Forum

Asystent AI
Edukacja astrologic...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Edukacja astrologiczna - gdzie się uczycie i jakie systemy astrologiczne zdecydowaliście się poznać


Wpisy: 1477
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam się, jak wy podchodzicie do nauki astrologii od strony systemu. Znaczy - czy zaczęliście od zachodniej, bo jest najbardziej dostępna, i przy niej zostaliście, czy może po jakimś czasie stwierdziliście, że jednak coś innego bardziej do was przemawia? Bo ja sam chodziłem różnymi drogami i mam wrażenie, że każdy system odpowiada na inne pytania. Jyotish na przykład daje mi coś, czego zachodnia mi nie dawała, ale nie porzuciłem tej drugiej. Ciekaw jestem, jak to wygląda u innych. Skąd zaczęliście i gdzie jesteście teraz?


Odpowiedz
68 odpowiedzi
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Rasphul u mnie zaczęło się od zwykłych horoskopów w gazetach, ale to chyba u większości tak. Potem trafiłam na jakąś książkę o ascendencie i to był moment, kiedy zrozumiałam, że tu jest coś głębszego. Zostałam przy zachodniej, bo mam dostęp do materiałów po polsku i angielsku, a z jyotish jest trudniej z językiem. Ale kurcze, co konkretnie daje ci jyotish czego zachodnia nie daje? Bo słyszę to często i chciałabym wiedzieć, o czym konkretnie mówimy.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Leonora No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Jyotish pracuje na syderycznym zodiak, a zachodnia na tropikalnym, więc już sam punkt wyjścia jest inny. Ale poza techniką - nakshatry. Dwadzieścia siedem mansji księżycowych, które dają zupełnie inny poziom szczegółowości przy analizie Księżyca i emocji. Kiedy zobaczyłem swój Księżyc w nakszatrze, to jakby ktoś mi wytłumaczył rzeczy, których zachodnia nie umiała uchwycić. Choć przyznam szczerze - przez pierwsze miesiące nauki jyotish byłem totalnie zagubiony.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Nakszatry to jedno, ale dasha to drugie. System dashy, czyli tych okresów planetarnych w jyotish, jest według mnie jedną z najbardziej konkretnych rzeczy w astrologii jeśli chodzi o timing. Zachodnia ma tranzyty i progresje, ale dasha działa inaczej - bardziej sekwencyjnie. Przy czym nie powiem, że jeden system jest lepszy. Po prostu inne pytania, inne odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 732
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale - jak w ogóle zacząć z astrologią systemowo? Czytałem trochę o znakach i domach, ale jak wchodzę głębiej, to się gubię w aspektach, władcach domów, recepcjach i nie wiem, od czego to powinno iść. Czy jest jakaś sensowna kolejność nauki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Goris Szczerze? Każdy powie ci co innego i każdy będzie miał rację. Ale jak mam powiedzieć, co mi pomogło - to najpierw naprawdę dobrze wejdź w planety. Nie znaki, nie domy - planety. Co każda z nich oznacza, jak się zachowuje, jakie ma naturę. Reszta ma sens dopiero, kiedy czujesz planety. Bez tego można się uczyć lat i nie umieć przeczytać mapy.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Lady Zgadzam się z planetami jako punktem wyjścia, ale doprecyzowałbym - planety w ich własnej naturze, czyli co znaczy Saturn bez żadnego kontekstu, co znaczy Wenus, Merkury. A dopiero potem patrzeć na to, w jakim znaku się są i czym zarządzają. Bo jeśli od razu wchodzisz w "Saturn w Raku w 4 domu", to masz trzy warstwy naraz i nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Goris Ja bym jeszcze dodała - czytaj mapy. Dosłownie, codziennie otwierasz astro.com, patrzysz na mapę kogoś, kogo znasz i próbujesz coś z niej wyczytać. Choćby jedną rzecz. Teoria bez praktyki na mapach to tylko sucha wiedza.


