Ciemna strona Tarota, ostrzeżenie od byłej wróżki
Może to wyglądać jak kolejny temat w stylu „tarot to grzech”, ale każdy kto tu zagląda, niech sam wyciągnie wnioski. Ja nad tym akurat się nie zastanawiałam i nie zamierzam.
Do niedawna byłam wróżką, z dużym doświadczeniem, naprawdę dobrą, wczytałam się w te karty bardzo głęboko i piszę to jako ostrzeżenie... ale tylko dla tych, którzy potrafią myśleć trzeźwo, a nie żyć złudzeniami.
Tarot to niedobra energia. Zastanowiłyście się dlaczego tak rzadko wychodzi to co przepowiadają? Złe wróżki? Nieumiejętność czytania kart? Popatrzcie choćby na Stawińską, ona karty czyta, ale nie mówi co naprawdę widzi, kręci, ściemnia, bo rzadko pojawiają się tam dobre rzeczy. Ja też bardzo rzadko widziałam coś pozytywnego.
I cała ta gadanina o tym, że śmierć to transformacja, zawieszony to czas przemyśleń, odwrócony rydwan to jakieś sprzeczki... bzdury. Śmierć w tarocie to śmierć, zawieszony to samobójca dokładnie w takim sensie jaki widać na tej karcie, a odwrócony rydwan to tragiczny wypadek. Trzeba tylko poczekać i się sprawdzi. To nie jest żadna tendencja wydarzeń, to nie pomoc, to wyrok. Nie można tego zmienić, bo to nie tendencja, to po prostu tak będzie, to nasza podświadomość, którą zobaczy tarocista albo sami zobaczymy jak się kartami zajmujemy. Nie ma w tym nic pozytywnego, to głęboki negatyw, wprowadza niepokój w naszą podświadomość, tworzy wizję której już nie można cofnąć.
Każdy powinien sam decydować czy chodzić do wróżki czy nie, ale niech sobie najpierw uczciwie przypomni te wróżby z przeszłosci... czy były dobre? Kiedy jeszcze nie widzimy tej energii, możemy coś zmienić, pozytywnie myśleć. Ale kiedy już zobaczymy to w kartach, albo zobaczy tarocista, nie ma odwrotu. Czy jest tu ktoś kto faktycznie zmienił ten wyrok? Wydaje mi sie że to możliwe tylko wtedy, gdy wróżka zwyczajnie skłamała albo nie umiała czytać.
Wiele osób odchodzi od wróżenia i zaczyna pisać kolejne książki dla kasy, powielać gotowe schematy interpretacji, a inni wierzą że da się walczyć z tym co wyszło w kartach... mit. Jedynym sposobem żeby przetrwać gorszy czas jest zapomnieć o tarocie i wszelkim wróżeniu, pamiętając że większość robi to dla zarobku. Tymi kartami nie można pomóc, bo jak wychodzi zły los to co, skłamać? I tak się kręci ten biznes na ludzkiej naiwności i nadziei.
A droga jest prosta. W człowieku jest tyle pozytywnej energii, tylko trzeba ją wydobyć innymi sposobami. Szkoda kasy, marzeń i sił na te karty. Planuję napisać o tym ksiazke i szerzej opisać dlaczego warto trzymać się od tarota i wróżek z daleka jeśli zależy nam na szczęściu. Ja do tego doszłam po wielu latach, oczyściłam dom i siebie z tej złej energii (jeśli ktoś jest ciekaw jak to zrobiłam, chętnie opiszę tutaj). Każdy decyduje sam, ale ja, jako była wróżka, odradzam to wszystko, bo zaciemnia nam tylko to co piękne. Tyle razy rozkładałam karty i naprawdę, to nie jest zabawa, tam prawie nigdy nie widać nic dobrego...
No tak, przypomniał mi się pewien znawca Tarota, który po całkiem udanej karierze w tej dziedzinie nagle ogłosił, że Tarot to samo zło, a potem i tak wykładał sztukę jego czytania, oczywiście odpłatnie, tyle że sam „nie praktykował”. Ciekawe, prawda?
Twoje wywody to Twoja prywatna filozofia, nic więcej. Nie są żadną obiektywną prawdą o Tarocie, więc nie serwuj nam tu prawd objawionych, bo takich mamy już po uszy, podobnie jak jedynie słusznych ideologii.
@renata-65 to co piszę wynika z długich lat doświadczeń, nie z żadnej ideologii ani ze ślepego naśladowania kogokolwiek. i nie, nikt tu nie wie kim jestem, na pewno nie żadną osobą o której wspominasz 🙂
ale powiez mi tak szczerze, co dobrego dał ci Tarot? pomógł tobie? pomogłaś innym? rozwinęłaś się dzięki niemu? bo ja przez jakiś czas potrafiłam czytać karty całkiem nieźle, naprawdę co do godziny... mogłam na tym zarobić i nie narzekałam na brak chętnych. tylko że widziałam ludzki smutek, widziałam jak bardzo ciężko jest mówić prawdę o tym co widzę w kartach. bo widziałam zły los, i to często, za często. to nie było do wytrzymania.
nie liczę tu na jakąś głęboka filozoficzną debatę, choć znam kilka mądrych osób na tym forum i poczekam co mają do powiedzenia w tej kwestii. ale od ciebie też chcę usłyszeć, co dobrego widzisz we wróżeniu? że będziesz miała jakąś przewagę nad innymi? nad kim właściwie?
mam tyle samo prawa żeby tu pisać co ty, to wolny kraj i otwarte forum, prawda? więc może daj mi choc jeden konkretny znak, że znasz Tarota od środka i wiesz o czym mówisz?
@gosia-93 nie, nie, spokojnie, nikt tu nie mówi że jestes Suligą, to by była przesada 🙂 chodziło mi tylko o to że pewne podejście jakie opisałaś trochę przypomina konkretną ideologię, która moim zdaniem nie do końca trzyma się kupy.
hmm... myślę, że tarot to coś, czym powinny zajmować się osoby, które naprawdę mają do niego podejście i przynajmniej jakąś podstawową wiedzę z psychologii. bo kiedy bierze się za to ktoś, kto widzi same negatywy i sam ma u siebie sporo nieuporządkowanego, to potem to przenosi na karty i pisze takie rzeczy jak ktoś tu wyżej... szczerze, nie mam nawet słów.
gdyby ta kobieta choć troche zagłębiła się w psychologię Junga albo chociaz w zwykłą psychologię ogólną, to spojrzenie na karty i na to jak podejmujemy decyzje byłoby zupełnie inne. a tak, no cóż, pozostaje mi tylko współczuć tak... prymitywnego podejścia do czytania tarota.
wspomniała coś o karcie Wisielca. i od razu mi się nasunęło, że ta karta wyjątkowo trafnie ją opisuje, właśnie to zawieszenie w jakimś średniowiecznym mysleniu, gdzie tarotowi przypisywano diabelskie moce i nazywano go „biblią szatana”... naprawdę, no comment 🙂
@anna-76 tak, dokładnie masz rację... myślę, że chodzi tu o autorkę tego całego wątku, bo to jej słowa mnie najbardziej zaskoczyły. właśnie o niej piszę, żeby nie było nieporozumień 🙂
@nina-6 a właściwie to chciałam się jeszcze dopytać o jedną rzecz 😉 co to właściwie znaczy „mieć rękę” do tarota? że się losuje same dobre karty? bo według mnie do czytania potrzeba przede wszystkim głowy, intuicji i kilku innych rzeczy, do których sama doszłam z czasem... a ręce mogą być całkiem zwyczajne. czy chodzi o jakieś ręce dane z góry, przez Boga albo kogoś innego? takie specjalne, co to błyskawicznie i jak prawdziwy sztukmistrz rozkładają karty 😉 no ciekawa jestem co na to powiesz, bo szczerze to mnie to zastanawia
@anna-76 zgadzam się z tym co napisałaś i widzę w tym dużo racji. Ta pani co pisała wcześniej... no cóż, aż boli czytać. Śmierć to Śmierć, Wisielec to samobójca wiszący jak na obrazku, tyle że od kiedy samobójca wiesza się za nogę, hm? To już jakiś elementarz wróżbiarstwa, nie znajomość Tarota.
I jeszcze jedno, co mnie uderzyło, a mianowicie te 56 małych arkanów. Szanowna pani w ogóle o nich wspomniała? Bo jeśli ktoś zna tylko wielkie arkana, to przepraszam bardzo, ale to jest cieniutka wiedza. W małych nie ma ani Śmierci którą można rzucić na stół żeby klienta przestraszyć, ani Rydwanu, ani Wieży. A co Wieża dla niej znaczy, katastrofe budowlaną? Wieżę kościelną? Można się domyślać. A co z Głupcem, durień i tyle? A Sprawiedliwość, od razu sąd i więzienie?
Jak ktoś tak czyta Tarota, to szczerze, lepiej żeby w ogóle tego nie robiła. Tylko czemu po tylu rzekomo przepracowanych latach, a nie od razu? To juz naprawde jest pytanie...
@renata-65 posłuchaj, ja ten wątek założyłam z czystej ciekawości i znam to forum na tyle dobrze, żeby wiedzieć że „prymitywna” to naprawdę łagodne słowo w tym przypadku 🙂 nie będę się tu przechwalaąć czy znam wielkie arkana czy małe... znam wszystkie. Przez wiele lat siedziałam z nimi dosłownie dzień po dniu, godzinami medytowałam, wróżyłam innym. Wiem dlaczego jest tyle kart, wiem co każda znaczy i doszłam do rzeczy, o których naprawdę nikt nie chciałby wiedzieć.
I widzisz, nie odpowiedziałaś na pytanie, tylko podparłaś się Jungiem i psychologią. Wisielec zawieszony za jedną nogę... ja tę kartę widziałam kilka razy w rozkładach i za każdym razem okazywało się potem że ktoś popełnił samobójstwo, powiesił się. To nie jest metafora.
A Śmierć to transformacja? Jak wróży się naprawdę, nie na kursiku, to ta karta prawie zawsze oznacza czyjąś śmierć. Tarota czyta się tak jak się widzi, nie tak jak jest napisane w poradnikach. Bez żadnych Jungów ani innych mądrych panów.
Zastanów się też nad jedną rzeczą: Tarot może pomóc w czym właściwie? Decyzję za ciebie podjął już los, Bóg, czy cokolwiek w to wierzysz, a Tarot tylko ci to pokazuje. Błądzisz trochę... piszę tak sobie, nie jestem nawiedzona i nie mam złudzeń że wszyscy to co piszę rozumieją.
@gosia-93 no sorki, ale żeby wiedzieć że ktoś kiedyś umrze, to nie potrzeba żadnych kart... bo każdy z nas umrze, to jest pewne 🙂 Karta Śmierci mnie osobiście często cieszy i jakoś tak bywa, że potem rzeczywiście to widac w tym, jak wróżba się realizuje. Dla mnie to przemiana, zmiana nastawienia do siebie, zwłaszcza po jakiejś traumie, którą np. pokazuje Wieża.
A Wisielec? No tak, też go często widzę, i to zarówno wróżąc sobie jak i innym, szczególnie u osób które trochę... gnusnieją w jakiejś sytuacji, nie mogą się ruszyć ani w jedną ani w drugą stronę. Takie „a poco mi szukać czegoś nowego, znajomy ból jest lepszy”. Naprawdę nie znasz takich przypadków? Tyle lat pracy z tarotem i każde pojawienie się Wisielca kończyło sie samobójstwem? Serio?
Przepraszam, ale jeśli tak jest, to może przynajmniej pisanie scenariuszy do thrillerów byłoby dobrym pomysłem 🙂 Bo styl pisania trochę zahacza o histerie i widać że rozmowa tu raczej nie ma sensu...
Chciałam zapytać jak wygląda u Pani to oczyszczanie, siebie i domu, i czy odczuła Pani jakąś realną zmianę po tym zabiegu?
Co do kart, to sama tak myślę... tarot nie powinien nam mówic co sie stanie, bo to nie jego rola. My po prostu źle stawiamy pytania. Jeśli zapytamy go o radę, o to co wybrać w jakiejś trudnej sytuacji, gdy np. wahamy sie nad jakimś ważnym krokiem, to wtedy naprawdę pomaga. Doradza, wskazuje kierunek, nie straszy gotowym wyrokiem.
tarotem interesuję się od dłuższego czasu, nie mam jakichś super spektakularnych zdolności jak odczytywanie godziny zdarzenia, ale jednak spędziłam z kartami naprawdę dużo czasu i mam swoje zdanie na ten temat 🙂
z częścią rzeczy się zgadzam, z częścią nie do końca.
zgadzam się że interpretacja bywa prosta, smutna i dosłownie powala. czasem lepiej coś zatrzymać dla siebie, albo powiedzieć delikatniej żeby nie zdołować osoby która pyta. dla mnie też Śmierć to często śmierć, czasem jakaś transformacja, ale tak czy inaczej, zawsze bolesna. tylko że Tarot to przecież też Słońce, Gwiazda, Cesarzowa... więc nie ma co demonizować całej talii.
miewam momenty kiedy pytam siebie czy to nie jest coś złego, głównie dlatego że wiem ze na dłuższą metę jestem ja i Tarot, nie wyobrażam sobie siebie bez niego. ale z drugiej strony karty to nie tylko patrzenie w przyszłość! to narzędzie do analizowania siebie, relacji, świata. często przywraca nadzieję i pozwala uniknąć błędów. na początku widywałam same złe rzeczy, teraz już nie. może kwestia pytań, a może karty zaczęły mi pokazywać bardziej złożone obrazy. tak czy inaczej piszesz ze „rzadko widać dobre rzeczy”, to pisz w swoim imieniu, bo to uogólnienie 🙂
co do tego że karty „wprowadzają niepokój i wizję której nie możemy cofnąć”, jest w tym ziarno prawdy, bo myśl tworzy rzeczywistość, im bardziej uciekasz przed czymś, tym bardziej cię to dogania. właśnie dlatego uważam że dobra wróżba nie polega na wyklepaniu tego co widać. chodzi o to żeby człowiek oswoił się z problemem i znalazł siłę żeby wpłynąć na swoją rzeczywistość.
Tarot nie jest zły, to tylko narzędzie. źli mogą być wróżbici którzy papląją bez zastanowienia i odbierają komuś nadzieję.
może trochę bez ładu napisałam ale musiałam się odezwać 😉
@zielonazrodlo fakt, to co napisałaś powyżej to naprawde mądre i dojrzałe spojrzenie na cały temat. Zgadzam sie z Tobą niemal w każdym punkcie.
Ta kwestia „wizji, której nie można cofnąć” jest istotna, bo dokładnie o to chodzi, żeby człowiek nie wychodził od wróżbity z głową pełną strachu, tylko z jakimś zasobem, czymś co mu pomoże ruszyć do przodu. Źle powiedziane słowo potrafi namieszać naprawde mocno.
I masz rację, że nie można uogólniać i pisać że w kartach rzadko widać dobre rzeczy, to kwestia tego kto pyta, jak pyta i co w ogóle chce zobaczyć. Tarot to narzędzie i tyle, a czy służy czemuś pożytecznemu, to już zalezy od człowieka który po nie sięga.
@nocna-pole92 dziękuję 🙂
ja też miałam kiedyś karty tarota w domu, nie wiedziałam właściwie co to jest, tasowałam je sobie i rozkładałam, myślałam że to taka zwykła zabawa... nie chcę mówić co potem z moim życiem się działo i co się z niego porobiło, wolę to zostawić dla siebie.
tyle ode mnie w tym temacie.
lubię czytać o ezoteryce generalnie i dzięki temu wątkowi dowiedziałam sie naprawde duużo, bardzo dużo nowych rzeczy 🙂
pozdrawiam
@renata-37 och, ale mnie ucieszyłaś tym co napisałaś 🙂 myślałam, że wyjdę tu na jakąś nawiedzoną i nikt mnie nie zrozumie, a tu widzę że kilka osób wie dokładnie o czym mówię.
Z tych kart można się naprawdę bardzo dużo dowiedzieć, nawet o rzeczach które działy się wieki temu, ale przede wszystkim to absolutnie nie jest żadna zabawa. one pokazują ludzki los w bezwzgledny sposób i nie ma od tego odwrotu. te wszystkie bajeczki o „pomocy” i „tendencjach” i że można wpłynąc na to co pokazują... no przykro mi, ale to właśnie bajeczki.
Bywało tak że nie chciałam czegoś powiedzieć, a wychodziła kapłanka albo mag... i zostawiałam to dla siebie żeby nie przestraszyć, i los się i tak wypełniał. dużo mogłabym jeszcze opowiedzieć na ten temat...
