Kontrowersje wokół użytkownika sulijan, zdrowa dyskusja czy zbędne emocje?
Chcę wtrącić swoje trzy grosze w temat zachowania pana sulijan, nawet jeśli nie byłam bezpośrednio zagadnięta, bo wątki z jego udziałam generują naprawdę dużo niepotrzebnych emocji i zamieszania.
Panie Janie, myślę że wszyscy tutaj rozumiemy już przez co Pan przeszedł. Nikt chyba nie ma wątpliwości co do Pana tożsamości i nikt już nie będzie Pana kojarzył z tarotem czy magią. Wstąpił Pan na nową drogę i jest Pan dziś innym człowiekiem. Chce Pan przestrzec innych przed podobnymi doświadczeniami i to jest zrozumiałe, skoro przeszedł Pan przez coś, co sam Pan nazywa magicznym piekłem. Musi Pan jednak wziąć pod uwagę, że ciągłe powtarzanie tych samych treści w kółko może w ludziach budzić niechęć, a nawet agresję.
Jeśli zechciałby Pan podzielić się innymi aspektami swojej wiedzy ezoterycznej, oczywiście o ile Pan jeszcze chce do tego wracać po tak złych doświadczeniach, zapraszam do rozmowy w nowych watkach. Natomiast jeśli będzie Pan nieustannie nakłaniał wszystkich uczestników forum do chrześcijaństwa, musi się Pan liczyc z tym, że spotka Pan wiele nieprzychylnych głosów i zdziwionych reakcji. Bo ile razy można słuchać tego samego, jeśli sprowadza się to wyłącznie do osobistego świadectwa???
Życzę powodzenia na nowej ścieżce duchowej.
Dokładnie tak to widzę... jeśli boskisciezka27 nadal nie chce tego pojąć, to chyba nie ma sensu tracić na to energii i po prostu trzeba go zignorować
@kojaca.krysztal30 coś w tym jest, niektórzy to chyba w ogóle nie wiedzą co to tolerancja. nie rozumiem tego kompletnie, ktoś był szanowany, wszyscy go lubili, a teraz tylko dlatego że zmienił zdanie to od razu wszyscy się na niego rzucają. wystarczy że ma inną opinię niż my i już jest źle, jakby różnica zdań była jakimś przestępstwem...
@aga.472 Coś w tym jest, musimy się tu trochę nie zgodzić Bo z tego co obserwowałam, ludziom nie chodziło o to że pan JWS zmienił zdanie, naprawdę. Pretensje brały się raczej z tego, jak się zwracał do osób zainteresowanych tarotem, numerologią czy astrologią... a to forum jest przecież dla takich osób, przynajmniej tak mi sie wydaje. Co do nerwowych reakcji, to owszem, parę osób się uniosło, ale to były wyjątki, nie reguła.
@aga.472 Powiem tak: wychodzi na to, że to ja nie widziałam nic złego w tych postach 🙂
Ale powiem ci wprost - nazywanie kogoś "naiwnym człowiekiem wierzącym w wymysły" albo namawianie do "otrzeźwienia"... to jest, mówiąc ostrożnie, dosyć niedelikatne. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Bo problem nie był w tym, że pan JWS zmienił zdanie na temat zjawisk paranormalnych - każdy ma prawo weryfikować swoje poglądy. Problem był w tym jak próbował ten swój nowy punkt widzenia wcisnąć innym na siłę. To chyba spora różnica.
I na tym kończę swój udziałw tym wątku
@zrodlo635 Masz rację i właśnie to chciałam dodać...
Jeśli pan JWS rzeczywiście doświadczył czegoś niepokojącego w okultzmie i chce przed tym przestrzec innych, to jak najbardziej może to robić. Można go wysłuchać, naprawdę. Ale pod warunkiem że poda jakieś konkrety, że pokaże te swoje granice w sposób zrozumiały. Jeśli natomiast w kółko mówi to samo, a jego wywody są zakręcone i zwyczajnie do nikogo nie trafiają, to chyba nie jest problem tych, z którymi dyskutuje, tylko jego własny. Niech się więc nie dziwi że jest odbierany jako irytujący. Nikt go tu specjalnie nie atakował, ale pewne granice trzeba znać, szczególnie jeśli głosi się że joga czy tai chi to narzędzie diabła...
No i mam wrażenie, że pan JWS po prostu lubi te granice przekraczać, w jakimkolwiek temacie się nie pojawi 🙂
@kojaca.krysztal30 hej, napisałaś że wywody pana JWS są nudne i do nikogo nie trafiają... no cóż, niezła z ciebie wróżka, skoro wiesz co myślą wszyscy inni. szczerze, chylę czoło przed taką przenikliwością
ja jednak powiem tylko za siebie. oczekujesz żeby pan JWS podał konkretne granice których nie wolno przekraczać. urocze. a sam ich nie widzisz???
jeśli nie wiesz o co mi chodzi, to popatrz na ludzi którzy już trochę w tym siedzą i to na poważnie. to powinno dać do myslenia
@mglistymandala80 Nie wiem do końca o co ci chodzi, bo ja naprawdę nie jestem żadną wróżką i nie przypisuję sobie takich zdolności.
Może faktycznie przesadziłam z tym "do nikogo", ale mam wrażenie że teraz czepiasz się szczegółów zamiast patrzeć na to co powiedziałam w całości...
Ja niczego nie oczekuję od Pana JWS ani od nikogo innego. Po prostu uważam, że nie powinno się straszyć diabłem dorosłych, świadomych ludzi i tyle.
Znam wiele osób które zajmują sie ezoteryką i są to normalni, zrównoważeni ludzie, żyjący w zgodzie ze sobą i ze światem. jeśli ty akurat spotykasz głównie tych, którzy wpadli w jakiś labirynt i nie potrafią z niego wyjść, to cóż, to już ich własna sprawa i ich wybór.
No i muszę powiedzieć wprost że twoja odpowiedź trochę mnie zaskoczyła, bo postujesz dokładnie tak jak on sam, czyli dużo słów a zero konkretów, żadnych przykładów. Takimi argumentami absolutnie nikogo sie nie przekona, serio.
@kojaca.krysztal30 No słuchaj, ja tu żadnej kłotni nie szukam i nie zależy mi na tym, żebyś zmieniała zdanie.
Ale trochę za szybko oceniasz innych, i to od razu bardzo ostro, co zresztą nie tylko Tobie się tu przydarzyło. Piszesz że nie jesteś wróżką, więc może po prostu te tematy są po prostu z dala od twoich doświadczeń i stad ta łatwość osądzania.
Cieszę się że twoi znajomi są poukładani. Ale jak któremuś coś się posypie, to powiesz że po prostu nie miał umiaru i to jego problem?
I jeszcze jedna rzecz, jeśli argumenty religijne do ciebie nie trafiają to ok, ale to nie znaczy, że inni też je odrzucą. Katolikow w Polsce jest naprawde sporo, weź to pod uwagę, nawet jeśli ty sam nie jesteś wierząca. To jest forum o wróżbach, ludzie mają różne przekonania i nie nam tu rozstrzygać kto ma rację. A stwierdzenie że czymś "absolutnie nie można nikogo przekonać" samo w sobie jest decydowaniem za innych...
@mglistymandala80 wiesz, straszenie piekłem i wiecznym potępieniem to dopiero jest decydowanie za innych... i właśnie z tym mieliśmy tu do czynienia. Nie wyobrażam sobie, żeby Chrystus wędrując po ziemi przekonywał ludzi do Boga właśnie w ten sposób.
Co do moich znajomych, to oni doskonale wiedzą czym pachnie zapuszczanie sie w rejony, które budzą w nich lęk. Ktoś kto wywołuje duchy dla zabawy jest po prostu niedojrzały i nieodpowiedzialny, tu nie ma innego słowa. Ale człowiek który zajmuje sie np. tarotem i robi to świadomie, nie pcha się w mediumizm mimo predyspozycji, bo czuje że to nie jego droga, to właśnie nazywam podejściem z umiarem. Trzeba mieć w sobie odrobinę zdrowego leku, żeby nie lecieć do swiata jak ćma do ognia.
Znam takich którzy zeszli za głęboko i zrobili ze swojego życia piekło na ziemi. Ale co można na to poradzić, to był ich świadomy wybór. Mogę to porównać do narkomana który sięga po kolejną dawkę z pełną świadomością, dawki są coraz większe, narkotyki coraz cięższe... albo pójdzie na dno, albo w pewnym momencie się opamięta. Wyjście z nałogu jest ciężkie i bolesne i potrzeba do tego pomocnej duszy. Ale chyba nikt tutaj nie prosi o ratunek bo jest w szponach uzależnienia.
Wejście na to forum w roli księdza krzyczącego z ambony spotkało sie z niezrozumieniem i chyba nikogo to nie dziwi. Jeśli macie coś do powiedzenia, podajcie KONKRETY, PRZYKŁADY, REALIA z życia. Tyle trwa ta dyskusja a nie padło ani jedno słowo wyjaśniające dlaczego ktos miałby zaprzestać pracy z np. numerologią. Ty też unikasz podania jakichkolwiek przyczyn dla których miałabym myśleć inaczej.
Jestem konkretna i interesują mnie fakty, nie ocenianie czyjejś postawy. Ważny jest temat tej dyskusji, nie to czy ktoś mówił w swoim imieniu czy za kogoś.
I nie powołuj się na katolicyzm w Polsce bo to jest forma bigoterii, nie prawdziwej wiary. Ilość nie świadczy o jakości. Gdyby zweryfikować tę wiarę w Jezusa to większość wyznawców nie miałaby do tego prawa... składanie rączek i bieganie co niedzielę do kościoła to jeszcze nie wiara, to asekuracja żeby uniknąć piekła przy rozliczeniu. Czyste zakłamanie.
Skup się na samym problemie, a nie na pierdołach jeśli mowisz co mi mam myśleć. Jak masz coś do powiedzenia, to w końcu mów.