Odpowiedz
Wpisy: 1109
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

A jakie książki? Bo to chyba też ważne przy starcie. W języku polskim mamy Trewavy tłumaczoną, Sasportas po angielsku jest świetny, Howard Sasportas "The Twelve Houses" to klasyk przy domach. Ale widzę, że wśród was jest kilka osób z jyotish - czy jest coś sensownego dostępnego po polsku, bo nie wiem czy jest jakikolwiek dobry podręcznik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Kobalt Po polsku do jyotish właściwie nic sensownego nie ma, przynajmniej nic co bym polecił bez zastrzeżeń. Hart de Fouw i Robert Svoboda po angielsku - "Light on Life" - to jest chyba klasyk jeśli chodzi o wejście w ten system. Ale to nie jest lektura na początek, to jest lektura kiedy już masz pewne podstawy. Na sam start lepiej kursy niż książki, bo jyotish jest bardzo ustną tradycją.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Kursy - to chciałam zapytać. Czy ktoś uczył się astrologii na jakimś polskim kursie, czy raczej wszystko z angielskich materiałów? Bo mój angielski nie jest idealny i nie wiem, czy dam radę z materiałami anglojęzycznymi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Micela Ja robiłam kurs u jednej polskiej astrolożki, nie będę tu reklamować, ale był OK na start. Nauczyłam się czytać mapę, rozumiem podstawy. Problem jest taki, że jak chcesz iść głębiej, to jednak musisz sięgnąć po angielski. Polskich materiałów zaawansowanych po prostu prawie nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś z was uczył się astrologii arabskiej albo hellenistycznej? Bo mam wrażenie, że to trochę zapomniane gałęzie, a hellenistyczna szczególnie przeżywa teraz renesans. Chris Brennan zrobił swoje i nagle sporo ludzi sięga do tych antycznych technik. Ciekaw jestem czy tu na forum ktoś to eksploruje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Indaphoros Hellenistyczna mnie bardzo kręci właśnie dlatego, że to jest jakby archeologia astrologii zachodniej - rozumiesz skąd pochodzi to, czego uczysz się we współczesnej. Dignity, bonifikacje, hayz, rejoicing - to wszystko ma sens dopiero kiedy sięgniesz do źródeł. Ale uczciwie mówię, że to nie jest prosta droga. Potrzebujesz i angielskiego i gotowości na dużo archaicznych pojęć.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Przy hellenistycznej jest jeszcze jedna rzecz - inne podejście do planet. Tam nie ma planet zewnętrznych, Uranus, Neptun, Pluton nie istnieją jako znaczące. Dla kogoś wychowanego na nowoczesnej zachodniej to jest spory mentalny przeskok. Mnie to zresztą do dziś zastanawia - jak traktujecie planety zewnętrzne? Czy w ogóle je włączacie do interpretacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Bylica To jest właśnie jedno z tych pytań gdzie każdy ekspert powie co innego. Ja używam, ale traktuję je jako tło, jako generacyjny kontekst, a nie jako osobiste, aktywne siły w mapie. Natomiast widziałem astrologów hellenistycznych, którzy całkowicie je ignorują i ich interpretacje są naprawdę głębokie. Więc nie wiem czy jest jedna odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

A co z astrologią chińską? Wiem że to inny system zupełnie, ale też patrzy na niebo i czas urodzenia. Czy to się da łączyć z zachodnią albo lepiej trzymać osobno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Agaa32 Chińska to naprawdę inny świat i inne założenia filozoficzne - tam pracuje się głównie na roku, miesiącu, dniu i godzinie urodzenia, ale przez pryzmat pięciu żywiołów i jinu z jangiem, a nie planet w znakach. Można się tym zajmować, owszem, ale mieszanie systemów bez głębokiego rozumienia każdego z osobna to droga donikąd. Najpierw jedno, potem drugie, a potem może zobaczysz co łączy.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do pierwotnego pytania o edukację - bo myślę że umknął wątek który jest ważny - czy ktoś z was kiedyś zmienił system i zrezygnował z wcześniejszego? Nie łączył, tylko porzucił jeden na rzecz drugiego? Bo mam wrażenie, że większość z nas łączy różne systemy, a ciekawi mnie czy ktoś świadomie wybrał jeden i powiedział "tylko to".


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Ja przez pewien czas próbowałam tylko hellenistycznej i rzeczywiście to była świadoma decyzja na czas nauki. Ale nie powiedziałabym że porzuciłam. To było bardziej - zawieszone, żeby się nie mieszało. Po roku wróciłam do nowoczesnej i te dwa podejścia zaczęły mi się nawzajem oświetlać. Myślę że czasem warto się zamknąć w jednym systemie na jakiś czas, bo inaczej nie wchodzisz wystarczająco głęboko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Lady A jak wróciłaś do nowoczesnej po tym roku z hellenistyczną, to co konkretnie się zmieniło w tym jak czytasz mapę? Bo to mnie naprawdę ciekawi - czy to było tak, że nagle widziałaś te same rzeczy inaczej, czy raczej zaczęłaś sięgać po inne techniki?


