Ojej zastanawiam sie ostatnio nad biquintylem - tym aspektem 144 stopni - i tym czy faktycznie ma związek z twórczością w mojej karcie Merkury biquintyluje Neptuna i odkąd to znalazlem zacząłem sie zastanawiać czy to nie tlumaczy pewnych rzeczy. Pisanie zawsze prychodziło mi latwiej niz mowienie mam wrazenie że skojarzenia lecą jakos bokiem, nieoczywistymi ścieżkami. czy ktoś z was ma biquintyle i czujje ten efekt? Albo moze ktos w ogóle analizował aspekty kwintylowe w kartach bliskich osob?
Aspekty z rodziny kwintylowej są bardzo niedoceniane w popularnej astrologii, bo skupia się ona na głównych aspektach i tyle. Biquintyl to harmonijna relacja w serii piątki - 360 podzielone przez 5 to 72 stopnie (kwintyl), a 144 to jego podwójność. Ta seria wiąże się z talentami, które działają trochę poza świadomą kontrolą. Mam Wenus biquintylującą Urana i rzeczywiście - estetyka, którą wypracowałam, zawsze była określana przez innych jako oryginalna albo dziwna. Sama nigdy nie wiedziałam skąd to się bierze.
A możecie mi powiedziec, jak w ogóle znaleźć biquintyle w swojej karcie? Znam tylko te podstawowe aspekty - trygon, kwadrat, koniunkcja... Nie wiem nawet od czego zacząć szukania czegoś takiego.
Ja ostatnio wlasnie przeglądałam swoją kartę z nowa aplikacją i wyskoczyły mi dwa biquintyle, których wcześniej nie widziałam - Słońce biquintylujje Saturna i Mars biquintyluje Księżyc. Tylko nie do konca wiem co z tym zrobic. Słońce-Saturn to brzmi poważnie ale w kontekscie twórczości? Nie kojarzę Satrna z czyms twórczym.
Hmm... tak, właściwie tak jak zaczynam coś rysować albo robić na drutach, to nie zostawiam w połowie musze skończyć. Nigyd o tym nie myślałam w tym kontekście. A ten Mars-Księżyc co może znaczyc?
Chcę tu coś sprostować - czasem w opisach biquintyla czyta się, że to aspekt czysto "pozytywny" i bezproblemowy. To uproszczenie. Aspekty z serii piątki opisują talenty, ale talent nieużywany albo nieuświadomiony może generować frustrację. Rudhyar pisał o kwintylach jako o siłach transformacji, nie o dawaniu gotowych darów. Więc pytanie do was - czy macie poczucie, że te biquintyle działają samoistnie, czy jednak musieliście je jakoś "uruchomić"?
To czy w takim razie biquintyl z planetą kreatywną jak Neptun albo Wenus jest ważniejszy niż na przykład z Saturnem czy Marsem? Bo wydaje mi się, że planeta musi być "artystyczna", żeby aspekt miał sens twórczy.
A jak to się ma do innych aspektów twórczych? Bo czytałam, że trygon też jest aspektem talentów, harmonijnym. Czym biquintyl różni się jakościowo od trygonu w kontekście kreatywności?
Hmm, szczerze mówiąc jestem sceptyczna wobec takich drobnych aspektów. Jak mozolnie szukamy czegoś wystarczająco dlugo w kartach to zaawsze coś znajdziemy i dopasujemy do siebie. Mam wrażenie, że biquintyl to trochę jak wróżenie z fusów - każdy może go sobie zinterpretować pod siebie.
No dobra, to jest uczciwy argument. Tylko "trafiało" to też subiektywne. ale OK, jestem ciekawa - co konkretnie czujesz, że ten twój Merkury-Neptun daje? Piszesz że skojarzenia lecą bokiem, ale czy to nie jest po prostu Neptun w domu?
Przepraszam że sie wtracam, bo jestem tu bardziej po duchową strone rzeczy - ale czy te biquintyle moga mieć zwiazek z jasnowidzeniem albo odbiorem energii? Pytam bo moja znajoma, która podobno cos czuje, ma dużo takich aspektów w karcie.