A co do takich kart jak słońce, gwiazda czy cesarzowa, to tak, oczywiście że są i wyglądają pięknie, ale wszystko zależy jak się układają w całości i o co właściwie pytamy. Słońce na przykład to karta którą ja traktuję jako dość infantylną, dobra dla dzieci, dla przelotnej znajomości, chwilowej radości... ale w finansach? klęska. ludzie się cieszą jak wyciągną słońce i nie wiedzą co tak naprawdę dostają.
Cieszę sie bardzo że to tu napisałaś 🙂
@gosia-93 witam, ale powiedz mi, czy naprawdę uważasz ze jest tylko jeden sposób na odczytywanie tarota? 🙂 bo dla mnie to troche inaczej wyglada, mysle ze kazda osoba odbiera te karty po swojemu i moze miec swoje wlasne znaczenia... chyba tyle ludzi, tyle interpretacji co nie? 😀
@zielonazrodlo właśnie, powtórzę raz jeszcze bo chyba nie wyraziłam się dość jasno 🙂 na początku bałam się, że wyjdę na jakąś nawiedzoną albo prymitywną i rzeczywiście tak mnie tu trochę potraktowano... ale wiem swoje, wiem co mówię. każdy ostatecznie sam decyduje co mu odpowiada, to tylko moje zdanie i nie musi być dla nikogo wyrocznią, do tego po prostu doszłam przez lata.
muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem twoich wypowiedzi i jednej z koleżanek, która tu pisała wcześniej... naprawdę mądre rzeczy 🙂 chętnie kiedyś porozmawiamy tutaj na forum, jak będziecie miały oczywiście ochotę.
a co do interpretacji to moje zdanie jest takie, znaczenie karty jest jedno, tylko trzeba je dobrze odczytać i wiedzieć o co właściwie się pyta. nie ma tu dowolności jak wielu myśli, znaczenie pozostaje to samo... tylko odczyt bywa trudny 🙂
@zielonazrodlo dokładnie, zgadzam się z Tobą w 100% 🙂 ilu ludzi tyle interpretacji, to chyba oczywiste dla każdego kto trochę popracował z kartami. Dzisiaj nawet dołączyłem do dyskusji na jednym forum tarota, akurat temat był o karcie Sądu Ostatecznego. Ktoś tam zapytał z jakim zawodem nam się kojarzy i odpowiedzi były przeróżne, jedna osoba napisała że z aktorem albo reklamą, a mi od razu przyszły na myśl media, hałas, głośny dźwięk... coś natrętnego. I to jest właśnie ten cały sens, każdy czuje to po swojemu.
Poza tarotem to samo dotyczy run, nie ma jednej słusznej wykładni. Kiedyś rozmawiałem ze znajomą wróżką (dosc znana osoba ale nie będę wymieniał nazwiska) i zeszliśmy na temat karty Cesarzowej. Mielismy dwa totalnie różne odczucia, ona widziała w niej dążenie do celu, ja bardziej posiadanie, realizację, i w mojej głowie od razu połączyło mi się to z runą Berkano, bardzo bliskie znaczenia. No i właśnie o to chodzi.
Zawsze mówię że wiedza z książek to jedno, ale własne doświadczenie z kartami i INTUICJA to zupełnie inny świat, nie da się tego porównać.
@rafal-28 dokładnie, właśnie o to chodzi, ale widzisz... jest jednak różnica między taką swobodną zabawą skojarzeń a tym, kiedy ktoś siada do prawdziwej wróżby i patrzy, co karta mu mowi w danym kontekscie. Bo profesjonalna interpretacja to jednak coś innego niż luźne gdybanie z czym nam ta karta leci. Jak przychodzi człowiek z pytaniem, to wtedy musimy mieć jakiś solidny grunt pod nogami, nie tylko „o, ten Sąd Ostateczny kojarzy mi się z aktorem albo z reklamą”... i potem klient wraca z pretensjami, że nic się nie sprawdziło 🙂
Mnie niestety się sprawdza za często, i naprawdę mówiąc szczerze, wcale nie cieszę się z tego. Bez żadnej pychy to mówię, bo wolałabym żeby nie trafiało! Ale właśnie dlatego wiem, że intuicja to jedno, a ta głębsza wiedza, ta ugruntowana, to drugie. I trzeba miec jedno i drugie razem, bo samo skojarzenie bez podstaw to za malo.
@marta-74 no hej, to chyba do mnie ta uwaga 🙂 chcesz żebym pokazała że jestem dojrzała, że znam sie na tarocie, że wiem o czym tu rozmawiamy... dobra, jedno zdanie wystarczy. ale wiesz co, wolałabym być „infantylna” i myśleć tak jak myslę, niż po każdej nieodpowiedniej wróżbie szukać kolejnej i tłumaczyć sobie że ta poprzednia się pomyliła, że to tylko karty, że tamta wróżka się myliła ale ja i tak wiem swoje... i zapłacę jeszcze raz. bo o to przeciez chodzi, prawda?
@zielonazrodlo widzisz, czytając to co napisałaś, mam wrażenie że jednak rozumiemy się całkiem dobrze 🙂 Tarot zły nie jest, zgadzam się... ale masz rację że to nie jest jakaś tam zabawka czy rozrywka. To jest ludzki los, naprawdę. I tu jest właśnie ten wielki dylemat.
Bo popatrz jak to działa w praktyce, wlasnie o to mi chodziło z tym pytaniem „co zrobię” kontra „co zrobić”, jeśli te odpowiedzi się pokrywają to super, człowiek idzie swoją drogą. Ale jeśli nie... no to właśnie się zaczyna problem. Często ludzie i tak postępują tak jak karty pokazują, że postąpią. Trzeba tylko umieć to odczytać, a to jest naprawde wielka sztuka.
I co do tej wiary, no właśnie, jak tu przywrócić nadzieję komuś kto cierpi i widzi że karty pokazują coś czego on wcale nie chce? Skłamać? Przekonać że to dla niego dobre? Psychologia, motywowanie... próbowałam, serio. I wiem z doświadczenia że czasem lepiej nie wiedzieć i żyć nadzieją niż znać prawdę która kruszy.
Dlatego uważam że tarot jest dla ludzi silnych. Tylko tacy powinni siadac do sesji z kimś kto mówi szczerze. Bo wróżbiarz który mówi prawdę często obrywa potem „mówiła tak a wyszło inaczej”, a tak wychodzi właśnie dlatego że albo źle odczytał, albo tamta osoba po prostu nie umiała znieść ciężaru tej wiedzy i to wszystko się posypało. I kręci sie ten znany krąg, kasa, nadzieja, ale to nie jest ta energia która naprawde pomaga. Tarot mówi co będzie, i tyle. Prawdziwa pozytywna energia jest w nas samych...
@gosia-93 no tak, zgadzam się że to nie jest żadna zabawa, to jasne 🙂 ale to jedno zdanie trochę mnie confusuje, to o tym żeby zadać pytanie co zrobię i co zrobić, i porównać odpowiedzi... chyba nie do końca rozumiem o co chodzi, sorki 😀
myślę też że cierpienie to nie jest coś na stałe wiesz? sama przecież piszesz o tej pozytywnej energii w nas, więc chyba nie wszystko jest z góry przesądzone. ja na przykład nie twierdzę że tarot to terapia, bo serio nie miałabym nawet odwagi tak podchodzić do tematu, ale można przecież zapytać o pozytywy, o to gdzie jest jakiś potencjał, co dobrego może sie wydarzyć... nie wiem czy dobrze rozumiem co miałaś na myśli, zresztą może sama nie do końca Cię zrozumiałam 🙂
@zielonazrodlo ano właśnie, bo chodzi o to że jak stoisz przed jakimś wyborem, to możesz zapytać tarot co zrobić i co tak naprawdę zrobisz... i ta druga odpowiedź jest ta prawdziwa 🙂 bo i tak postąpisz tak jak w środku już wiesz że postąpisz, rozumiesz?
ale to jest naprawdę długa historia jeśli chodzi o to po co ludzie sięgają po karty... przychodzą głównie po nadzieję, po dobry los. i tutaj jest ten problem, jeśli czytający powie że będzie ciężko, że cos sie nie ułoży tak jak ktoś chce... no to trzeba temu człowiekowi jakoś zostawić tę nadzieję. bo jeśli nie zapyta kart, to i tak będzie wierzył że jakoś to bedzie dobrze. a jak zapyta i usłyszy zle rzeczy, to można mu tę nadzieję po prostu odebrać.
czasem tarot daje tę nadzieję, bo wskazuje na jakiś potencjał, na jakieś wyjście. ale ta „gwiazda” jak to lubię nazywać, to ona nie zawsze wychodzi i nie zawsze wtedy kiedy byśmy chcieli... tarot po prostu mówi jak jest, bez owijania w bawełnę
@zielonazrodlo dobra, to i ja coś dopiszę, bo uważam że to ważne.
Wzięłam nożyczki i pocięłam te karty... nawet nie wiedziałam że trzeba je spalić, ale przynajmniej tyle zrobiłam, pocięłam i wyrzuciłam do wody w takim miejscu gdzie nikt inny ich nie znajdzie. Nie chodzi o to że nie wierzę w tarota, bo jakby co, korzystałam często z wróżek i co mi to dało? Narobiłam sobie taakie blokady, że głowa mała. I nie winię za to nikogo, żadnej wróżki nic. Tylko i wyłącznie sama siebie.
Wiem dobrze czym są karty tarota i ja osobiście do rąk ich już nie wezmę
@pawel-8 hejkakaka, serio? nazywasz kogoś upośledzoną bo wyraziła swoją opinię? to jest forum o wróżbiarstwie i tarocie, więc logiczne że ludzie tu piszą co myślą o tych rzeczach, nawet jesli są sceptyczni. nie musisz sie od razu obrażać. i ten „pomysł z psychiatrą” to naprawdę słaby argument kiedy nie masz nic sensownego do powiedzenia...
@runa736 wiesz co, mam dla ciebie lepszy pomysł 😉 postawię ci karty na całe życie, wszystkie 12 domów, to zobaczymy jaki jesteś taki mocny 🙂 a tak serio, to czemu oceniasz kogos kogo w ogóle nie znasz? to troche dziwne... no i te rady o kosciele i psychiatrze, śmieszne bo wiesz co, takie rzeczy tez widać w kartach 😉
@pawel-8 witajcie, jakbyś kiedyś chciała pogadać na ten temat to napisz tutaj, chętnie odpiszę 🙂
@gosia-93 ale hej, jedna interpretacja? 🙂 a jak byś zinterpretowala ten układ na przykład...
Wieża, Diabeł, 7 Monet, Mag?
Bo jeśli rzeczywiście jest tylko jedna możliwa interpretacja to chyba myślimy o tym samym, zgadzamy się co do sedna 😀 napisz tutaj co o tym myślisz, chętnie podyskutuję
@rafal-28 no właśnie, rozmowa o kartach to nie jest żadna zabawa, wręcz odwrotnie 🙂 dziwie sie troche temu co Pani pisze na ten temat
@kamil-61 a czemu Pan się właściwie dziwi? Profesjonalne podejście do tarota nie polega na tym, że się dywaguje co karta może znaczyć... profesjonalny tarocista po prostu wie co ona oznacza i kiedy mniej więcej się sprawdzi. Dywagacje są dobre podczas medytacji, ale jeśli rozkłada się komuś karty to trzeba wiedzieć, kropka.
Ma Pan czas na dywagacje przy na przykład Sądzie Ostatecznym? Co Pan mówi wtedy osobie, której czyta, że może to znaczyć różne rzeczy, że jedna wróżka mówi tak a Pan inaczej? 🙂 Karta znaczy zawsze to samo, tylko wszystko zależy od pytania jakie zadaje osoba. Znaczenie jest jedno! To nie znaczy oczywiście że jest proste, bo z jednej karty można naprawdę wyczytać bardzo wiele, ale samo znaczenie się nie zmienia, można jedynie sięgnąć głębiej.
Można się oczywiście tak bawic i dywagować co karta mogłaby znaczyć to czy tamto... ale to jest właśnie zabawa i wróżba potem albo się nie sprawdza, albo trochę 😉
@gosia-93 kobieto, nie rób sobie wstydu tutaj 🙂 bo widać od razu że kart po prostu nie znasz.
@rafal-28 jedna, tak, JEDNA 🙂 nie będę tego tutaj rozkładać na części pierwsze, to nie jest odpowiedni miejscem na takie rzeczy 😉 ale żeby odpowiedzieć na pytanie, Wieża to poważna sprawa, to nie jest karta z której można sobie żartować... tego co ona oznacza po prostu sie nie odbudowuje, to jest koniec pewnego rozdziału i tyle. A pozostałe karty które Pan wymienił, to już zupełnie inna historia, dotyczą czegoś innego
@gosia-93 no więc właśnie prosze o interpretację tej jednej karty 🙂 przecież właśnie o to chodzi, żeby tu napisać co pani widzi! dlaczego nie tutaj, na forum? :))))
@rafal-28 tak, to trochę jak wiwisekcja jest to wszystko 😉 kursy to ja nie prowadzę, nie ma takiej opcji...
@gosia-93 przepraszam ale nie do końca sie zgadzam z tym co napisałaś 🙂 nie potrzebuje zadnych kursow, bo interpretacje kart znam dobrze. Jesli uwazasz że znaczenie każdej karty jest jedno i niezmienne, to zaprzeczasz całej ezoteryce i temu czym jest INTUICJA. To przeczy samej istocie tarota. Więc albo napisz co według ciebie oznaczają te konkretne karty, albo chyba nie ma sensu kontynuować tej rozmowy.
@rafal-28 no to ja z kolei gratuluję panu takiego ograniczenia i zaślepienia 🙂 A sobie gratuluję tego, że potrafię wymieniać się poglądami z innymi zamiast tkwić w swoich skostniałych przekonaniach. Więc złośliwy to ja nie jestem, po prostu mówię co myślę.
@pawel-67 właśnie, o to chodzi! i tu widać dokładnie tę różnicę między Panią a kimś kto naprawdę profesjonalnie zajmuje się tarotem. Taka osoba nie jest zamknięta w schematach, potrafi być elastyczna i odczytać karty tak jak trzeba. Ale no tak, zapomniałem ze Pani uważa że tarot to zło :)))
@rafal-28 no dobra, to kończymy tę dyskusję 🙂 ale chcę Panu powiedzieć jedno, bo zaczęłam ten wątek nie po to, żeby kogoś sprawdzać czy egzaminować. Byłam po prostu ciekawa, czy ktoś tu poczuje o co mi chodzi, i kilka osób naprawdę to zrozumiało, widać było w ich słowach że wiedzą o czym mówię. To mnie cieszy.
Co do różnych interpretacji tej samej karty... no właśnie, nie może Pan interpretować karty jak mu wygodnie, bo każda karta ma swoje znaczenie i koniec. To nie zaprzecza intuicji, wprost przeciwnie, intuicja to jest zdolnosc do odczytania tego prawdziwego, jedynego znaczenia, a nie wymyślania własnych. to po prostu widać, jak się to czuje, nie trzeba szperać po ksiażkach.
Ja sama doszłam do tego bez żadnych książkowych interpretacji, wiele lat temu, i niestety sprawdzało się to za często, żebym mogła myśleć że to przypadek czy tam zabawa. Tarot to nie jest marketing i ja nie jestem dla Pana żadną konkurencją. Szanuję te karty za wiedzę którą dają. To nie jest tendencja którą można sobie zmienić, to po prostu los, który można w tych kartach zobaczyć...
Niech się Pan bawi dalej, serio, powodzenia 🙂
@gosia-93 po pierwsze nie traktuję Pani jako żadnej konkurencji, więc nie ma się czego obawiać z mojej strony 🙂 po drugie, i proszę się tu nie obrażać, bo mówię to bez złośliwości... myślę że my po prostu rozmawiamy o dwóch zupełnie róznych rzeczach. Pani ma swoje doświadczenia z kartami i ja to rozumiem, ale one są inne niż to o czym ja mówię. Teraz kiedy Pani opisała jak wygląda ta współpraca z kartami po Pani stronie, to szczerze powiem że już się nie dziwię tym wcześniejszym wypowiedziom. Sprawdzian niestety oblany. Na tym kończę dyskusję.
@rafal-28 dobrze, po prostu się z Panem nie zgadzam i mam do tego pełne prawo. Życzę powodzenia 🙂 mimo wszystko 🙂 może trochę się uniosłem, ale szczerze... zszokowały mnie słowa kogoś, kto PODOBNIE przez tyle lat pracował z tymi cudownymi kartami.
