Ostatnio ktos na innej grupie pisał o retrogradnym Słońcu i mnie to zastanowiło - bo każdy mówi o retro Merkurym, Wenus, Marsie, ale Słońce? Astronomicznie to chyba niemozliwe, bo retrogradacji podlegaja planety widziane z Ziemi, a Słońce jest centrum układu. Ale z drugiej strony - co to oznaczałoby astrologicznie,gdyby teoretycznie było mozliwe? I czy w ogóle ktoś gdzieś to opisuje w tradycji astrologicznej?
Dobrze, że to podnosisz, bo ten mit krąży i krąży. Słońce w retrogradacji to astronomiczny nonsens - Ziemia obraca się wokół Słońca, więc z geocentrycznego punktu widzenia Słońce i Księżyc NIGDY nie mogą być retrogradne. Retrogradum jest pozornym ruchem wstecznym planety na tle gwiazd stałych, który widzimy z Ziemi właśnie dlatego, że planety poruszają się z różnymi prędkościami po swoich orbitach. W przypadku Słońca taki efekt nie zachodzi.
Ojej, a ja gdzieś czytalam, że jak Slonce jest w złym aspekcie to działa jak retro... To byl blad tej strony chyba? Dziękuję za to wyjaśnienie, na prawde, bo już miałam wpisywać w wyszukiwarkę "retrogradne Słońce horoskop".
No wlasnie mnie to zawsze dziwiło - skąd w ogóle taki pomysl, że Slonce moze być retrogradne?? Ktos to po prostu zmyślił i ludzie zaczęli powtarzac, czy to ma jakiś sens historyczny?
Mam to zapisane w notatkach z jednego kursu - w tradycji perskiej i arabskiej mowiono o Słońcu "pod promieniami" jako o oslabieniu, który można porownac do pewnych cech retrogradacji. Planeta pod promieniami traci siłę, jest niejako przyćmiona. Ale to nie to samo co retrogradacja. czy ktoś to zna i praktykuje?
A to ciekawe nawiązanie, bo wlasnie sprawdzalam swój chart - mam Wenus w bliskim stopniu do Słońca i zastanawialam sie, czy to combust czy nie. I tu chyba nawiazuje do tego dodatkowego wątku z opisu - Wenus w Pannie. Combust Wenus w Pannie to chyba podwojne utrudnienie dla wyrażania uczuć, nie?
A mnie interesuje praktyka - jeśli Słońce nie moze byc retrogradne, to kiedy w ogóle są momenty, że energia słoneczna jest oslabiona? Bo rozumiem, że są takie okresy, że wszystko idzie ciężej i zastanawiałam się, czy to Słońce, czy inne planety.
Ciekawe bo w runach Sowulo symbolizuje Słońce i nigdy nie odwraca sie w merkstave - czyli stara tradycja nordycka tez zakłada ze energia Słońca nie ulega odwroceniu, jest zawsze aktywna. To dosc spojne z tym, co mowi astrologia o braku retrogradacji. Może to jest cos glebszego?
Wracając do głównego pytania - zastanawiam się, czy nie ma jakiegoś systemu astrologicznego, może wedyjskiego gdzie pojawia sie cos podobnego do retro Slonca? jyotish ma trochę inne podejście do planet, ale tam tez chyba Słońce nie jest retrogradne...
W Jyotish też nie - to samo ograniczenie astronomiczne. Natomiast w astrologii wedyjskiej jest pojęcie Rahu i Ketu, czyli węzłów ksiezycowych, które zawsze poruszają sie retrogradnie - i te są mocno powiązane ze Słońcem i Ksiezycem symboliczne, bo tworzą zaćmienia. Może stąd jakas pomylona interpretacja gdzieś powstała?
Czytam ten watek i mam pytanie troche z boku - skoro zacmienia są takie wazne astrologicznie,to jak wiadomo, czy zaćmienie Słońca z przeszlosci nadal na nas dziala? Czytałam że slad zaćmienia pozostaje w charchcie dlugo. :/
Czyli to zacmienia są tym, czym NIE jest retrogradne Słońce - jeśli dobrze rozumiem? Ogromnie dziękuję za to wszystko, naprawdę, bo kompletnie tego nie wiedziałam. A skąd wiadomo, ktore zaćmienie nas dotyczy osobi ście?
Obserwuję tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, ktore mnie nurtuje - czy ktoś miał doświadczenie silnego zacmienia na swoim charccie i faktycznie poczuł jakis przelom? nie z teorii ale z życia?
Pytam z zycia bo rzeczywiscie slyszalam teorie, ale nigdy nie spotkałam osoby, ktora by powiedziała - tak to zacmienie zmieniło cos konkretnego u mnie. czy ktoś tutaj miał takie doswiadczenie? Nie chodzi mi o poczucie energetyczne, ale o realny przelom.
Mam w notatkach z jednego wykładu, ze zaćmienie działa najsilniej w promieniu trzech stopni od osobistego punktu w charcie. Im dalej tym słabszy efekt. Ale tu wracam do głównego wątku - astronomicznie zaćmienie to jest wlasnie ten moment, gdy Slonce jest niejako "przykryte",i może to najblizsze temu, o czym mówili ludzie szukając retrogradnego Słońca?
A czy zaćmienie Ksiezyca działa podobnie? Pytam bo słyszałam, że zaćmienia lunarnie sa łagodniejsze niż solarne. Czy to też zostawia slad w charcie na lata?
Wracajac do kwestii, którą Mieczowaa poruszyla - czy w takim razie ludzie, którzy szukaja "retrogradnego Slonca", byc moze intuicyjnie szukaja wlasnie opisu zaćmień lub combust? To by tłumaczyło, skąd wogole ten termin krąży. może ktos kiepsko przetlumaczyl lub uprościł i tak poszlo. 😀
Dobra, ale wróćmy na chwilę do tego, co praktycznie zrobić z wiedzą o zaćmięciach. jeśli zaćmienie padło na mój Księżyc, a niewiem dokladnie kiedy byłam urodzona i mam ascendent tylko z przyblizenia - czy to w ogóle ma sens sprawdzać? Czy ta niedokładność wszystko psuje?
A nawiązując do tego pobocznego wątku o Wenus w Pannie, ktory wczesniej się pojawił - sprawdziłam teraz i mam zaćmienie z kilku lat temu w odleglosci dwoch stopni od mojej Wenus w Pannie. I faktycznie ten okres byl dla mnie bardzo trudny wlasnie w relacjach. Zastanawiam się,czy Wenus w Pannie dodatkowo wzmocniła to zablokowanie, o ktorym Stanislawa pisala wcześniej.
Mam wrazenie, że ta dyskusja o Wenus w Pannie jest powiazana z głównym tematem bardziej niż się wydaje. Szukamy momentow oslabienia energii - czy to Słońca, czy Wenus - i okazuje się, ze te oslabienia mają rozne źródła: astronomiczne jak zaćmienie, symboliczne jak znak, relacyjne jak combust. To nie jest proste "retrogradacji tak albo nie".