@kojaca.krysztal30 no dobra, więc wyszłam na bigotę 🙂
dwie sprawy, bo widzę że jest jakieś pomieszanie:
po pierwsze ta dyskusja była o magii kontra Biblia i o tym, czy można się opierać na argumentach z Pisma. nie o polskim kościele katolickim jako instytucji. a jeśli chodzi o religijność polaków to akurat mamy zbliżone zdanie, więc nie rozumiem po co to wałkować.
po drugie, pan JWS przestrzegał głównie przed wchodzeniem w praktyki, których sami do końca nie ogarniamy. i twoja analogia z narkomanem jest naprawdę trafna, bo magia uzależnia tak samo jak tarot. możesz palić trawkę całe życie i nie uważać tego za problem, ale to nie zmienia faktu że coś się dzieje. tak jak z papierosami, jedni mówią że szkodzą bardziej, nie???
i jeszcze jedno... piszesz że nikt tu raczej nie prosi o pomoc i nie jest w szponach nałogu. skąd ta pewność?
co do konkretów z mojej strony: nie podam ci żadnej drastycznej historii ani jednego przełomowego momentu, bo u mnie to był proces. moje własne doswiadczenia i to co widziałem u innych osób sprawiły, że po prostu nie mam już ochoty zajmować się wróżeniem. nie weszłam w to jakoś bardzo głęboko, a mimo to zrezygnowałem, chociaż mogłam nadal pomagac innym swoimi zdolnościami. to jest sprzeczne z moim światopogladem, nie lubię ingerować wróżbą w czyjeś życie i nie podoba mi się to myślenie magiczne które się wtedy wytwarza. ale ciebie pewnie to nie przekona i nie musi, nie mam takich ambicji.
podoba mi się że analizujesz i domagasz się wyjaśnień. nie podoba mi się agresywny ton tej rozmowy. a oceniłem twoją postawę bo mi nie pasowało że wypowiadasz się jakbyś znała zdanie wszystkich. tyle.
na tym kończę i pozdrawiam, mimo że to co mówię to dla ciebie pierdoły
@mglistymandala80 No widzę że faktycznie trochę nas łączy jeśli chodzi o podejście do tych spraw 🙂
Ja też mam tarota i parę innych kart w szufladzie, zaglądałam do nich jakiś czas temu, i tak, był taki moment kiedy mnie to fascynowało. Ale dosyć szybko poczułam że to nie moja droga. Nie lubiłam kiedy ktoś bliski prosił o wróżbę, coś we mnie się opierało mimo że podobno mam ku temu zdolności... Wolałam po prostu porozmawiać o problemie, potrzymać kogoś za rękę, niż siedzieć nad kartami. Znam natomiast osoby które robią to zawodowo i traktuję to z szacunkiem, choć sama nie chcę iść w tym kierunku.
Mnie bardziej odpowiada podążanie za własną intuicją i wewnętrznym kompasem, bez nastawiania sie na z góry określony wynik. Popieram wróżenie w takich sytuacjach, gdzie ktoś widzi chorobę, zagrożenie, albo właśnie to "swiatełko" które daje komuś nadzieję. Ale kiedy ktoś biega do wróżbity z pytaniem kocha czy nie kocha, albo co będzie za miesiąc i tak w kółko... to juz jest patologia moim zdaniem.
Dzięki że opisałeś swoje doświadczenia, widać że naprawde jest między nami ta wspólna nić 🙂
Pozdrawiam cieplutko. I rozumiem co miałeś na myśli z tymi "pierdołami" chodzi o straszenie dla samego straszenia, bez żadnej treści. Szkoda tylko że pan JWS nie podzielił się niczym konkretnym ze swojego życia, bo może wtedy ta rozmowa miałaby zupełnie inny ciężar..
@kojaca.krysztal30 Wiesz, ja mam tutaj do podzielenia się całkiem konkretną historię z tarotem...
byłam kiedyś zakochana, i to jak! totalnie, bez opamiętania, głową w dół. Dla tego człowieka zrobiłabym dosłownie wszystko, a on dla mnie... no cóż, okazało się że znacznie mniej. Mój tarot pokazywał mi wtedy bardzo wyraźnie, że chodzę z "klapkami na oczach" i że ten ktoś jest po prostu niegodny zaufania, że powinnam jak najszybciej zerwać z nim wszelkie kontakty. Nie mogłam w to uwierzyć, więc poszłam do wróżki i ona powiedziała mi coś zupełnie odwrotnego, same piękne rzeczy, miłość, wspólny dom, szczęście i dostatek. No i co? Wyszło że ten człowiek po prostu wykorzystał efekty mojej pracy do własnych celów, ukradł mi w sensie intelektualnym moje dzieło. Sprawa wyszła na jaw i efekt był taki że to ja zostałam skompromitowana, bo środowisko w którym pracowałam oceniło mnie jako tę pierwszą naiwną co "myślała majtkami", a jego jako spryciarza co świetnie sobie radzi w życiu. Smutne, ale przepowiednia z tarota okazała się bardzo trafna i nie miałam na to żadnego wpływu.
Teraz stawiam sobie karty raz na kilka miesięcy i nie zawsze wychodzą jakies dramatyczne rzeczy. Czasem to po prostu sugestia żeby zwolnić, spędzić więcej czasu z bliskimi, pilnować wydatków. Pod wpływem jednej takiej wskazówki zapisałam się na kurs angielskiego przygotowujący do egzaminu państwowego i jestem z tej decyzji bardzo zadowolona, kurs naprawde na poziomie i poznałam tam fajnych ludzi
@zrodlo635 wiesz, mnie też życie solidnie doświadczyło zanim w ogóle sięgnęłam po karty... i właśnie z tej bezradności zaczęłam uczyć się tarota, dla siebie samej, żeby jakoś ogarnąć to co się dzieje wokół mnie.
I tu mam podobny dylemat o którym piszesz. Kiedy sama rozkładałam karty, widziałam zupełnie co innego niż mówiły mi różne wróżki do których chodziłam. Zaczęłam się zastanawiać, czy może tracę obiektywizm, czy za bardzo chcę widzieć to co chcę widzieć... dlatego właśnie szłam do kogoś obcego, żeby mieć ten zewnętrzny ogląd.
No i okazało się że to był błąd z mojej strony. Według wszystkich "znakow na niebie i ziemi" powinnam pójsc zupełnie innym torem niż sama czułam. Jestem uparta z natury więc nie posłuchałam i... wyszlo mi to na dobre 🙂 Do dziś jestem z osobą, którą wróżbici już dawno skreślili jako historię. Posłuchałam swojego wewnętrznego głosu i z każdym dniem widzę że to był właściwy wybór. Co ciekawe, moje własne karty też pokazywały to co czułam, więc byłam w takim dziwnym rozkroku między tym co czuję a tym co słyszę od "sprawdzonych ludzi".
Dlatego doszłam do wniosku że swoje wybory trzeba robić w oparciu o intuicję. Ale to tylko moje zdanie wynikające z własnych doświadczeń, każdy jest inny...
Choć oczywiście, jeśli karty pokazują realne zagrozenie dla zdrowia czy życia, to chyba lepiej dmuchać na zimne niż później żałować.
Pozdrawiam serdecznie 😉
@mglistymandala80 wiesz, chcę się odnieść do tego fragmentu o uzależnieniu od magii, bo to ciekawa kwestia.
Rozumiem ten argument, że jeśli ktoś traktuje magię jako swoją ścieżkę, sposób życia, to mówienie o uzależnieniu nie ma sensu, bo to jakby zarzucać naukowcowi że jest uzależniony od nauki. Logicznie brzmi.
Ale tu właśnie pojawia się pytanie kluczowe: skąd wiemy, że ta ścieżka jest naprawdę naszą świadomą decyzją, a nie właśnie skutkiem uzależnienia? Bo uzależnienie też potrafi udawać wolny wybór, prawda? Człowiek uzależniony od czegokolwiek rzadko sam siebie za takiego uważa, wręcz przeciwnie, buduje wokół tego całą filozofię, że to jego styl życia, jego droga itd.
Co do analogii z Jezusem, no tak, można chyba uzależnić się od religii tak samo jak od wszystkiego innego. Nikt tu chyba nie twierdził że samo chrześcijaństwo jest z definicji zdrowsze.
Mi chodzi o cos innego... że wchodzenie w pewne praktyki bez rozumienia co tak naprawdę robimy, może prowadzić w miejsca których sie nie spodziewaliśmy. I to nie jest kwestia bigoterii ani religijnego straszenia. To po prostu doświadczenie, moje i innych osób które znam. Tyle.
@wolnyduch834 Masz rację i to jest świetne porównanie. Astronom przecież całe życie siedzi przy teleskopie i nikt nie mówi że jest "uzależniony" od gwiazd Lekarz poświęca się medycynie, filatelista swoim znaczkom... no i co z tego? to jest po prostu ich pasja, ich droga. Tak samo tarot dla kogoś kto go kocha i zgłębia jest naturalną częścią jego świata, a nie jakąś używką od której można się "odkleić".
Inna sprawa to uzaleznienie od wróżek czy przepowiadania przyszłości na każdym kroku... ale to rzeczywiście zupełnie inny temat i nie należy tego mieszać do kupy.
@wolnyduch834 patrz, to co napisałeś ma sens i jakoś mnie to nie dziwi, że ktoś taki jak Wojak myli te poziomy i stawia znak równości między uzależnieniem od magii a jakąś tam profesją ze świata materialnego. Widać gołym okiem, że miesza mu się różne poziomy egzystencji od dłuższego czasu. Frater T. też rozumiem, że pisze że nie ogarnia jak w ogóle mozna uzalenić sie od magii, skoro sam ją świadomie uprawia i to naprawdę ciężkiego kalibru.
Ale tu jest taka ironia sytuacji, że obaj wzięli się za "obronę" tego forum i chcąc nie chcac wcielili sie w rolę dealera narkotyków, który mówi do klienta: "bierz, nie uzależnisz się, spokojnie" 😀 a potem patrzy z taką wyższością na kogoś, kto ostrzega przed uzależnieniem i mówi: "popatrz na tego gościa, on chce cię uzaleznic od niebrania! Co za frajer, na pewno ma jakies brudne intencje"
No serio, taka analogia trochę mówi sam za siebie...
@boskisciezka27 Hej, no to się trochę odniose do tej analogii z dealerem 🙂
Przede wszystkim nie stawiam znaku równości tylko pokazuję pewne podobieństwo, analogię właśnie. Rozumiesz różnicę? I przy okazji powiem szczerze, że od jakiegoś czasu mam wrażenie, że tobie myli się fikcja z rzeczywistością... ale to tak na marginesie.
