.
i właśnie dlatego układ sie zmienia gdy zmieniasz decyzje, bo to ty jesteś sprawcą, nie karty. one tylko pokazują, ty wybierasz