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Chyba przede wszystkim zaczęłam inaczej patrzeć na godności. Wcześniej godność była dla mnie takim dodatkiem, informacją w tle. Po hellenistycznej zrozumiałam, że to rdzeń interpretacji - czy planeta ma z czego działać, czy nie. To zmieniło sposób w jaki mówię klientom o ich mapach. Mniej "ta planeta robi to", a bardziej "ta planeta ma albo nie ma zasobów".


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lady To jest właśnie to, o czym myślę kiedy słyszę, że ktoś "zna podstawy". Godność to nie jest opcja zaawansowana, to fundamentalna ocena kondycji planety. Pytanie do ciebie - czy używasz wtedy pełnych tabel godności, te pięć rodzajów, czy tylko domicyl i egzaltację?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Indaphoros Wszystkie pięć, ale przyznam szczerze że triplicity i term mam mniej intuicyjnie niż domicyl i egzaltację. Face już w ogóle traktuję bardziej jako sygnał ostrzegawczy niż realną siłę. Może to nieuczciwe, ale tak to u mnie wygląda w praktyce.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 732

@Lady szczerze? Przybyło zamieszania, ale to dobre zamieszanie. Zdecydowałem, że na razie skupiam się na zachodnioeuropejskiej i zaczynam od planet, tak jak mówiły Lady i Seid. Ale mam pytanie - jak długo zajęło wam, żebyście poczuli, że macie już tę podstawę pod nogami? Miesiąc, rok, kilka lat?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Goris Uczciwa odpowiedź? Nigdy nie poczułam, że mam "podstawę pod nogami" w sensie zakończonym. Ale pierwszy moment kiedy coś kliknęło i zaczęłam widzieć mapę jako całość, a nie listę faktów - to zajęło mi może dwa lata regularnej pracy. I to nie nauki, tylko właśnie codziennego patrzenia na mapy.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Ja przy tej rozmowie o godnościach chcę tylko zaznaczyć jedną rzecz - hellenistyczna i mediewalna mają nieco różne tabele termsów. Egipskie kontra ptolemejskie. I to nie jest akademicka ciekawostka, bo dają różne wyniki dla tych samych stopni. Ktoś z was zdecydował się konsekwentnie na jedną wersję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Bylica Dobre pytanie, bo ja przez długi czas w ogóle o tym nie wiedziałem i pracowałem na mieszance, sama nie wiedząc. Dopiero jak bardziej świadomie wszedłem w hellenistyczną to zobaczyłem, że różne źródła podają różne tabele. W końcu zostałem przy egipskich, ale szczerze - nie potrafię ci powiedzieć że to był wybór oparty na jakimś głębokim porównaniu. Po prostu tak wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wróćmy na chwilę do pytania Gorisa o start, bo on pytał o coś konkretnego i trochę go tu porzuciliśmy w tym nurcie o termsy. Goris, jak to u ciebie wygląda po tych wszystkich odpowiedziach? Coś z tego masz, czy raczej przybyło zamieszania?


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Dwa lata to dużo. Pytam serio, nie narzekam - to znaczy że w ogóle nie ma skrótów? Słyszałam o kursach intensywnych, kilkumiesięcznych. Czy to realne że po takim kursie człowiek cokolwiek umie, czy to tylko złudzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Micela Byłam na takim kursie i powiem tak - po nim umiałam "czytać". To znaczy mogłam powiedzieć o każdym elemencie co znaczy. Ale rozumieć mapę jako żywy obraz, to nie. Kurs to jak nauka słów w obcym języku. Mówisz zdania, ale nie myślisz w tym języku. Myślę że to kwestia czasu i praktyki, nie jakości kursu.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia w tym wszystkim inna rzecz - czy w ogóle jest sens uczyć się na cudzych mapach na początku, czy lepiej tylko na własnej? Bo własna mapa to coś, co możesz weryfikować w życiu. Cudza to abstrakcja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Fanar To brzmi logicznie, ale w praktyce jest pułapka. Na własnej mapie ciężko być obiektywnym, bo wiesz co czujesz i dopasowujesz interpretację do tego co znasz o sobie. Cudzych map się nie znasz, więc musisz czytać to co jest, a nie to co chcesz zobaczyć. Obie są potrzebne, ale z różnych powodów.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Fanar I jeszcze jedno - jedna mapa to za mało danych. Żeby zrozumieć jak działa dana konfiguracja, musisz zobaczyć ją w wielu mapach. Inaczej myślisz że interpretujesz astrologię, a interpretujesz tę jedną osobę.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

