Chciałam założyć temat właśnie o tym, bo od dłuższego czasu obserwuję, jak energia żywiołu ognia przejawia się w różnych aspektach życia. Baran, Lew, Strzelec - każdy z nich niesie ten żywioł inaczej, ale jest coś wspólnego: pewien głód. Głód doświadczeń, uwagi, działania. Nie mówię tu tylko o energii fizycznej, chociaż i to jest temat rzeka. Chodzi mi bardziej o ten wewnętrzny apetyt na życie, który w znakach ognistych bywa tak intensywny, że czasem niszczy to, co buduje. Macie własne obserwacje? Znacie kogoś z triady ognia albo sami urodzeni pod tymi znakami?
Baran i Strzelec to dwa różne światy, mimo że oba ogniste. Baran działa impulsywnie, często bez zastanowienia, i to jest widoczne gołym okiem. Strzelec z kolei ma ten apetyt bardziej rozciągnięty w czasie - nie pali się jednorazowo, tylko tli. U mnie w otoczeniu kilka Strzelców i każdy z nich ma tę cechę: zawsze jest jakiś kolejny plan, kolejny horyzont. Ale czy to faktycznie żywioł ognia, czy może Jowisz jako władca robi swoje?
Sama jestem Lwem i powiem szczerze - ten opis z głodem uwagi trochę mnie dotknął, bo jest w tym dużo prawdy, której nie zawsze chce się przyznać. Ale zastanawiam się, czy to jest akurat cecha słońca w Lwie, czy może ascendent ma tu większe znaczenie? Mam ascendent Skorpiona i przez długi czas myślałam, że moje intensywne relacje to właśnie ta Skorpionowa głębia, a nie ognistość Lwa.
Czytam i bardzo mnie to ciekawi, bo moja mama jest Baranem i przez całe życie obserwuję tę energię. Ona nigdy nie potrafi usiedzieć na miejscu - dosłownie i w przenośni. Jak coś ją uderzy jako pomysł, to za trzy godziny już to robi, bez żadnego planowania. Czasem to jest genialne, a czasem katastrofa. Ale chciałam zapytać - czy to jest typowe dla Barana, czy może jej inne planety coś do tego dokładają?
Czytam tę rozmowę i zastanawiam się nad sobą, bo jestem Strzelcem i ta charakterystyka ze Strzelcem jako tlącym się ogniem bardzo mi do czegoś przemawiła. Mam taki wzorzec, że zaczynam projekty z ogromnym zapałem, potem energia gdzieś odpływa i zostawiam je w połowie. Myślałem, że to lenistwo, ale może to jest właśnie ta natura żywiołu?
Pytanie mam troche naiwne pewnie ale co sie dzieje jak ktos ma wiecej niz jeden znak ognisty w kosmogramie? Bo mam slonce w Baranie i Mars tez w Baranie i zastanawiam sie czy to znaczy ze jestem podwojnie ognista czy to juz przesada jakiegos rodzaju
Dołączę do rozmowy, bo sama mam kilka planet w znakach ognia i słyszę tu rzeczy, z którymi się nie do końca zgadzam. To nie jest tak, że każdy z trójkąta ognia ma ten sam rodzaj energii. Lew jest znakiem stałym i to jest zasadnicza różnica - on nie tyle płonie impulsywnie jak Baran, co podtrzymuje ogień. To jest bardziej zarządzanie energią niż jej wyrzucanie.
Wracając do mojego wątku ze Słońcem i ascendentem - faktycznie, po zastanowieniu, widzę to co Ametystka75 opisuje. W bliskich relacjach wychodzi ze mnie ta ognistość Lwa dużo mocniej niż w pierwszym kontakcie. Na starcie jestem chłodna, obserwuję. A potem nagle staję się centrum wszystkiego, bez planowania tego. To ciekawe, że to działa jak opóźniony zapłon.
Ja jestem Strzalcem i mam pytanie do bardziej doswiadczonych - czy znaki ogniste maja tez specyficzne trudnosci ze zdrowiem albo z ciałem? Słyszałam kiedys, ze ogien wplywa na temperature ciala albo na uklad odpornosciowy, ale nie wiem czy to astrologia czy juz medycyna chinska czy cos innego.
Ja nie znam sie za bardzo na astrologii ale czytam i mysle sobie ze moj brat jest Baranem i dokladnie pasuje do tego co piszecie. On zawsze byl pierwsza iskra w rodzinie - jesli byl pomysl jego to wszyscy lecieli, jesli nie jego to on torpedowal. Czy to moze byc ta dominacja Barana ze musi byc liderem albo nie bierze udzialu?
Przeczytałam cały wątek i mam wrażenie, że rozmawiacie głównie o Baranie i trochę o Strzelcu, a Lew jest traktowany jak ubogi krewny. A przecież Lew to jedyny znak ognisty rządzony bezpośrednio przez Słońce, nie przez planetę. To fundamentalna różnica w naturze tej energii, nie?
Obserwuję ten wątek od początku i mam jedno własne doświadczenie do dorzucenia. Mam trzech bliskich urodzonych pod ognistymi znakami i każde z nich inaczej radzi sobie z frustracją - Baran wybucha i za pięć minut go nie ma, Lew milknie i to milczenie jest gorsze niż krzyk, Strzelec znika fizycznie i pojawia się po tygodniu jakby nic nie było. Czy to jest jakaś regularna obserwacja, czy tylko moje otoczenie jest specyficzne?
