no właśnie, jestem totalną żółtodziobem jeśli chodzi o tarot i dlatego ćwiczę na małych, codziennych sprawach żeby jakoś z tym kartami w ogóle poczuć się pewniej 🙂
Wczoraj zadałam sobie pytanie „Czy ta osoba mnie okłamuje?” i wyciągnęłam trójkę pucharów, siódemkę mieczy i Kapłankę. Moja interpretacja jest taka, że tak, coś tu jest nie tak i że może ktoś trzeci do tego podżega albo że ta osoba ma jakąś tajemnicę którą chce ukryć. Ale nie jestem pewna czy dobrze to czytam!
I właśnie mam dwa pytania naraz, bo coś mnie gryzie. Po pierwsze, czy ta interpretacja w ogole ma sens? A po drugie, i to mnie bardziej niepokoi, czy te karty nie wyszły mi takie bo SAMA przyszłam do tego układu z gotowym przeświadczeniem że ta osoba kłamie? Bo gdzieś czytałam, ze nastawienie stawiającego może mocno wpływać na czytanie i troche sie boję że sama siebie wprowadzam w błąd...
A masz jakieś podstawy żeby myslec, że on cię okłamuje?
Bo jeśli chodzi o tego faceta, to być może jest w jego życiu jakaś inna kobieta... te trzy puchary i kapłanka mogą wskazywac na kogoś ukrytego, jakąś tajemnicę.
No właśnie, nie twierdzę że karty powiedzą nam samą prawdę, ale wychodzi z nich dosć ciekawy obraz. Jakby zarówno ona jak i ty mieliście w tym jakiś udział, takie małe kłamstewka z obu stron, może niekoniecznie z premedytacją, ale jednak. Ona ze swoim partnerem i ty też, każde po trochu.
