Łamańce językowe
Pan profesor Fiutykultykiewicz razem z panią profesorową Fiutykultykiewiczową, napiwszy się najwydestylowajniuchniejszego spirytusinku rektyfikowanego, wyindywidualizowali się z rozentuzjazmowanego tłumu prestidigitatorów.
I drugi, ten o trzech Japończykach i trzech Japonkach, którzy się poznali, pokochali, pobrali i mieli dzieci - a każde pokolenie ma coraz dłuższe imiona. Kto powtórzy bajkę? 🙂
... ja się poddaję...
nu... jestem pod wrażeniem...
@energia81 no dla mnie to pierwsze gorsze, bo to drugie z japonami to znam od dawna i umiem jush szybko mowic ;P ale i tak zajebiste to jest 😀
no ja jeszcze dodam kilka od siebie, moze wam sie tesh spodobaja:
Na wyrewolwerowanym wzgórzu przy wyrewolwerowanym rewolwerowcu leży wyrewolwerowany rewolwer wyrewolwerowanego rewolwerowca.
Spadł bąk na strąk, a strąk na pąk. Pękł pąk, pękł strąk, a bąk się zląkł.
Spod czeskich strzech szło Czechów trzech.
@runa96 Mama Miłę mydłem myła, Miła mydła nie lubiła.
Mały Jerzy nie wierzy, że na wieży jest gniazdo jeży.
Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego.
@pole41 Szły pchły koło wody, pchła pchłę pchła do wody, a ta pchła płakała, że ta pierwsza ją wepchała. I tak dalej, zamiast "pierwsza" wstawiamy "druga", "trzecia" ;P
Mam jeszcze kilka dłuższych wierszyków do ćwiczenia dykcji, które kiedyś przepisałam sobie z zajęć - jeden o goralu i gorylu turlających korale w Urlach, drugi o bzyku znad Bzury, który bzyczy zbzikowane bzdury, i trzeci o muszce spod Łopuszki, która czarowała różdżką swoje nóżki. Nie będę przepisywać całości, bo to nie moje, ale warto ich poszukać.
Mało skomplikowane, ale warte głośnego wypowiadania. Do przesady bawić się we wszystkie "ść", "sz", "cz" i "żdż", a potem jakże miękko się rozmawia 🙂 Miłego ćwiczenia, pozdrawiam.
@iwona_874 Cześć Czesiek! Czeszesz się częściej często, czy częściej czasem?
Żyła sobie żyła, a w tej żyle żyła żyła, a ta żyła już nie żyła, bo tej żyle pękła żyła...
Nie pieprz, Pietrze, wieprza pieprzem, bo przepieprzysz wieprza, Pietrze.
Tracz tarł tarcicę tak takt w takt, jak takt w takt tarcicę tartak tarł.
@runa96 Poćwiczcie jeszcze z wierszykiem o pewnym panu z Grzmiących Bystrzyc, który przed chrzcinami chciał się przystrzyc, a szwagier zaproponował mu do tego szczerbatą brzytwę. Zaczyna się tak: "Szczepan Szczygieł z Grzmiących Bystrzyc przed chrzcinami chciał się przystrzyc". Reszta jest dłuższa, ale w sieci do znalezienia.
I drugi, o wróbelku, który miał mały werbelek z małym felerkiem. Czego to człowiek nie wymyśli 🙂
@leczacaswiatlo49 Jak byłam dzieckiem, mój dziadek mówił mi tak: "Płynął buk przez Bug i dał Bóg, że buk nie utonął w rzece Bug". Mówił to tak szybko, że przez pewien czas w ogóle nie wiedziałam, co na czym i przez co 🙂
Albo: "Szedł Sasza suchą szosą" - ile śmiechu przy tym było 🙂 Pozdrawiam.
@iwona_717 To ja tak à propos tego Saszy... jest dłuższa wersja, wierszyk o tym, jak stąpa suchą szosą, a słońce szczodrze żarem bucha i strzechy trzeszczą od upału. Nie przepiszę całości, bo to czyjeś, ale refren "słońce szczodrze żarem bucha, podczas suszy szosa sucha" wraca po każdej zwrotce i to on jest najtrudniejszy.
@zielonazrodlo679 Heheheheee, jaki fajny wierszyk. Szkoda, że polskiego nie uczę, dałabym dzieciom na dyktando 🙂
@iwona_874 Fajne są wszystkie wierszyki. Prawdziwe i świetne łamacze języka 🙂
@renata_765 Mam trochę takich wierszyków na ćwiczenie dykcji z zajęć teatralnych. Jeden jest o szczeżui, która strzegła swoich szczegółów przed szczupakiem, aż w końcu szczupak wylądował w auszpiku - też nie przepiszę, bo to czyjś tekst, ale sam pomysł na spiętrzenie "szcz" jest genialny.
