Zastanawiam się, jak wy podchodzicie do nauki astrologii od strony systemu. Znaczy - czy zaczęliście od zachodniej, bo jest najbardziej dostępna, i przy niej zostaliście, czy może po jakimś czasie stwierdziliście, że jednak coś innego bardziej do was przemawia? Bo ja sam chodziłem różnymi drogami i mam wrażenie, że każdy system odpowiada na inne pytania. Jyotish na przykład daje mi coś, czego zachodnia mi nie dawała, ale nie porzuciłem tej drugiej. Ciekaw jestem, jak to wygląda u innych. Skąd zaczęliście i gdzie jesteście teraz?
Nakszatry to jedno, ale dasha to drugie. System dashy, czyli tych okresów planetarnych w jyotish, jest według mnie jedną z najbardziej konkretnych rzeczy w astrologii jeśli chodzi o timing. Zachodnia ma tranzyty i progresje, ale dasha działa inaczej - bardziej sekwencyjnie. Przy czym nie powiem, że jeden system jest lepszy. Po prostu inne pytania, inne odpowiedzi.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale - jak w ogóle zacząć z astrologią systemowo? Czytałem trochę o znakach i domach, ale jak wchodzę głębiej, to się gubię w aspektach, władcach domów, recepcjach i nie wiem, od czego to powinno iść. Czy jest jakaś sensowna kolejność nauki?
A jakie książki? Bo to chyba też ważne przy starcie. W języku polskim mamy Trewavy tłumaczoną, Sasportas po angielsku jest świetny, Howard Sasportas "The Twelve Houses" to klasyk przy domach. Ale widzę, że wśród was jest kilka osób z jyotish - czy jest coś sensownego dostępnego po polsku, bo nie wiem czy jest jakikolwiek dobry podręcznik?
Kursy - to chciałam zapytać. Czy ktoś uczył się astrologii na jakimś polskim kursie, czy raczej wszystko z angielskich materiałów? Bo mój angielski nie jest idealny i nie wiem, czy dam radę z materiałami anglojęzycznymi.
A czy ktoś z was uczył się astrologii arabskiej albo hellenistycznej? Bo mam wrażenie, że to trochę zapomniane gałęzie, a hellenistyczna szczególnie przeżywa teraz renesans. Chris Brennan zrobił swoje i nagle sporo ludzi sięga do tych antycznych technik. Ciekaw jestem czy tu na forum ktoś to eksploruje.
Przy hellenistycznej jest jeszcze jedna rzecz - inne podejście do planet. Tam nie ma planet zewnętrznych, Uranus, Neptun, Pluton nie istnieją jako znaczące. Dla kogoś wychowanego na nowoczesnej zachodniej to jest spory mentalny przeskok. Mnie to zresztą do dziś zastanawia - jak traktujecie planety zewnętrzne? Czy w ogóle je włączacie do interpretacji?
A co z astrologią chińską? Wiem że to inny system zupełnie, ale też patrzy na niebo i czas urodzenia. Czy to się da łączyć z zachodnią albo lepiej trzymać osobno?
Wracając do pierwotnego pytania o edukację - bo myślę że umknął wątek który jest ważny - czy ktoś z was kiedyś zmienił system i zrezygnował z wcześniejszego? Nie łączył, tylko porzucił jeden na rzecz drugiego? Bo mam wrażenie, że większość z nas łączy różne systemy, a ciekawi mnie czy ktoś świadomie wybrał jeden i powiedział "tylko to".
Ja przez pewien czas próbowałam tylko hellenistycznej i rzeczywiście to była świadoma decyzja na czas nauki. Ale nie powiedziałabym że porzuciłam. To było bardziej - zawieszone, żeby się nie mieszało. Po roku wróciłam do nowoczesnej i te dwa podejścia zaczęły mi się nawzajem oświetlać. Myślę że czasem warto się zamknąć w jednym systemie na jakiś czas, bo inaczej nie wchodzisz wystarczająco głęboko.
Chyba przede wszystkim zaczęłam inaczej patrzeć na godności. Wcześniej godność była dla mnie takim dodatkiem, informacją w tle. Po hellenistycznej zrozumiałam, że to rdzeń interpretacji - czy planeta ma z czego działać, czy nie. To zmieniło sposób w jaki mówię klientom o ich mapach. Mniej "ta planeta robi to", a bardziej "ta planeta ma albo nie ma zasobów".
