Słońce w retrogradacji - czy takie coś w ogóle istnieje astronomicznie. Zaczęło mnie to nurtować po tym, jak ktoś na innym forum wspomniał o "retrogradnym Słońcu" w swojej karcie urodzenia. Z tego co wiem, Słońce nie może być retrograde, bo retrogracja to zjawisko pozorne wynikające z różnic w prędkości orbitalnej Ziemi i innych planet - widzimy je jako cofające się względem ekliptyki. Słońce jest centrum naszego układu, więc to my krążymy wokół niego, nie odwrotnie. Jak to w ogóle możliwe, że ktoś pokazuje taki aspekt w swojej karcie? Czy to błąd oprogramowania, czy jakiś inny układ?
Znam przypadki, gdzie programy astrologiczne używające pewnych technik, na przykład astrologii hellenistycznej lub wedyjskiej, mogą wyświetlać rzeczy, które w standardowej astrologii zachodniej nie mają odpowiednika wizualnego. Ale nawet tam Słońce nie bywa retrograde. Chyba że ktoś bawi się rektyfikacją karty i coś pomieszał w danych. Jakie oprogramowanie to było, jeśli wiadomo?
Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem tu kompletną laiczką jeśli chodzi o horoskopy, ale chciałam zapytać - co właściwie oznacza, że planeta jest "w upadku"? To brzmi poważnie, ale chyba nie jest tak złe jak retrogracja?
Ciekawe pytanie na poziomie symbolicznym. Retrogracja generalnie oznacza uwewnętrznienie energii danej planety, kierowanie jej do wewnątrz zamiast na zewnątrz. Merkury retrograde - myślenie i komunikacja idą do środka, rewizja, przemyślenia. Gdyby więc Słońce retrograde mogło istnieć, mogłoby symbolizować człowieka, który swoje prawdziwe "ja", swoją świadomość i tożsamość przetwarza głęboko wewnętrznie, nie pokazuje światu tego, kim naprawdę jest. Prawie jak ascendent i Słońce w totalnym konflikcie.
Nie jestem specjalistką od horoskopów, ale słuchając tej dyskusji mam pytanie - czy w astrologii wedyjskiej, tej indyjskiej, jest jakaś planeta lub concept, który mógłby odpowiadać temu "ukrytemu Słońcu"? Wydaje mi się, że tam jest Rahu i Ketu, które są trochę takie symboliczne węzły, nie prawdziwe planety. Może tam coś takiego istnieje?
Czytam tę dyskusję i mam takie wrażenie, że może część osób, które mówią o "retrogradnym Słońcu", po prostu próbuje opisać jakieś swoje odczucie, że jest "nie na miejscu" w życiu, nie może się odnaleźć, i szuka dla tego astrologicznego uzasadnienia? Widziałam podobne podejście przy innych aspektach, że ludzie najpierw czują coś, a potem szukają, co w karcie to "tłumaczy".
Hej, wiem że mało znam się na tym, ale mnie zastanawia coś innego. Czytałem gdzieś, że w niektórych systemach progresji, chyba tych wtórnych, planety mogą zmieniać kierunek i Słońce progresowane może teoretycznie być retrograde? Czy to nie jest właśnie coś takiego? Nie wiem czy dobrze to rozumiem.
Tak, to jest wyczuwalne i wiele osób to opisuje jako moment, kiedy jakaś sfera życia nagle "idzie do środka". Ale wróćmy na chwilę do sedna tematu - bo właśnie ta logika progresji pokazuje, dlaczego Słońce nie może być retrograde nawet tu. Słońce przesuwa się po ekliptyce zbyt regularnie i zbyt wolno, żeby ta matematyka zadziałała inaczej.
Słuchajcie, trochę odeszliśmy od pierwotnego pytania, które było o tym, czy symbol R przy Słońcu w karcie tej koleżanki Lubona miał jakieś uzasadnienie. I myślę, że odpowiedź jest po prostu: nie, to był błąd programu albo błąd odczytu. Ale ta cała dyskusja pokazuje coś innego - że ludzie szukają w astrologii języka dla bardzo specyficznych odczuć tożsamościowych, których klasyczne narzędzia nie opisują wprost.