@zielonazrodlo679 Wierszyk superek 🙂 poćwiczyłam sobie dykcję. Poproszę o więcej wierszyków.
@renata_765 Hehe, cieszę się, że się podobają 🙂 no to tym razem ze specjalną dedykacją dla Ciebie, pogromczyni języka polskiego 🙂
W wysuszonych sczerniałych trzcinowych szuwarach sześcionogi szczwany trzmiel bezczelnie szeleścił w szczawiu, trzymając w szczękach strzęp szczypiorku i często trzepocąc skrzydłami.
@renata_765 o cholera, no to się wkopałam... 🙂 jest jeszcze jeden, o deszczu, który pluszcze w bluszczach puszczy i chłoszcze trzmiele w trzcinach. Dla mnie najbardziej masakryczny jest w nim wers o sztukmistrzu z Tczewa, który strząśnie z nieba trzy sztuki tęczy.
@zielonazrodlo679 Dziękuję za specjalną dedykację 🙂 ja i pogromczyni języka polskiego - śmiechu warte. A oba wierszyki są ekstra.
@renata_765 A na koniec przeróbka najsłynniejszego polskiego łamańca: chrząszcz ze Szczebrzeszyna zamiast brzmieć w trzcinie, zaczął się w niej tarzać, wszczynając wrzask wśród mieszkańców. Zapytany o powód, odpowiedział, że przyszedł wreszcie czas na zmiany.
Przepraszam za przerwę w nadawaniu, nowa szkoła mnie wykańcza 🙂
@zielonazrodlo679 hehhee, moja sześcioletnia córcia większości nie powtórzy 🙂 a wydawałoby się, że język, którym posługujemy się od urodzenia, jest prosty.
@srebrny_lilia92 Ja pojadę na Pomorze, jak Pomorze nie pomoże, to pomoże może morze, a gdy morze nie pomoże, to pomoże może Gdańsk.
Na wyścigach wyścigowych wyścigówek wyścigowych wyścigowa wyścigówka wyścignęła wyścigową wyścigówkę, wygrywając wyścig wyścigowych wyścigówek.
Rozdefragmentowany defragmentator dysków zdefragmentował niezdefragmentowane dyski.
Szły trzy wszy w szyku po trzy wszy, wszywszy się w szwy.
W trzęsawisku trzeszczą trzciny, trzmiel trze w Trzciance trzy trzmieliny.
@blekitnamandala219 ja ze znajomymi tez bawilam sie w takie lamance, np. obsztyfitykultykiewiczówna itp. Niezla zabawa na ognisku 🙂
@waleria_281 Spróbujcie powtarzać szybko kilka razy: przeleciały przez ulicę trzy przepiękne przepiórzyce. Można też nieźle się pokręcić, pamiętam to ćwiczenie z prób chóru.
@iwona_244 Z zajęć z emisji głosu, tych, których jeszcze tu nie widziałam:
Szczwany szczwacz szczyścił się wejściem na szczyt.
Koszt poczt w Tczewie. Poczmistrz z Tczewa. Zmiażdż dżdżownicę.
A to mama mnie nauczyła, jak byłam mała: rzekła pchła pchle - pchnij pchłę. Pchła pchłę pchła i po pchle.
Jest jeszcze dłuższy o jamniku w szarawarach, który kroczy w grząskich trzcinach i rozdaje ważkom pęki skrzypu, ale to już czyjś wierszyk, więc nie przepisuję.
@mandala36 Kilka ode mnie...
Konstantynopolitańczykowianeczka.
Szła pchła koło pchły, nagle pchła pchła tę pchłę i po pchle.
Na ulicy Żyła żyła sobie żyła, żyle pękła żyła i żyła nie żyła.
Bezczeszczenie cietrzewia cieszy moje czcze trzewia.
Matka tka tak, jak tkaczka tka, a tkaczka tka tak, jak matka tka.
Na razie tyle 🙂
@gwiezdnykamien219 Witam wszystkich! Haha, super zabawa 🙂 niesamowite łamacze języków dla maleństw.
Poszukałem więcej tego w internecie - są tam między innymi wierszyki o kruku, który kręci kurkiem kranu, o kruku w purpurowym kapturku, któremu kura ukradła robaka, i o muszce spod Łopuszki, o której koleżanka pisała wyżej. Nie będę ich przepisywać, ale do znalezienia bez trudu.