Ja przy tej rozmowie o godnościach chcę tylko zaznaczyć jedną rzecz - hellenistyczna i mediewalna mają nieco różne tabele termsów. Egipskie kontra ptolemejskie. I to nie jest akademicka ciekawostka, bo dają różne wyniki dla tych samych stopni. Ktoś z was zdecydował się konsekwentnie na jedną wersję?
Wróćmy na chwilę do pytania Gorisa o start, bo on pytał o coś konkretnego i trochę go tu porzuciliśmy w tym nurcie o termsy. Goris, jak to u ciebie wygląda po tych wszystkich odpowiedziach? Coś z tego masz, czy raczej przybyło zamieszania?
Dwa lata to dużo. Pytam serio, nie narzekam - to znaczy że w ogóle nie ma skrótów? Słyszałam o kursach intensywnych, kilkumiesięcznych. Czy to realne że po takim kursie człowiek cokolwiek umie, czy to tylko złudzenie?
Mnie zastanawia w tym wszystkim inna rzecz - czy w ogóle jest sens uczyć się na cudzych mapach na początku, czy lepiej tylko na własnej? Bo własna mapa to coś, co możesz weryfikować w życiu. Cudza to abstrakcja.
A gdzie w ogóle brać mapy do nauki? Astro.com ma bazy danych znanych osób, to rozumiem. Ale czy rodziny i znajomych można używać do nauki, jak oni nie wiedzą że się ich mapi analizuje? To mnie trochę zastanawia od strony takiej etycznej.
Wracam do tematu edukacji, bo myślę że jeszcze nie powiedzieliśmy czegoś ważnego - szkoły myślenia. W zachodniej nie ma jednej szkoły, jest ich kilka i mają naprawdę różne podejścia. Psychologiczna, tradycjonalistyczna, uranijska, kosmoekologiczna. Ktoś z was świadomie wybrał szkołę, czy raczej po prostu zbieraliście skąd się dało?
Przepraszam że wchodzę z trochę innym pytaniem, ale właśnie o tych szkołach - słyszałam że psychologiczna astrologia to już właściwie terapia, a nie astrologia w dawnym sensie. Że tam mniej chodzi o zdarzenia a bardziej o psychikę. Czy to prawda, że ta szkoła odeszła od przepowiadania w ogóle?
No i właśnie tutaj mam problem, bo nigdy nie potrafiłem się zdecydować po której stronie stoję ontologicznie. Mapa mi opisuje i psychikę, i zdarzenia - i nie czuję żeby to było sprzeczne. Ale może właśnie dlatego nie mam tej spójności o której mówiłem wcześniej.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - jeśli nawet zaawansowani mają takie dylematy ze szkołami, to jak ja mam wiedzieć na początku, którą wybrać? Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić, które podejście do mnie pasuje, zanim zainwestuję miesiące nauki?
Chcę zapytać o coś praktycznego, bo trochę gubię się w tej dyskusji o szkołach. Macie jakieś konkretne rekomendacje książkowe dla każdej z tych szkół? Nie pytam o to żeby od razu wszystko czytać, tylko żeby wiedzieć jakie są te kanoniczne pozycje, od których te szkoły wychodzą.
Szczerze? Jeszcze nie. Trochę Tarnas mi leżał blisko, ale to filozofia bardziej niż technika. W samej astrologii jeszcze nie znalazłam kogoś, kto by tak rezonował... znaczy, kto by tak do mnie trafiał. To może tłumaczyć dlaczego ciągle chodzę po obrzeżach zamiast wejść głębiej.
Słuchałem tego co mówił Indaphoros o porównywaniu opisów z różnych szkół i próbowałem to zrobić. Wziąłem opis Saturna z kilku źródeł i muszę powiedzieć - nie wiem co moje pytania. Tzn. jak mam wiedzieć które pytania zadaje jedna szkoła a które druga, jeśli jeszcze nie wiem dobrze co Saturn w ogóle oznacza? To trochę jak pytać kogoś, który uczy się języka, żeby ocenił dialekty.