@lukasz-79 no wie Pan, jestem pod wrażeniem jak ta rozmowa jest prowadzona, poza może dwoma momentami... ale niech się Pan nie dziwi 🙂 jak się pracuje z Tarotem przez lata to człowiek przestaje się dziwić własnemu zdziwieniu, jeśli Pan rozumie co mam na myśli 😉 Napradę życzę powodzenia, widać że zależy Panu i to jest coś wartościowego... tylko niech Pan nie bierze wszystkiego zbyt mocno do serca 😉 Tarot ma swoje poczucie humoru... czasami 🙂
@gosia-93 wie Pani co, myślę że lepiej zakończyć te swoje wpisy, bo zaczyna Pani sama sobie przeczyć 🙂
@rafal-28 no nie, tego nie lubię... znowu ktoś próbuje zamknąć komuś usta, stare śpiewki na tym forum wracają 🙁 zabranianie wypowiadania się to nie jest droga.
Ale wiesz co, ja sobie nie przeczę. Po prostu mam poczucie humoru kiedy pytania dotyczą drobnostek albo mnie samej, nie widzę w tym sprzeczności. A kończę bo nie mam już nic nowego do dodania, nie dlatego że Pan sobie tego życzy... bo z Pana strony nie pójdzie za tym nic odkrywczego, widać że jest Pan dopiero na początku tej drogi, na etapie rozgryzania co znaczy ta czy inna karta. to naprawdę wstępny szczebel i szczerze mowiac dziwi mnie że Pan to tak otwarcie przyznał.
@gosia-93 no proszę, niezła prowokacja 🙂 takich słów nigdy nie napisałem i naprawdę proszę nie ubarwiać moich wypowiedzi własną interpretacją. i wcale nie jestem na początku, zapewniam Panią. To nie ja nie znam podstawowych znaczeń kart i tego jak się ze sobą łączą, tylko Pani 🙁 i nie ja nazywam tarota złem, tylko Pani. nie ja przeczę sam sobie w kółko, tylko Pani. I jeszcze jedno, to nie Pani zakończy tę dyskusję, tylko ja 🙂
@rafal-28 to super, że Pan kończy dyskusję, gratulacje 😉 prawdziwy dżentelmen z Pana...
Sam Pan przyznał wcześniej, że zna tylko podstawowe znaczenia kart, tylko podstawowe! A jednocześnie na samym początku tej rozmowy miał Pan wątpliwości co do znaczenia Sądu Ostatecznego. Więc jak to jest? Pan tak interpretuje, inni inaczej, a jakaś wróżka zupełnie po swojemu... i co wtedy powie Pan osobie, której wróży? Wypośrodkuje Pan znaczenie? Bo na to pytanie Pan jakoś nie odpowiedział, a to chyba ważna kwestia.
I jeszcze jedno, bo czuję że muszę to wyprostować. Nie powiedziałam, ze tarot jest złem. Powiedziałam, że to nie jest energia pozytywna, która komukolwiek pomaga w życiu. Bo ona tylko pokazuje ludzki los... pozwala co najwyżej zrozumiec pewne rzeczy, ale nie pomaga naprawdę żyć. Pokazuje co będzie, a często to co będzie, nie jest dobre. I ta cała gadka o „pomocy” to troche naciągane. To jest narzędzie do przepowiadania przyszłości i tyle. A jaka to energia? Nikt tego tak naprawde nie wie.
@gosia-93 siema, no ale jest różnica między zadawaniem pytań a stwierdzaniem czegoś, nie? Ja nie zastanawiałem się nad znaczeniem kart, ja po prostu pisałem swoje przemyślenia w dyskusji. To chyba widać 🙂
Co do interpretacji... właśnie o to chodzi w tarocie, że intuicja i elastyczność są kluczem. Nie ma tu jednej sztywnej odpowiedzi, każdy czytający może podejść do karty nieco inaczej i to jest w tym piękne, nie wadliwe.
No i szczerze, jeśli ktoś z góry zakłada że tarot to coś złego albo negatywnego, to jak te karty mają mu cokolwiek przekazać? jak mają działać? Trzeba mieć choć troche otwartości żeby to zadziałało...
A co do tego czy tarot pomaga czy tylko pokazuje co bedzie, no to mamy po prostu inne zdanie i trudno mi Panią przekonać, skoro Pani wychodzi z takiego założenia 🙂 Nie będę dalej ciągnął tej konkretnej dyskusji, bo kręcimy się w kółko.
Dodam tylko tyle, że niedługo będę prowadził kursy tarotowe, wiec jeśli ktoś na forum jest zainteresowany, to zapraszam serdecznie, chętnie opisze tu więcej szczegółów 🙂
@rafal-28 dobra, przepraszam jeśli brzmi to trochę ostro, ale... ta „elastyczność w interpretacji” to brzmi dla mnie po prostu infantylnie 🙂 jak coś można interpretować tak czy siak, to co tak naprawdę te karty mówią? cóż, życzę powodzenia z kursami. Chyba czas kończyc tę rozmowę.
@gosia-93 no nie, proszę Pani 🙂 jeśli uważa Pani że elastyczność w interpretacji to infantylizm, to z Panią tarocistka jak ze mnie listonosz. Infantylność kojarzy mi się właśnie z ograniczeniem, schematami... i tym samobójczym wisielcem który Pani widzi w kartach. Zapraszam na kurs 😉
@rafal-28 haha no dobrze, nie przejmuję się specjalnie tym wynikiem :))) nie takie rzeczy mi się z tarotem zdarzały, uwierz mi 😉 uśmiecham się tylko do siebie, bo naprawdę nie wiem czy powinnam płakać czy się śmiać z tego całego „sprawdzianu”... cóż, widocznie u Pana mogę go oblać 🙂 powodzenia życzę serdecznie :))))
@rafal-28 i jeszcze jedno, proszę mi nie brać tego za złośliwość bo naprawdę nie o to mi chodzi :))) życzę powodzenia szczerze, ale wie Pan... trochę nieroztropnie wychodzi na jaw, że ma Pan wątpliwości co do interpretacji kart, skoro robi Pan to za pieniądze. to troche kiepski marketing, że tak powiem wprost :))) no bo jak klient ma zaufać, że odczyta Pan karty jak należy, skoro sam Pan dywaguje jak je rozumieć? bez żadnej złośliwości, naprawdę mówię to z troską :)))
@gosia-93 akurat jeśli już mówimy o tym „demonizowaniu” tarota z mojej strony (oględnie pisząc) i o tych dziwnych zdarzeniach gdzie podobno całe tłumy samobójców za mną chodzą...
to powiem tak, w takim stanie żaden szanujący się tarocista kart po prostu nie postawi 🙂
@gosia-93 dokładnie, dokładnie o to mi chodzi. Widzę że myślimy podobnie w tej kwestii.
Tarot rzeczywiście jest tylko dla mocnych ludzi, i mówię tu przede wszystkim o tych którzy go czytają. Ktoś kto nie ma wystarczającej kontroli nad własną psychiką i emocjami może narobić sporego zamieszania, zarówno w swoim życiu jak i w życiu innych.
Co do nieuchronności zdarzeń, tutaj bym polemizował. Jeśli osoba czytająca głęboko wierzy w to że karty pokazują coś absolutnie niezmiennego, to tak właśnie będzie je odczytywać, i pytający zamiast pełnej informacji dostanie coś w stylu wyroczni. A to nie o to chodzi.
Mocny człowiek przy Taro robi cos innego, nawet gdy widzi spiętrzenie trudnych wydarzeń, potrafi spojrzeć na to chłodnym okiem i wyciągać z kart wszystkie możliwe wskazówki, które pomogą klientowi jakoś się z tych problemów wydostać. Nie zatrzymuje się na schemacie fatum, tylko tłumaczy co, jak i dlaczego się dzieje i gdzie można ten scenariusz zmienić. Bo można, w wiekszości przypadków jak nie we wszystkich.
Uważam też, że Tarotem powinny się zajmować osoby bez masy własnych lęków, obaw, bez skrajnych wahań nastroju, stanów depresyjnych, uprzedzeń czy sterty własnych problemów w każdej dziedzinie życia. Tarot nie może być dla czytającego kołem ratunkowym, ma być narzędziem, swego rodzaju rozszerzeniem ludzkich zmysłów. Nie jest przewodnikiem, nie jest też czymś tajemniczym i groźnym.
To my mamy nad nim zwierzchność, nie on nad nami. Pokazuje to, co chcemy zobaczyć, ale trzeba umieć to odczytać i nie bać się wyniku. Nie luneta widzi i nie mikroskop, a oko.
@rafal-25 ano właśnie to zdanie na końcu trafiło mnie najbardziej 😀 „nie luneta widzi i nie mikroskop a oko” serio świetne porównanie, aż mi się chciało zapisać 🙂 bo dokładnie o to chodzi, tarot sam z siebie niczego nie „widzi”, to my interpretujemy i my wyciagamy wnioski. totalnie sie pod tym podpisuję!
@rafal-25 no wiesz, dużo tu ciekawych rzeczy napisałeś i rozumiem skąd to podejście, ale właśnie tutaj się z tobą nie zgodzę 🙂 bo jak mówisz że tarot po prostu pokazuje przyszłość i tyle, że nic nie możesz zmienić tylko czytać co wychodzi... to dla mnie to jest właśnie ta pułapka myślenia o nim jak o wyroczni. I co wtedy? Siadasz, widzisz ciężkie karty i składasz ręce bo „los zapisany”?
Mam inne zdanie. Jeśli chcesz mówić że to my widzimy a nie karty, to tak naprawdę sam sobie odpowiedziałeś na własne pytanie 😉 karty są narzędziem, tak jak jeden z kolegów wyżej to ładnie ujął. Luneta nie widzi, oko widzi. Więc jeśli moje oko patrzy na układ i rozumie co się za nim kryje, to ja mam nad tym zwierzchność, rozumiesz?
Co do odwrócenia kart... no nie chodzi o to żeby fizycznie coś zmienić w rozłożeniu. Chodzi o to, żeby wiedzieć w którym miejscu możesz zadziałać, co możesz zrobić inaczej. I w większości sytuacji da się coś zrobić, naprawdę. Oczywiście są sprawy gdzie człowiek sam położył wszystko co się dało i wtedy trudno o cud, ale to nie znaczy że tarot jest bezużyteczny nawet wtedy.
I to że „pyta się tylko raz” to też nie jest żadna reguła odgórna, to kwestia podejścia i uczciwości wobec siebie i pytającego 🙂
@gosia-93 okej, rozumiem co masz na myśli, ale chyba nie do końca złapałaś o co tu chodzi z tą „zwierzchnością”...
To nie znaczy że rządzę Tarotem albo że się nad nim stawiam. Chodzi o to że to ja decyduję o czym rozmawiamy, jakie tematy poruszamy, nie siedzę nad kartami po dziesięć razy dziennie i nie uzależniam od nich każdej swojej decyzji. Szanuję go, jasne, ale nie traktuję jak wyroczni której muszę bić pokłony.
No i nie zgadzam się z tym że Tarot pokazuje wyłącznie jedną jedyną wersję życia, szczegółową i nieodwołalną. Ja patrzę na to jak na taki... konspekt. Są w nim rzeczy które MUSZĄ się wydarzyć, ale są też takie które można zmienić, oczywiście nie w dowolnym momencie, lecz we właściwym. Sprawa pytającego ma mniej lub bardziej wyrazisty kształt, czasem to ledwo zarys, szkic, a czasem niemal gotowy obraz z detalami. I właśnie w tej przestrzeni jest miejsce na ingerencję.
Czytam karty i tak, ale równocześnie wprowadzam pewne korekty, mówiąc obrazowo. Widziałam efekty takich działań, niejednokrotnie i u różnych osób, wiec nie mam powodów żeby twierdzić że to nie działa.
Wolna wola jest czymś bardzo realnym i człowiek ma jej naprawdę sporo. Może nawet lepiej żeby nie wszyscy w pełni zdawali sobie z tego sprawę... Wolność jest w wyborze, nie w jego konsekwencjach, te po prostu nastepują i tyle. Nikt nie ma tu patentu na absolutną prawdę, ale kiedy zbliżamy się do Absolutu okazuje się że ta wolność jest większa niż myślmy.
@rafal-25 wiesz, bardzo mi się spodobało to co napisałeś, naprawdę przeczytałam uważnie każde słowo 🙂 mam swoje własne zdanie w tej kwestii i nie ze wszystkim się zgadzam, ale to normalne, każdy patrzy na tarot trochę przez swój własny pryzmat... pozdrawiam serdecznie!
@gosia-93 masz prawo mieć swoją metodę i swój własny sposób czytania kart, ja zresztą sam stosuję podejście, które ciężko mi opisać słowami, za duzo by tu było do tłumaczenia, więc sorry za skrót myślowy. Dla mnie karty to narzędzie, artefakt, coś dzięki czemu oszczędzam energie psychiczną i dobrze mi się z nimi pracuje. Szanuję cudze metody i oczekuję takiego samego szacunku dla swoich, przede wszystkim dlatego że nie są one złożone z wesołych ksiazeczek, których po prostu nie czytam. Możemy się różnić światopoglądowo, możemy mieć inne wizje tej pracy i tego świata, Ty możesz mieć swoją, a ja swoją... po owocach ich poznacie 😉 Dobry tarota (choć to głupkowato brzmi heh) jest półprzezroczysty, nie jego widać a to co zmienia sie w zyciu ludzi, którym czytał. Nie powinniśmy być widoczni, nie powinniśmy robić nic żeby wchodzić w pierwszy plan. Sztuka polega na tym żeby przechodzić zręcznie między ludźmi, uciszając wiatr, usypiając burze i koić ból tak, by za chwilę już nie pamiętali że ktoś tu w ogóle był oprócz nich. Pozdrawiam 🙂
@rafal-25 no naprawdę jestem pod wrażeniem tego co napisałeś 🙂 wiesz, ja myślę o tarocie przede wszystkim jako o narzędziu do patrzenia naprzód, do przepowiadania tego co może nadejść, choć oczywiście wiem że nie wszyscy się ze mną zgodzą... no i do medytacji, do lepszego rozumienia siebie i innych ludzi też. Bardzo ładnie opisałeś swoją pracę, serio, taka rozmowa ma sens i cieszę się że tu jesteś 🙂 Co do kłaniania się „prawdzie” to się nie wypowiem, bo lubię błyskotliwe riposty i nie zamierzam psuć klimatu 😉 Dobranoc i pozdrawiam cieplutko :))))
@gosia-93 no powiem szczerze, trochę mnie zaskoczyłaś tym co napisałaś... pracowałaś profesjonalnie z Tarotem i tak to widzisz? 🙁 Bo z tego co piszesz wynika, że traktujesz karty jak wyrocznię, od której nie ma odwołania, a to jednak trochę inne podejście niż to, które ja znam z praktyki. Tarot to nie jest wyrok, to narzędzie do refleksji i wglądu, a nie gotowy scenariusz zapisany w kamieniu 🙂
@nina-43 hej, no dobra, rozumiem że nie ze wszystkim się zgadzasz ale jednak uważaj co piszesz... stwierdzać że ktoś nie zna tarota tylko dlatego że ma inne zdanie na temat tego co tarot pokazuje to trochę za mocno powiediane 🙂 na tym właśnie polega różnorodność w tej dziedzinie że nie ma jednej słusznej wykładni. każdy kto pracuje z kartami wie ze interpretacje bywają bardzo różne u różnych osób i to jest piękno tarota 😀
@nina-43 w takim razie mam się ukłonić tobie czy prawdzie? 😉 bo ciekawa jestem, jaką TY masz tę prawdę na myśli... do czego według ciebie służy tarot? napisz, może i ja się skłonię za naprawdę ciekawą odpowiedź 🙂 ale najpierw powiedz mi jedno, czy możesz pokonać los? zmienić to co karty ci pokażą? jak? serio jestem ciekawa, bo to juz jest jakiś pomysł... a co takiego konkretnie tarot pokazuje według ciebie...
