Do moich rąk trafiła książka Lynne McTaggart "Więź. Odkryj połączenie między Tobą a resztą świata".
Nie jest to cienka pozycja, bo ma z górą trzysta osiemdziesiąt stron, a dodatkowo używany język może powodować spowolnienie przy czytaniu - mamy tutaj hadrony i cząstki ypsilon. Choć autorka stara się tłumaczyć różne pojęcia, to nie zawsze wychodzi to jasno.
Do tego już na samym początku mogą wystąpić pewne, nazwijmy to, obawy wobec niej. Po pierwsze słowo "więź" mamy tutaj pisane wielką literą, bo to przecież nie coś zwykłego, lecz podstawa.
Autorka stara się tłumaczyć pewne kwestie różnymi odkryciami naukowymi. Sięga po wiedzę z takich dziedzin jak fizyka czy biologia, odnajdziemy tu również odrobinę filozofii.
Gdy podejdzie się do podawanych treści z dystansem, i to dość dużym, można znaleźć tu sporo ciekawych informacji. Może zmotywować do poszukania nowin z zakresu fizyki czy biologii.
Sam pomysł na publikację o więzi wydaje się ciekawy i wart przeanalizowania. Jednak tłumaczenie punktu widzenia autorki nieraz jest mętne, choć schowane za wynikami różnych badań.
Mamy tutaj do czynienia z przypisami końcowymi - jest ich blisko czterysta - oraz z bibliografią.
Oceniając tę pozycję w skali od jednego do dziesięciu, stawiam trzy. Nie była to pozycja, która by mi się jakoś specjalnie spodobała, może jednak zmotywować do poszukiwania różnych informacji. Warto jednak mieć do prezentowanych treści dystans.
