Chciałam poruszyć temat, który chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Znaki ziemskie - Byk, Panna i Koziorożec - są zawsze opisywane jako te 'z głową na karku', praktyczne, twardo stąpające po ziemi. Ale czy naprawdę tak jest w każdym przypadku? Bo znam kilka Byków, które potrafią być absolutnie oderwane od rzeczywistości, szczególnie gdy chodzi o finanse albo relacje. Może ta 'praktyczność' to tylko jedna warstwa, a pod spodem coś zupełnie innego?
To jest bardzo ważne pytanie i cieszę się, że ktoś w końcu to poruszył. Ziemia jako żywioł to nie tylko praktyczność - to przede wszystkim zmysłowość i uziemienie energetyczne. Panna będzie praktyczna intelektualnie, ale Byk - zmysłowo. Koziorożec z kolei buduje struktury, niekoniecznie dlatego, że 'tak trzeba', tylko dlatego, że poczucie solidnego fundamentu daje mu bezpieczeństwo. To różne odcienie tego samego żywiołu.
Ale właśnie, Zodiakla - jak mam rozumieć tę zmysłowość Byka? Czytałam różnie o tym. Czy chodzi o zmysły dosłownie, jak smak, zapach, dotyk? Bo moja siostra jest Bykiem i rzeczywiście jest bardzo wrażliwa na zapachy, prawie obsesyjnie. Zastanawiam się czy to naprawdę jest astrologicznie uzasadnione.
Przepraszam że wchodzę, ale nie do końca rozumiem. Czy to znaczy, że znaki ziemi są po prostu... materialistyczne? Bo to brzmi trochę jakby to była wada, a nie cecha charakteru.
Materialistyczny i zmysłowy to dwa różne porządki. Materiał w sensie astrologicznym oznacza coś głębszego niż przywiązanie do pieniędzy. Chodzi o zakorzenienie w świecie fizycznym - w ciele, w przestrzeni, w rytmie. Znaki ziemi 'myślą' przez ciało i materię, nie przez abstrakcję.
Ale czy nie jest tak, że ta 'praktyczność' znaków ziemi to trochę mit stworzony na potrzeby popularnych horoskopów? Bo jak popatrzeć na głębszą astrologię, to przecież ascendent, Księżyc i pozycje planet mocno to modyfikują. Czysty Koziorożec bez żadnych modyfikacji to prawie fikcja.
Żywioł działa jak gleba pod rośliną. Możesz mieć Koziorożca z Księżycem w Rybach i wtedy ta ziemska struktura będzie podpierać wodną emocjonalność - niekoniecznie ją niszczyć. Widziałem wiele takich wykresów i zazwyczaj ta osoba jest praktyczna w tym, jak radzi sobie z emocjami, ale same emocje ma bardzo głęboki. Żywioł nie znika, on tylko współgra z resztą.
Ja bym powiedziała, że znaki ziemskie są w sumie najbardziej przewidywalne ze wszystkich żywiołów. Zawsze wiesz czego się spodziewać. Mój były był Panną i dosłownie można było na nim polegać jak na zegarku. No chyba że akurat miał gorszy dzień, ale generalnie - żadnych niespodzianek.
To mnie zastanawia - skoro Panna ma Merkury, to czemu trafia do ziemi a nie do powietrza? Bo Bliźnięta też mają Merkury i są powietrzne. Jakoś nigdy tego nie rozumiałam.
Słuchajcie, mam pytanie może trochę z boku. Czytałem, że znaki ziemskie mają w astrologii szczególny związek z czasem - że są bardziej cierpliwe i długoterminowe w myśleniu. Czy to się przekłada jakoś na to, jak interpretuje się ich prognozy? Bo wydaje mi się, że horoskopy miesięczne dla Koziorożca działają inaczej niż dla na przykład Barana.
Ja jestem Bykiem i przyznam szczerze, że jak czytam horoskopy to często mam wrażenie, że opisują mnie z opóźnieniem. Jak coś miało się 'zacząć' w sierpniu, to ja to czuję dopiero w październiku. Zastanawiałam się czy coś ze mną nie tak, ale może właśnie o to chodzi?
no właśnie tak! Na przykład zmiana pracy - wiedziałam już od dawna że muszę odejść, ale zostałam jeszcze wiele miesięcy bo jakoś 'nie czułam' żeby to był ten moment. Wszyscy wokół mówili że to oczywiste, a ja nie mogłam się ruszyć. Nie wiem czy to żywioł czy zwykła wygoda, haha.
Ale to trochę brzmi jak usprawiedliwianie zwykłej niezdecydowaności, nie? Nie złośliwie pytam, naprawdę zastanawiam się jak odróżnić 'sygnał z ciała' od zwykłego strachu przed zmianą.
Ja się zastanawiam czy do tego nie dochodzi kwestia czakry podstawy - u znaków ziemi ta czakra jest chyba najaktywniejsza? Czytałam że to tam siedzi to poczucie zakorzenienia, o którym tu piszecie. Czy ktoś to łączy z astrologią?