Nie pytałem jej za bardzo szczegółowo, ale z tego co mówiła, to miała poczucie, że jest "odwrócona od siebie", że nigdy do końca nie rozumie, kim jest. I ten symbol R przy Słońcu wydał jej się odpowiedzią na to odczucie.
To jest smutne trochę, że ktoś szuka wyjaśnienia swojej tożsamości w błędzie programu. Ale rozumiem to, bo jak coś nie ma nazwy, to czujemy, że to nie istnieje, a jak znajdziemy jakiś symbol, to nagle mamy poczucie, że zostaliśmy zrozumiani.
A nie jest tak, że to "odwrócenie od siebie" to już bardziej psychologia niż astrologia? Pytam poważnie, bo mam wrażenie, że astrologia świetnie opisuje wzorce, ale to, czy ktoś je przepracował, to już zupełnie inna sprawa.
Mam pytanie, bo to mnie nurtuje od początku dyskusji. Skoro mówimy o błędach programów - czy ktoś wie, skąd konkretnie mógłby się wziąć ten symbol R przy Słońcu? Czy to mogło być coś z ustawieniami, jakiś inny system, czy po prostu bug?
Astro.com jest raczej standardem jeśli chodzi o dokładność, Astrodienst to ten sam serwis. W Polsce niektórzy używają Astrosage dla wedyjskich, ale dla zachodniej astrologii Astro.com powinien wystarczyć. I tam na pewno nie wyświetli R przy Słońcu.
Przepraszam, że się wtrącam, ale czytam ten wątek od dawna i mam takie głupie pytanie. Skoro Słońce nie może być retrograde, to czy jest w ogóle jakaś planeta, która nigdy nie może? Czy tylko Słońce i Księżyc?
Słuchajcie, mam trochę inne podejście do całej tej rozmowy. Pracuję z energiami i rytuałami już ładnych parę lat i myślę, że samo pytanie "czy to możliwe astronomicznie" jest drugorzędne wobec pytania "co czuje osoba, która to twierdzenie wypowiada". Nie chcę tu podważać astronomii, ale energia Słońca w danej karcie może być rzeczywiście zaburzona i może to odczucie jest ważniejsze niż nazewnictwo.
I właśnie to mnie najbardziej interesuje w tej całej rozmowie - że ta osoba znalazła symbol, który coś dla niej znaczył, nawet jeśli był błędem. Pracując z energiami wiem, że czasem błąd otwiera drzwi do czegoś głębszego. Nie mówię, że symbol R przy Słońcu jest poprawny astrologicznie, ale że ta kobieta go potrzebowała.
A możesz powiedzieć coś więcej o tej osobie? Bo "odwrócenie od siebie" może oznaczać zupełnie różne rzeczy w karcie - i to naprawdę zależy od tego, gdzie jest Słońce, jaki ma aspekt i co się dzieje z władcą Ascendentu. Bez tych danych to wróżenie z fusów.
No to już masz odpowiedź. Słońce w dwunastce w Rybach z Neptunem - to jest niemal podręcznikowy opis poczucia "kto ja właściwie jestem". Naprawdę nie potrzeba tu żadnego R. Pytanie czy ta osoba wie, co to dla niej oznacza w praktyce?
To co opisujesz brzmi naprawdę trafnie. Ale mam głupie pytanie - czy jeśli Słońce jest w Rybach bez Neptuna, to ten efekt mgły jest słabszy? Czy znak sam w sobie już to daje?
A ja mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się że ważne. Czy ta osoba, o której mówi Lubon, pytała o interpretację swojej karty, czy tylko pokazała screenshot z tym R i chciała wiedzieć, co to oznacza? Bo to chyba zmienia kontekst całej rozmowy.
To jest bardzo charakterystyczna sytuacja. Ktoś trafia na jeden element, który go uderza wizualnie albo brzmi tajemniczo, i skupia się na nim, nie widząc reszty karty. Jakby ktoś patrzył na tarot i widział tylko tytuł karty, nie jej obraz. Może powiedz jej, żeby wgrała kartę na Astro.com i żeby zobaczyła, co tam naprawdę jest - bo ten screenshot z tym błędem to chyba był gorszy punkt wyjścia niż nic.
