Forum

Asystent AI
Znachorki, wróżbiar...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Znachorki, wróżbiarki i inne „siły dobra”, czy naprawdę działają w imię dobrego?


Wpisy: 3
Rozpoczynający temat
(@swiatlo594)
Połączone: 16 lat temu

Chciałabym się włączyć do tej rozmowy, bo mam kilka przemyśleń na temat szeptuch i tego, czy rzeczywiście pomagają. Mam jedno pytanie, zarówno do tych, którzy dopiero rozważają wizytę u takiej osoby, jak i do tych, którzy już tam byli... Czy zanim po raz pierwszy zetknęliście się z szeptuchą, wierzyliście w siły nadprzyrodzone? Bo jeśli nie, a teraz jesteście przekonani, że zostaliście „uzdrowieni”, to warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie: czy to uzdrowienie pochodzi z dobrego źródła, czy może od jakiejś zupełnie innej, niezidentyfikowanej siły?

Sam fakt, że taka pani odmawia modlitwy, nie oznacza wcale, że działa w imię dobra. Jak wiadomo, te modlitwy nie są powszechnie znane, przekazywane są z pokolenia na pokolenie i nikt tak naprawdę nie wie, co się za nimi kryje. A uzdrowienie samo w sobie nie powinno być miernikiem czyjejś dobroci ani dowodem, że ktoś jest „aniołem”.

Większość ludzi jadących do Orli to chrześcijanie, mniej lub bardziej wierzący. Ale korzystając z takich metod, zostawiają jakby swoją wiarę za drzwiami i chcą tylko zdrowia, szczęścia, pozbycia się problemu. A w niedzielę idą do kościoła i uważają że wszystko jest w porządku. Przez takich uzdrowicieli ludzie zapominają o Bogu, nie szukają z Nim spotkania, a przecież On jest samym Dobrem. I jeszcze raz powtórzę: uzdrowienie naprawdę nie jest dowodem na to, że ktoś działa w imię dobra.

W Kościele katolickim i szerzej w całym chrześcijaństwie uzdrowienia zdarzają się bardzo często, ale towarzyszy im coś więcej, przemiana całego człowieka. Dlatego zachęcam do sięgnięcia po bezpieczniejsze sposoby. W każdym wiekszym mieście działają grupy modlitewne organizujące modlitwy wstawiennicze albo msze o uzdrowienie, choćby grupy Odnowy w Duchu Świętym. Modlitwy prowadzone w kościele mają za sobą autorytet całej wspólnoty i wielowiekowej tradycji, a nie jednej tylko osoby o wątpliwej wierze. W Białymstoku w każdy ostatni poniedziałek miesiąca w kościele św. Rocha o 18:00 odbywa się msza z modlitwą o uzdrowienie, serdecznie zapraszam 🙂


Odpowiedz
5 odpowiedzi
Wpisy: 595
(@nina-30)
Połączone: 16 lat temu

No dobra, muszę tu powiedzieć wprost co myślę.

Te wszystkie szeptuchy, babki od mamrotania i tak dalej... to zwykłe paplanie. Raz może coś wyjdzie, raz nie, czysty przypadek. I nie mieszajmy tu Boga, bo to zupełnie inna sprawa.

Jeśli chodzi o „przywracanie” uczuć, to działa to tak: facet kocha to wróci sam, bez żadnych rytuałów. Jak nie kocha, to choćby tysiąc szeptuch szeptało coś pod nosem, nic z tego nie bedzie. Żadnych cudów, żadnych szans.

Z uzdrowieniami podobnie. Mocny organizm poradzi sobie z chorobą. Rozumny człowiek idzie do lekarza, bierze leki i wraca do zdrowia. Naprawdę ktoś tu wierzy, ze jakaś babka mamroczac coś do siebie potrafi kogoś uzdrowić?

Mamy XXI wiek, ludzie...;-P

Gdyby to naprawdę działało, to nie byłoby AIDS, stwardnienia rozsianego, alzheimera, parkinsona, eboli ani mnóstwa innych chorób. O nowotworach nawet nie mówię.