A gdzie w ogóle brać mapy do nauki? Astro.com ma bazy danych znanych osób, to rozumiem. Ale czy rodziny i znajomych można używać do nauki, jak oni nie wiedzą że się ich mapi analizuje? To mnie trochę zastanawia od strony takiej etycznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Agaa32 Bazy astrodyatabanku na astro.com to naprawdę ogromny zasób - tysiące potwierdzonych dat urodzenia, politycy, artyści, zbrodniarze, sportowcy, wszystko skategoryzowane. Do nauki na poziomie "jak działa Saturn w trygonie z Jowiszem" to jest idealne właśnie dlatego że możesz zobaczyć dziesiątki przykładów. Co do znajomych - powiedziałabym że to kwestia intencji. Analiza do nauki to nie przepowiednia, ale rozumiem że kogoś to może uwierać.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tematu edukacji, bo myślę że jeszcze nie powiedzieliśmy czegoś ważnego - szkoły myślenia. W zachodniej nie ma jednej szkoły, jest ich kilka i mają naprawdę różne podejścia. Psychologiczna, tradycjonalistyczna, uranijska, kosmoekologiczna. Ktoś z was świadomie wybrał szkołę, czy raczej po prostu zbieraliście skąd się dało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Indaphoros Zbierałem skąd się dało i to jest chyba mój grzech do dziś. Mam w głowie trochę Liz Greene, trochę hellenistycznej przez Brennana, trochę mediewalnej przez Dykes'a. Czy to działa? Jako tako. Ale widzę że jak siedzę z kimś kto ma prawdziwą jedną szkołę za sobą, to ich czytanie ma jakąś spójność, której mi brakuje.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Szaman to jest uczciwa diagnoza i myślę że dotknąłeś czegoś istotnego. Pytanie czy ta spójność to zaleta szkoły, czy po prostu efekt głębokiej pracy z jednym systemem. Nie wiem czy odpowiedź jest oczywista.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z trochę innym pytaniem, ale właśnie o tych szkołach - słyszałam że psychologiczna astrologia to już właściwie terapia, a nie astrologia w dawnym sensie. Że tam mniej chodzi o zdarzenia a bardziej o psychikę. Czy to prawda, że ta szkoła odeszła od przepowiadania w ogóle?


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Kinsia To uproszczenie, ale ma w sobie trochę prawdy. Liz Greene, Howard Sasportas - oni naprawdę przenieśli akcent z "co się stanie" na "dlaczego tak reagujesz". Ale to nie znaczy że ignorowali tranzyty czy timing. Raczej pytali co ten tranzyt mówi o tym, przez co przechodzisz, a nie kiedy to się skończy. Dla jednych to głębsze podejście, dla innych ucieczka od konkretów.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lady Właśnie o to mi chodzi - że psychologiczna szkoła nie tyle porzuciła timing, co go podporządkowała psychice. Ale mam pytanie do ciebie i do Rasphula - czy wy, pracując z mapami, w ogóle czujecie wyraźną granicę między tymi szkołami w praktyce? Bo w teorii różnica jest, ale jak siedzę z mapą to nie zawsze wiem, czy myślę "psychologicznie" czy "tradycjonalistycznie".


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Indaphoros Szczera odpowiedź - nie. W praktyce ta granica rozmywa się. Ale to nie znaczy, że nie ma znaczenia, od której zaczynałaś. Mnie wychowała Greene i to widać, bo najpierw pytam "dlaczego ta osoba tak reaguje" i dopiero potem patrzę na tranzyt. Ktoś wychowany na Bonattim idzie odwrotną ścieżką.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 420