@gosia-93 no poczytaj trochę, chociażby tutaj w tym wątku, naprawdę tyle razy już to było pisane... ile można powtarzać te same rzeczy 🙂 jeśli pracowałaś profesjonalnie z tarotem a nadal patrzysz na to tylko jak na wróżenie z przyszłości, to szczerze Ci współczuję
@gosia-93 no więc spróbuję odpowiedzieć...
nikt tak naprawdę nie jest w stanie przekazać czystej prawdy, bo zawsze przechodzi ona przez tego, kto mówi, a każdy człowiek jest inny i filtruje ją przez siebie. gdyby ktoś otworzył się na całą prawdę naraz, po prostu by nie wytrzymał i już nic by nikomu nie powiedział. i chyba właśnie dlatego każdy, kto przekazuje jakąś wiedzę, instynktownie przyjmuje tyle, ile jest w stanie udźwignąć, nawet jeśli sam tego nie rozumie.
z wróżeniem jest podobnie, każde przepowiadanie przyszłości jest niekompletne, i właśnie przez to niebezpieczne. nakierowuje cię w jakimś kierunku, ale zawsze jest jakiś martwy punkt, którego nikt nie widzi. może pomóc, owszem, ale jednocześnie sprawia że omijasz to nieprzewidywalne, które być może zmieniłoby wszystko. los woli improwizację, a przepowiednia idzie z tym na przekór...
i tu jest paradoks bo życie, jakiekolwiek by nie było, nawet jeśli nie zawsze się odwdzięcza, wymaga żebyś je kochał. i chyba dlatego nie wybacza wyrachowania, kiedy próbujesz je po prostu „ogryc”
@rafal-25 no właśnie, masz racje że to jest dla silnych ludzi, bo jak ktoś jest słaby psychicznie to tarot mu raczej nie pomoże a może namieszać. sam nie siedzę za bardzo w tej tematyce i wogole nie znam sie na ezoteryce, ale słyszałem od znajomych podobne rzeczy co tu opisujesz. jedna z koleżanek też przez to przeszła i mówiła że ta huśtawka nastrojów to był koszmar trwający dobre kilka lat... strach, lęk, ciągłe rozkręcanie głowy. nie chcę nawet wchodzić w szczegóły bo i tak nie moja historia. w każdym razie z czasem podobno jest coraz lepiej 🙂 więc to chyba potwierdza to co piszesz
Siła to nie jest żadne poczucie własnej potęgi. To raczej konsekwencja w trzymaniu się tego, na co się zdecydowałeś, bez uciekania i z gotowością na przyjęcie tego, co ta droga ze sobą niesie. Nie można podchodzic do tego połowicznie, tzn. akceptować tego co mi odpowiada, a przy pierwszej trudniejszej konsekwencji mówić „nie, to już nie dla mnie, wymiksowuję się z tego”. Na początku każdego wchodzenia w temat pojawia się sporo sygnałów, które dają możliwość wycofania się. Nie jest to wycofanie bezkosztowe, ale im wcześniej, tym mniej trzeba za to „zapłacić”. Po przekroczeniu pewnego punktu ta „cena wykupienia się” po prostu przerasta możliwości danej osoby.
Nie ma sensu oceniać tego w kategoriach dobra i zła. Lepiej patrzeć na to przez pryzmat oportunizmu, chwiejności i naiwnej wiary że można bezkarnie zagadać swoje własne decyzje podjęte z bezmyślnej ciekawości. Jak coś robimy, to bierzemy na siebie też konsekwencje tego działania. I żadne „ale ja nie wiedziałem”, „nie zdawałem sobie sprawy” nie zwalnia z odpracowania skutków własnych czynów... tak samo zresztą jak w ludzkim prawie.
@cichy-mandala hm, mogłbyś to może napisać jeszcze raz ale tak... po ludzku? bo serio, czytam to i czytam i troche mi sie kręci w głowie 🙂
@nina-43 tzn możesz mi to samo napisac jeszcze raz ale tak prosto z mostu? bo jestem zmęczona i tych dygresji chyba nie łapie...
no to widze, ze znowu ktos przekonal sie na wlasnej skorze czym jest tarot. i dobrze 🙂 jezeli cos takiego czujesz, jezeli to twoje osobiste doswiadczenie, to niech cie tylko umocni, nie zachwieje. a co do tych, co sie kłócą albo podchodzą do tego agresywnie... nic do nich nie mam. serio. bo właśnie dlatego, że przeszłaś przez to sama, mozesz ich slowa potraktowac spokojnie, nawet z dystansem. to jest chyba najlepszy dowod na to, ze masz juz solidny grunt pod nogami
@cichy-mandala tak właśnie to odebrałam 🙂 naprawdę sie cieszę, że w ogóle zaczełam ten wątek, bo szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego odzewu. niektóre wypowiedzi tutaj zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie... ta też 🙂 pozdrawiam wszystkich serdecznie
@gosia-93 cieszę się, że ten wątek ruszył, naprawdę są tu ciekawe głosy 🙂
A przy okazji mam ochotę odnieść się do jednej z wcześniejszych wypowiedzi, tej z zarzutem „kobieto nie ośmieszaj się, nie znasz kart”. Hmm, no to pytanie wraca jak bumerang... a sama autorka tamtych słów zna je lepiej?
Wiesz, ja zawsze patrzę na daty i godziny wpisów, bo to mówi naprawdę sporo o tym, jak ktoś uczestniczy w dyskusji. Czasem widać bardzo wyraźnie, że ktoś po prostu wskoczył w wątek żeby trochę namieszać, nie żeby rzeczywiście cokolwiek wniesc.
Może zanim ktoś zacznie krytykować, to warto najpierw spojrzeć we własne podwórko, co? Bo jeśli już się mija z prawdą, to chociaż niech się jej ukłoni. Ta jedna myśl, którą tamta osoba regularnie dołącza na końcu swoich postów, to jedyna sensowna rzecz jaka się tam pojawia i teraz rozumiem czemu akurat to zdanie wrzuca zawsze na koniec...
@ula-70 ale ja nigdy nie twierdziłam że jestem jakąś profesjonalistką w tym temacie 🙂 więc twoje wywody trafiają w pustkę, kochana...
@nina-43 to że się uczę układów i znaczeń kart nie znaczy, że nie mogę się wypowiedzieć kiedy ktoś nazywający siebie „profesjonalistą” nie potrafi tego udowodnić, ba, nie zna znaczenia poszczególnych kart poza tym co widać na obrazku 🙂
I pamiętam doskonale co piszę, więc nie musicie się tak podniecać wklejaniem cytatów ;)) są chyba trochę inteligentniejsze sposoby żeby podważyć czyjąś wypowiedź niż ctrl+c ctrl+v...
@blekitnaduch szczerze mówiąc nie biorę twoich wpisów za poważne, po prostu nie dam rady 🙂 czytam te mądrości i mam uśmiech od ucha do ucha, a im bardziej zajadle i głośno, tym bardziej mi to bawi.
No ale wiesz jak to jest, krytykować może tylko ta osoba, która sama potrafi coś pokazać, przytoczyć konkretne argumenty, wykazać się wiedzą. Nie wystarczy machać rękami i wytykać innym niewiedzę, trzeba samemu udowodnić że się COŚ wie. I żeby to pokazać można spokojnie przywoływać różne źrodła, materiały, konkretne przykłady, to jak najbardziej uczciwe.
Zastanawiałaś się kiedyś Kasiu dlaczego @nina_43 tak bardzo lubi krytykować innych? Bo ja się nad tym zastanawiam i mam pewne przemyślenia... Ale nie będę tu zgadywać głośno, zostawię to waszej ocenie.
Ten wpis kieruję właściwie do Kasi, choć podejrzewam że @nina_43 i tak go przeczyta. Czy zrozumie? No cóż, mam co do tego pewne wątpliwości 😉
@gosia-93 właśnie, cieszę się że to wiesz, bo już myślałam że będziesz pytać od nowa 🙂 mnie też można krytykować, nie mam z tym problemu, każdy ma prawo do swojego zdania. tylko że jak już ktoś krytykuje, to niech to zrobi z sensem i mądrze to uzasadni, a nie byle jak. ja sama czuję się świetnie, naprawdę, i wydaje mi się że po tym co piszę też to widać, nie? nie namawiam przecież nikogo żeby porzucał Tarot, wręcz przeciwnie! napisałam tylko co sama odkryłam przez te lata i jak ja to widzę, ale żeby dojść do takich wniosków to potrzeba naprawde sporo czasu i doświadczenia. a ta cała krytyka, wiesz... ona chyba pomaga rozładować jakąś frustrację, taka domowa forma psychoterapii 😉
@marta-42 wiesz co, jak ktoś dostaje obszerny, przemyślany post i odpowiada mniej więcej „ładnie, ale się nie zgadzam”, to nie dziwmy sie że wychodzi na to jakby mówiła „jestem głupia, ale do tego sie nie przyznam” 😉
rozumiem że pewna wielkość ducha nie pozwala rozmawiać ze zwykłymi śmiertelnikami zebranymi na tym forum, i że czekasz może na kogoś odpowiednio dorównującego Twemu poziomowi... tymczasem niejeden profesjonalista tłumaczy tu jak krowie na rowie czym tarot jest, a czym nie jest.
Masz własny świat, ok, ale to trochę jak z pewna koleżanką która dostawała siedemset razy wyjaśnienie jakiegoś zagadnienia i nadal sie szczerzyła ze swoim i robiła swoje. Jak ktoś klepie siedemset razy to samo, to jak tu krew nie zawrzeć?
Poddaje sie, naprawde nie mam cierpliwości do takich sytuacji. Poziom niektórych wypowiedzi tutaj jest szczerze nizszy niż komentarze na portalach plotkarskich pisane przez trzynastolatki, a zdolność przyswajania wiedzy... no cóż, ameba chyba mogłaby zawstydzić.
Sporo tu osób przenosi zwyczaje z czatów, bo najwyraźniej czat i forum to dla nich synonimy.
Co do lęków i fobii, od tego jest lekarz, nie forum ezoteryczne, żeby dorosłe kobiety nie musialy ciąć kolorowych karteczek z powodu strachu przed nimi, a inne nie widziały w karcie wisielca czyjegośs samobójstwa.
sorki ale takiego poziomu nie uświadczysz nawet na forach o modzie czy kwiatach doniczkowych. Wole rozmowy lekkie, ale z ludźmi którym głowa nie ciąży 🙂
Jeśli ktoś nie odróżnia ciętego języka od nabożnego ciąputania albo zwykłego lżenia, to jego sprawa, krzyżyk na drogę i wyrazy wspólczucia.
@nina-43 no dobrze, muszę przyznać, że masz w sobie taki charakterystyczny styl... taki melanż wszystkiego naraz 🙂 kwiaty, moda, tarot, może jeszcze co innego? 😉 powiedz szczerze, masz jakieś konkretne zajęcie czy tak po prostu krążysz tu i tam i sprawdzasz gdzie tu coś urwać, może pochwalić się gadatliwością? albo powróżyć jakimś laskom które i tak nie skumają o co chodzi 😉 ja sie na kartach nie muszę znać, wiem swoje 🙂 ale hej, fajna mieszanka, naprawdę hahaha... właściwie nie powinnam sie do tego odnosić, bo tu nie ma czego bronić, ale odpiszę ci w podobnym tonie, żebyś wiedziała 🙂 masz może kompleks niższości? pytam serio. Bo napisałam cały wywód i ty zamiast odpowiedzieć na pytanie do czego służy tarot, zaczełaś mi tu analizować moją osobowość. od TEGO zacznij, bo inaczej skończysz śmiesznie. na robieniu kasy na naiwnych, którzy przyjdą i zapytają co przyniesie im los, a ty co powiesz? będziesz machać językiem i opierać się na jednej wytartej frazie? może najpierw napisz w jakiejś szkółce tarota co w ogole znaczy ta karta... a jak ktoś nie zrozumie, odpiszesz „sorry, mówię jak krowie na rowie, twój problem”? a może wcale nie masz zamiaru wróżyć i po prostu zagubiłaś sie w tej wirtualnej dżungli i ktoś powinien ci pomóc się z niej wydostać. stawiam że facet 🙂 po tej agresji trafiłam? 😉
@gosia-93 widzisz, racja była ze strony Vicky, te klony po prostu nie mają końca 🙂 doceniam twój styl pisania, serio, i nie tylko ja chyba tak uważam. A że interesujesz się tyloma rzeczami naraz... hm, to akurat działa na mnie mobilizująco, nie ukrywam. pozdrawiam
@jasny-runa haha no właśnie, swój do swojego ciągnie jak magnes 😀 ciekawe kto w tym roku zgarnię tytuł trolla roku... to chyba zaszczyt nie lada! no to jazda, niech najlepszy wygra 😉
@nina-43 no dobra, może i trochę za ostro wyszło z mojej strony 🙂 nawet sama nie wiem skąd ta reakcja... chyba to zdanie o „jestem głupia ale się nie przyznam” mnie trochę podrażniło. Ale wiesz, mnie nigdy nie zależało żeby uchodzić za kogoś kto połknął wszystkie encyklopedie i jeszcze popił mądrością 🙂 po prostu mam swoje zdanie i nie poczułam potrzeby pisania elaboratu na kilka stron żeby je wyrazić.
A zdanie mam takie: tarot pokazuje ludzki los, i tyle. Nie można nim nikomu pomagac, za to zaszkodzić sobie albo innym można bardzo łatwo. Reszta to moim zdaniem zabawa w to kto lepiej wybierze fryzjera 😉 mam prawo tak myśleć, prawda?
Ale wiesz co... przeczytałam twój wpis o Księżycu i przyznam szczerze, byłam zaskoczona. Jesteś mądrą dziewczyną, naprawdę. No to po co ta cała agresja? Żeby ubarwić dyskusje? Nie chcę cię pouczać, broń Boże, sama mam swoje za uszami... ale te twoje fajne strony gdzieś tam są i widać je między wierszami. Szkoda je przykrywac tym całym pyskówką.
Pozdrawiam serdecznie 🙂
@gosia-93 cześć, a możesz mi powiedzieć gdzie dokładnie znajdę ten wpis o Księżycu? bo przeczytałem całą tą dyskusję i jakoś mi umknął... chętnie bym się zapoznał z tym co tam było napisane 🙂
@rafal-25 haha no dobra, mój błąd 🙂 pomyliłam osoby, czytałam za szybko i wyszło co wyszło. no cóż, to co pisałam wcześniej nadal jest aktualne... nina_43 😉 hahah
@spokojna-swiatlo haha spoko, nie ma o czym mówic 🙂 myślałem że gdzieś ominąłem jakiś post i kombinowałem gdzie jeszcze była mowa o Ksieżycu
dokładnie, coś w tym musi być bo i mnie podobna historia się przytrafiła... zaczęłam się bawić kartami jakiś czas temu i dosłownie wciągnęło mnie to bez reszty. I wiesz co, to co wyczytuje z rozkładów naprawdę się sprawdza, tak jak u ciebie rzadko kiedy wychodzą mi piękne, optymistyczne obrazki, zazwyczaj widzę ciemniejszą stronę sytuacji, i jak już trafi się coś naprawdę pozytywnego to aż oddycham z ulgą 🙂
Ale jest jedna rzecz która mnie niepokoi i właściwie to głównie po to tu piszę. Odkąd zaczęłam wróżyć, pech dosłownie mi towarzyszy. Nigdy wcześniej nie miałam tak ciągłego pasma małych i większych niepowodzeń, raz to głupstewko, raz coś poważniejszego, ale non stop coś się sypie. Zawodowo, w związku, w codziennym życiu... nie wiem skąd mi w ogóle przyszło do głowy że to ma związek z tarotem, ale to czuję, gdzieś głęboko w środku.
I jeszcze te sny... każdej nocy śnią mi sie inni mężczyźni, zupełnie obcy albo znajomi, i to nie są luźne marzenia senne bo potem przez cały dzień myślę o tych ludziach. Boje sie ze to powoli niszczy moją relację z partnerem.
Do tego spóźniam sie wszędzie, budzik dzwoni i ja po prostu tego nie słyszę, gubię pieniądze, rzeczy wymykają mi sie z rąk... z drugiej strony nie potrafię przestać, to wróżenie po prostu mnie ciągnie, nie mam siły tego odpuścić
@sciezka443 no widzę że te karty naprawdę mocno Cię wciągnęły i przez to robi Ci się coraz większy bałagan, zarówno wewnątrz jak i w tym co dzieje się wokół Ciebie. Moja rada byłaby taka: odłóż je na jakiś czas, daj sobie chwilę żeby to wszystko poukładać, a dopiero potem wróć i zastanow się na spokojnie czy chcesz je znowu brać do ręki i czy w ogóle możesz to robić bez takich skutków. Zrobisz oczywiście co uznasz za słuszne, ale zanim narobisz sobie jeszcze większego zamętu to naprawdę warto się zatrzymać i pomyslec.
Tarot nie jest po prostu dla każdego i nie mówię tu o żadnym „lepszym czy gorszym” czlowieku, to nie o to chodzi. Natomiast kiedy widzisz że sypią Ci się różne rzeczy w życiu to znak żeby zwolnić. I tu ważna kwestia: nie Tarot Ci to zrobił. To Ty sama to robisz, chcąco czy niechcąco, ale skutek i tak jest ten sam i właśnie o skutek mi chodzi, nie o intencje...
@sciezka443 słuchaj, tarot sam w sobie nie przyciąga wyłącznie złych rzeczy, ale problem jest gdzie indziej. wchodzisz w taki labirynt, z którego trudno wyjść, bo zaczynasz żyć tym co widzisz w kartach, czekasz co się sprawdzi, obracasz to w kółko w głowie... i powoli słoneczny, normalny świat po prostu się zamyka. to jest właśnie to niebezpieczeństwo.
widać po tym co piszesz, że jeszcze nie jest za późno, żebyś zawróciła. naprawdę. ale warto się nad tym zastanowic zanim zajdziesz zbyt daleko, bo potem bywa że nie ma już odwrotu.
moim zdaniem zacznij po prostu porządkować swoje życie, bez tych kart. masz w sobie dość siły żeby poradzić sobie z tym „pechem” który opisujesz, bo to jest pewien okres, pewna faza, przez którą się przechodzi. natomiast jeśli będziesz się zapętlać w złudne obrazy i interpretacje, to możesz naprawdę przy nich zostać na dobre, i to nie jest droga którą warto iśc.
pozdrawiam 🙂
@wolnaoddech rozumiem Twój punkt widzenia, ale ja kart nie pytam o to co będzie, tylko o to co zrobić w konkretnej sytuacji i jakie mogą być efekty różnych wyborów 🙂 Nie zadaję pytań o rzeczy ostateczne, bardziej o codzienne sprawy i decyzje.
Jak patrzę na inne fora związane z wróżbami, to faktycznie ludzie często traktują karty jak wyrocznię od Boga... pytają „czy ten człowiek jest mi przeznaczony?” i od razu zdają się na bezwolność, jakby nic nie zależało od nich samych. No i wtedy rozumiem, że karty mogą przerażac albo wręcz obsesyjnie przyciągać. Bo jeśli ktoś myśli, że „ktoś mu kogoś przeznacza” to moze faktycznie szuka odpowiedzi w kolorowych prostokącikach...
Dla mnie to po prostu błąd w założeniach od samego początku. Ale każdy wybiera swoją drogę i każdy ma prawo do własnego podejścia 🙂
@nina-43 właśnie o tym mówię, czyli że sposób w jaki ktoś korzysta z kart ma ogromne znaczenie. Czytałam tu wcześniej, że pytasz o fryzjera i inni się z tego śmieją, ale przecież to jest dokładnie to właściwe podejście, bo uczysz się odczytywać karty na konkretnych, małych sprawach. Problem pojawia się gdzie indziej.
Tarot moim zdaniem nie powinien być doradcą który mówi „tak będzie” i już. Bo wtedy rzeczywiście zaczynasz czekać czy się sprawdzi, zamiast sama decydować. A ta bezwolność, o której pisała jedna z koleżanek wyżej, to jest prawdziwe zagrożenie, szczegolnie jeśli człowiek nie ma w sobie mocnego poczucia sprawczości. Karty mogą wtedy przejąć kontrolę nad życiem, dosłownie.
Piszę to jako ktoś kto zakładał ten wątek z konkretnego powodu. Wierzę że największy wpływ na swoje życie mamy my sami, niezalezenie od tego czy ktoś myśli że to los, Bóg czy cokolwiek innego. I Tarot może być pomocny, ale tylko jeśli traktujesz go jako zwierciadło, a nie wyrocznię. Jak zaczniesz pytać „czy on jest mi przeznaczony” to właśnie oddajesz swoją wolę na tacy.
To tylko moje zdanie, byłam wróżką więc trochę wiem o czym mówię 🙂
@wolnaoddech fakt, wiem że to Ty założyłas ten wątek, ale skoro nie atakujesz, to i ja spokojnie odpisuję 🙂
Co do tego słynnego fryzjera i tamtych dwóch pań, które dostały prawie zawału na sam widok takiego pytania kart... no powód jest prosty: ja dzięki temu nie wydaję niepotrzebnie kasy i nie niszcze wlosow. I tyle.
Widziałam kiedyś jeszcze inne zastosowanie, od którego pewnie też byście popadały jak muchy ze śmiechu: ktoś pytał karty, czy kwiatek więdnący na parapecie odżyje jak go przestawi w inne miejsce. Mnie to się podoba, Wam nie musi.
I nie mówcie mi że to ja mam jakieś karteczko-fobie bo tutaj kilka osóbek wypada ze skóry, że koniecznie trzeba karty pociąć i wyrzucic do rzeki albo mdleje na sam widok kawałka papieru z obrazkiem. Serio?
No to jakby powiedzeć, że ja nie lubię zapachu smazonej cebuli... ale nie zabraniałabym nikomu jej jeść 🙂 Po co więc wmuszać innym swoje przekonania i przekonywać, że cebula jest zła? Każdy sam sobie wybiera co lubi i co mu służy, nie?
@nina-43 chyba przyłączę się do tych, którzy cię tu znają i już sobie zdanie wyrobili, więc może czas zakończyć tę rozmowę 🙂 Schiza? Wiesz w ogóle co to słowo oznacza? Pytanie kart o fryzjera albo o to gdzie postawić kwiatek... to jest właśnie schiza. Każda normalnie myśląca osoba zapytałaby koleżanki, poczytała jak dbać o włosy, poszła do fryzjera, nie była zadowolona, następnym razem wybrała innego. Kwiatek przestawiłaby tam gdzie mu najlepiej, a jak nie wie jak to zrobić to zapytałaby kogoś kompetentnego albo poczytała, teraz jest tyle źródeł wiedzy... to jest realne życie, nie schizmatyczne. To co ty proponujesz to jest właśnie schiza. Szukasz po różnych forach potwierdzenia dla siebie, a wychodzi z tego że nie jesteś wygadana tylko pyskta.
Może na tym etapie nie zależy ci na zjednywaniu ludzi, raczej wolisz ich zrażać. Taki bunt, może to jakaś forma terapii, kto wie.
I powtórzę jeszcze raz bo to ważne: tarot to narzędzie do pokazywania losu, nie można nim pomagać ludziom. Przychodzi ktoś z pytaniem o przyszłość, zawsze z jakąś nadzieją, a tam nigdy nic pewnego nie ma. To jest ryzyko i to poważne, bo nie każdy to udźwignie. Ale jak się bawisz tylko w kwiatki i fryzjera to wielka szkoda ci sie raczej nie przydarzy... włosy odrosną. Uważaj tylko bo idzie wiosna i możesz mieć problem z wyjściem na imprezę jeśli karty źle odczytasz 😉 Zapytaj po prostu zaufanej koleżanki. Tak postępują normalni ludzie 🙂 pozdrawiam i miłego dnia
@wolnaoddech no powiedz mi, skąd ta jedna z koleżanek wie że mnie zna, skoro nawet nie wie że nie mam dzieci? 😀 to mnie naprawdę rozśmieszyło.
Jeśli Ty sama masz takich znajomych, którzy poznają kogoś po kilku wiadomościach na forum, to szczerze Ci wspołczuję.
Wiesz, szczęśliwi ludzie nie narzucają innym jak mają żyć i co robić... a Ty właśnie to robisz bez przerwy. Nie lubisz tarota, okej, ale jaki w takim razie masz problem z tym że inni go lubią?
Co do ilości forów na których bywam, to jestem po prostu ciekawa świata i nie ma w tym nic dziwnego. I podpowiem Ci jedno, czytuje dużo więcej stron niz te na których piszę, więc nie wiesz tak naprawdę ile ich jest 😉
Moje zainteresowania są troszkę szersze niż „Zycie na gorąco” i „Tina”, co wydaje się być Waszym głównym źródłem wiedzy o świecie... jaka lektura, taki styl wypowiedzi, i na odwrót 🙂
@nina-43 to teraz zapytam wprost, a Ty co robisz? Serio, weź przeczytaj jeszcze raz swoje posty i zastanów się chwilę, czy sama nie robisz dokładnie tego, o czym piszesz. Cały czas coś komuś wytykasz, wszystko co nie pasuje do Twojego obrazu świata od razu jest złe i wymaga korekty. Czy to nie jest właśnie narzucanie innym swojego zdania?
Takie komunikaty jak „myślcie tak jak ja bo ja wiem lepiej” albo „uczcie się ode mnie bo ja już wszystko rozgryzłam”, to nie wychodzi wprost z Twoich słów, ale wychodzi z tego jak piszesz. I to jest kiepski sposób na bycie nauczycielem czy kimkolwiek, kto chce coś ludziom przekazać. Jak ktoś inaczej myśli, to go poniżasz, zamiast po prostu porozmawiać.
I żeby było jasne, nie jestem Anną i nigdy nią nie byłam. Więc to nie jest tak, że tylko ona tak uważa. Ja mam swoje zdanie i piszę tu od siebie.
Szczęśliwy człowiek naprawdę tak nie postępuje, jak sama pisałaś... tylko że to zdanie pasuje chyba bardziej do Ciebie niz do kogokolwiek innego w tym wątku. Staraj się, staraj, może przynajmniej zauważysz w końcu swoje własne zachowanie 🙂
@nina-43 ja nikomu nie nakazuję co ma robić, możesz sobie dalej pytać kart co przyrządzić na obiad 😉 to ty zaczęłaś z tą schizą i ja tylko powiedziałam co o tym myślę. To nie jest kwestia lubienia czy nielubienia, bo „lubić” to można na przykład smażoną cebulę. Tarot to kolorowe kartki, jak sama je określiłaś, które rzekomo mają pokazywać los. Takie mam zdanie i skoro to forum jest ogólnodostępne, to je tu wyrażam. Ktoś to przeczyta, pomyśli i może coś zrozumie. Nie przekonuję nikogo na siłę, mam chyba prawo napisać co uważam?
A skąd wiesz że ja czy inni tutaj nie są ciekawi świata i czytają tylko gazety za złotówkę pięćdziesiąt? Tylko dlatego że się tak nie obnosimy i nie chwalimy wszędzie swoją obecnością? Normalny świat to taki, w którym nie pyta się tarota o to czy jeden fryzjer jest lepszy od drugiego. Inaczej dokonuje sie wyborów: czytam, patrzę, analizuję, mam doświadczenie, a jak mam jakies wątpliwości to pytam kogoś zaufanego. To jest realny świat. Masz przyjaciółki które mogą ci doradzić w banalnej sprawie? Czy potrzebujesz do tego kolorowych kartek... to co wtedy masz z tego całego oczytania?
@wolnaoddech dobra, ale mam do Ciebie pytanie, tak szczerze... jeśli nina_43 tak samo traktuje swoje przyjaciółki, tzn. poucza je i poniża, to może właśnie dlatego ich nie ma i musi radzić sie u kart? 🙂
@marta-4 ano właśnie, jakoś tak z tarota zrobiły się przepychanki 😀 może załóżcie na to osobny wątek? bo tu miało być o obawach związanych z tarotem a nie o kłótniach 😉
@zielonazrodlo nie sądzę, żeby trzeba było zakładać nowy wątek, bo to wciąż jest temat prawdy o tarocie. Może tylko moja prawda, ale moje zdanie jest właśnie takie. I to nie są żadne przepychanki. Na przykładzie Viki dobrze widać, z jakich powodów ludzie w ogóle sięgają po karty i powiem szczerze, że bywa to i śmieszne, i trochę zatrważające jednocześnie.
Myślę, że wielu z nich decyduje się na to po przeczytaniu gdzieś, że tarot to „doradca życiowy”. A tarot pokazuje los, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tak jak będzie, nie tak jak może być. Tarocista rozkłada układ i widzi jaki los czeka daną osobę w określonym czasie, choć są też rozkłady na całe życie.
Niech mi ktoś odpowie, jak tarot może pomóc? Co to właściwie znaczy doradca życiowy w tym kontekscie? Widzisz karty i nie ma tam pola manewru, można tylko źle odczytać karty. Tarocista owszem, może być doradcą, ale bez tarota! Bo widzi co będzie. Jak widzi, że będzie dobrze, może się z tą osobą cieszyć i to nie jest ani jego zasługa, ani tarota. To po prostu ta osoba ma w danym czasie, albo i w całym życiu, szczęście i dobry los. Ale co wtedy, gdy tarocista widzi złe rzeczy? Zapyta tarot jak pomóc? Tarot odpowie, że taki czas, taki los... różne rzeczy widziałam. Jest tylko jedno ale, czy ta osoba przyjmie tę radę potulnie? Bo to bywa rada bolesna, zawiedzione nadzieje, niespełnione oczekiwania.
Sam jako człowiek tarocista może pomóc empatią, serdecznością, współczuciem, wysłuchaniem, własną radą. Ale to już psychologia i doświadczenie, a nie tarot. Tarot nie ma z tym nic wspólnego, on tylko pokazał los tej osoby. Czy ktoś zastanowił się, że los człowieka to ciąg wydarzeń i że tarot też jest w ten los wpisany?
Może lepiej czasem nie wiedzieć co przyniesie przyszłość, wierzyć że mamy na nią wpływ, zaufać pozytywnemu myśleniu, Bogu, dobrej gwieździe... do wyboru. Ludzkość przetrwała nadzieją i wiarą i to nie jest żaden banał, to potężna siła.
Każdy kto idzie do profesjonalnego tarocisty powinien się naprawdę dobrze zastanowić, czy na pewno chce wiedzieć jaką będzie miał przyszłość. Bo może się zawieść. Są dobre karty, ale są i złe i one też wychodzą. Nawet karty mieczy, które tylko na pewien czas determinują czyjeś życie, mogą być dla słabej, zagubionej osoby trudne do przetrwania.
Cała reszta niech się bawi w te sms-y, bo to żarty z zagubionych ludzi. Do wróżki przychodzą zazwyczaj osoby w trudnym momencie, zagubione, porzucone, przestraszone, czekające na dobrą przepowiednię. Ale czy tarocista zobaczy w kartach natychmiastową zmianę? Nigdy nie wiadomo. Dlatego warto się zastanowić, czy nie poszukać innej, prawdziwej pomocy. Tu nie muszą wyjść dobre karty. Mogą... ale nie muszą.
Na przykładzie Viki widać zagubienie, szuka, probuje... ona może swoim stylem bycia sobie krzywdy nie zrobi, ale czy wiemy co naprawdę jest w niej w środku? Może to tylko pozór, a naprawdę potrzebuje pomocy. Choć to nie moja sprawa, każdy odpowiada za siebie. Takie fora to też forma terapii i nie mówię tego negatywnie, w tym nerwowym świecie terapia jest potrzebna. Może nią być wizyta u fryzjera, spacer w parku, remont... ale na pewno nie wizyta u tarocisty. Tam dowiemy się o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jakiej? To zawsze jest ryzyko. Terapia u tarocisty zadziała tylko gdy wyjdą dobre karty. A co gdy wyjdą złe? Jaka to wtedy terapia?
Takie jest po prostu moje zdanie.
@wolnaoddech no właśnie, i to jest sedno całej sprawy, o którym piszesz. Bo co wtedy, kiedy tarocista rozłoży te karty i zobaczy rzeczy dalekie od dobrych? Jedna z koleżanek tu wyżej napisała to bardzo wyraźnie i trudno się z tym nie zgodzić. Człowiek przychodzi często zagubiony, przestraszony, szuka jakiegoś światełka, a tu dostaje... cóż, dostaje prawdę, która go może zmiażdżyć. I żadne „ale może się pomylić” nie pomoże, bo prawdziwy tarocista, jeśli wierzyć w to narzędzie, po prostu czyta co jest. i co wtedy? że niby karty pokazaly zły los, trudny czas, a tarocista ma siedziec i poklepywać po ramieniu? No to już nie tarot robi robotę tylko on sam, jako człowiek, ze swoją empatią i doswiadczeniem. Ale to mogłby zrobić bez żadnych kart przecież. Więc tak, w pełni rozumiem ten niepokój, mam go i sama. Ryzyko jest realne i moim zdaniem warto o tym mówić wprost zamiast owijać w bawełnę.
@wolnaoddech witam, chciałam tylko dodać coś od siebie bo to ciekawy temat 🙂 tarot jeśli chodzi o wróżenie jest o tyle specyficzny, że tak naprawde wskazuje dwie możliwe drogi, nie jedną z góry ustaloną! no i jest tego tyle na rynku, tyle różnych talii z wymyslnymi ilustracjami, że większość osób które zaczynają naukę po prostu się gubi w tym wszystkim... więc moja rada jest taka: wybierajcie proste wzory, żeby obrazki nie rozpraszaly waszej uwagi i można sie skupić na tym co ważne 🙂
@gwiezdna-lilia właśnie, czy ty wiesz o czym piszesz? Bo ja na pewno nie jestem osobą uczącą się tarotru od zera... i co to znaczy te dwie drogi? co będzie i co masz zrobić? wytłumacz mi to proszę konkretnie.