Ojej, znalazłam! Sprawdziłam w astro.com jak mówiła Opalinka i mam jeden biquintyl - Ksiezyc biquintyluje Jowisza. Co to może oznaczać w kontekście kreatywności? Czy to ważny aspekt? 🙂
Sluchajcie, wrocmy na chwile do mojego Marsa z Księżycem bo Znachorz zaczal odpowiadać i nie dokonczyl. Mars biquintyluje Księżyc - jak to rozumieć? Bo Mars-Księżyc brzmi dla mnie troche emocjonalnie, impulsywnie, jakby nie zawsze bezpiecznie...
Robię ceramikę. i wlasciwie... tak. jest tam dużo z ciala - ręce glina, nacisk, sila. Nigdy tego nie myslalam jako "odważnego" ale kiedy tak mowisz to chybba faktycznie jest jakiś wysiłek fizyczny w tym co lubie tworzyc. O.
No dobra ale wracam do swojego pytania sprzed chwili, bo nie do końca dostałem odpowiedź. Jeśli mam tylko jeden biquintyl i jest to powiedzmy Jowisz-Saturn, to czy to w ogóle ma sens twórczy? Bo te dwie planety nie kojarzą mi się z kreatywnością, tylko z jakimiś strukturami i ograniczeniami.
Milosz69 właśnie dotknął czegoś co mnie też niepokoi. Jak każda konfiguracja planetarna może oznaczać talent to skad wiemy kiedy go nie mamy? Czy jest w ogóle możliwe, że ktoś nie ma żadnego biquintyla i faktycznie ma mniej twórczości? 😀
A co z osobami, które mają dużo biquintyli, powiedzmy cztery albo pięć? Czy to kumuluje się, czy raczej mogą się nawzajem osłabiać albo mieszać? Pytam bo jak ktoś ma ich za dużo, to może nie wie w co ręce włożyć?
Ja sama mam trzy i właśnie o tym myślałam kiedy pytałam. Wenus-Uran, Merkury-Neptun i Słońce-Chiron. I faktycznie - mam za dużo zainteresowań, za mało skończonych projektów. Zastanawiam się, czy to jest przypadek.
Przepraszam że znowu zbaczam, ale czy biquintyle miedzy planetami a węzłami księżycowymi cos znacza? Gdzies czytałam o wezlach jako o karmie i zastanawiam się, czy taki aspekt to moe dar z poprzedniego życia albo cos przyniesionego ze soba
Wracając do sedna - ktoś wspominał o rytuałach tworczych wcześniej. mnie interesuje, czy ktoś z was świadomie pracuje ze swoimi biquintylami, nie tylko obserwuje je w karcie. Bo sama odkryłam, że sama wiedza "mam ten aspekt" niewiele zmienia. Dopiero regularna praca - pisanie intencji, czas przeznaczony na tworzenie - zaczęła te energie aktywować.
No nie wiem, żeby nie wisieć w powietrzu - mówiłam o tym, że sama praca ze świadomością aspektu zmieniła mi sposób wchodzenia w projekty. Mam Wenus biquintyl Uran i przez lata traktowałam swoje zainteresowanie twórczością wizualną jak cos niepoważnego, hobby-na-boku. Dopiero kiedy zaczęłam wracać do tego aspektu regularnie, w sensie medytacyjnym, jako punkt skupienia - coś się ruszylo. Pytanie do was: czy ktoś w ogóle próbował pracowwać ze swoim biquintylem intencjonalnie czy raczej tylko go obserwujecie na papierze?
Słuchajcie, ale czy nie robimy tu czegoś podejrzanego? Mamy aspekt tłumaczymy go pod siebie, a potem działamy "zgodnie z nim" i mówimy że działa. To jest przecież klasyczne potwierdzanie tego w co wierzymy. Ravenna miala ceramikę, Brzoskwinka ma pisanie, Eugenka karmienie innych - to są po prostu rzeczy które już robicie. Biquintyl nie sprawił że to zaczęłyście.