@Lady A czy to jest problem? Znaczy, czy ktoś kto zaczął od psychologicznej może potem wejść w tradycjonalistyczną i to się uda scalić, czy raczej te dwa podejścia do siebie nie pasują?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Kinsia myślę, że dotknęłaś czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. To nie jest tylko kwestia technik, to kwestia ontologii. Psychologiczna zakłada że mapa opisuje psychikę. Tradycjonalistyczna zakłada że mapa opisuje zdarzenia i los. To są różne założenia o tym, czym astrologia w ogóle jest.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Kinsia wrócę do tego co mówiłaś o wchodzeniu z jednej szkoły w drugą, bo mam konkretne doświadczenie. Zaczynałem od psychologicznej, potem kilka lat zajmowałem się hellenistyczną i mogę powiedzieć - dało się to połączyć, ale wymagało świadomego rozebrania tego co wiedziałem i złożenia od nowa. Nie można po prostu "dodać" warstwy.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Kobalt To brzmi ciężko. Znaczy, że jak ktoś zaczyna naukę, to wybór szkoły na początku ma naprawdę duże konsekwencje? Nikt mi o tym nie powiedział kiedy zaczęłam się kręcić wokół astrologii.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Micela Mnie też nikt nie powiedział. Właśnie dlatego te rozmowy są ważniejsze niż jakikolwiek kurs. Na kursie uczą techniki, nikt nie tłumaczy jakie założenia za tą techniką stoją.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Kobalt to co mówisz o rozkładaniu i składaniu od nowa - to jest według mnie sedno. I mam pytanie do tych którzy przez to przeszli: co was skłoniło do zmiany szkoły? Nie chodzi mi o teorię, tylko o konkretny moment kiedy pomyśleliście, że to co macie nie działa albo nie wystarcza.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Bylica U mnie był konkretny moment. Interpretowałem mapę znajomego psychologicznie przez rok, rozmawialiśmy o kompleksach, dynamikach rodzinnych, wszystko pięknie pasowało. Potem zobaczyłem że przez cały ten czas przechodził przez jedną z najtrudniejszych progresji jakie widziałem, a ja w ogóle o tym nie rozmawiałem. Poczułem że przegapiłem połowę obrazu.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Kobalt I co wtedy zrobiłeś? Wróciłeś do tej osoby z innym odczytem, czy po prostu zmieniłeś podejście do następnych?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Leonora Wróciłem. To było ważne, żeby to zamknąć. Ale ta rozmowa była też trudna, bo musiałem przyznać że wcześniej czytałem tylko fragment.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Leonora chcę wrócić do wątku Kobalta o zmianie szkoły, bo mam inne pytanie niż Leonora. Kobalt, mówiłeś że wróciłeś do tej osoby i przyznałeś, że czytałeś tylko fragment. Jak ta osoba to przyjęła? Pytam bo wydaje mi się, że to jest jeden z najtrudniejszych momentów w pracy z astrlogią - powiedzieć komuś, że przez rok pracowałeś z niepełnym obrazem. Czy to nadwyrężyło zaufanie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Bylica Przyjęła to spokojnie, co mnie zaskoczyło. Ale myślę, że to dlatego, że sam byłem uczciwy co do tego, czego nie wiedziałem wcześniej. Nie próbowałem reinterpretować wstecz tak żeby wszystko się zgadzało. Powiedziałem wprost - przez ten czas pracowaliśmy z jedną warstwą, jest druga, której nie brałem pod uwagę. Nie wiem czy to reguła, ale uczciwość w tym momencie chyba ratuje więcej niż technika.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie tutaj mam problem, bo nigdy nie potrafiłem się zdecydować po której stronie stoję ontologicznie. Mapa mi opisuje i psychikę, i zdarzenia - i nie czuję żeby to było sprzeczne. Ale może właśnie dlatego nie mam tej spójności o której mówiłem wcześniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Szaman A jak to u ciebie wygląda konkretnie - jak przychodzi do timingu? Bo tam to napięcie jest chyba najbardziej widoczne. Tranzyt Saturna nad Słońcem - psychologicznie to praca z ojcem i autorytetem, tradycjonalistycznie to realne ograniczenie w życiu. Co ty wtedy czytasz?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Seid Czytam oboje i mówię klientowi oboje. Ale widzę, że to jest trochę ucieczka od decyzji. Lepiej mieć jedno solidne sposób... przepraszam, jeden solidny system, niż dwa naraz i się gubić między nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 732
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - jeśli nawet zaawansowani mają takie dylematy ze szkołami, to jak ja mam wiedzieć na początku, którą wybrać? Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić, które podejście do mnie pasuje, zanim zainwestuję miesiące nauki?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Goris Goris, powiem ci szczerze - nie ma takiego testu. Ale jest coś, co możesz zrobić. Weź dwa opisy tej samej planety - jeden z psychologicznej szkoły, jeden z tradycjonalistycznej - i sprawdź które pytania które zadają są twoimi pytaniami. To da ci więcej niż jakikolwiek test.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Indaphoros wrócę do pytania Gorisa o wybór na początku, bo dałeś dobrą wskazówkę, ale chcę dodać drugą stronę. Wybór szkoły to też wybór mistrza, przynajmniej na początku. Nie systemu, tylko konkretnej osoby której myślenie chcesz rozumieć. Dla mnie to było ważniejsze niż decyzja o systemie.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 420

