Księżyc w Wadze, bodajże w szóstym domu. Tak przynajmniej pamiętam. Jeśli coś przekręcam, to przepraszam, uczę się tego dopiero. Ale mam do ciebie jeszcze jedno pytanie, skoro już tu jesteś. Czy szósty dom coś zmienia w tym, co mówiłaś wcześniej o filtrze?
Szósty dom to sfera codzienności, pracy, zdrowia, rutyny. Księżyc tam mówi o tym, że potrzebujesz emocjonalnej struktury w codziennym życiu, porządku, który daje poczucie bezpieczeństwa. Filtr płciowy tu może wyglądać tak, że mężczyźnie ten opis pomijano jako 'zbyt emocjonalny', albo przykrywano go przez pryzmat pracy i obowiązku. Warto zapytać, co ci dokładnie o tym mówiono wcześniej.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że ten sam układ w karcie mógł być opisany zupełnie inaczej Frankowi niż kobiecie z identyczną kartą, tylko dlatego, że astrolożka zakładała, co pasuje do którego? Bo jeśli tak, to to jest spora luka w całym systemie praktycznym.
Mam inne pytanie do Astralnej. Czy kiedy prowadzisz sesję i widzisz, że ktoś ma silnie 'niezgodną z płcią' konfigurację w starym rozumieniu, to czujesz, że musisz jakoś przygotować człowieka na opis? Czy to wpływa na to, jak zaczynasz temat?
To jest dokładnie to, co mi się przydarzyło przy mojej wzmiance o Marsie wcześniej w tym wątku. Użyłam słowa 'intensywność', bo tak mi ktoś to opisał, i nawet nie wiedziałam, że to może być ucieczka od konkretniejszego opisu. Bernadka, zapytałaś mnie o planety. Mam Marsa w Strzelcu, chyba w pierwszym domu, ale nie jestem w stu procentach pewna co do domu.
Ewunia poruszyła coś, co mi siedzi od kilku postów. Jak ktoś idzie na sesję bez znajomości własnej karty, to jest całkowicie zależny od tego, jak astrolożka ją odczyta i opiszę. Nie ma możliwości weryfikacji. Czy to nie znaczy, że problem filtra płciowego jest szczególnie poważny właśnie dla osób, które dopiero zaczynają? Bo eksperci to wychwycą, a początkujący nie.
I tu wracamy do początku, tylko z innej strony. Jeśli filtr płciowy jest wbudowany w język opisów, w przykłady, w to, jak astrolodzy mówią do różnych osób, to sam aspekt w karcie może być 'czysty', ale do nas nigdy nie dociera czysty. Zastanawiam się, czy w ogóle możemy jako odbiorcy cokolwiek z tym zrobić bez bardzo głokiej znajomości systemu.
To, co napisałaś, Astralna, o przygotowaniu człowieka zanim się zacznie, to mnie uderzyło. Bo to znaczy, że astrolożka musi najpierw 'rozebrać' człowieka z jego własnych przekonań o sobie, zanim w ogóle powie coś o aspekcie. I to jest praca, której w opisach horoskopów w necie nie ma. Tam jest od razu wynik, bez procesu.
Marlenka, masz rację, ale to mnie prowadzi do pytania, które od dłuższego czasu odkładam. Jeśli odczyt wymaga tego rozbierania z filtrów, to czy horoskop urodzinowy w ogóle można czytać bez rozmowy? Czy sam tekst opisu aspektu ma jakąś wartość bez kontekstu człowieka?
Sygnatura energii to ciekawe ujęcie. Ale mam z tym pytanie. Jeśli aspekt jest sygnaturą, a nie opisem, to skąd wiemy, kiedy odczyt jest trafny? Czy to nie jest tak, że każdy odczyt można dopasować do niemal każdej osoby, jeśli tylko odpowiednio go opiszemy?
Teodor, to jest zarzut, który słyszę wobec astrologii od lat i rozumiem go. Ale mi się wydaje, że on dotyczy bardziej języka opisu niż samej konfiguracji. Aspekt Merkury kwadrat Saturn nie jest tym samym co Merkury tryn Jowisz, nawet jeśli obydwa można opisać słowami 'sposób myślenia'. Pytanie brzmi, czy opis jest na tyle konkretny, żeby był falsyfikowalny. I właśnie tu filtr płciowy robi realną szkodę, bo rozmywa konkrety.
Zgadzam się z Ninką. Miałam w tarocie podobną dyskusję z kimś, kto twierdził, że każdą kartę można opisać tak, żeby pasowała do każdego. Można, jeśli się chce. Ale dobry odczyt tego nie robi. Karta Wieży nie jest tym samym co Słońce, nawet jeśli obydwie 'coś oznaczają'. Problem z filtrem płciowym jest taki, że zanim jeszcze zaczniesz od konkretnego aspektu, już zdecydowałaś, co w nim podkreślić, a co przemilczeć.
To, co Bernadka napisała o przemilczaniu, to jest dokładnie to, co mi się przytrafiło. Nie powiedziano mi czegoś wprost, ale temat był po prostu pominięty. Dopiero kiedy wróciłam do opisu z innym pytaniem, sama to zauważyłam. Czy to jest coś, co Astralna widzi często na sesjach? Że ktoś wraca z czymś pominiętym?
Słucham tego i myślę o sobie. Przez długi czas zakładałam, że mam 'mało energii Marsa', bo tak mi to powiedziano. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy ta informacja była naprawdę o mojej karcie, czy o tym, jak ktoś zdecydował ją odczytać. Jak w ogóle można to sprawdzić wstecz?
Franek, mam to samo pytanie, tylko z innej strony. W numerologii też mam kilka liczb, które zawsze były opisywane 'neutralnie', a kilka bardzo konkretnie pod moją płeć. Teraz nie wiem, co z tym zrobić. Czy to jest problem systemu, czy tylko złych opisów, które gdzieś czytałam?