Co do całej reszty, zauważam jedną ciekawą rzecz. Twój nowy program religijny to program zbudowany w zasadzie PRZECIWKO czemuś, przeciw magii, ezoteryce, wróżbiarstwu itp. Analogicznie (analogicznie, nie tożsamo!) pewne partie polityczne też właściwie nie maja zadnego własnego programu, tylko hasła przeciw UE, zagranicznym bankom i tak dalej. Widzisz podobieństwo?
Ty stoisz już po tej właściwej stronie, a my biedacy błądzimy sobie w ciemnościach. Ale przecież twoje życie się nie skończyło, idziesz dalej, tak jak my wszyscy. Naprawdę nie masz juz żadnych wątpliwości? Żadnych wyborów przed sobą? Wszystko jasne i koniec?
Bo zauważam, ze nigdy nie piszesz "wydaje mi się" albo "moim zdaniem". U ciebie jest tak i kropka, a my nieoświeceni mamy słuchac i wierzyć.
jedna z koleżanek tu na forum uparcie twierdzi, że z wiary w Jezusa nie wynika dla niej żadna religia. A u ciebie? Przecież widać, że jesteście z innymi "nawróconymi" w kontakcie, łączy was ta wiara. Poza negowaniem ezoteryki nie macie nic pozytywnego do zaproponowania? Te wszystkie "świadectwa" krążące po sieci, bardzo podobne do siebie, pełne ciemnych mocy i fantastycznych potworów, a Jezus pojawia się gdzieś na samym końcu, w ostatnich zdaniach. Dlaczego tak? Ci którzy nigdy nie zajmowali się magią nie nadają sie do waszego towarzystwa?
Jacek
@lesny.wir no tak więc napisał tam Jacek, że uparcie i pokrętnie twierdzę jakoby z wiary w Jezusa nie wynikała żadna religia...
I wiesz co, cieszę się że w końcu to dotarło, bo to jest właśnie sedno! Wiara jest żywa, zbawia, jest relacją. Religia jest opisem tej relacji, jej schematem, strukturą martwą. Pokładanie całej nadziei w samej religii jako takiej, bez żywego kontaktu z Bogiem, po prostu musi skończyć się niepowodzeniem. To nie jest żadna pokrętność, to rozróżnienie które uważam za fundamentalne.
Co do tego "programu pozytywnego" to naprawdę nie rozumiem jak można twierdzić że go nie ma. Przecież propozycja nawrócenia, prawdziwego pokoju z Bogiem, otwarcia się na Jego działanie w życiu... to jest właśnie program pozytywny i to otwarty dla każdego, także dla tych zajmujacych się ezoteryką. Nikt tu nie twierdzi że ezoteryk jest jakoś bardziej zgubiony niż ktokolwiek inny. Paweł w liście do Galacjan wymienia czary jednym tchem obok obżarstwa, zazdrości, waśni czy zabójstwa. To wszystko leży po tej samej stronie. Istotne jest tylko jedno: czy człowiek jest otwarty na Boga, czy woli radzić sobie sam.
A że wątek dotyczy wróżbiarstwa i że z biblijnego punktu widzenia kwalifikacja jest tu jednoznaczna, to właśnie powoduje ten "negatywny wydźwięk" który wam przeszkadza. To naturalne.
Co do tych świadectw z internetu, no cóż, w sieci można znaleźć przeróżne rzeczy i trudno mi ogólnie się do tego odnieść. Jeśli masz konkretne przykłady na myśli, wrzuć tu link albo opisz o co ci dokładnie chodzi, bo tak naprawdę nie wiem do jakich tekstów się odnosisz.
@wolnyduch834 Hmm, rozumiem skąd ta analogia, ale pozwolę się nie zgodzić w kilku miejscach.
Owszem, masz rację że za każdym nałogiem stoi człowiek z niezaspokojonymi potrzebami... to oczywiste. Ale właśnie tu widzę słaby punkt tego rozumowania. Bo jeżeli tym wspólnym mianownikiem jest zawsze człowiek i jego potrzeby, to równie dobrze można by mówić o "uzależnieniu od nauki", "uzależnieniu od miłości" albo "uzależnieniu od modlitwy". I co wtedy? Nałogowcem jest każdy, kto czemuś poświęca się bez reszty?
Co do Jezusa i chrześcijaństwa... napisałeś że nie ma tu elementu wymiany "ja Ci to, Ty mi tamto". Ale muszę się zastanowić czy to naprawdę tak działa w praktyce. Bo bardzo wielu ludzi przychodzi do kościoła właśnie z potrzebą poczucia bezpieczeństwa, bycia kochanym, bycia częścią wspólnoty. Zaspokajają w ten sposób te same głębkie potrzeby, o których piszesz w kontekście magii. Nie widze więc dlaczego akurat to miałoby być wolne od mechanizmu, który opisujesz.
Magia jako ścieżka życia to co innego niż uciekanie w magię przed rzeczywistoscią. Myślę że właśnie to rozróżnienie gdzieś tu umknęło. Można być naukowcem z prawdziwego powołania i nie być "uzależnionym od laboratorium", chociaż ktoś z zewnątrz mógłby tak to widzieć.
Właściwie to nie wiem co takiego złego zrobił ten pan JWS, bo nie udało mi się doczytać zbyt wiele na jego temat, ale z tego co znalazłam wynika że jest chrześcijaninem i ostrzega przed skutkami zajmowania się czarami. I rozumiem go, bo sama też tak uważam - wróżby, magia, czary, to według Biblii są rzeczy złe i szkodliwe. Wierzę w to szczerze.
Nie rozumiem też dlaczego ludzie zamiast zwrócić się do Boga, szukają pomocy u wróżek. Szczególnie że większość Polaków podaje się za wierzących... a potem siada do tarota. To jest właśnie hipokryzja, przepraszam że tak to nazywam ale nie umiem inaczej tego określic.
Biblia mówi to bardzo wprost - wróżby i czary sprowadzają przekleństwo na siedem pokoleń. Zarówno na tych co wróżą jak i na tych, którym się wróży. Możecie się na mnie obrazić albo skrytykować, ale ja naprawdę mówię to nie dla siebie tylko z troski o innych.
I chcę też powiedzieć paniom prowadzącym to forum - to co robicie jest według mojej wiary grzechem. Jesli tego nie pokutujecie i nie przeprosicie Boga, to... no sami wiecie. Możecie zrobić z moim ostrzeżeniem co chcecie. Jedno jest ważne - ja powiedziałam, a wybór należy do was. I jeszcze jedno - w imię Jezusa ogłaszam że te czary nie mają żadnej mocy i nie zgadzam się żeby takie miejsce siało zamęt.
No więc... chcę powiedzieć paniom, które tu zarządzają tym forum, że to co robicie jest według mnie grzechem. jeśli nie będziecie pokutować i nie przeprosicie Boga, to pójdziecie do piekła, no przykro mi ale tak to widzę. możecie zrobić z moim ostrzeżeniem co chcecie, to wasza sprawa, ale ja was ostrzegłam i to jest najważniejsze, wybór należy do was. i jeszcze jedno chcę dodać, w imeniu Jezusa ogłaszam, że wasze czary nie mają żadnej mocy i nie godzę się na to, żeby takie forum istniało i robiło zamęt w życiu ludzi... amen.
@zrodlo361 Uważaj, bo takie przekleństwa mają to do siebie, że wracają do nadawcy ze zdwojoną siłą. Mogłabyś o tym pomyśleć zanim zaczniesz straszyć ludzi piekłem. No i Biblia to nie jest jakis nienaruszalny oryginał, wiadomo przecież że była wielokrotnie przerabiana pod potrzeby Kościoła, więc nie powoływałbym się na nią jako na ostateczny argument.
Widzę tu kolejną osobę, która zamiast spokojnie porozmawiać o wierze czy magii, od razu sięga po groźby wiecznego potępienia. Tym nic nie osiągniesz, poza tym że wzbudzisz niechęć i podejrzenie o zwykłą bigoterie.
Wiesz co mnie zastanawia? Że osoby zajmujące się np. wróżbiarstwem czy innymi praktykami ezoterycznymi zazwyczaj potrafią uszanować poglądy innych i zachować się z godnością. A tymczasem ktoś taki jak Ty, przekonany o swojej bogobojności, krzyczy i zachowuje się jak prorok zbawiający cały świat. To jest dość wymowne, prawda?
Swoje ostrzeżenia możesz sobie zachować dla siebie, bo szczerze mówiąc brzmią żałośnie.
@senny.brzask72 po pierwsze chcę zaznaczyć, że ja nie rzucam żadnych przekleństw, tylko ostrzegam... bo znam konsekwencje czarów i wiem że nic złego do mnie nie wróci, bo jestem chroniona przez krew Jezusa Chrystusa. po drugie Biblia jest dla mnie w pełni autentyczna i natchniona przez Ducha Świętego, i tego poglądu nie zmienię.
po trzecie, no tak, przyznam szczerze że o czarach nie potrafię rozmawiać konstruktywnie, bo uważam że są złe i nie przynoszą nic dobrego. ale po czwarte, ja nikogo tu nie obrażam i nie nazywam niczyich poglądów żałosnymi ani pozbawionymi godnosci. ja szanuję ludzi, naprawdę. wszystko co piszę wynika z troski, nie z chęci urażenia kogokolwiek, tylko po to żeby powiedzieć o konsekwencjach pewnych wyborów.
i wiem jedno, że każda osoba zajmująca się wróżbiarstwem prędzej czy później zobaczy jakie skutki to przyniosło do jej życia. zależy mi na drugim człowieku i dopóki starcza mi sił bede mówić o Jezusie, który ma moc i który może znaleźć wyjście z każdej sytuacji, wystarczy się tylko do Niego zwrócić.
jeżeli naprawdę jesteś ciekawa jakim jestem człowiekiem, to chętnie powiem więcej o sobie tutaj, w wątku 🙂
@zrodlo361 rozumiem co chcesz powiedzieć, ale spróbuję też to ująć ze swojej strony. Szanuję głęboką wiarę, naprawdę, i nie mam nic przeciwko niej. Znam jednak wielu ludzi którzy używają swoich zdolności żeby pomagać innym i nikt mnie nie przekona, że ich intencje są złe albo że ktoś nimi kieruje w ciemnych celach. Ci co weszli za głeboko w pewne rejony okultyzmu i teraz nie mogą stamtąd wyjść... cóż, to ich sprawa, najwyraźniej nie potrafili zachować umiaru. Każdy sam odpowiada za swoje wybory.