Sporo już tu napisałam na ten temat, możesz się nie zgodzić, możesz nie zrozumieć, ale moje zdanie jest takie: ludzka droga jest taka, jaką człowiek sam sobie wybierze, a tarot to właśnie pokaże. Można zapytać o inną drogę, owszem, ale tarot i tak wskaże tę, którą pójdziemy. Nie ma tu pola manewru. Powtarzam: nie ma żadnego znaczenia talia! Liczy się intuicja i doświadczenie, które mówią ci jak interpretować kartę.
A co do tej różnorodności talii... żartujesz chyba? To ignorancja jeśli chodzi o to, czym karty w ogóle są. Cesarzowa jest zawsze Cesarzową, bez względu na to jak ją ktoś namalował, mądrzej lub mniej mądrze. I właśnie te karty mają skupiac uwagę, a nie od niej odciągać. Wszystko na karcie jest istotne: kolor, symbol, numerologia... tak się to czyta.
Powiedz mi proszę co to za dwie drogi i przekonaj, że masz podstawy żeby pouczać innych jaką talię wybierać. Każdy powinien wybrać do nauki coś prostego, ale jeśli jakaś karta do niego przemawia, nie powinien się wzbraniać.
I jeszcze jedno, na początku pracy z tarotem człowiek się zachłystuje ile potrafi wyczytać 🙂 potem przychodzi otrzeźwienie i pytanie po co właściwie o wszystko pytać. Czasem wystarczy jedna karta i mowi więcej niz 7 czy 8, ale trzeba umiec to przeczytać. Zostanę przy swoim zdaniu: tarot to wyrocznia, nie do zmiany. Reszta, jeśli pytamy kilka razy o to samo, skończy sie odpowiedzią bez sensu. Pyta się raz i to jest ludzki los, przyszłość. Wszystko inne to już nie dywinacja tylko zabawa... sorry, ale rano bez kawy nie mam lepszych skojarzeń 😉 To moje zdanie i go podtrzymuję.
@wolnaoddech dokładnie... czytam to i mam wrażenie, że obydwie trochę macie rację, po prostu każda widzi inny kawałek tej układanki. i to chyba jest ok?
tylko nie wiem czemu każda z was traktuje swoją część jak całą prawdę...
@wolnaoddech ano właśnie, mówisz że jest jedna droga i nie ma pola manewru, ale powiem ci że warto tu zajrzeć trochę głębiej. Fizyka kwantowa np. sugeruje coś wrecz odwrotnego, a jeśli ktoś woli coś bardziej dostępnego to polecam poczytać o kodzie Biblii. I jak to połączyć z zasadą „co w górze to i na dole”, to wychodzi nam że nie istnieje jedna z góry ustalona wersja wydarzeń, lecz jest ich kilka, a nasze własne wybory decydują o tym, co nastąpi potem.
Co więcej, ludzka świadomość rośnie i to jest coraz bardziej widoczne. Kiedyś może dało się prościej odczytywać czyjąś przyszłość, ale dziś, gdy ludzie mają większą wolność i są bardziej świadomi siebie, to wróżenie staje się naprawdę trudnym zadaniem. Im bardziej ktoś jest świadomy, tym więcej zmian może wprowadzić we własnym życiu, nawet jeśli te zmiany nie są natychmiast wygodne, a ich efekty potrafią poważnie wpłynąć na to, co go czeka.
Natomiast tak, zgadzam się, że tym osobom które wychodzą z założenia „taki los, nie ma co walczyć” albo są po prostu chwiejne i uległe, przyszłość czyta się o wiele łatwiej. Bo nawet jeśli pokaże się im inną mozliwość, i tak raczej popłyną z nurtem niż cokolwiek zmienią.
Więc pole manewru jak najbardziej istnieje, i tarot ma nam je właśnie pokazać. I nie ma tu większego znaczenia czy patrzymy w karty, w chmury czy w cokolwiek innego, to tylko narzędzie. No i nie zawsze mamy dwie drogi do wyboru, bywa że jest ich więcej, tyle że nie zawsze widać je wszystkie naraz 🙂
@rafal-25 no właśnie, nie twierdzę że jest tylko jedna droga, wręcz przeciwnie. Dróg jest więcej i nie trzeba do tego wcale sięgać po fizykę kwantową 🙂
Chodzi mi o co innego. Tarot może pokazać różne warianty, ale i tak w końcu wybieramy jedną ścieżkę. Nie możemy jednocześnie przyjąć dwóch ofert pracy, prawda? Albo zostajemy z tym człowiekiem, albo nie. I właśnie to Tarot pokazuje, tą drogę, którą ta konkretna osoba wybierze, nie tą teoretycznie najlepszą. Cała reszta to moim zdaniem bajki o tym, że bez dobrego tarocisty zabłądzimy w życiu, że on jedyny pokaże nam właściwą drogę... przepraszam, ale to jest po prostu uzależnianie ludzi od kart i zarabianie na ludzkich złudzeniach.
Uczciwy tarocista powinien pokazać co widzi i ewentualnie porozmawiać z klientem po ludzku, a nie wciskać mu poczucie, ze bez kolejnej wizyty nie ruszy z miejsca. Tarot jest wpisany w nasz los, ale pola manewru w przyszłości już nie ma i żadne dywagacje tego nie zmienią. to moje zdanie.
Nie przekonałas mnie, że Tarotem można wytyczać komuś drogi i wskazywać tę jedyną właściwą. Jeśli ktoś przychodzi i pyta co wybrać, pracę czy odejście od partnera, to spokojnie można zapytać wprost o jego los i bez owijania w bawełnę widać co się wydarzy. Chętnie posłucham jak to wygląda u ciebie w praktyce 🙂
@wolnaoddech czytałam uważnie tę całą wymianę i muszę przyznać, że w dużej mierze zgadzam się z tym co napisała koleżanka wyżej. Ta rozmowa o dwóch drogach i wolnych wyborach jest... no, trochę naiwna.
Kiedy ktoś siada do kart z jakimś dylematem, szuka odpowiedzi, kręci się w kółko, to tak, karty pokażą te rozgałęzienia, powiedzmy dwie opcje. Ale jednocześnie bardzo wyraźnie widać którą z nich pytający faktycznie wybierze. Nie chodzi o to żeby powiedzieć wprost: proszę pani, wybierze pani to i tamto. To nie o to chodzi. Ale dla kogoś kto te karty układa, to jest po prostu widoczne.
Co do tarocisty jako doradcy życiowego, to akurat nie widzę w tym nic złego. Część osób przychodzi właśnie po coś takiego, potrzebuje kogoś w rodzaju skrzyżowania wróżki, księdza i psychologa 🙂 i to jest ich potrzeba, nie ma się co śmiać.
Ale no, koleżanka ma rację i trudno mi z tym polemizować. Przyszłość jest jedna, mimo że żyjemy w przekonaniu ze to my wszystko wybieramy i decydujemy. I to przekonanie jest zreszta też w jakims sensie prawdą, co jest osobnym paradoksem...
Tarot pokazuje co naprawdę wybierzemy, i wcale nie musi to być dla nas wybór najlepszy czy najtrafniejszy. Ale to jest nasz wybór, nie kart. Kart tu się nie powinno winić.
Jaśniej chyba nie umiem tego ująć, sorki.
@nocna-sciezka52 ale właśnie tu jest ten problem, o którym piszesz. Sama znam przypadki, że wróżka powiedziała coś wyraźnie z kart, a potem to się sprawdziło tylko połowicznie albo w jakiś przekręcony sposób. Moi znajomi mieli tak nieraz, że słyszeli coś pozytywnego i robili wszystko żeby to osiągnąć, a jednak wyszło inaczej niż było powiedziane. i co wtedy? Karty się myliły, czy może coś innego wchodzi w grę?
Mam wrażenie że to nie jest tak, że karty po prostu mówią jak będzie na sto procent. Chyba raczej pokazują pewien wariant, jakiś zarys tego co może nastąpić... ale nie musi. Połowa się zgadza, połowa nie, i to jest właśnie ta zagadka. Może człowiek sam po drodze skrecił w inną stronę i już ten obraz kart przestał być aktualny? Albo karty nigdy nie miały pokazywac pewności, tylko możliwość?
To nie jest sprawa czarno-biała i myslę że odpowiedź jest gdzieś pośrodku, choć trudno ją uchwycić.
@nocna-pole92 właśnie, mam dobry przykład żeby to zilustrować. Znajomy bał się okrutnie jakiegoś ważnego egzaminu i poszedł zapytać czy go zda. Wróżbita mu odpowiedział mniej więcej tak: zdasz, jeśli się będziesz uczył, bo inaczej nie ma szans. I wiesz co, ten chłopak chciał już całkowicie odpuścić i w ogóle nie podchodzić do tego egzaminu, ale ta odpowiedź, a właściwie ta rada, dodała mu odwagi. Uspokoił sie, zaczął normalnie się uczyć i rzeczywiście zdał. Tylko że zdał dlatego że dostał sensowną wskazówkę i z niej skorzystał... gdyby ją zbagatelizował, to nie byłoby żadnego sukcesu.
I właśnie o to chodzi. Nie powinniśmy zadawać kart pytania „co będzie?” bo wtedy dostajemy odpowiedź tak albo nie, i potem albo się sprawdza albo nie, i wszyscy się dziwią. Dużo sensowniej jest zapytać „co powinienem zrobić?” albo „jak do tego podejść?”. Wiele osób które znają sie na tej materii mówiło mi to samo, i po własnych doświadczeniach oraz po tym co widziałam u znajomych, po prostu w to wierzę.
Karty to nie wyrocznia, to raczej wskazówka.
@nocna-pole92 dokładnie, to jest ciekawe pytanie które zadajesz. Myślę że problem często leży nie w samych kartach, ale w tym czy ktoś potrafi je właściwie odczytać. Wielu tarocistów, gdy widzi cos złego, po prostu nie chce odbierać człowiekowi nadziei i mówi niepełnie albo łagodzi przekaz. A tarot jest bezwzgledny i szczery, tyle że trzeba umieć go czytać.
I jeszcze jedno, bo nikt tak naprawdę do tej pory nie odkrył czym jest ta energia, która za tarotem stoi. Dlaczego za pomocą kart można zobaczyć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość innej osoby, nie skupiając się szczególnie, czasem nawet bez znajomości daty urodzenia? To po prostu działa i tyle, choć nikt nie wyjaśnił dlaczego.
Ja sama dostaję wiele potwierdzeń że moje czytanie sie sprawdza, ale szczerze mówiąc nie jest to dla mnie źródłem radości, zbyt często widze rzeczy które nie napawają optymizmem. Mogę siedzieć z kartami i rozmawiać kilka godzin, ale to wciaz tylko rozmowa. Przyszłość jest jedna, choć pewnie można ją zmienić, słyszałam o tym że niektórzy sięgają po czarną magię w tym celu, ale tego nie polecam, bo ryzyko jest duże. No i warto pamiętać, że tarot sam w sobie też jest magią i każdy kto poważnie pracuje z kartami to wie.
@wolnaoddech nie mam zamiaru przekonywać Cię do czegokolwiek, bo szczerze mówiąc uważam że to nie ma sensu, widzę że z góry zakładasz iż nikt tego nie jest w stanie zrobić, a tracenie energii na takie igrzyska to nie mój styl.
Powiedziałam co uważam i tyle. Nie znaczy to, że zarabiam na złudzeniach albo uzalniam kogoś od Tarota, wręcz przeciwnie. Nie bawię się w rozkminianie kilkunastu wariantów możliwej przyszłości, pokazuję raczej skutki dzisiejszych wyborów w krótszej i dłuższej perspektywie. Nie zawsze można z pełną pewnoscią powiedzieć że ktoś postąpi tak a nie inaczej, i strzegę się tego rodzaju syndromu wszechwiedzenia. To że ktoś postępuje często nie zdając sobie sprawy ze skutków, to owszem, ale to inna sprawa. Ten przykład z czekaniem na pracę kiedy się jej w ogóle nie ma jest po prostu mało trafiony. Nie trzeba pytać kart czy podjąć pracę jeśli się jej nie ma. Chodzi mi o sytuacje mniej oczywiste, o wybory robione na podstawie błędnych założeń, szkodliwych dla danej osoby.
Skupiłaś się tylko na początku mojej wypowiedzi, a argumenty są już zawarte w jej dalszej części. Nie zawsze WIESZ NA PEWNO co ktoś ostatecznie zrobi, możesz widzieć na co się zanosi, co ta osoba robi teraz, czego chce, czego się spodziewa. Jeśli widzisz złe skutki to ostrzegasz i pokazujesz jak ich uniknąć. Patent na wszechwiedze i nieomylność ma tylko jedna istota w całym Uniwersum i żaden człowiek go nie posiada. Ty natomiast zdajesz się zakładać, że każdy kto mówi coś innego niż Ty musi się mylić i powinien Cię przekonywać. Nie musi, bo przedstawia własny punkt widzenia i może mieć świadomość swojej wolnej woli, nie narzucać jej nikomu i nie dawać się wciągać w widowisko.
jedna z koleżanek wyżej, ani Maciej, ani ja, ani nikt inny w tym wątku nie wyzywal Cię na żadne pojedynki ani nie sugerował że nieuczciwie wykonujesz swój zawód. Jeśli piszę coś „ku przemyśleniu” to nie znaczy że wszyscy mają śpiewać na tę samą nutę bo ja tu jestem Bóg i car. Widziałam już niejedno i daleka byłabym od twierdzenia, że z góry wiadomo wszystko i kropka. Uczciwym jest uświadomić komuś przesłanki na jakich się opiera i jeśli podejmuje decyzje szkodliwe dla siebie, pomóc mu to zmienić, zamiast pouczać go „z wyżyn własnej doskonałości”.
Większość ludzi przychodzi po pomoc a nie po pouczenie. Przychodzi po zrozumienie dlaczego ma taki a nie inny bagaż doświadczeń, po uleczenie ran, a nie po wyrocznię losową podaną jak gotowy scenariusz do wypełnienia. Dzisiejsze błędy mają często swój początek dawno temu i trwają w serii do dziś, czy taki człowiek ma sobie pójść i czynić je dalej? Może jeśli zechce, ale niech to przynajmniej będzie świadomy wybor.
Jeśli widzę że ktoś chce wejść w ślepą uliczkę, że to jest punkt zwrotny który powtórzy się za kilka lat w trudniejszych warunkach, i widzę dlaczego ta osoba tego nie dostrzega, to mam nie powiedzieć? To byłoby jak patrzeć spokojnie po której z kolei klasówce z jedynką, zamiast nauczyć kogoś rozwiązywać równania.
Większość osób chce się dowiedzieć więcej o sobie, o tym co i jak czynią, co mogą zmienić, o naturze relacji w jakie wchodzą, bo skutki już czują na własnej skórze, tylko nie zawsze rozumieją dlaczego tak jest. I całkiem sporo z nich jest gotowych na zmianę, zanim sytuacja stanie się „być albo nie być”.
Nie utnę sprawy krótko: to co robię to między innymi określanie punktów zwrotnych w życiu człowieka i pomoc żeby przeszedł je jak najlepiej, żeby był „jak najlepszym woźnicą swego rydwanu”, i od tego nie zamierzam uciekać w łatwiznę. Czy wiesz o czym mówię? (pytanie retoryczne, nie czekam na odpowiedź).
Nie dążę do żadnej konfrontacji. Nie mówię Ci że skoro masz inne zdanie to wiesz mniej ode mnie, nie, tak twierdzić nie mam prawa. Każdemu wolno mieć własną metodę, byle działała i byle było widać dobre skutki dla ludzi, bo o to przecież chodzi, nie o samozadowolenie wróżki czy wróżbity. Mówiłam już że dobrzy tarocisci są „półprzezroczyści”, nie są ikonami ani chodzącymi doskonałościami z patentem na rację absolutną.
W
@rafal-25 ano właśnie, karty to nie jest żadna wyrocznia z gotową odpowiedzią na wszystko. Raczej coś w rodzaju podpowiedzi, wskazówki. Można oczywiście zapytac „co bedzie” ale potem człowiek sie rozczarowuje jeśli sytuacja potoczy sie inaczej. Dlatego zdecydowanie lepiej pytać nie o to jak będzie, tylko co zrobić żeby było dobrze dla siebie. Wtedy karty naprawde mają sens i pomagają podjąc trafną decyzję.