I właśnie to z tym Strzelcem mnie uderzyło - że odchodzi w milczeniu i wraca jakby nigdy nic. To nie jest złośliwość, ale dla otoczenia bywa dezorientujące. Bo nigdy nie wiesz, czy jest już spokój, czy jeszcze tli się coś pod spodem.
Czytam i myslę sobie, że może właśnie dlatego tak trudno mi z bratem. On jest Baranem i jak sie kłocimy, to on wybucha, krzycze i za chwilę juz go nie ma, a ja siedzę i przeżywam to jeszcze pół dnia. A on wraca jakby nic się nie stało i nie rozumie, dlaczego ja jeszcze mam problem.
Mam wrażenie, że ta różnica między znakami ognistymi a wodnymi w podejściu do konfliktów to jedna z tych rzeczy, o których nikt nam nie mówi wprost, a które mogłyby zmienić całe relacje. Czy to nie jest trochę tak, że znaki ogniste są wychowywane do tego, żeby hamować swój ogień, bo otoczenie to źle odbiera?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie, może trochę z boku - czy ktoś z was ma doświadczenie z tym, że ktoś ma słońce w znaku ziemskim, ale na przykład trzy planety w Baranie albo Lwie? Czy ta ognistość i tak wychodzi, czy znak słońca jednak dominuje? Pytam, bo moja koleżanka jest Koziorożgiem, ale ma coś takiego w kosmogramie i zachowuje się zupełnie inaczej niż Koziorożgi, które znam.
A ja chcialam zapytac skoro już o księżycu mowa - czy księżyc w znaku ognistym to znaczy że ktos jest bardziej emocjonalny niz oczekujemy od ognistych? Bo mi sie zawsze wydawalo ze znaki ogniste nie sa przesadnie emocjonalne a jednak Księżyc chyba to komplikuje?
Moja mama ma Księżyc w Lwie i teraz rozumiem, dlaczego jak ma się dobrze to całe towarzystwo ma się dobrze, a jak ma zły dzień to atmosfera w domu spada do zera. To takie emocjonalne centrum grawitacji. Czy to typowe dla Księżyca w Lwie?
Wracając do tej kwestii energii ognistych bo trochę zejdziemy na sam Księżyc - mam wrażenie, że za mało mówimy o tym, jak znaki ogniste funkcjonują gdy są bez celu. Bo to jest moim zdaniem kluczowy problem tych znaków. Baran bez działania, Lew bez sceny, Strzelec bez kierunku - to są trzy różne rodzaje kryzysu, i każdy z nich wygląda zupełnie inaczej.
I właśnie o to mi chodzi - czy wy macie wrażenie, że znaki ogniste bez celu to po prostu inni ludzie? Bo mój partner jest Lwem i jak ma projekt, misję, coś do udowodnienia, to jest niesamowity. A jak wchodzi w jakiś taki pusty okres bez wyraźnego kierunku, to jest jakby przygasł i zaczyna szukać konfliktu, bo to przynajmniej coś.
Czytam to i zastanawiam się - czy to znaczy, że znaki ogniste potrzebują zewnętrznego zadania, żeby w ogóle czuć się sobą? Czy to nie jest trochę smutne, że ktoś nie może po prostu być, tylko musi ciągle coś robić?
To, co Eremitka napisała o ogniu i ruchu, jest bardzo trafne. Chciałam tylko dodać, że w klasycznej astrologii mówi się o modalności - i tutaj trzy znaki ogniste bardzo się różnią. Baran jest kardynalny, więc inicjuje. Lew jest stały, więc podtrzymuje i buduje. Strzelec jest zmienny, więc szuka. Każdy z nich ma inny sposób bycia bez celu i to warto brać pod uwagę, bo to nie jest jednolita ognistość.
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to dokładnie znaczy modalność kardynalna, stała i zmienna? Słyszałam te pojęcia, ale nie do końca rozumiem jak to przekłada się na codzienne życie, a tu wydaje się że to ważne.
Tak, teraz to ma sens! I to tłumaczy, dlaczego mój brat Strzelec nigdy niczego nie kończy - on nie jest zmienny dlatego że leniwy, tylko dlatego że on już jest myślami gdzieś dalej. Mam rację?
Właśnie o tym mówiłem wcześniej - że jako Strzelec mam poczucie, że skończyłem zanim oficjalnie skończyłem. I teraz widzę, że to ta zmienność. Ale mam pytanie do Ametystka75 albo kogoś kto wie - czy to znaczy, że Strzelec jako zmienny ogień jest z tych trzech najbardziej rozproszony energetycznie? Bo ja właśnie tak to czuję.
To jest dokładnie moje doświadczenie z Księżycem w Strzelcu, o którym pisałam wcześniej. Tylko że u mnie to dotyczy głównie projektów i zainteresowań, a nie całego życia. Ale Blazej99 masz Strzelca jako Słońce, więc to pewnie jest głębiej zakorzenione, nie tylko w emocjach.
A czy to nie jest tak ze każdy ogień ma inny problem z ogniem jesli sie go nie ukierunuje? Bo z tego co czytam Baran sie rozzłości i narobi sobie wrogów, Lew bedzie szukal dramatu, a Strzelec bedzie uciekal od wszystkiego co go uwiera? Czy to jest jakos usysteamtyzowane w astrlogii?