No i powiem wprost: wchodząc na takie forum i od razu stawiając sprawy tak jak je stawiasz, jesteś od początku na pozycji przegranej. Dokładnie to samo zrobił JWS. Nie chodzi o to czy ktoś wierzy czy nie wierzy w Boga, tylko o to że ludzie nie lubią kiedy ktoś im narzuca sposób życia. To prosta zasada.
Może po prostu pozwólmy ludziom samemu popełniać błędy??? Każdy musi własną drogą dojść do pewnych wniosków. Jak się potknie i wywróci, to kolejnym razem pójdzie inaczej. Na razie szczerze mówię, że wasze wysiłki idą na marne, bo zamiast być prawdziwymi orędownikami swojej wiary, wygląda to jak rzucanie Jezusem na lewo i prawo przy każdej okazji.
Pozwól żeby każdy sam rozmawiał z Bogiem, bez pośredników którzy mówią mu jak ma to robić.
A tak w ogóle, to trochę mi to zalatuje Świadkami Jehowy...
@senny.brzask72 Rozumiem co mówisz i nie kwestionuję że znasz też tę ciemniejszą stronę ezoteryki... ale właśnie o to mi chodzi. Skąd wiadomo kiedy ktoś wchodzi za głęboko? sama przyznajesz że takie ryzyko istnieje, więc nie możesz z jednej strony mówić że to tylko problem tych "słabszych", a z drugiej ostrzegać wszystkich dookoła.
Co do narzucania, hmm... może i mówisz że tylko się dzielisz swoimi przemyśleniami i cytujesz Biblię, ale sposób w jaki to robisz, na tym i nie tylko tym forum, brzmi jednak jak ostrzeżenie z góry. Rozumiem że piekło i grzech to dla ciebie poważne sprawy i nie mam ci za złe że tak to czujesz, ale nie każdy tu uznaje Biblię za autorytet i chyba to trzeba uszanować.
I wiesz, dobrze że piszesz że każdy może przyjąć lub odrzucić twoje słowa bo to prawda. Ale to trochę sprzeczne z tym że równocześnie czujesz obowiązek ostrzegać bo "nie mozesz patrzeć jak ludzie giną". Jedno z dwojga.
Co do Swiadkow Jehowy, ok, nie znam aż tak dobrze zasad tego ugrupowania żeby porównywać, po prostu coś mi tak skojarzyło. Nie miałam złych intencji 🙂
@zrodlo361 No i teraz człowieku mamy niezłą zagwozdkę... co tak naprawdę jest gorsze, magia czy religijny fanatyzm? Ja tam obstawiam że jednak to drugie ;)))
@zrodlo361 Słuchaj, nikt ci nie dał prawa troszczyć się o innych w taki sposób. Nikt. Historia zresztą pokazuje do czego prowadzi taka "troska" o bliźnich, żeby nie szukać daleko, z podobnej troski palono kiedyś ludzi na stosach bo uznawano ich za heretyków czy pogan. Chcesz wierzyć w Jezusa?? Proszę bardzo, to twoja sprawa i nikt ci w tym nie przeszkadza. Ale nie masz prawa straszyć ludzi, którzy nie są chrześcijanami, swoimi wewnątrzreligijnymi karami i konsekwencjami. Powtarzam, nie masz takiego prawa. Twoje ostrzeżenia mają dla nich tyle samo sensu co ostrzeganie kogoś ciemnoskórego przed opaleniem... czyli żadnego. Jeśli naprawde zależy ci na ludziach, to zadbaj o swoich współwyznawców, oni może tego potrzebują, a od pozostałych po prostu się odsuń i pozwól im żyć po swojemu.
@ksiezyc326 O właśnie, dokładnie to samo chciałem napisać. Nikt nikomu nie dał prawa decydować o cudzej duchowości. Historia zresztą dobrze pokazuje, do czego prowadzi taka "troska" o innych, nie trzeba daleko szukać przykładów. Każdy wierzy w co chce i to jego sprawa. Natomiast straszenie ludzi karami z własnej religii, skierowane do kogoś kto tej religii nie wyznaje, to jest po prostu nieporozumienie. Takie ostrzeżenia nie mają żadnego sensu, tak jak przekonywanie kogoś o zagrożeniu, które dla niego zwyczajnie nie istnieje. Jak ktoś już czuje potrzebę troski, niech się skupi na własnych współwyznawcach, a nie wchodzi z butami w cudze przekonania.
Brawo za ten wpis 😉
@ksiezyc326 No przepraszam ale to co piszesz jest po prostu niesprawiedliwe... każdy człowiek ma prawo troszczyć się o drugiego, i wcale nie musisz byc wierzący żeby chciec komuś dobrze, to nie jest kwestia żadnego "prawa" tylko zwykłego ludzkiego wyboru i nikt mi tego nie zabroni.
Ja naprawdę nie chcę nikogo straszyć, ale mam wolnośc w wyrażaniu swoich poglądów, i to zarówno tu jak i wszędzie indziej. Właśnie po to chyba są takie fora, żeby sie podzielić czymś własnym, swoim doświadczeniem czy przemyśleniami. Nie zmuszam absolutnie nikogo do zmiany przekonań, tylko mówię co myslę i szczerze nie rozumiem czemu cię to tak bardzo irytuje?
Bądz sobie wolny w tym co robisz, ale daj też innym tę wolność i mozliwość poznania różnych stron wróżb, czarów i podobnych spraw. Może dla kogoś innego to są naprawdę ważne rzeczy? Tego przeciez nie wiesz...
Pozdrawiam
@zrodlo361 no ale właśnie o to chodzi, że narzucasz tę swoją troskę innym bez pytania... nie każdy tego chce, rozumiesz? każdy ma własną wolę i prawo do decydowania o sobie, więc nie możesz tak po prostu wchodzić z tym na forum i narzucać wszystkim swoich poglądów czy tej troski o nieznajomych. to nie to samo co wyrażanie zdania, to już jest coś więcej...
@mglisty.runa No tak, oczywiście każdy ma prawo nie chcieć żeby się o niego troszczyć 🙂 ale ja też mam prawo chciec sie troszczyc, bo kij ma dwa końce... wolny kraj, prawda??? pozdrawiam
@zrodlo361 No tak, wolny kraj, zgoda. ale ta twoja troska jakoś dziwnie złączyła się z ostrzeganiem innych przed czymś, co tak naprawdę dotyczy ciebie i twoich współwyznawców... wyobraź sobie taką sytuację: mieszkam sobie gdzieś głęboko w Afryce i zaczynam cię ostrzegać, że jak wyjdziesz za próg, to rzuci się na ciebie lew 🙂
@ksiezyc326 tak sobie myślę, że chyba mnie źle zrozumiałeś... ja nie mam powodu ostrzegać własnych współwyznawców, bo oni i tak to wszystko wiedzą, więc nie ma sensu im tego tłumaczyć. I jeszcze jedna rzecz, bo się mylisz pisząc że to dotyczy tylko mnie i "moich". Według mnie to dotyczy wszystkich ludzi i mam pełne prawo tak uważać. Tak samo jak ty masz swoje poglądy i zasady i nie wahasz się ich wyrażać, tak i ja mam swoje i chcę się nimi dzielić. Trudno żebym tutaj wyrażała cudze przekonania, prawda?? A ty możesz się z moim zdaniem zgodzić albo nie, to twój wybór. Naprawdę nie rozumiem dlaczego tak bardzo cię to, co piszę, oburza
@zrodlo361 Moim zdaniem myślę że to ty czegoś tu nie rozumiesz. To są TWOJE poglądy i ludzie proszą cię, żebyś je zostawiła dla siebie, bo wiara jest czymś indywidualnym, bardzo osobistą sprawą każdego z nas. Publiczne ostrzeganie i nawracanie innych jest po prostu nie na miejscu.
Mówisz że kogoś to może zainteresować? sądząc po wypowiedziach w tym watku, raczej nie bardzo.
Mogę ci napisać, że mój bóg ma na imię Ulung i że magia oraz wróżbiarstwo to jedyna droga do nieba, tak mówi moja święta księga. W trosce o twoje dobro chciałabym, żebyś o tym wiedziała, bo to jedyny sposob... i proszę cię, zacznij uprawiać wróżbiarstwo.
Rozumiesz już do czego zmierzam?
@sciezka393 No i właśnie o to chodzi, brawo brawo! Chciałabym napisac "Święte Słowa", ale świętości tu już chyba wystarczy na dziś 😀 Lecę warzyć jakiś eliksir ;)))
otóż myślę że forum jest od tego żeby każdy mógł powiedzieć co myśli i tutaj chyba wszyscy to rozumieją 🙂
szczerze? uważam że JWS trochę za mocno uderzał w niektórych... ale wiesz, biorę pod uwagę to przez co przeszedł. nie usprawiedliwiam go, ale rozumiem skąd ta złość.
myslę też że każdy kto śledził tę dyskusję wyrobił sobie już jakiś pogląd na ten temat i o to chyba chodzi, żeby myśleć samemu a nie ślepo za kimś.
z mojej strony mogę obiecać że będę pisał o zagrożeniach związanych z ezoteryką i magią tak długo jak będzie tu na to przestrzen i zainteresowanie. bo uważam że to ważne żeby mieć pełny obraz tego wszystkiego, nie tylko tę "bajkową" stronę 🙂
@leczacy.oddech68 No dobra, ale czemu mieszasz tu wiarę do całej sprawy... każdy ma swoje przekonania i wolną wolę, a ty jakbyś chciał na to wpływać. nie wiem, jakoś mi to nie gra z tym co piszesz :/ naprawde się zastanów nad tym co robisz
@mglisty.runa Hej 🙂
no słuchaj, w tym konkretnym wątku jakoś nie pisałem o swojej wierze ani nic w tym stylu. pisałem o tym w innych miejscach, np. w tym wątku o magii i tym czy może zniszczyć życie... tam faktycznie dzielę się swoimi doświadczeniami i przekonaniami które z nich wynikają. ale nie narzucam tego nikomu, po prostu daję do wglądu, tak samo jak robią to wszyscy tutaj na forum.