@Rasphul czy przez "mistrza" masz na myśli dosłownie nauczyciela, czy chodzi ci o autora - kogoś przez którego teksty się uczysz? Bo to jednak dwa różne sposoby nauki i chyba nie każdy ma dostęp do prawdziwego nauczyciela w astrologii.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Kinsia mam na myśli oboje - i nauczyciela, i autora. Ale jeśli mam być precyzyjny, to na początku drogi ważniejszy jest autor. Żywy nauczyciel jest rzadkością i nie każdy ma szczęście trafić na kogoś, kto naprawdę rozumie to co przekazuje. Natomiast tekst masz zawsze. Czytasz Liz Greene i rozumiesz jak ona myśli - to jest relacja, nawet jeśli jednostronna. Pytanie do ciebie jest inne: czy w ogóle miałaś do tej pory poczucie, że jakiś autor czy nauczyciel "mówi twoim językiem"? Bo to jest punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Chcę zapytać o coś praktycznego, bo trochę gubię się w tej dyskusji o szkołach. Macie jakieś konkretne rekomendacje książkowe dla każdej z tych szkół? Nie pytam o to żeby od razu wszystko czytać, tylko żeby wiedzieć jakie są te kanoniczne pozycje, od których te szkoły wychodzą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Agaa32 Dla psychologicznej to Greene i Sasportas - "Planeta jako symbol" albo "Dynamika nieświadomości". Dla hellenistycznej Brennan, "Hellenistic Astrology" - jest po angielsku, nie wiem czy jest po polsku. Dla mediewalnej Dykes tłumaczył stare teksty arabskie. Ale to tylko wierzchołek, każda z tych szkół ma naprawdę dużo literatury.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Jeszcze nie. Trochę Tarnas mi leżał blisko, ale to filozofia bardziej niż technika. W samej astrologii jeszcze nie znalazłam kogoś, kto by tak rezonował... znaczy, kto by tak do mnie trafiał. To może tłumaczyć dlaczego ciągle chodzę po obrzeżach zamiast wejść głębiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Kinsia A czy próbowałaś w ogóle czytać coś ze starszych tradycji? Pytam bo Tarnas to jednak bardzo współczesna optyka, kosmiczna i historyczna zarazem. Jeśli to do ciebie trafia, to zastanawiam się czy nie byłoby ci bliżej do astrologii mundialnej albo nawet do Ficino i renesansowej symboliki planet niż do jakiejkolwiek współczesnej szkoły.


Odpowiedz
Wpisy: 732
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Słuchałem tego co mówił Indaphoros o porównywaniu opisów z różnych szkół i próbowałem to zrobić. Wziąłem opis Saturna z kilku źródeł i muszę powiedzieć - nie wiem co moje pytania. Tzn. jak mam wiedzieć które pytania zadaje jedna szkoła a które druga, jeśli jeszcze nie wiem dobrze co Saturn w ogóle oznacza? To trochę jak pytać kogoś, który uczy się języka, żeby ocenił dialekty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Goris To jest uczciwa uwaga i masz rację, że moja wskazówka zakładała pewien poziom orientacji. Ale jest inaczej niż myślisz - nie musisz wiedzieć co Saturn "znaczy", żeby poczuć które pytania są twoje. Jeden opis pyta: co ta planeta mówi o twoich lękach i strukturze wewnętrznej. Drugi pyta: jakie sprawy zewnętrzne i w jakim czasie ta planeta rządzi. Które z tych pytań jest bliżej tego, co ciebie interesuje? To nie jest wiedza, to jest preferencja.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Goris ja miałam dokładnie ten sam problem i powiem ci co mi pomogło - zamiast zaczynać od planet, zaczęłam od czytania interpretacji własnej mapy z różnych źródeł. Jak czytałam opis swojego Saturna w domu czwartym z perspektywy psychologicznej, to czułam że coś tam jest. Jak czytałam ten sam układ u Dykes'a, to myślałam: ok, ciekawe, ale jakby o kimś innym. Twoja mapa to najlepsze laboratorium na początku.


Odpowiedz
Udostępnij: