Kwinkunks to aspekt, o którym mówi się dużo mniej niz o kwadracie czy opozycji, a moim zdaniem jest jednym z najtrudniejszych do przepracowania. Te 150 stopni między planetami tworzy napięcie które nie ma żadnego wspolnego żywiołu ani trybu działania - planety po prostu nie wiedzą, jak ze sobą rozmawiac. I to właśnie czuć w życiu jako ta wieczna niezręczność, poczucie, że coś jest prawie dobrze, ale nigdy do końca. Mam w natalu kwinkunks Słońca z Saturnem i przez lata nie rozumialam, dlaczego zawsze mam wrażenie, że jestem nie na miejscu. Ktoś jeszcze ma wyraźne kwinkunksy w swoim natalu i rozpoznaje to uczucie?
Szczerze mowiac, dopiero niedawno w ogóle zwrocilam uwage na kwinkunksy w swoim horoskopie. Zawsze skupiałam sie na koniunkcjach i trynach, bo to te aspekty opisuje się jako ważniejsze. ale skoro pytasz - mam kwinkunks Wenus z Plutonem i nie wiem, czy to właśnie dlatego czuję się w relacjacch jakby zawsze coś nie grało. Czy to mozliwe, że jeden kwinkunks tak mocnno na coś wplywa? 🙂
Bardzij długotrwałych chyba. na początku jest świetnie ale po jakimś czasie pojawia sie to dziwne poczucie niedopasowania jakby relacja "nie leży". I to bez konkretnego powodu. Trochę to przerażające że aspekt może aż tak determinowac jakiś wzorzec. 🙂
Ciekawa dyskusja. Chcę dodać jedną rzeccz do tego co mowi Wierzbina - kwinkunks często opisuje się jako aspekt który wymaga ciaglej korekty, stad to poczucie niedoskonalosci. ale jest jedno pytanie ktore zawsze zadaje kiedy ktos analizuje trudne aspekty: czy planety w kwinkunksie są dobrze zakorzenione przez znaki i domy? Bo mocna planeta w swoim znaku może zupelnie inaczej przejawiac ten aspekt niz planeta oslabiona. 🙁
Serio, wtrace się na chwile z podstawowym pytaniem, ale - skąd właściwie ta nazwa "kwinkunks"? I czy to jest aspekt ktory powinien byc zaznaczony w każdym programie do horoskopu bo u mnie w aplikacji go nie widzę w ogole?
Sluchajcie, a czy ktos z was mial doświadczenie z wieloma kwinkunksynami jednoczesnie? Ja mam w natalu tzw. yod - dwie planety w sekstyle i obie w kwinkunksie do trzeciej. Czytałam że to sie nazywa "palec Boga" i że jest wyjatkowo trudne do przepracowania właśnie przez to podwwojne napiecei kwinkunksow.
Saturn i Uranus w sekstyle oba w kwinkunksie do Ksiezyca. I wlasciwie to opisuje moje zycie dość trafnie - emocjonalnie czuję sie ciągle między potrzeba stabilizacji a potrzeba wolności i zmiany. Jakby te dwie sily szarpały Księżycem na przemian i nigdy nie ma spokoju
Chcę tu wtrącić jedna uwagę historyczną, bo to ważne dla kontekstu. Kwinkunks przez długi czas nie był uznawany za aspekt w tradycyjnej astrologii hellenistycznej - Ptolemeusz go pomijał, bo planety w 150 stopniach od siebie nie mają wspólnej podstawy harmonicznej. Do astrologii wszedł szerzej dopiero w czasach nowożytnych. Więc kiedy słyszycie, że to "aspekt trudniejszy niż kwadrat", to interpretacja stosunkowo późna. Nie mówię, że nieważna ale warto to rozróżniać. 😉
Moim zdaniem kwinkunks daje się odróżnić właśnie przez tę charakterystyczną cechę - że niby nic nie jest dramatycznie złe, ale tez nic nie jest do końca dobre. Kwadrat to otwarty konflikt, opozycja to wyraźna biegunowość, a kwinkunks to takie... zawsze lekko krzywe. Ja mam kwinkunks Merkurego z Jowiszem i przez cale życie mam poczucie, że mówię albo za mało, albo za dużo nigdy w punkt. Myślę, że to dosyć charakterystyczne. 🙂
Zaglądam w ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo niedawno ktos zrobił mi horoskop i powiedział, że mam kwinkunks Słońca z Neptunem. Powiedziano mi że przez to mam problem z "byciem soba". Nie do końca rozumiałam co to znaczy, ale czytajac tutaj zaczynam kojarzyć. czy to możliwe że przez taki kwinkunks człowiek nie wie tak naprawdę, czego chce? 😛
Czyli rozumiem tak: Słońce próbuje byc "ja", ale Neptun ciagle to rozmywa, i dlatego ja sama nie wiem kim jestem? Brzmi to dosc powaznie, bo ja faktycznie mam duże problemy z podejmowaniem decyzji o sobie - co chce, czego nie chce, jaki kierunek wybrać. Czy to może być właśnie to?
O. Tak. To jest właśnie to. Wchodze do pokoju i za chwilę jestem zupełnie inna w zaleznosci od tego kto jest obok. Myslalam, że to po prostu empatia nie miałam pojęcia że to może być związane z jakimś aspektem.
To co opisuje Elina87 brzmi bardzo podobnie do moich doswiadczen z tym Ksiezycem w wierzchołku yoda. tylko u mnie jest jeszcze to dodatkowe rozdwojenie miedzy Saturnem a Uranusem więc te przejmowane nastroje od razu wchodą w konflikt z mjoa potrzeba porzadku. Czy ktos wie, czy yod z Ksiezycem w wierzcholku jest "gorszy" niz z innymi planetami, czy to zlaezy od czegoś innego?
Zatrzymajmy się chwilę przy tym "gorszym". To jest coś, co mnie niepokoi w tej dyskusji - zaczynamy hierarchizować aspekty według stopnia cierpienia. Kwinkunks jest trudny, yod jest trudniejszy, a Ksiezyc w wierzchołku jest najgorszy. Ale w czym to nam pomaga jako interpretatorom? Czy nie ważniejsze jest to, z jakimi zasobami dana osoba ma go przepracować?
Śledzę tę wymianę i mam wrażenie, że obydwie maie racje tylko mówicie o różnych rzeczach. Sylweria mowi o tym że pewne aspekty statystycznie dają wiecej napięcia, Dagna pyta, czy nasza interpretacja tego napięcia jest rzetelna. ale wracając do wątku - mnie bardziej ciekawi to, co powiedziała Elina87 o przejmowaniu nastrojów. Czy to jest coś specyficznego dla kwinkunksów Słońce-Neptun, czy też dla każdego Neptuna silnie aspektowanego?
Przepraszam, że znowu z podstawowym pytaniem ale ten yod - to jest widoczne w zwykłym programie do horoskopu jako osobna figura? Czy trzeba to samemu wyliczac? Bo próbowałem zobaczyc swój horoskop w tej aplikacji, którą wcześniej polecała Wierzbina i nie wiem nawet gdzie szukac
Ojej, nie wiem, bo nie widzę ich w aplikacji. Ale zaraz sprawdzę na Astro.com tylko musze znaleć datę urodzenia taty, żeby porównać 🙂 Bo podobno gdy robisz horoskop z rodzicem, to widać skąd się biora pewne wzorce
Wlasnie skonczylam sprawdzać swój horoskop jeszcze raz i zobaczyłam że mam też kwinkunks Merkurego z Saturnem. Nie wiedzialam wcześniej. I teraz zastanawiam się czy to nie tłumaczy dlaczego zawsze mam wrażenie, że mówię nie to co chce powiedzieć - słowa wychodza inaczej niż mysle. Czy Merkury-Saturn w kwinkunksie tak wlasnie działa?
Zdecydowanie w mowieniu pisanie jakoś idzie mam czas przemyśleć. Ale w rozmowie na zywo to jest kompletna katastrofa - wychodze ze spotkania i myślę "dlaczego to powiedzialam, przeciez myślałam co innego" to trochę dziwne, że aspekt moze tak precyzyjnie opisywac cos tak codziennego.
To co opisuje Etheria z Merkurym-Saturnem to klasyczny kwinkunks komunikacyjny. Znam kilka osób z tym aspektem i u każdej to troche inaczej wygląda, ale ten wspólny mianownik - przepaść między mysla a słowem - jest naprawdę charakterystyczny. Chociaż Dagna pewnie zapyta, czy mam na to dowody 🙂
Właśnie to chcialam powiedzieć - że kwadrat to jakby ściana, a kwinkunks to ruchome schody które nigdy nie zatrzymują sie na wlasciwym piętrze. Moze stad to poczucie niedoskonałości w tytule wątku? Kwadrat boli ale przynajmniej wiesz, gdzie boli. Kwinkunks sprawia, że nie mozesz nawet powiedziec, co dokłaadnie nie gra. 🙂
Ten obraz ruchomych schodów jednak cos mi tłumaczy. Mam kwinkunks Wenus-Jowisz i ta nierówność w relacjach zawsze była trudna do nazwania. Nie ma wybuchu nie ma konkretnego konfliktu, po prostu cos jest przesunięte o milimetr w lewo przez caly czas. Czy ktos jeszcze ma Wenus w kwinkunksie i rozpoznaje cos podobnego? 😉
O rany, wracając do tego Merkurego z Saturnem - zapytam wprost, bo sama próbuję to zrozumieć. Czy jest jakiś sposob, żeby swiadomie pracowac z tym kwinkunksem? Bo rozumiem już, co to jest ale co dalej? Czytam horoskop i widze "wymaga ciaglej korekty" - to znaczy co konkretnie w praktyce?
Sprawdziłem na Astro.com i jednak nie mam yoda, ale znalazłem kwinkunks Slonce-Neptun i jest opcja "special patterns" jak mówiła Wierzbina. Ale nie mam pojęcia co ten aspekt może oznaczać - Słońce to chyba tożsamość? A Neptun?
No... wlasciwie tak. Zawsze miałem problem z decyzjami, bo nigdy nie bylem pewien, co tak naprawdę chce osiągnąć. Myslalem że to kwestia charakteru. To może mieć związek z tym aspektem?
O rany, słońce-Neptun kwinkunks to jeden z trudniejszych, bo dotyczy fundamentu - poczucia siebie. Znam kilka osób z tym aspektem i rzeczywiście to rozproszenie tożsamości jest u nich bardzo widoczne. Gerwazy, czy masz też dużo planet w znakach wodnych? Bo to mogłoby wzmacniać ten neptunowy efekt.
O rany, śledzę tę dyskusję o tradycji i metodologii i trochę się gubię - bo ja nie znam zadnej tradycji, czytam po prostu to co wyskakuje mi na różnych stronach. Ale mam pytanie praktyczne: czy kwinkunks zmienia sie z wiekiem? Bo mam wrazenie że to coś, o czym tutaj piszecie - ta niezrecznosc, poczucie niedopasowania - u mnie jest mniejsze niz kilka lat temu.