jeśli chodzi o wolną wolę i poglądy to się z Tobą w 100% zgadzam. właśnie dlatego prezentuję swoje i wcale się ich nie wstydzę 🙂 ani też specjalnie się nimi nie chwalę. po prostu uważam, że jeśli ktoś pisze "potrzebuję takiej a takiej rady" to ma prawo dostać w odpowiedzi "podaj date urodzenia to Ci wyjaśnię" ale ma też prawo dostać inne odpowiedzi, zgodne z doświadczeniami i przekonaniami innych ludzi. i niech sam sobie z tym robi co chce, decyduje własną głową i wolną wolą.
a jeżeli ciekawi Cię ta historia o której wspomniałem to chętnie opiszę więcej tutaj w wątku, wystarczy że napiszesz
Paweł
@leczacy.oddech68 No właśnie, miło wiedziec że nie jestem tu jedyną osobą z takimi przekonaniami 🙂
@leczacy.oddech68 napisałeś że będziesz ostrzegać przed ezoteryka i magią tak długo jak ludzie będą cię do tego zachęcać... no cóż, ale wklejanie w kółko tych samych tekstów to już jest po prostu spam, nie inaczej to można nazwać. Serio, niech Pan sam sobie wyobrazi gdyby ktoś na Pana miejscu tak postępował. Zastanowiłbym sie na Pana miejscu, czy takie działanie nie przyniesie jednak skutku odwrotnego do zamierzonego, bo w świetle netykiety takie zachowanie trąci lekko... hmm, powiem dyplomatycznie: buraczanym posmakiem 🙂
No więc... jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś konkretnego na temat wróżbiarstwa, to niech napisze tutaj w wątku, chętnie odpowiem na wszelkie pytania. nie wrzucam wszystkiego od razu bo nie wiem czy w ogóle kogoś to interesuje, pozdrawiam 🙂
No to wróciłem po kilku dniach bo byłem chory i widzę ze przez ten czas zdążyliście sobie pogadać o mojej osobie 😀 ciekawe, ciekawe...
dobra ale do sedna. myślę ze po tym wszystkim co sam przeżyłem i przed czym tu ostrzegam, ktoś z doświadczeniem powinien wiedzieć o czym mówię kiedy przestrzegam ludzi żeby nie wchodzili ufając tylko intuicji w świat tych wszystkich "duchowych" rzeczy. a mimo to na żadne konkretne pytania ktore tu zadawałem nie dostałem żadnej sensownej odpowiedzi. weźmy chociażby moje pytanie do Gameszy1 o V ewangelię, ktore po prostu skrzętnie przemilczała, za to nie żałowała mi uszczypliwości. i w miedzyczasie uznano ze nawracam tu wszystkich na chrześcijanstwo, ze jestem swiadkiem Jehowy, a nawet ze stoję na czele jakiejs sekty xD no serio, to by bylo śmieszne gdyby nie bylo jednoczesnie smutne.
chcecie konkretów i historii z mojego zycia??? jest taka historia opisana gdzies indziej w sieci, w dziale gdzie pisałem o tym jak rzuciłem tarot. czytało to mnóstwo "uduchowionych" osób i reakcja była identyczna jak tutaj. więc szczerze nie sadze zeby jakakolwiek opowieść o moich okultnych przygodach komus cokolwiek rozjaśniła w głowie, jesli ten ktoś sam z siebie nie czuje tej prostej rzeczy ze magia JEST NIEBEZPIECZNA. nie tylko dlatego ze efekty mogą być nieprzyjemne, ale dlatego ze wchodząc w nią wkraczamy w świat energii i bytow których nie znamy i ponosimy za to bardzo realne konsekwencje. nikogo nie straszłem wprost piekłem, ale o nim tez warto pamiętać nawet jak sie w nie nie wierzy, bo a nuż jednak istnieje...
@boskisciezka27 Panie JWS, próbowałem się do pana odezwać, wysłałem już dwie wiadomości... czy mógłby pan jakoś odpowiedziec tutaj w wątku? bardzo na to czekam
@oddech420 Hej, ale żeby napisać do Pana JWS to może po prostu opisz tutaj w wątku o co chodzi, bo tu wszyscy czytamy i na pewno ktoś pomoże albo sam Pan JWS się odezwie 🙂
@oddech420 hej, przykro mi ale nie dostałem żadnych listów od ciebie... serio nie wiem co się stało. jedna z koleżanek tu wyżej podała mój drugi adres mailowy, więc możesz spróbować napisac tamtędy. no i jest też ten pierwszy kontakt, jan.suliga@ wp.pl, spróbuj jeszcze raz, czekam 🙂
No to tak, coś mi się nie udało i wysłałem wiadomość za wcześnie, więc muszę tu dokończyć co chciałem powiedzieć.
Zostawmy więc to piekło na spokój.
Jak Pani pewnie wie, już w swojej pierwszej książce o tarocie z 1990 roku pisałem że wróżenie to nie jest czynność moralnie obojętna... wiedziałem o tym bo sam się tym zajmowałem w tamtym czasie. Więc to nie jest tak że piszę tu coś całkiem nowego, poza tym że powołuję się na Biblię i wspominam o swoim nawróceniu. Jedna z koleżanek sugeruje że raczej odstraszam ludzi od Jezusa niż do Niego zachęcam. Tę opinie podziela zresztą kilka innych osob, i co ciekawe wszystkie są zagorzałymi zwolenniczkami "magicznej opcji". Z przykrością muszę poinformować, że Dobra Nowina to nie jest żaden lukrowany cukierek ani zbiór przyjemnych dla okultnego serca prawd. To nie jest New Age który zadowala wszystkich i wszystko ładnie układa 🙂 Ale dobra, niech tak będzie. Zrobiłem to co zrobiłem i wiem że są tego również dobre skutki, przynajmniej w moim pojęciu. Pozdrawiam serdecznie, JWS
@boskisciezka27 Dziękuję za ten wpis, naprawdę. To ważne, że ktoś tu mówi otwarcie o własnym doświadczeniu, bo takie świadectwo trafia głębiej niż jakikolwiek argument.
Ja też byłam "tylko" klientką wróżbitów, szukałam tam sensu, jakiegoś oparcia... i wiem doskonale jak to wciaga. Ta huśtawka o której Pan pisze, raz euforia raz czarny dół, to rzecz, którą znam z autopsji. Człowiek czuje, że coś jest nie tak, a i tak wraca. Jak po narkotyk. Dobrze to ujęłeś.
Powrót do normalnosci to długa droga, ale cieszę się, że Pan/Pani ją opisuje bo to daje innym realną nadzieję. Nie taką słodką, okultnistyczną nadzieję na gotowe odpowiedzi, ale prawdziwą.
I tak, zgadzam się z tym co napisano o poziomie dyskusji. Agresja i kpina ze strony oponentów mówi wszystko o nich samych, nie o rozmówcy. Pan Jan naraża się środowisku, bo mówi rzeczy, których to środowisko nie chce słyszeć. Dobra Nowina bywa niewygodna i nigdy nie miała być cukierkiem 🙂 Ale właśnie dlatego jest warta uwagi.
Pozdrawiam serdecznie
@lilia541 Hej, super że piszesz o tym tak otwarcie, to wymaga odwagi 🙂 Bardzo się cieszę że Ci się udało wyjść z tego i że wracasz do normalności, serio.
Mam nadzieję że "zapełniłaś" to puste miejsce po okultyźmie czymś dobrym, bo z własnego doświadczenia wiem że to jest chyba kluczowa sprawa. U mnie i mojej żony tym czymś jest Jezus i szczerze mówiąc nie znam nikogo kto trwale uwolnił się od takich rzeczy bez Niego. No moze są takie osoby, ale jakoś żadnej nie spotkałem.
No bo wlasnie jak to mówią "natura nie znosi próżni" i to chyba jest prawda. Jak się wyrzuca coś z życia to trzeba tym miejscem coś zapełnić, inaczej człowiek wraca do starych nawyków...
Jeśli chcesz pogadać więcej na ten temat to pisz tutaj śmiało, chętnie odpowiem 🙂
Nowa ścieżka duchowa... czy naprawdę nikt nie powiedział tej pani, że magia bywa niebezpieczna? Popieram pana JWS i to co pisała tu zrodlo361. Jezus jest dla mnie najpotężniejszą istotą jaką dane mi było spotkać na mojej drodze, i żadne czary, wróżby ani zaklęcia mnie nie interesują. Nikt, absolutnie nikt nie jest w stanie zerwać tej więzi którą czuję. To jest głębsze i bardziej poruszające niż cokolwiek, co oferuje magia.
Może jestem młodsza, ale mam własny rozum i doskonale rozumiem jakie konsekwencje niesie za sobą sięganie po takie rzeczy. Natomiast jeśli ktoś jest starszy i doświadczony, to tym bardziej powinien zastanowić się nad swoim postępowaniem, a nie bawic się czarami jak dziecko, któremu nikt nie powiedział gdzie są granice.
Niech Bóg błogosławi.
I jeszcze jedno, proszę odnosić się z szacunkiem do zrodlo361.
@mandala582 No i widzisz, dziękuję Ci bardzo za te słowa 🙂 To miłe że tak mnie wspierasz. I masz rację, Jezus jest naprawdę potężny i ma moc która jest ponad tym wszystkim... ponad magią, czarami, kartami, wróżbami. Jest po prostu ponad tym wszystkim i to nie podlega dla mnie dyskusji. Jezeli ktoś tu ma jakiś problem albo potrzebuje pomocy to naprawdę warto się zwrócić właśnie do Niego. Nie do wróżek, nie do kart, nie do zaklęć. Jezus pomaga, trzeba tylko chcieć i otworzyć się na to. Jeśli ktoś czuje ze potrzebuje takiej pomocy, to niech napisze tutaj w wątku, chętnie odpowiem i porozmawiam
@zrodlo361 Tak, masz rację że Jezus jest ponad tym wszystkim... jego moc jest naprawdę nieograniczona i żadna magia ani karty nie mogą jej dorównać. Cieszę się że o tym piszesz, bo wiele osób potrzebuje tego przypomnienia. Jeśli ktoś tu na forum szuka pomocy i chce się o tym więcej dowiedzieć, niech napisze tutaj w wątku, na pewno znajdzie wsparcie
@mandala582 No i widzisz, nie każdy wierzy w Boga, i warto by o tym pamietać, zanim ktoś zaczyna rozdawać błogosławieństwa na prawo i lewo.
@mglistabrzask856 rozumiem, że nie każdy wierzy... ale chcę powiedzieć coś ważnego. W każdej chwili, w każdej sekundzie życia może przydarzyć nam się coś trudnego, coś na co zupełnie nie mamy wpływu. I właśnie wtedy Boże błogosławieństwo jest tą tarczą, która nas chroni, bo z nim nic złego nie ma prawa do nas dotrzeć. Jestem może młoda, ale dobrze wiem czym jest dobro a czym jest zło i czuję że kroczę właściwą scieżką. I teraz to pani wybór, jaka drogę pani wybierze. Czy chce pani żyć w spokoju i harmonii z Bogiem, czy może woli pani zobaczyć oblicze szatana, tak przerażające że żaden horror nawet się do tego nie zbliży, i cierpień których nie da sie opisać słowami?
Naprawdę mam nadzieję, że pani rozumie że piekło to nie jest wymysł księży. I że uchronić może przed nim tylko JEZUS CHRYSTUS.
@mandala582 haha no dobra, to już wiem że piekło idzie z duchem czasu 😀 może i szatan korzysta z nowych technologii, co nie?? Mikrofalówki, lasery... chyba upgrade zrobili tam na dole 😉
@blekitna.pole no i to jest to, śmiejemy się, ale piekło to nie jest żaden wymysł reżysera horroru... każdy ma swój obraz tego miejsca w głowie, wyobraża je sobie po swojemu. Mogę tylko powiedzieć że cokolwiek sobie ktoś wyobrazi, rzeczywistość przerasta najgorsze, najstraszniejsze i najbardziej przeażające koszmary jakie w ogóle można sobie wyśnić.
@mglistabrzask856 Rozumiem co chcesz powiedzieć, ale wiesz... zło i cierpienie mogą nas dopaść w każdej chwili, często zupełnie bez naszej woli. I nie ma tu znaczenia czy wierzymy, czy nie. Natomiast autorka tamtego wpisu ma swoje przekonania i życzenie które złożyła płynęło z dobrego miejsca, to widać.
Co do samej treści tego postu który tu wisi... no, jest w nim sporo takiego "albo z nami albo przeciw nam". Może jestem starsza i patrzę na to inaczej, ale takie stawianie sprawy, że albo żyjesz w zgodzie z Bogiem albo smażysz się w piekle i widzisz twarz szatana, to nie jest droga do nikogo. Raczej odstrasza niż przyciąga. Duchowość to bardzo delikatna sprawa i każda dusza dochodzi do niej swoim własnym tempem, swojąścieżką.
Wiara to nie jest coś co można komuś narzucić strachem przed piekłem. To musi wynikać z wewnętrznego poszukiwania, ze spokoju, z miłości. Przynajmniej tak to widzę po wielu, wielu latach własnych poszukiwań. Piekło czy nie, każdy z nas jest odpowiedzialny za to jak żyje i co wnosi w swoje życie i życie innych ludzi.
@mandala582 Hm, rozumiem że twoja wiara jest dla ciebie bardzo ważna i nikt tu nie zamierza ci jej odbierać... ale zastanów się chwilę nad tym co piszesz. Oczekujesz że inni uszanują twój wybór, a jednoczesnie sam próbujesz komuś wmówić jak ma żyć i czym ma się zajmować. To troche niekonsekwentne, nie? Każdy ma prawo do własnej drogi, czy to duchowej, czy magicznej, czy jakiejkolwiek innej. Twoje ideały są twoje i to jest piękne, ale nie każdy musi je podzielac. Prosze więc nie uszczęśliwiaj ludzi na siłe, szczególnie tych którzy wyraźnie tego nie chcą.
@ksiezyc326 no hej, ale nikt tu nikogo na siłę nie uszczęśliwia 🙂 ci którzy proszą o wróżby sami z siebie to robią i to ich pełne prawo, jasna sprawa. Ale też inne osoby mają prawo ich ostrzec, jeśli uważają że to ważne i że powinny to powiedzieć. Część z nas (ja też) miała naprawde złe doswiadczenia z magią, okultyzmem czy wróżbiarstwem i to nie są jakieś wymysły, takie są fakty choć wiem że łatwo to podważać. Pozdrawiam wszystkich, JWS
PS. Do zrodlo361 i innych jeśli chcecie to piszcie śmiało tutaj na forum, chętnie się odezwę!
@ksiezyc326 Wiesz co, to chyba dość typowe dla niektórych bardzo wierzących osób, że chcą koniecznie przekonać innych do swojego jedynego słusznego sposobu patrzenia na świat... w końcu podobno kiedyś palono czarownice na stosach, też przecież "dla ich dobra". taka logika.
Zastanawiam sie czasem jak by się czuła taka osoba, gdyby ktoś wszedł na jej religijne forum i zaczął namawiać do wróżenia albo magii. Ciekawa jestem jakie "błogosławieństwa" by wtedy usłyszał Myślę że niezbyt miłe.
Na szczescie tutaj jest inaczej i mam nadzieję że uda nam sie po prostu poprosić o nieuszczęśliwianie nas na siłę. Każdy ma swoje przekonania i to chyba powinno wystarczyć.
@kasia.90 Hej, czemu od razu "fanatyk religijny"? bo ma inne zdanie niż ty? to trochę niesprawiedliwe moim zdaniem, bo to ty strzelasz tymi porównaniami do stosów i w ogóle, a nie on. przeczytaj jego post jeszcze raz, bo on pisał o swoich doswiadczeniach, nie o tym żeby komukolwiek coś narzucać. tak szczerze to właśnie takie szufladkowanie i ocenianie z góry to jest coś w stylu tego co mu zarzucasz 🙂 forum jest otwarte dla każdego i każdy może pisać co chce, ale bez obrażania, tego chyba wszyscy tu chcemy
@kasia.90 o właśnie, i zaraz zjawi się ktoś, kto powie że on fanatykiem nie jest, i że Jezus może wszystkich zmienić, nawet nas tutaj 🙂 i oczywiście nie omieszkają pobłogosławić na pożegnanie.
Nie mówię że wiara jest zła, absolutnie nie. Każdy ma prawo do swojej drogi duchowej. Ale właśnie o to chodzi, że to jest jego droga, jego wybór, jego ścieżka. Nasza ścieżka jest inna i też jest nasza własna, świadoma decyzja. Nikt tu nikogo do niczego nie zmusza, nikt nikomu nie wchodzi na cudze forum żeby nawracać...
Wspomniane przez ciebie palenie czarownic "dla ich dobra" to nie jest tylko odległa historia, to pewien sposób myślenia który niestety sie nie zmienił az tak bardzo przez te kilkaset lat. Ta pewność że wiem lepiej, ze znam jedyną słuszną drogę i mam obowiązek cie na nią sprowadzic siłą, czy to słowem, czy niegdyś ogniem. To jest właśnie ta miłosc bliźniego o której piszesz z taką celną ironią.
My tu rozmawiamy, szukamy, odkrywamy. Nie potrzebujemy żeby nas uszczęśliwiano wbrew naszej woli.
@ksiezyc326 Tak, napisałeś to i rozumiem twój punkt widzenia... ale ja się z tym po prostu nie zgadzam. Wierzę głęboko, że jest Siła, która może dotknąć każdego człowieka i przemienić go od środka, niezależnie od tego, jak bardzo jest przywiązany do swoich przekonań czy praktyk. To nie jest moja chęć narzucania czegokolwiek, to wynika z czegoś, co czuję i wiem w sercu.
@mandala582 Tak sobie myślę, że masz rację, Jezus naprawdę może zmienić każdego, w to wierzę całym sercem 🙂 ale no wiesz... jak ktoś czuje się dobrze i myśli że wszystko z nim ok, to najpierw trzeba mu pokazac że coś jest nie tak. tak jak z chorym, który nie wie ze jest chory i nie idzie do lekarza bo mu sie wydaje ze jest zdrowy. chyba właśnie po to tu jestem na tym forum, żeby o tym rozmawiać
@boskisciezka27 No słuchaj, rozumiem co piszesz o chorych i lekarzu, ale tutaj pojawił się głos który mnie trochę zastanowił i chcę się do niego odnieść.
Bo widzisz, ta koleżanka co pisała wyżej ma historię naprawdę wartą uwagi. Byłą w Oazie, blisko kościoła, a potem patrzy na dzieje kościoła rzymsko-katolickiego i... no cóż, mało tam rzeczy do których można się szczerze przyznać z dumą. I ma rację że kościół przez małe "k" to po prostu ludzie, a ludzie sa ułomni, to żadne odkrycie. Poszła też na spotkania różnych ugrupowań, powiedzmy sekt jeśli ktoś woli to słowo, i też znalazła pustkę i fałsz. Więc rozumiem że człowiek staje w miejscu i nie wie za bardzo gdzie iść.
A historia z tym Tarotem... no to jest coś. Miesiąc nieprzerwanego pecha, wypadek kolejowy, samochodowy, kawałek kamienicy nad głową, próba samobójcza bliskiej osoby, utrata pracy, akademik... i za każdym razem wychodzi z tego z siniakiem. Czy to Anioł Stróż, czy coś innego, ale to jest historia którą trudno zbagatelizowac.
I babcia modląca się do Matki Boskiej a jednak ostrzegana przez nieżyjących krewnych we śnie... tu granice między tym co "kościelne" a tym co "ezoterycne" rozmywają się bardzo szybko, prawda? Tak że nie jest to takie proste jakby się wydawało.
