Selena, a czy debilitacja to zawsze "slabszy" Mars, czy raczej Mars dzialajacy inaczej? Bo widzę, że te pojęcia są używane zamiennie w tym wątku i mam wrażenie że to jednak nie to samo
Przepraszam, że moze to podstawowe pytanie ale - skąd w ogóle pochodzi ten system debilitacji? To jest starożytne, czy ktoś to wymyślił nowocześnie? Pytam, bo chcę wiedzieć, jak poważnie to traktować.
No proszę, to co piszecie o debilitacji - czy to znaczy że córka z Marsem w Wadze jest "osłabiona" cale życie? Jakoś źle mi z tym słowem. 😀
Dziekuje za to porównanie z melodią jakoś łatwiej mi to tak przyjac. Ale mam jeszcze jedno pytanie - bo corka ma wlasnie Mars w Wadze i jak patrzy na nią w sytuacjach szkolnych to widzę, że ona naprawdę nie potrafi po prostu powiedzieć "nie chcę" bez dlugiego tłumaczenia się. Czy to typowe dla tej pozycji, czy to może coś innego w całej mapie?
A właśnie, pytam przy okazji, bo trochę podobnie mam - ja też zawsze muszę wszystko wyjaśniać, zanim coś odmówię. Sprawdziłam i mam Mars w Wadze i jeszcze Saturna na Ascedencie, to może te dwie rzeczy razem robią taki efekt? Czy ktoś ma podobne zestawienie?
No, opisałeś to tak dokładnie, że aż mnie zmroziło. Właśnie tak. Zawsze czuję, że jak ktoś jest niezadowolony po moim "nie", to ja to zawaliłam. Jak z tym pracować? Bo samo rozumienie nie wystarczy, o co pytałam na początku.
To co opisuje Przytulia to klasyczny wzorzec, gdzie Mars jest dosłownie zablokowany przez poczucie obowiązku wobec relacji. Ale mam pytanie do Seleny - czy praca z tranzytami w takim przypadku faktycznie pomaga na poziomie behawioralnym, czy tylko daje świadomość tego, kiedy napięcie jest większe? Bo to nie to samo.
Czytam to co piszecie i zastanawiam sie - czy ten wzorzec "odpowiedzialności za nastrój innych" to jest cos, co wychodzi tylko u kobiet z Marsem w Wadze czy u mężczzyn też? Tadek, jak u ciebie to wygląda? Bo może tu plec robi różnicę.
Szczera odpowiedz: u mnie tez to jest. Nie w kazdej sytuacji, ale w relacjach bliskich - tak. Różnica może być taka że meezczyzna z tym Marsem częściej to maskuje za racjonalizacją. Ja przez lata myslalem, że jestem po prostu "strategiczny", a nie że unikam konfrontacji z lęku przed utrata relacji
No ale zaraz - to co opisujesz brzmi jak zwwykla psychologia, nie astrologia. To moglby być ktos z przywiązaniem lekowym albo z wychowania. Skąd wiadomo, że to Mars robi, a nie inne czynniki?
Drozdzia, myślę, że astrologia daje inna warstwę - mówi o rytmie i czasie. Psychologia powie ci "masz taki wzorzec", ale nie powie ci "właśnie teraz masz tranzyt, który aktywuje ten wzorzec i będzie nasilony przez kilka tygodni". To jednak cos dodaje nie?
Właśnie, i dla mnie to jest bardzo praktyczne. Jak wiem że przez najbliższy miesiąc Mars jest pod napięciem, to mogę być czujniejsza na siebie. Zamiast się dziwić, dlaczego wszystkie trudne rozmowy walą się jeden po drugim. Ale nadal nie wiem, jak sprawdzić te tranzyty samodzielnie - polecacie jakiś konkretny sposób?
Przy okazji tranzytów - ja zaczęłam ostatnio śledzić swoje, ale mam pytanie do bardziej doświadczonych. Jak długo trwa tranzyt Marsa w jednym miejscu? Bo mam wrażenie, że u mnie coś jest aktywne juz dość dlugo i nie wiem, czy to normalne.
Ojoj, a ja mam pytanie troche z boku - przeglądam ten wątek od poczatku i nikt nie powiedział wprost jak to jest z Marsem w Wadze i zloscia. Znaczy czy te osoby w ogóle sie zloszcza? Bo mam koleżankę z tym Marsem i ona nigdy nie wybucha ale potem nagle po długim czasie mówi cos bardzo bolesnego i jakby skumulowanego.
To co napisał Nekromanta.ka o "opoznionej i skompresowanej" złości - czy to jest cos z czym można swiadomie pracować, czy to zawzse tak będzie z tym Marsem? Pytam też w kontekście corki, bo nie chce, żeby za dwadzieścia lat robiła to samo co ja.
Ma szesnaście lat. I tak widać to już teraz - połyka wszystko, a potem jest jedna wielka awantura o glupstwo. Mnie zajęło lata, żeby rozpoznać u siebie skad to bierze. Nie chcę żeby ona tyle czekała.
Szesnaście lat to bardzo ciekawy moment z astrologicznego punktu widzenia - Saturn robi wtedy pierwszy kwadrat do swojego miejsca urodzeniowego. Jeśli córka ma Mars w Wadze, ta konfiguracja może dosłownie zamrażać jej naturalną ekspresję. Bogumiła, sprawdziłaś jej mapę dokładniej?
Wracam chwilę do tego, co pisał Tadek o retrogradacji - sprawdziłam w astro.com i faktycznie, mój tranzytowy Mars jest teraz retrograde. Ale nie rozumiem jednej rzeczy: czy retrogradacja Marsa w tranzytach to to samo, co retrogradacja w mapie urodzeniowej? Bo widzę, że kilka osób tu ma natywny Mars - jak to się przekłada? 😛
Wtrącę się na chwile z boku, ale przegglądam tę rozmowe o córce Bogumiły i myślę - serio, szesnaście lat, trudne relacje z wyrazaniem złości... to jest temmat na terapie nie na horoskop nie mówię zlosliwie, po prostu - czy to nie jest za poważne, żeby szukac w mapie urodzeniowej?
Ja właśnie to chciałam powiedzieć. mapa może pokazać, kiedy jest dobry moment, żeby zacząć terapię, albo dlaczego poprzednia nie działała tak jak powinna. Nie chodzi o to, żeby planety zastępowały pracę z psychologiem.
Drozdzia rozumiem tę wątpliwość i nie będę jej zbijać argumentami. mogę tylko powiedziec że dla mnie moment, w którym astrlogia przestala byc abstrakcją, to był moment, gdy zobaczyłem, że moje trudne okresy i tak zwane "tranzyty napięciowe" pokrywaja się z dokladnoscia której sam się nie spodziewałem. Nie zapowiadala mi życia ale opisywała rytm tego co i tak się działo. Czy to dowód? Nie. Ale to bylo wystarczające, żeby brać to powazniej.
