Polskie feng shui, czyli "cudze chwalicie, swego nie znacie".
Mogłam zapoznać się z książką Leszka Mateli "Polskie Feng Shui. Jak mieszkać i żyć zdrowo w oparciu o rodzime tradycje?"
Od lat jestem fanką swojskich klimatów, czyli zdrowego jedzenia opartego na warzywach i owocach rosnących w naszej strefie, pięknych dworków z kolumienkami przed wejściem i chat krytych strzechą.
Nasze zdrowe życie rozpoczynamy od posadowienia domu - bardzo ważne jest miejsce, w jakim zamierzamy go zbudować. Znawcy chińskiej sztuki wiedzą zapewne, iż wejście skierowane powinno być na południe.
Książka porusza również takie tematy jak kult drzew oraz czerpanie od nich energii poprzez przytulanie się, sztuka pieczenia chleba, rozmieszczenie roślin i warzyw w ogrodzie oraz napełnianie domu pozytywną energią.
Duże znaczenie mają również wszelkiego rodzaju remedia - przykładowo zawieszona nad drzwiami podkowa, stroiki ze słomy, wycinanki, dzwonki. Brzmi znajomo? Tak, w chińskiej sztuce też mamy dzwonki wietrzne.
Najbardziej jednak wrażenie zrobiła na mnie podwójna spirala. Jest to motyw często występujący w pradawnej sztuce i wyraża jedność dwóch podstawowych pierwiastków przyrody - żeńskiego i męskiego. Spirala taka doskonale nadaje się też do medytacji. Nie wiem jak wy, ale ja mogłabym wpatrywać się w nią godzinami. Czyż nie przypomina chińskiego znaku yin-yang?
Doprawdy szukamy daleko, a mamy tak blisko. Powinniśmy częściej czerpać wiedzę od dawnych przodków - naszych przodków. Szukajmy wzorców na własnym podwórku.
Lekturę tę polecam każdemu, kto interesuje się poprawieniem jakości swego życia za pomocą prostych, naturalnych metod. Zawiera sporo informacji, dlatego nie jest z gatunku tych do czytania jednym tchem. Smakowałam ją powoli, w skupieniu.