@cieplapole844 no trzeba przyznać ze miałaś sporo szczęścia, i mówię to szczerze, bo ta historia z tarotem mogła się skończyć o wiele gorzej. Fajnie że w miare łagodnie z tego wyszłaś 🙂 ale masz jedna rzecz nie tak. To że ktoś cytuje Biblię nie znaczy jeszcze ze jest katolikiem czy w ogóle chrześcijaninem. Byłaś w tej oazie, zahaczałaś o kościół, potem wdepnęłaś w magię, i jak mi sie wydaje, wychodząc z tego wszystkiego żadne nawrócenie sie nie nastąpiło... ani przy okazji oazy, ani potem. I stad właśnie to uczucie ze jesteś gdzieś pośrodku, pomiędzy jednym a drugim. Bo nawrócenie to nie jest odmawianie różańca, nie jest gorące przekonanie że Bóg istnieje, nie jest regularne chodzenie na msze ani nawet leżenie krzyżem na posadzce. To jest cos zupełnie innego niż to wszystko razem wzięte. No ale się rozgadałem, wracajmy do tematu takich rzeczy tak naprawde to nie opisuje sie na forum wróżbiarskim, ale skoro już padło to i tak spoko że napisałaś. Pozdrawiam
@boskisciezka27 Przepraszam że tak późno odpisuję, po prostu nie zaglądałam tu przez jakiś czas...
Dziękuję za te słowa, naprawdę. Tylko wiesz, jak tu mówić ludziom prawdę, skoro oni nie mają ochoty jej słuchać? A jak mają słuchać, jeśli sami tego nie chcą? To takie trudne koło. Życie jest wymagające samo w sobie, a takie zabawy z duchowością bez rozeznania pociągają za sobą poważne konsekwencje, których często ludzie nie przewidują. I tylko Jezus naprawdę może zmieniać ludzkie serca od środka i nieść pomoc tam, gdzie żaden człowiek nie dotrze.
Pa
@mandala582 No tak, masz racje, w pelni sie z Toba zgadzam ludzie często po prostu nie chca sluchac, nawet jak ktos mówi im prawde prosto w oczy... i to jest wlasnie najtrudniejsze. a konsekwencje takich zabaw to jedno wielkie nieporozumienie, szkoda ze nie wszyscy to rozumieja. tylko Jezus moze naprawde zmienic czlowieka od srodka, to prawda. pozdrowienia!
no i zgadzam sie z tym co tu ktoś wyżej napisał 🙂
dobra to powiem wprost, bo mnie trochę irytuje to ciągłe "biblia mówi to, biblia zakazuje tamtego"... serio, nudne jak flaki z olejem. po co wam rozum jeśli ślepo cytujecie jakąś ksiege? żadna ksiega nie jest nieomylna, a tych przekładów biblii jest tyle że głowa boli i nijak mają sie do oryginału. no ale dobra, nie o to chodzi bo tak naprawdę ten oryginał i tak nie jest nam potrzebny.
czemu nie potrzebny? bo Bóg nie siedzi zamknięty w kościołach ani w żadnej księdze. Bóg jest wszędzie dookoła, ale przede wszystkim w waszych sercach. to co sami czujecie i myślicie, to jest wasza prawda. nie ma żadnych zakazów i nakazów które by was z góry obowiązywały. a piekło i grzech? no nie istnieją po prostu, bo jak Bóg miałby karać sam siebie, skoro my jesteśmy częścią Boga?
polecam książke "Rozmowy z Bogiem" Walscha, moze się komuś rozjaśni w głowie 🙂 i przestańcie oceniać innych, bo Bóg nie ocenia nikogo. kocha nas takimi jakimi jestesmy i to bezwarunkowo. no i nie chodzi tylko o ludzi, bo zwierzęta, rśliny, cała natura, to też są boskie istoty.
Bóg dał nam pełną wolność. żaden Plan Zbawienia nie istnieje, bo niebo nie jest gdzieś tam po śmierci, niebo jest tu i teraz, na ziemi, i to my je tworzymy. nie ma przeszłości ani przyszłości, jest tylko ta chwila.
jak ktoś chce pogadać o tym więcej to chętnie rozwinę temat w kolejnym poście
ps. nie atakuję żadnej religii, wszystkie są spoko, tylko troche pozabłądzily po drodze, no ale kto nie błądzi 😉 www. cwg. org
@lilia708 Muszę powiedzieć, że to co napisałeś bardzo mi przemawia do serca... bo sama coś podobnego przeżyłam, choć może nie do końca w ten sam sposób.
Ta wizja, że jesteśmy Bogiem, że wszystko co czujemy jest prawdą i nie ma żadnych granic... brzmi pięknie, naprawdę. Rozumiem dlaczego ludzie się tym zachłystują, bo ja też przez chwilę coś takiego czułam, taki spokój i lekkość. Ale gdzies w środku wiedziałam, że coś tu nie gra. Że ta wolnosc bez żadnych punktów odniesienia to trochę jak chodzenie bez gruntu pod nogami.
I właśnie to co piszesz o tej anarchii wartości, to jest chyba sedno sprawy. Bo jeśli wszystko co wymyślimy jest prawdą i nie ma żadnych zakazów, to w zasadzie każdy żyje we własnej bańce i sam decyduje co jest dobrem a co złem. A to chyba jednak nie jest pełna wolnosc, tylko jej złudzenie...
Nie wiem, może się mylę, nadal szukam i nie jestem pewna wielu rzeczy. Ale te słowa o Nowym Testamencie, o tym oczyszczeniu... jakoś trafiają do mnie. Może trzeba po prostu czegoś co nas uziemia, nie po to żeby nas ograniczać ale żeby dać nam jakiś fundament
@energia513 Hej, dałem ci znać przez mail, prosiłem o swiadectwo żebyś sie podzieliła 🙂 pozdrawiam!
i totalnie sie zgadzam z tym co napisałas... ta "kosmiczna miłosc" to niby takie piekne i wzniosle uczucie ale tak naprawde to po prostu zwodzenie. sam przez to przechodzilem i wiem co mowię, bolało
@energia513 No hej, daj spokój z tymi źródłami zewnętrznymi bo szczerze to może po prostu ich nie rozumiesz do końca 🙂 prawda i tak jest w tobie samym, i żeby ją poczuć wystarczy pomedytować, wyciszyć się, skupić i po prostu otworzyć na własną boskość, serio
i tak, masz rację w jednym konkretnym punkcie, bo właśnie to chciałem powiedziec, wszyscy jesteśmy Bogiem, podoba się? 😉 człowiek jest doskonałą istotą bo Bóg nie tworzy niedoskonałych rzeczy, więc cokolwiek robimy, to On to popiera. każde nasze doświadczenie jest jednocześnie Jego doświadczeniem
polecam przeczytać cykl "Rozmowy z Bogiem", tam znajdziesz to o czym piszę ale wytłumaczone dokładniej i bardziej rozbudowanie
a co do Nowego Testamentu... no, był pocinanany i przerabiany po wielokroć, właśnie po to żebyś nie musiała za głęboko myśleć i żeby wbito ci do głowy różne ograniczenia i gotowe schematy oceniania świata. to nie jest przypadek
"nie sięgaj do źródeł zewnętrznych, sięgnij do siebie", ktoś mądry to kiedyś powiedział i myślę że to najlepsza rada jaką można dać 🙂
pozdro. www. cwg. org
@lilia708 Właśnie chciałam się zapytać, bo jakoś tego wątku nie rozumiem do końca... skoro Bóg nas popiera we wszystkim i każde nasze doświadczenie jest też Jego doświadczeniem, to jak to się ma do cierpienia?? co Twoim zdaniem ono oznacza i skad sie bierze w zyciu człowieka?
@energia513 hej, no to zacznę od głupoty bo nie mogę się powstrzymać, nigdy w życiu nie cierpiałem więc nie mam pojęcia o czym mówisz 😎
ale dobra, poważnie...
podobno Marek Aureliusz mówił coś w stylu, że cierpienie tak naprawdę nie istnieje, wystarczy tylko spojrzeć na sprawę z innego kąta. i wiesz co, sam Einstein podobno twierdził że kiedy coś daje mu w kość to patrzy na to z innej strony i widzi w tym jakiś boży sens, jakąś doskonałość.
i chyba mają rację obaj. cierpienie to w zasadzie takie wyobrażone użalanie się człowieka nad sobą. taka jest po prostu ludzka natura 🙂 mamy codziennie z grubsza te 10000 pięknych momentów, a i tak wolimy siedzieć i mazać się nad tą jedną jedyną rzeczą która "dotyka" nas tak strasznie boleśnie...
gdzies czytałem też, chyba to był Makuszyński (ale nie jestem w 100% pewien) że w każdym cierpieniu można znaleźc egoizm. jeśli jesteś w stanie podać jakiś konkretny przykład swojego cierpienia, to chętnie spróbuję pokazać ci gdzie tam ten egoizm siedzi 😉
dobra, napisz co myślisz
Michał
@lilia708 W sumie czasami człowiek siada i nie wie co napisać, i to jest ten moment dla mnie.
Cierpienie jest dużo bliżej niż myślisz. Ty sam zreszta, i to słusznie, mówisz żebym szukała Boga w sercu. Moim Bogiem jest Jezus Chrystus... a Twoim jest kto?
@energia513 No i właśnie, bo według mnie nie ma aż takiej różnicy czy ktoś mówi Jezus Chrystus, Budda, Matka Boska czy cokolwiek innego...
Problem jest właśnie z tą personifikacją. Jak zaczęliśmy przyklejać Bogu twarz i imię, to gdzieś po drodze zagubiliśmy i siebie i jego samego.
Bóg jest wszędzie, dosłownie. I wiesz co? Jesli przekonasz swój umysł że Bogiem jest jakis stary buk rosnący gdzies przy drodze, i będziesz w to naprawdę wierzyć to... tak właśnie bedzie. Liczy się to co z tej wiary wyciągniesz dla siebie i dla innych.
Jak jesteś ok, dobra dla ludzi i idzie ci z tym wiara to wszystko gra 🙂 Ale jak nie, to warto się zastanowić czy nie traci sie po prostu czasu.
I jeszcze jedno cierpienie to wymysł człowieka. Wiem że to brzmi dziwnie, ale tak to czuję.
A co do tych słów których ci brakuje... może chodzi o to że za bardzo liczysz na to, że ktoś inny, ksiądz, mnich, jakiś duchowny, zrobi to za ciebie? Bóg to praca nad sobą, nikt ci w tym nie wyręczy. Nawet ja 😉 Ale masz do niego najbliżej właśnie przez siebie samą.