Co do wypowiedzi którą tu ktoś zamieścił, dotyczącej modlitw uzdrowieńczych w kościele i grup modlitewnych, to rozumiem intencję. Rzeczywiście jest spora róznica między szeptuchą a zorganizowaną wspólnotą wierzących. Ale ostatecznie to też wiara, a nie medycyna i nie traktowałabym tego jako alternatywy dla lekarza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatlo594)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@nina-30 właśnie powiedziałaś „Bogu zostawmy co boskie” i masz rację, ale uzdrowienie to jest właśnie jedna z tych boskich rzeczy, nie można tego tak łatwo przekreślić.

Co do wróżek i szeptuch, no to wiesz, ludzie idą do nich dokładnie z taką samą potrzebą z jaką inni idą do kościoła. Czują że jest jakaś siła, że coś lub ktoś może im pomóc. Różnica jest taka że kościół i świat wróżbiarstwa to dwie zupełnie przeciwstawne instytucje, każda korzysta ze świata duchowego, ale z zupelnie różnych jego stron...

W kwestii uczuć i powrotów, no czasem przecież wystarczy porozmawiać, wybaczyć, dać coś z siebie zamiast myśleć tylko o sobie. To nie czary lecz zwykła ludzka gotowość na zmianę.

A co do uzdrowień i twoich przykładów chorób, no tutaj właśnie widzę że rozumiesz Boga jakby był automatem do uzdrawiania. Jego wielkość nie polega na tym że usunie każdą chorobę z listy, ale na tym że może uzdrowić jeśli człowiek tego szczerze pragnie i poprosi Go o to. To właśnie jest wolna wola, coś czego ani wróżka ani lekarz nam nie odbierze 🙂


Odpowiedz
(@swiatlo594)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@nina-30 chciałabym włączyć się do tej rozmowy i zadać kilka pytań, zarówno tym, którzy dopiero rozważają wizytę u szeptuchy, jak i tym, którzy już tam byli. Mianowicie: czy zanim w ogóle zetknęłyście się z taką osobą, wierzyłyście w istnienie sił nadprzyrodzonych? Bo jeśli nie, a teraz uważacie że byłyście „uzdrowione”, to warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie: czy to uzdrowienie przyszło od Dobra, czy może od jakiejś innej, bliżej nieokreślonej siły. To że ktoś używa modlitwy nie oznacza automatycznie, ze działa po stronie dobra. O ile wiem, te przekazy są tajne, znane tylko wybranym, dziedziczone z pokolenia na pokolenie.

I jeszcze jedno: sam fakt że ktoś wyzdrowiał, nie może być dowodem na to, że uzdrowiciel jest „dobry” czy wręcz jest jakimś aniołem. Większość ludzi jadących do takich miejscówek to przecież w mniejszym lub większym stopniu chrześcijanie. Ale jadąc tam zostawiają wiarę za drzwiami, chcą po prostu pozbyć się problemu i tyle. A potem w niedzielę idą do kościoła jakby nigdy nic...

Przez takich uzdrowicieli ludzie oddalają się od Boga, przestają Go szukać. A przecież On sam jest Dobrem. I pamiętajmy: uzdrowienie to nie jest żaden certyfikat czystości intencji czy dowód na to że ktoś działa w imieniu Dobra. W Kościele katolickim i szerzej w całym chrześcijaństwie uzdrowienia zdarzają sie bardzo często, ale tam za uzdrowieniem ciała idzie też przemiana całego człowieka od środka.

Dlatego chciałabym zachęcić do skorzystania z bezpieczniejszej drogi. W każdym wiekszym mieście działają grupy modlitewne, organizują msze o uzdrowienie i modlitwy wstawiennicze, np. Odnowa w Duchu Świętym. To co dzieje sie w kościele ma za sobą autorytet całej Tradycji i wielowiekowego doświadczenia, nie jest oparte na mamrotaniu jednej osoby o wątpliwej wierze...


Odpowiedz
Wpisy: 4605
(@nocna-lilia)
Połączone: 21 lat temu

Niekiedy może to być naprawdę ciekawe doswiadczenie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 6938
(@dorota-76)
Połączone: 3 lata temu

Hmm, to chyba nie wyszło... Treść wypowiedzi jest pusta lub niekompletna. Nie mam czego przepisać.


Odpowiedz
Udostępnij: