cały czas medytuję nad tym 9 kielichów i nie mogę przestać 🙂 powiedzcie mi jak wy to widzicie, jak to rozumiecie ze swojego doswiadczenia?
dla mnie ten mężczyzna który czeka ma za sobą te 9 kielichów i czeka właśnie na ten jeden brakujący, żeby osiągnąć pełnię, żeby stworzyć podwaliny czegoś nowego, czegoś pięknego... X kielichów to przecież pełne szczęście, pełna rodzina.
jedna z autorek tarotowych pisze że to „miłość przeobrażająca kochankow, płodność, miłość głęboka, którą się dzieli po to żeby powstało coś nowego”. i to mi bardzo do tej karty pasuje!
więc to by była karta kreacji, tworzenia czegoś od podstaw, głównie w sferze uczuciowej. i jakoś tak mi się też kręci w głowie że może to być karta ciąży? bo skoro X kielichów to pełna rodzina, to może 9 kielichów pokazuje moment tuż przed, kiedy z głębokiego uczucia rodzi sie coś zupełnie nowego...
Oświeciecie mnie trochę? co wy jeszcze wyczytujecie z tej karty 🙂
no to powiem wam jak to wygląda u mnie 🙂 na mojej dziewiątce kielichów siedzi kobieta, właśnie na takim kamiennym tronie. i jak na nią patrzę, to mam wrażenie że jest strasznie zamknięta w sobie... marzy sobie o szczęściu, o rodzinie, o miłości, ale jednocześnie jakby nic się nie rusza wokół niej. czeka i tęskni, a życie stoi w miejscu.
ale jest ubrana dość... hmm, powiedzmy że swobodnie 😉 więc może niedługo znajdzie się jakiś chętny hihi 😀
a tak serio, bo jest jeszcze jedna rzecz która mnie zastanawia. na karcie stoi wazon z żółtymi kwiatami. interpretuję je jako taki promyk, powiew życia w tym całym kamiennym bezruchu, bo naprawdę rozświetlają tę przestrzeń wokół niej. ale ona nawet na nie nie patrzy, głowę ma pochyloną...
i teraz moje pytanie do Was - czy kolor kwiatów ma tu jakieś znaczenie? bo słyszałam że żólte kwiaty to zazdrość? co o tym myślicie?
mam nadzieję że nie namieszałam, jeśli tak to sorki 🙂
Na mojej karcie jest przedstawiona kobieta i mężczyzna siedzący przy stole, przed nimi 9 kielichów. Ona patrzy prosto na widza, on siedzi bokiem. Oboje wyglądają na zadowolonych. Niedawno ta karta pojawiła mi się w układzie i zapowiedziała imprezę, no i rzeczywiście była z tego radość ze spotkania.
Dla mnie ta karta jest pozytywna na 100% 🙂
Patrząc na karty z numerem 9 w talii r-w widać wyraźnie że na każdej z nich mamy jedną postać, która cos osiągnęła. I w zależności od tego jakim ktoś jest człowiekiem, może na tym poziomie utknąć albo pójść dalej.
Na 9 kielichów mamy też dużo żółci, a same puchary są za plecami postaci. Jakby to coś co zebrała, trzymała dla siebie, nie wyciąga dłoni z kielichem w stronę kogoś innego, raczej siedzi sobie spokojnie. Przy okazji żółty w tarocie nie jest tylko domeną tej karty, denary mają dokładnie ten sam odcień 😉 A kwestia tego że kielichy są z tyłu? Tak samo jest na wszystkich dziewiątkach. Sprawia to wrażenie jakiegoś bronienia tego co się zgromadziło, bez względu na to czy chodzi o kasę czy o emocje.
W relacji ta karta oznaczałaby dla mnie taki stan w którym osiągnęliśmy cos razem, ale jeszcze nie dorośliśmy żeby się tym w pełni podzielić z partnerem. Jak opisuje jedną ze stron związku to bym szukał emocjonalnego egoizmu w stylu „dobrze mi tu, dopóki mi dobrze” i zero specjalnej ochoty żeby wyciągnąć do kogoś rękę.
Kolejne skojarzenie to osoba bogata w środku, ale niegotowa na to żeby tymi emocjami sie dzielić.
Generalnie jakis rodzaj emocjonalnej niedojrzałości 🙂
Śmieszna sprawa u mnie jest taka że nigdy nie miałem talii r-w i dalej nie mam, korzystam z innych, a i tak często się przy interpretacjach do niej odwołuję wink
Dla mnie 9 kielichów to przede wszystkim zapowiedź czegoś nowego, coś w rodzaju wstępu do kolejnego etapu. Tak, jest w tej karcie oczekiwanie i tęsknota, ale 10 kielichów czeka za rogiem i to widać 🙂 To co mnie uderza w tej karcie, to że pokazuje taki moment kiedy coś się dopiero rodzi, może jeszcze w ukryciu, może na początku tego nawet nie dostrzegamy. Bo to oczekiwanie na ową 10 wcale nie musi być jeszcze przyjemne, to taki trochę niekomfortowy czas zawieszenia.
Ja w każdym razie interpretuję ją pozytywnie, jako preludium do spełnienia. Sprawy sie dopiero krystalizują, uczucie kiełkuje, ale kierunek jest dobry. Spełnienie może nie przyjść szybko, ale zmierza w tę stronę i to dla mnie jest w tej karcie najważniejsze.
Jako karta dnia kompletnie mi nie wyszła. Cały dzień w biegu, masa pracy, stres i nawet nie miałam kiedy usiąść żeby spokojnie zjeść. Wieczorem byłam po prostu zmęczona i zdenerwowana, daleko od tego co można by nazwać spełnieniem czy radością.
I kolejny raz pozytywna karta pokazała mi zupełnie co innego niż oczekiwałam...
W moich rozkładach ta karta pokazywała mi stan emocjonalny singla. Cieszenie sie flirtem, podrywaniem, poczucie błogiego zadowolenia, szczęście ale we własnym towarzystwie. Taka osoba jest bardzo szczęśliwa, luzackie znajomości, pełna wolność bez żadnych ograniczeń. Taki emocjonalny haj. Troche podobna do rycerza kielichów ale bardziej skupiona na sobie. Je i kupuje to co jej samej smakuje, bez patrzenia na kalorie i oglądania się na innych.