Wracając do pytania z tytułu wątku - czy znaki ziemskie opierają się na faktach. Bo mam wrażenie że trochę od tego odpłynęliśmy. Moim zdaniem słowo 'fakty' jest tu kluczowe i trzeba je rozróżnić. Ziemia opiera się na tym, co można sprawdzić przez doświadczenie. To nie są 'fakty' naukowe, ale 'fakty' zmysłowe - coś widziałam, dotknęłam, przeżyłam. To inne kryterium prawdy niż to co rozumie nauka, ale wewnętrznie spójne.
To jest pytanie, które mnie też nurtuje. Praktyczność znaków ziemi jest często opisywana jakby była zabezpieczeniem przed błędami - ale przecież Byk potrafi być uparty do bólu właśnie dlatego, że tak bardzo ufa temu swojemu wewnętrznemu 'czuciu'. Czy w astrologii jest jakiś mechanizm, który to weryfikuje?
Mechanizmem korygującym są zazwyczaj inne planety w wykresie - szczególnie Merkury i jego aspekty. Jeśli Merkury jest w napięciu, ta zdolność do weryfikacji własnych przekonań kuleje. Ale też tranzyty, szczególnie Saturna, potrafią wymusić konfrontację z rzeczywistością nawet na najbardziej zakorzenionym Byku.
Ja to obserwuję na sobie - mam sporo ziemi w wykresie, nie tylko Słońce. I ta korekta od Saturna to nie jest przyjemna. Ostatnio przeszłam przez coś takiego i dosłownie czułam jakby ktoś wyciągnął grunt spod nóg. Ale po tym zostało coś trwalszego.
Mam pytanie może naiwne, ale: czy znaki ziemskie są według astrologii bardziej odporne na tego rodzaju 'magiczne myślenie', o którym pisze Renia01? Bo z jednej strony są opisywane jako praktyczne, a z drugiej - właśnie te rozmowy pokazują że potrafią być bardzo przywiązane do własnej wersji rzeczywistości.
Dalej czekam na odpowiedź - czy znaki ziemskie są bardziej odporne na magiczne myślenie? Bo mam wrażenie że to pytanie zgubiło się w poprzednich postach.
To jest pytanie które ja sobie zadaję od dawna i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale moje własne obserwacje - prowadzę notatki od kilku lat i porównuję - pokazują że astrologia daje coś innego niż psychologia. Mianowicie czas. Psychologia opisuje kto jesteś, a transit i progresje próbują mówić kiedy i w jakim kierunku. Czy to działa zawsze? Absolutnie nie. Ale wzorce są na tyle powtarzalne że trudno mi to zbywać jako przypadek.
Dokładnie to samo. I właśnie dlatego wracam do wykresu nawet kiedy mam wątpliwości. Nie po gotowe odpowiedzi, ale po jakiś szkielet do myślenia o sytuacji. Szczególnie tranzyty - właśnie przez znaki ziemskie jak Koziorożec - mają tę jakość że coś 'skrystalizowuje'. Nie wiem jak inaczej to opisać.
Wracając do tego co powiedziała Renia01 o języku do myślenia - mnie to niepokoi trochę. Bo jeśli to tylko metafora, to dlaczego używamy jej tak jakby mówiła o rzeczywistości? Tu na forum często słyszę 'Saturn wymusi konfrontację' albo 'Wenus sprzyja' - to brzmi jak przyczynowość, nie jak metafora.
A ja mam inne pytanie - skoro wróciłyśmy do znaków ziemskich generalnie, to czy Panna jest według was tak samo 'uziemiona' jak Byk i Koziorożec? Bo z tego co czytam to Panna jest bardziej związana z analizą i krytyką, a to już brzmi bardziej jak powietrze niż ziemia.
Też miałam ten dylemat z Panną. Mam w Pannie kilka planet i długo myślałam że to czyni mnie bardziej 'powietrzną'. Ale Zodiakla to dobrze opisała - ta analiza jest zawsze skierowana ku konkretnemu problemowi, nie ku abstrakcji. Jak mam problem to nie filozofuję - szukam co dokładnie nie działa i jak to naprawić. Czy to nie jest właśnie ziemia?
To jest pytanie które mi samej chodzi po głowie. I moja szczera odpowiedź jest taka, że astrologia wnosi kontekst czasowy i relacyjny - widzi człowieka w sieci odniesień, a nie jako izolowaną jednostkę. Ale nie będę udawać że to odpowiada na zastrzeżenia Anastazego. To jest kwestia wiary w to, że makrokosmos i mikrokosmos są ze sobą powiązane. Albo się w to wierzy, albo nie.
Ta szczerość Irci bardzo mi odpowiada. Bo często na forach ezoterycznych trudno dostać taką odpowiedź - że to po prostu kwestia wiary i że pewnych rzeczy nie da się udowodnić. Mam jedno pytanie do Irci i do wszystkich - czy znaki ziemskie mają według was jakiś specyficzny stosunek do tej właśnie kwestii wiary kontra faktu? Bo taki jest tytuł wątku i ciekawa jestem waszych obserwacji.