@nocna-pole92 zgadzam się z tym co piszesz, że karty to podpowiedź a nie wyrok. Ale chciałam dodać coś od siebie, bo czytam tu wypowiedzi niektórych osób i nie mogę milczeć.
Jest tu jedna z koleżanek, która twierdzi że karty zawsze mówią prawdę, a jeśli coś się nie sprawdza to dlatego że ktoś źle odczytał. No przepraszam, ale to jest zbyt duże uproszczenie. Nikt z nas nie jest Bogiem i żadna wróżka, nawet najlepsza, nie może powiedziec że jej przepowiednie sprawdzają się w stu procentach. To jest po prostu niemożliwe.
Znam wiele osób które chodziły do różnych tarocistów, naprawde dobrych i doświadczonych, i mimo to zdarzały sie pomyłki. Nie można za każdym razem zrzucać winy na klienta że czegoś nie dopowiedział albo że energia była zła. Czasem karty po prostu się mylą i tyle. Myślę że same karty, jak mi ktoś mądry kiedyś wyjaśnił, też nie zawsze „wiedzą”. To nie są istoty wszechwiedące.
Więc owszem, szanuje doświadczenie i umiejętności każdego kto poważnie traktuje tarot, ale pokora to podstawa w tej dziedzinie. Lata praktyki to jedno, a bezblędność to zupełnie inna sprawa.
@lilia478 no dobrze, ale na jakiej podstawie twierdzisz, że karty nie zawsze pokazują prawdę? mi wychodziła prawda, i wielu innym też, znam takie przypadki z autopsji. Nie jestem Panem Bogiem, zgadza się, ale zauważ taką rzecz, bo to ciekawe, powołujesz się na Boga, wierzysz że prowadzi cię przez zycie, a mimo to pytasz karty o przyszłość... no to komu tak naprawdę ufasz?
i jeszcze jedno, skąd masz pewność że ktoś potrafi dobrze czytać karty, a mimo to mu nie wychodzi? przeprowadziłaś jakieś badania? rozmawiałaś z niezależną grupą klientów i wróżbitów, sprawdziłaś to naukowo? czy może po prostu chcesz w to wierzyć, bo tak jest łatwiej, kiedy nie masz koło siebie nikogo, komu można zaufać jak prawdziwemu doradcy?
bo tarot doradcą nie jest. możesz zapytać co zrobić, ale jeśli tego nie zrobisz to i tak wyjdzie jak wyjdzie 😉 nie wiem czy to rozumiesz.
ja zresztą nie uważam się za żadną wyrocznię, umiem odczytywać karty i tyle. „wróżka” to takie słowo z bajki, z różdżką i zakazem mówienia złych rzeczy 🙂 KARTY SIĘ NIE MYLĄ, mylą się ludzie, takie jest moje zdanie. I owszem, można powiedzieć że to zabawa... może się sprawdzi, moze nie, zależy od wielu czynników, ale te czynniki leżą po stronie czytającego. niech każdy sam decyduje i bawi się, może krzywdy sobie nie zrobi skoro tak mało z tego wychodzi... ale tarot to nie jest zabawa i pokazuje prawdę, i tyle mam do powiedzenia w tej sprawie 🙂
@maciek-96 no właśnie, bo karty nie zawsze pokazują prawdę i tyle. Nie jestem jedyna która tak uwaza, znam sporo osób które wróżą i mają zupełnie inne zdanie na ten temat. Karty mogą się mylić, mogą czegoś po prostu nie pokazać, to nie jest tak że zawsze i na pewno wyjdzie to co w nich zobaczysz. Owszem, zdaża się że się sprawdzają, ale nie jest to reguła.
I nie rozumiem dlaczego pani wyciąga tutaj Pana Boga do tej dyskusji... pytamy kart kiedy mamy jakiś problem, jakiś dylemat, bo szukamy wskazówki. To nie znaczy że stawiamy karty wyżej niż Boga. Tylko On wie jak naprawdę będzie, a nie żadne karty, to chyba jasne. Proszę więc nie mieszać tych dwóch rzeczy bo to zupełnie różne porządki.
No i naprawdę trochę mnie dziwi, że ktoś kto tyle czasu wróżył, teraz pisze takie rzeczy... które szczerze mówiąc raczej nie dodają powagi tej całej sprawie.
@nocna-pole92 okej, ale zaraz... z tego co piszesz wynika, że wierzysz w Pana Boga i uważasz że tylko On zna przyszłość. To w takim razie mam do ciebie jedno pytanie, i to zasadnicze: po co w ogóle chodzisz do wróżki? Albo wierzysz w Boga, albo wierzysz wróżce i kartom. Nie ma tu trzeciej drogi.
Jeśli karty mylą się, nie zawsze się sprawdzają, czasem mówią prawdę a czasem nie... to po co do nich w ogóle chodzić? Po co chodzą twoi znajomi? Żeby usłyszeć może coś miłego? Trochę to przypomina gazetowe horoskopy, coś tam czasem pasuje, ale to nie jest żadna wiedza o przyszłości.
Sama mówisz że tarot bywa mylny. Więc jaki to doradca, który się myli i nie sprawdza? Taki sobie doradca, powiem wprost. Jeśli ktoś idzie do wróżki po radę życiową, a ta rada połowicznie się sprawdza, to co to za rada?
Ja uważam że tarot mówi prawdę, ty uważasz inaczej. Dobrze, ale w takim razie odpowiedz mi konkretnie: PO CO CHODZIĆ DO WRÓŻKI, skoro tak często się myli? Czego tam właściwie szukasz ty i twoi znajomi, iluzji? Przyjemnego złudzenia że może tym razem dobre rzeczy sie sprawdza? 🙂
@wolnaoddech no chyba napisałam dość jasno, żeby każdy zrozumiał. Nie chodzę do wróżki regularnie, byłam raz bo miałam pewien dylemat i szukałam jakiejs rady, po prostu chcialam sie poradzic. Naprawdę nie rozumiem dlaczego to jest takie trudne do pojecia.
@rafal-25 no dobrze, ale chyba nie do końca mnie rozumiesz. Ja nigdzie nie pisałam, że ktokolwiek tu się myli. Wręcz przeciwnie, za każdym razem zaznaczam że to moje zdanie, do którego doszłam sama, i skoro forum jest ogólnodostępne to sobie piszę co myślę 😉 Nie mam patentu na nieomylność, jasne. Ale twierdzę, że w kartach widać co zrobi dana osoba i trzeba to po prostu umiec odczytać. Po co w ogóle te karty jeśli tego nie widać? Żeby się zastanawiać i gdybać?
Nie piszę tego żeby robić igrzyska hahaha :))) Wiem, że to co mówię może być niewygodne... Podkreślam wyraźnie że kwestionuję sensowność chodzenia do wróżki po złudzenia, że karty jakoś pomogą, a już na pewno chodzenie wielokrotnie. Karty pyta się raz o daną sprawę, jeśli zapytasz ponownie o to samo dostaniesz bzdury a nie prawdę. Każdy tarocista to wie, i pytania o to ile razy można iść do wróżki są po prostu żenujące.
Nie uważam sie za najmądrzejszą. Spędziłam z tymi kartami dużo czasu i dzielę sie tym co odkryłam. Kto się z moją wersją nie zgadza, niech popuka się w czoło i robi swoje. Niech wierzy, że wróżka to doradca życiowy i że comiesięczne wizyty dadzą mu szczęście... ludzie lubią złudzenia, a i tak lepiej żyć marzeniami niż złudzeniami 😉
No i teraz przykład. Przychodzi do ciebie ktoś z pytaniem co zrobić żeby ten mężczyzna był przy niej. Co ty na to? Pytasz karty, a karty mówią że nie ma szans, albo co najwyżej za kilka lat, ale ona będzie już wtedy z kimś innym i nie zaryzykuje, bo uczucie się wypaliło. Masz jej to powiedziec wprost? Ona przyszła po potwierdzenie, że on będzie jej. Czasem karty taką odpowiedź dają, ale to nie zmienia faktu, że ludzie i tak idą swoją drogą, czasem razem, czasem nie. To ich wybór i oni sami o tym decydują, niezależnie od kart.
Reszta takiej wizyty to pogaduszki o tym co by było gdyby... A za tym stoją prawdziwe uczucia, oczekiwania, obawy. Nieraz te rady jakich udzielał tarot były nie do przyjecia przez osoby które pytały, bo i tak pójdą swoją drogą, taką jaką sami sobie wytyczyli, albo którą wytyczyli im inni lub karma. można się ze mną nie zgadzać, odpowiadać bedę bo to moje zdanie. I jedno jeszcze dodam: uważam że ktoś w trudnym okresie życia nie powinien iść do tarocisty, bo to ryzyko. Lepiej już wtedy poczytać gazetowe horoskopy, tam przynajmniej jest trochę nadziei.
Tarot to nie zabawa, powtórzę to po raz kolejny.
@wolnaoddech zgadzam się z tym co piszesz właściwie w całości, tarot to naprawdę nie jest żadna zabawa i dobrze że to podkreślasz. Mnie też irytują te pytania w stylu „jak często mogę chodzić do wróżki” bo to już z góry sugeruje pewne podejście do tematu, które jest... no, niezbyt mądre powiedzmy.
Zdarzyło mi się nieraz powiedzieć komuś wprost że na jakiś czas powinien sobie odpuścić kolejne wizyty, zanim zdąży się uzależnić. I mówiłem dlaczego, żeby przynajmniej miał coś do przemyślenia zanim pobiegnie do następnych kilku osób, które niekoniecznie mu to samo powiedzą.
Ten przykład który podałaś z kobietą pytającą o mężczyznę jest bardzo trafny. No i co, mam jej mówić to co chce usłyszeć? Nie. Jeśli karty pokazują jak jest, to mówię jak jest. Nie będę kombinował żeby pasowało pod oczekiwania klienta. Fałszywych nadziei nie tworzę na życzenie, to po prostu nie fair wobec tej osoby.
Co do kwestii karmy i lekcji do odpracowania, tu trzeba być ostrożnym, bo jeśli jest szansa żeby komuś pomóc zrozumieć i trochę zmniejszyć rozmiar tej „lekcji”, to uważam że warto to zrobić. Ale nie zawsze taka możliwość istnieje, to prawda.
I masz rację że może ten wątek, te przemyślenia które tu wymieniamy, komuś faktycznie dadzą do myślenia. Już samo to jest jakąś wartością. Karty pokazują jasno czy coś jest do odpracowania, co dana osoba naprawdę robi a co tylko sądzi że robi, gdzie jest pole na zmianę a gdzie go po prostu nie ma.
A co do chodzenia do wróżki w trudnych momentach... no to zalezy do kogo się idzie. Niejednej osobie ktoś dobry w tym co robi pomógl stanac na nogi i znalezc siłę żeby ruszyć dalej. Ale nie każdy taki jest, to oczywiste 🙂
@rafal-25 właśnie, chciałam coś dorzucić do tego co piszesz. Ilona jest przekonana, że karty mówią prawdę i już, kropka, i że ona sama była dobrą wróżką i trafnie je czytała. Ale jak się na to patrzy trzeźwym okiem, to coś tu nie gra. Bo przez tyle lat pracy z kartami na pewno zdarzały się przypadki, i to nie jeden czy dwa, gdzie wróżba się po prostu nie sprawdziła. To jest chyba oczywiste, nie? Nie ma na tym swiecie wróżki ani wróżbity, u którego każda przepowiednia byłaby stuprocentowo trafna i to w całości.
@rafal-25 to co napisałaś o tym Mount Everescie i ruchomych piaskach... naprawdę piękne zdanie, trafia w sedno 🙂 ale właśnie o to chodzi, że wtedy sama, bez tarota. Miłego dnia
@wolnaoddech dokładnie, wracamy do tego samego punktu co zawsze, czym tarot jest, a czym nie jest. Zauważam, że rzadko kto mówi „tarot mi pomógł”, znacznie częściej słyszę, że pomogła konkretna osoba, która te karty kładła. I tu pojawia się pytanie, na ile był w tym tarot, a na ile nie, na ile czytający skorzystał z kart jako narzędzia, ile zobaczył w tym co leżało na stole, a ile poza kartami, nie zatrzymując się na nich. Tego tak naprawde nie wie nikt poza samym czytającym.
Moje zdanie jest takie, że zawsze pomaga człowiek. Narzędzia to tylko narzędzia, choćby były najdoskonalsze i najprecyzyjniejsze, pozostają narzędziami. Dlatego wlasnie tarot w jednych rękach śpiewa, w innych gaworzy, w innych charczy, a w jeszcze innych po prostu milczy :)))
@rafal-25 ano właśnie, i to mnie tu uderza w tej rozmowie, bo dotykamy sedna sprawy, czym Tarot jest, a czym nie jest 🙂
Śledzę ten wątek już od jakiegoś czasu i muszę się wtrącić, bo mam swoje doświadczenia w tej kwestii. Nigdy nie stawiałam kart zawodowo, nie jestem żadną wróżką, mówię to od razu żeby nie było nieporozumień. Ale Tarot mnie fascynuje od lat, próbowałam się od tego uwolnić i nic z tego... jestem chyba nieuleczalna 🙂 Przez ostatnie może dziesięć, dwanaście lat miałam kontakt z różnymi osobami, które zajmowały się tym zawodowo. I mówię tu wyłącznie o swoich własnych, subiektywnych przeżyciach, żeby bylo jasne.
I wiesz co, diagnoza teraźniejszości czy bliskiej przyszłości bywała zaskakująco trafna, sama sobie też nieraz stawiam i mimo że moja wiedza jest naprawdę skromna, bo boję się wchodzić w to za głęboko, potrafię trafić w sedno. Natomiast z tą dalszą przyszłością już różnie bywało. Rzadko coś wyglądało jak totalna pomyłka, ale często jakiś wycinek przyszłości był pokazywany wyrwany z kontekstu, jakby niepełny obraz. Więc nie można powiedzieć wprost że karty kłamią, ale pełnego obrazu też nie dostałam.
I teraz moja myśl, ta przewrotność Tarota może polegać właśnie na tej omylności w odczytywaniu dalekiej przyszłości. Bo gdyby prognozy były tak trafne jak diagnozowanie tego co już jest lub co tuż przed nami, zapanowałaby chyba totalna panika. Zapytaj kogokolwiek, czy chciałby znać swoją przyszłość w całości, z całym dobrem i złem, bez żadnej możliwości odwołania... to jak wyrok sądowy. I wydaje mi sie, ze to właśnie ta niedoskonałość daje nam przestrzeń do oddychania
@magda-82 zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, ale powiem jak to widzę ze swojej strony.
Jeśli ktoś naprawdę potrafi czytać karty, to czyta i przyszłość bliską i dalszą. Tyle że poznanie własnego losu z góry odbiera ciekawość życia, nawet jeśli ten los jest dobry. No właśnie, na tym polega ta przewrotność o której piszesz...
Co do znaczeń poszczególnych kart, to jest właśnie ta tajemnica tarota. Pisarka, nauczycielka, tajemniczy mężczyzna, te wszystkie symboliczne odczyty, i co z tego? Nie zmienisz swojego losu tylko dlatego że je znasz. Mozesz próbować, możesz kombinować, ale karty i tak powiedzą swoje.
Masz rację że rozmawiamy tu o profesjonalnym czytaniu, bo te wszystkie „wróżeczki” internetowe to inna bajka. Przyciągają klientów hasłem o „doradcy życiowym” który pokaże właściwą drogę, a człowiek wychodzi od takiego tarocisty z poczuciem że jest mądrzejszy od innych bo zna już odpowiedź. No tak... tyle że ta odpowiedź najczęściej nic nie zmienia. Diagnoza zostaje diagnozą, wiemy że kolega podłozy nam świnię w pracy albo że ta druga jest ładniejsza, i co z tego? Nic tego nie zatrzyma.
To co napisałaś o bezwzględnej szczerości jest chyba najważniejsze. Naprawdę mało jest takich którzy powiedzą wprost co widzą w kartach. I dlatego właśnie paniki nie będzie, bo większość i tak owijać będzie w bawełnę. Ostrożnie tylko z wyborem, bo zdarzają się i prawdziwi 🙂
@wolnaoddech przepraszam ale nie zgadzam się z tym co piszesz, bo ja napisałam coś zupełnie innego niż to co teraz mi przypisujesz. Proszę nie wkładać mi w usta słów których nie użyłam.
Każdy porządny tarocista powie wprost że karty to nie wyrocznia i tyle. Natomiast ty twierdzisz coś odwrotnego. Zresztą zauważyłaś chyba sama że sporo osób tutaj się z tobą nie zgadza, więc może warto sie nad tym zastanowić zamiast obstawać przy swoim za wszelką cenę.
Powtórzę jeszcze raz bo widać że to ważne: karty to nie wyrocznia i dlatego wróżby często się nie sprawdzają. Bo my sami zmieniamy kierunek swojego życia i już jest inaczej. To my decydujemy o własnym losie, nie karty. Jeśli dostaniemy jakieś ostrzeżenie przez tarot możemy pójść inną drogą i uniknąć tego co nam przepowiedziano... chyba że to nasze przeznaczenie i wtedy rzeczywiście sie sprawdza.
@nocna-pole92 odpiszę ci bo właśnie czekam aż skończy sie deszcz żeby wyjść z psem 🙂 a przy okazji... czy mam prawo mieć na tym forum własne zdanie czy nie? 😉
nie odpowiedziałaś na moje pytania, a to wyklucza cię z dyskusji, przynajmniej ze mną. inni niech sobie odpowiadają, mnie to nie dotyczy. nie piszę tu swoich przemyśleń po to, żeby trafiały w próżnię. piszę je z konkretnego powodu, przytaczam poważne argumenty, nie jakieś „moje znajome tak mówiły” albo „dobry tarocista tak twierdzi”. jaki to właściwie dobry tarocista? taki, dla którego tarot to nie wyrocznia? to w takim razie co to jest, zwykłe gdybanie o przyszłości? wystarczy pójść do kogoś kto czyta karty i samemu się przekonać, ile można zmienić, zmienić właściwie wszystko, doradzić, zaradzić, czasem skłamać, czasem źle odczytać... 😉
nie zauważyłam zresztą, żeby tak wiele osób sie ze mną nie zgadzało, przeczytaj jeszcze raz posty. i właśnie to mnie cieszy, że kilka osób naprawdę rozumie o czym mówię.
podważam pewien mit, a mianowicie że tarot to nie wyrocznia, że tarot to nie żaden doradca życiowy, że tarotem można komuś pomóc w życiowych sprawach. mam do tego prawo i wiem, że może to niektórych zabolec. nie miałam takiego celu. może chodzi o strach przed zmniejszeniem wpływów? spokojnie, tarot byl, jest i będzie, to tylko rozmowa.
powiedz szczerze, wróżysz? albo ktoś bliski w twoim otoczeniu? to nic złego, każdy dba o swoje interesy, normalna sprawa.
powtórzę raz jeszcze: to ogólnodostępne forum i wolno mi miec własne zdanie, tym bardziej że znam sie na tarocie 🙂 nie bój sie, ludzie dalej będą chodzić do wróżek i wysyłać smsy. chyba nie sądzisz, że jestem w stanie moimi argumentami przekonać połowę internetu żeby się nad tym zastanowili, to nie jest mój cel. może poza tym nikt tego nawet nie czyta...
@nocna-pole92 zgadzam się z Panią w tej kwestii, bo faktycznie większość wróżbitów i tarocistów tak właśnie mówi, że karty to nie wyrocznia. Pani jakoś jako jedyna widzi to inaczej i upiera się przy swoim mimo że tyle osób tu napisało że się z Panią nie zgadza.
I jeszcze jedno, proszę nie pisać do mnie w taki sposób, bo sobie tego nie życzę. Ja piszę normalnie, kulturalnie, a Pani od razu robi z tego wielką wojnę. To brak szacunku do ludzi którzy po prostu mają inne zdanie. Nie zgadzanie sie z kimś to nie jest atak, ale to co Pani wypisuje naprawde jest nieprzyjemne w odbiorze.
No i ta pewność siebie... skad Pani może wiedzieć coś na sto procent? Na pewno zdarzaly się klientki którym wróżba się nie sprawdziła, bo tak po prostu jest. Wróżba to nie wyrok, to wskazówka. Mówie to chyba po raz setny bo widzę że to dalej nie dociera.
Chciałam tu spokojnie wyrazić swoje zdanie, a zostałam od razu zaatakowana, co uważam za bardzo nieładne zachowanie. Piszę dużo ale na temat i konkretnie, a nie żeby zamieszać. Skoro tyle osób sie tu z Panią nie zgadza, to może warto sie nad tym zastanowic zamiast dalej obstawać przy swoim.
@nocna-pole92 wiesz, ja tu trochę inaczej patrzę na całą tę sprawę i chciałam podzielić się własnym doświadczeniem, bo może to coś rozjaśni.
Tarot... hmm, dla mnie to takie narzędzie które po prostu pokazuje co widzi, bez owijania w bawełne, bez emocji. Nie ma tu żadnej przyjaźni ani ciepłych słów, po prostu jest jak jest. I właśnie dlatego trudno mi traktować go jako „przyjaciela” bo to trochę za duże słowo.
Byłam jakiś czas temu u tarocistki, naprawdę ciekawy i mądry człowiek, chętnie bym ją poznała bliżej bo po prostu przypadłyśmy sobie do gustu. Ale to co mi karty pokazały to była zimna woda wylanej prosto na głowę. Relacja uczuciowa, praca, wszystko wyglądało inaczej niż mi się wydawało i dostałam wyraźne ostrzezenie. Oczywiście chciałam usłyszeć zupełnie co innego, pojawił się niepokój zamiast tego błogiego poczucia że wszystko gra.
I tu jest właśnie ten plus o którym mówię, bo zaczełam patrzeć na pewnego człowieka inaczej, trochę trzeźwiej, bez tych różowych okularów. W sprawach sercowych to naprawdę trudne, ale cenne 🙂 Jeśli chodzi o pracę to powoli wszystko zaczyna toczyć się tak jak karty pokazały, i wiesz co, może właśnie dlatego znoszę to spokojniej bo byłam jakoś przygotowana.
Tarot jako lustro które bezlitośnie obnaża nasze złudzenia, to jest naprawde coś.
@nocna-pole92 no właśnie, rozumiem co piszesz i zasadniczo sie z tym zgadzam. Karty to nie wyrocznia, to chyba podstawa której żaden poważny tarocista nie podważy. My sami kształtujemy swój los i ostrzeżenie z kart można potraktować jako sygnał do zmiany drogi, a nie jako wyrok.
Ale chciałabym dodać coś od siebie, bo ta rozmowa poruszyła we mnie pewne przemyślenia. Tarot rzeczywiście może pokazywać pewne tendencje czy kierunki, i w tym sensie jest cennym narzedziem. Natomiast zgadzam się też z tym co ktoś tu wyżej pisał, że korzystanie z kart na własną rękę, bez żadnego przygotowania, może człowiekowi wyrządzić sporą krzywdę. Nie chodzi o żadne „szatańskie karty” w sensie dosłownym, tylko o coś zupełnie praktycznego: jeśli zaczniemy czytać karty sobie i bliskim nie wiedząc jak chronić się przed cudzą energią, możemy wziąć na siebie ciężar którego się nie spodziewamy.
I jest jeszcze inny problem. Człowiek który zaczyna widziec w kartach coraz więcej, z czasem zaczyna żyć bardziej przyszłością niż terazniejszością. Czeka, sprawdza czy sie sprawdziło, boi sie tego co nadchodzi... i to jest właśnie to piekło na własne życzenie o którym wspominano. Nie przepowiednia nas niszczy, tylko nasze własne czekanie i lęk.
Więc tak, karty to nie wyrocznia, los można zmienić. Ale warto wejść w ten temat z głową i ze świadomością czego sie dotykamy.
@nocna-pole92 wszystko co tu napisałam wcześniej opieram na własnych doświadczeniach z tymi kartami i na rozmowach z ludźmi, którzy ich używali albo którzy dopytywali o swoją przyszłość. Ale przede wszystkim na tym, co słyszałam od osób które naprawdę doświadczyły na własnej skórze czym ten tarot jest i jak działa.
Akurat piszę teraz książkę na ten temat, więc jeśli ktoś chce sie podzielić swoimi złymi doświadczeniami związanymi z tarotem czy szerzej z wróżbiarstwem, to zapraszam żeby napisał tu w temacie. Chętnie wysłucham i porozmawiam 🙂
Miłego dnia
hejka, widzę powiadomienia o wiadomościach przychodzących, mam taki program który mi to pokazuje. Bardzo cię proszę, nie obrażaj się, ale potem różni ludzie mi wytykają bez sensu że w jakimś wątku pojawia się wzmianka o mailach. Sama zreszta widziałas jak to wygląda, więc pewnie rozumiesz o co mi chodzi. Napisz tutaj w wątku co cię nurtuje, postaram sie pomóc 🙂
@rafal-25 aha no dobra, nie wiedziałam o tym 🙂 nie mam jak sie z toba inaczej skontaktowac wiec pisalam tu, ale rozumiem. Napisz jak chcesz coś powiedziec, to tu na forum pogadamy :*
@ola-47 nie ma sprawy, tu mozemy gadac spokojnie 🙂
Chcę ci przekazać coś co powiedziała mi kiedyś jedna znajoma, która na co dzień ma normalną pracę ale wróży bo po prostu to kocha. Zacytuję ją właściwie jej słowami: „Bywa tak, że karty milczą i ma to różne przyczyny. Czasem po to, żebyś sama coś przeżyła i zrozumiała, bo niektóre rzeczy muszą nam sie przydarzyć właśnie po to, żebyśmy wyciagnęły z nich lekcję. Może to jest czas na przemyślenie, na zrozumienie, a w przyszłości na docenienie tego co już mamy. Karty odzywają się tylko wtedy, gdy coś ma nastąpić, mówią prawdę, ale nie zawsze chcą mówić i warto się zastanowić, dlaczego tym razem milczą.”
@nocna-pole92 no tak, napisałaś o mnie trochę nieprzyjemne rzeczy i szczerze mówiąc miałam ochotę już nie odpowiadać, bo szkoda energii na kłótnie...
Ale wracając do meritum, twoja znajoma ma trochę racji. Tyle że w profesjonalnym układaniu tarota jest jeszcze coś innego: kiedy karty nie chcą mówic, pojawiają się konkretne karty, mianowicie Kapłanka albo Mag. I wtedy właśnie nie powinno się dalej wróżyć, ani na siłę tłumaczyć co te karty znaczą. Bo Kapłanka i Mag w poważnym rozkładzie oznaczają TAJEMNICĘ. Dosłownie. Jak po przełożeniu pojawi się jedna z tych dwóch, to tarot po prostu milczy i koniec, nie ma co naciągać sensu.
Na szczęście te karty nie pojawiają się często, mnie też rzadko wychodziły 🙂
Możesz nie wierzyć że rozkładałam tarota zawodowo, twój wybór. Ale powinnam powiedzieć raczej że rozkładam, bo to zostaje na całe życie. Możesz też wierzyć w dowolną wersję, nawet że jestem zwykłą pracownicą sklepu i po paru latach przypomniałam sobie nagle jak mi wróżka coś przepowiedziała i wkurzyłam się i na nią i na tarota, i stąd ta moja „zemsta” w tym wątku 😉 No cóż, każdy ma prawo do swojej wersji.
Jeśli chodzi o argumenty, powiedziałaś że śmieszne... to zależy dla kogo. Dla kogoś kto naprawdę zna te karty, nie są śmieszne.
I jeszcze jedno, małe wróżki online nie są moim problemem. Jeśli komuś dają nadzieję i pomagają przetrwać trudny czas, to też jest jakaś forma terapii. Tylko potem nie piszmy że wróżby się nie sprawdzają, dobra? 😉
@wolnaoddech przepraszam ale przesadzasz mówiąc że to ja byłam nieładna. Przypomne tylko że to Ty pierwsza napisałaś do mnie w takim tonie, a ja jedynie stwierdziłam fakt, że żadna wróżba nie sprawdza sie w stu procentach i u każdej osoby... to po prostu niemożliwe i chyba wszyscy o tym wiedzą. Twierdzenie że jest inaczej jest co najmniej dziwne.
Przykro mi, ale nie zapomnę jak zaczełaś od tego zdania o „forumowiczce” która coś tam napisze... sama to zaczęłaś. Więc nie mów teraz że to ja wywołałam tę wojnę bo bronienie się jest moim prawem i nie zamierzam pozwalać żeby ktoś mi wmawiał rzeczy których nie robiłam.
Racji w tej kwestii po prostu nie masz, pisałam to już wcześniej i podawałam konkretne przykłady. Wiem że trudno jest przyjąć pewne rzeczy do wiadomości, ale może warto jednak przeczytac uważniej co piszą tu inne osoby które też wróżą i które nie zgadzają się z twoim podejściem do tego tematu. To nie tylko moja opinia.
@nocna-pole92 właśnie, sama o tym mówię. Przecież nikomu wszystkie wróżby nie wychodzą w stu procentach, tu na forum jest zresztą masa wątków gdzie ludzie piszą, która im się sprawdziła a która nie. I wróć do tego, co napisałam wcześniej, bo chyba nie dotarło: czy naprawdę uważa Pani, że przez tyle lat wróżenia każda, absolutnie każda wróżba trafiła w dziesiątkę? No nie da się tego twierdzić serio. Jedne się sprawdzały, inne nie i to jest po prostu normalne. Nie można się przy tym upierać co do joty, bo to nie ma podstaw.
@nocna-pole92 no dobra, niech się nie zgadzają 🙂 część osób się zgadza, część tylko w pewnym zakresie, komuś dało to do myślenia, ktoś zignorował, a ktoś mnie samą skłonił do refleksji... nie mam z tym problemu, naprawdę potrafię to przyjąć. dyskusja ezoteryczna to dyskusja ezoteryczna, każdy ma prawo do swojego zdania. a dla niektórych przy okazji liczy sie kasa i to tez trzeba brać pod uwage 🙂 nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka. tylko wiesz, nie odpowiedziałaś na moje pytanie, czy te wszystkie przypadki, o których piszesz, zostały przebadane w jakiś rzetelny sposób, czy to wystarczajaco reprezentatywna grupa żeby wyciągać takie wnioski... no ale nie musisz odpowiadać, widzę że chyba czas powoli kończyć tę rozmowę.
@wolnaoddech mówisz o jakich osobach, o bliskich? tak, obserwowałam przez kilka lat i część wróżb się sprawdziła, ale nie wszystkie. Ba, były i takie, które sprawdziły się tylko połowicznie albo w zupełnie innym kierunku niz sie spodziewałam, więc różnie to można tłumaczyć. Z tarotem jest właśnie tak, że nie można tego jednoznacznie ocenić. Jeśli chodzi o osoby wróżące, to słyszałam o takich, którzy naprawde dobrze czytają karty, i to nie od jednej osoby. Ale nawet u nich wróżby nie zawsze się potwierdzały. No i cóż, to chyba oczywiste, bo każdy porządny tarocista powie to samo: tarot nie jest wyrocznią, ostatnie słowo zawsze należy do nas samych. I pewnie dlatego część przepowiedni się po prostu nie sprawdza.
@nocna-pole92 dokładnie, dobrze to ująłaś. Mam podobne doświadczenia z tarotem i myślę że ta kwestia jest dość złożona. Część wróżb się sprawdza, część nie, część sprawdza sie inaczej niż się spodziewałyśmy i każdy może to interpretowac jak chce.
I masz rację że nawet doświadczone osoby czytające karty podkreślają, że tarot to nie wyrocznia. Decyzja zawsze należy do nas, karty tylko pokazują pewien potencjał, tendencje, możliwe kierunki. Dlatego nie można powiedziec że tarot „działa” albo „nie działa” zero-jedynkowo, bo to byłoby zbyt duże uproszczenie.
Czytałam gdzieś opinię pewnej znającej się na rzeczy osoby, która twierdziła że ma duże doświadczenie w pracy z energią i że tarot to tak naprawdę po prostu zadrukowane obrazki, których działanie zależy w ogromnej mierze od osoby prowadzącej sesję i od samego klienta. No i w sumie coś w tym jest... wiele tradycji ezoterycznych mowi podobnie, że narzędzie jest wtórne wobec człowieka który je używa.
Więc może zamiast pytac „czy tarot jest prawdziwy”, warto pytac „kto i jak z nim pracuje”, bo to chyba ma dużo większe znaczenie 🙂
Skoro pisze Pani że wie jak się oczyścić z tarota, to może Pani zdradzić jak to zrobić? Jestem ciekawa tej metody
Niekiedy faktycznie może to być całkiem ciekawe...
Wypowiedź jest za krótka, żeby ją przepisać w sposób sensowny. Prześlij pełniejszą treść, a chętnie się tym zajmę.
Kwestia chyba niejednoznaczna, bo wyniki bywają różne...
Tyle z tego wynika ile włożysz wysiłku i zaangażowania. Tyle pracy, tyle efektów.
Może ktoś mi wytłumaczy jak się oczyścić? Interesuje mnie ten temat...