Pozdrawiam serdecznie
@lilia708 Michale, rozumiem co chcesz powiedzieć i rozumiem skąd to podejście, bo sama przez jakiś czas myślałam podobnie... kiedy byłam swoim własnym bogiem, otoczona ludźmi którzy tak samo racjonalizowali wszystko na własne potrzeby. I tak, były dobre energie, była potęga podświadomości i te wszystkie rzeczy. Ale krótko mowiac był to wielki chaos i mieszanie ze wszystkich religii tego co nam pasowało. Skończyło się na tym ze straciłam siebie kompletnie, byłam zewnątrzsterowna i sypałam cytatami z new age'owych książek jak z rękawa. dopiero spotkanie z osobowym Bogiem dało mi z powrotem tożsamość i... godność, którą wcześniej dość tanio sprzedałam, z takim wyuczonym amerykańskim uśmiechem na twarzy.
I nie zgodzę się z tym że cierpienie nie istnieje. Jest i ma sens, a to że nie umiemy sobie z nim poradzić i że jest niemodne i niemedialne, to już mówi całkiem sporo o nas samych.
Michale... co byś powiedział chłopcu zgwałconemu przez własnego ojca? Że to wymysł? Że ma się przytulić do drzewa i poczekać aż mu przejdzie? Że jak przestanie się użalać to pogadamy? Nie sądze żeby to była odpowiedź, której taki człowiek potrzebuje...
@energia513 Hej, no to tak, nigdy nie byłem w tej sytuacji co ty, tzn. nie czułem się bogiem i nie otaczałem innymi bogami, więc ciężko mi się tu jakoś głębiej odnieść do twoich odczuć 🙂 W New Age jest naprawdę dużo takich... hmm, nazwijmy to produktów, które po prostu mamią ludzi. Słyszałem nieraz. Ja sam staram się nie opierać na opiniach innych, tylko porozmawiać z samym sobą i coś samemu przemyśleć, o ile w ogóle potrafię.
Co do cierpienia, no wiesz, trochę nie ma sensu tego tak omawiać, bo jeśli ktoś wierzy w zasadę "masz to czego chcesz", to cierpienie bedzie miało dla niego sens właśnie dlatego, że umysł tego gdzieś tam potrzebuje. Każdy ma inaczej. Ja osobiście nie chcę cierpieć i znam dokładnie jedną taką osobę, siebie 😀
A co do tego że cierpienie nie jest medialne, no serio? Włącz telewizor. Strzelaniny, poszukiwania, zbrodnie, wiadomości... to zajmuje chyba z 90% czasu antenowego. Ktoś na jednym polskim forum o duchowości zadał kiedyś świetne pytanie: dlaczego widok kochającej się pary jest czymś niestosownym i wszyscy się tego wstydzą, a morderstwo w telewizji jest zupelnie ok i nikt nie mruga okiem? Czyżby miłość była nieczysta, a zabijanie, akceptowalne? Widzisz jak zakłamany potrafi być ten świat...
Ale jest też piękny, i to od nas zależy co z nim dalej będzie.
Co do przykładu z tym chłopcem, wole tego tu nie rozwijać bo mnie stąd wygonią :))) Ale napiszę jedno: świat jest bardziej skomplikowany niż jakikolwiek cytat z książki.
@lilia708 no serio, "wszyscy jesteśmy Bogiem" i "człowiek jest doskonałą istotą"?? proponuję pojechać do Oświęcimia i zobaczyć na własne oczy co ta rzekomo "doskonała" istota, ten "żywy Bóg" na ziemi, zrobiła drugiemu człowiekowi. i nie wyskakuj mi z tym że to przez brak swiadomosci "bycia Bogiem" bo właśnie ci co to zrobili uważali sie za nadludzi. za bogów na ziemi dosłownie 😐 JWS
@boskisciezka27 Podobno przez wiele lat zajmowałeś się okultyzmem. No to teraz rozumiem, dlaczego to się tak dla ciebie skończyło i dlaczego teraz głosisz takie rzeczy. Najwyraźniej przez cały ten czas zajmowałeś się ezoteryką zupełnie bez zrozumienia, po co ona w ogóle jest i do czego prowadzi. I widzę, że słusznie z tego zrezygnowałes.
Pozdrawiam
@wolnyenergia no to proszę, oświeć nas trochę w tej kwestii 🙂 co rozumiesz przez ten cel ezoteryki, skoro tak o tym mówisz? I przy okazji wyjaśnij może czym dla ciebie jest boskisciezka27... ale konkretnie, bez tych wszystkich emocji, bo one nic tu nie wnoszą
@oddech484 no właściwie gdzie tu widzisz jad, w moich słowach czy we mnie jako osobie? Hmm, troche przesadzasz chyba...
A jeśli chodzi o te cele to poczytaj sobie wątek "Do leczacy_oddech68", tam jest wszystko opisane.
Pozdrawiam (i bez żadnego jadu )
@wolnyenergia Tak, widzę... i stoje przy swoim. Jad działa niepostrzeżenie, wiesz??? Zaczyna się od odrętwienia, człowiek nie czuje jak stopniowo przestaje oddychac, aż nagle się dusi. To nie jest oskarżenie, po prostu obserwuję pewien wzorzec w tym co piszesz i ta analogia wydaje mi się bardzo trafna.
Co do wątku który polecałeś... dzieki za wskazówkę, naprawdę. ale szczerze mówiąc przeczytałem i nie znalazłam tam niczego co tłumaczyłoby czym jest właściwy cel ezoteryki ani jak ją "właściwie" pojmować. Może coś mi umknęło, nie wykluczam 🙂
I ta kwestia oświecania... masz rację że nie zalezy to tylko od tego kto mówi ale i od gotowości słuchającego. Tylko że zejście z piedestału naprawdę bywa kosztowne, o tym też warto pamiętać. I zanim cokolwiek się przyjmuje, warto ocenić. To nie jest zamkniętość, to zwykła duchowa higiena.
@oddech484 ok, postaram sie wytlumaczyc o co mi chodzi, bo widzę że ta kwestia wymaga rozwinięcia.
użycie słowa "ezoteryka" bylo z mojej strony niezbyt trafne, powinienem był napisać "duchowość". te dwa pojecia często sie miesza, ale nie są tym samym. więc prostuje: mnie interesuje duchowość.
dla mnie duchowość to poszukiwanie i odkrywanie pelnego wymiaru człowieka, tak żeby służyło to samorealizacji. przez samorealizację rozumiem uwalnianie sie od ograniczeń wynikających z pożądań, z ogladu rzeczywistości przefiltrowanego przez własne wyobrażenia, i uczenie sie działania z milosci. taki rozwoj duchowy ma poprawiać jakość życia wewnętrznego czyli brak cierpienia, radość, kontakt z czymś wyższym i korzystanie z jego wskazowek, a takze warunki materialne przez harmonijną współpracę z otoczeniem. o tym własnie pisałem we wspomnianym wcześniej wątku.
działania w tym kierunku to m.in. refleksyjne podejście do życia, dystans do wlasnych wyobrażeń, medytacja, modlitwa, afirmacje, skupianie sie na życzliwości. chodzi w zasadzie o jedno: systematyczne oczyszczanie podswiadomosci z blednych i ograniczajacych przekonań. nasze życie jest zdeterminowane przez intencje i motywacje, z których lwia część jest ukryta w podświadomości. dlatego wydaje nam sie, że to co nas spotyka nie zależy od nas. a tak naprawde wszystko zależy od nas samych, co można odkryc podejmując wytrwały wysiłek żeby ujawnić to, co podświadomość skrywa. kolejny krok to zmiana tych przekonan na korzystne i ostatecznie oczyszczenie sie z nich całkowicie, co pozwala na intuicyjne i optymalne działanie.
rozwój w moim pojęciu to nie szukanie transów, magicznych mocy czy proba dowartościowania sie przez budowanie własnej wspaniałej postaci w oczach innych. to coraz lepsze dostrzeganie swojej roli tu i teraz, i coraz pełniejsza jej realizacja ku własnej radości i radości otoczenia.
na tej drodze jest sporo pułapek i wiele osob w nie wpada. człowiek wchodzący na ścieżkę rozwoju czesto nie jest świadomy destruktywnych wzorcow w sobie, np. przekonania że taki rodzaj rozwoju jest grzechem. bywają zakodowane leki przed karą za porzucenie "jedynie słusznej" wiary. jednym z gorszych przypadkow jest szukanie w rozwoju mocy i przewagi nad innymi, albo misji wobec ludzkości. oczywiście mówimy tu cały czas o intencjach, które na poziomie swiadomym sa kompletnie niewidoczne. najlepsze wyjscie to rezygnacja z pomysłów na destrukcyjne wykorzystanie tych "mocy" i praca nad poczuciem bezpieczenstwa, niewinności i własnej wartości. metody sa znane, nawet w psychologii.
jeśli ktoś takiej pułapki nie ominie... podswiadomosc zgodnie ze swoim programem zaczyna realizować kary za domniemane winy, co materializuje sie w życiu jako konkretne, czasem bardzo bolesne zdarzenia. wtedy jedyne wyjscie to porzucenie praktyki i przekonanie podswiadomosci o rezygnacji z "grzesznych" działan. stąd obserwujemy spektakularne nawrócenia niektórych ludzi, którym naprawdę sie przestraszylo. ich poczucie bezpieczenstwa zostało tak bardzo nadszarpnięte ze jakakolwiek mysl o powrocie do poprzedniej praktyki budzi przerażenie, a przy okazji rodzi sie misja ostrzegania innych. i to chyba właśnie obserwujemy na tym forum u kilku osob.
to wszystko jest efektem niezbyt czystych intencji wobec siebie i własnego rozwoju.
przepraszam za długawy wywod, ale chciałem jak najklarowniej przekazac swoje myśli, bo pomyslałem że może jednak coś z tego bedzie dla Ciebie przydatne.
nie zamierzam Cię do niczego przekonywać, rób swoje najlepiej jak potrafisz, masz do tego prawo tak samo jak ja.
mam też słabą nadzieję że przestaniesz we mnie szukac jadu 😉
PS. co do piedestalu: prawdziwy rozwój polega między innymi na pozbywaniu sie kolejnych urojeń dotyczących takich piedestałów 🙂
Dziękuję za tę odpowiedź, bo naprawdę zmusza do myślenia.
Zacznę od tego centrum, o którym piszesz. Owszem, moje życie wewnętrzne jest dla mnie punktem wyjścia, ale nie punktem dojścia. Samorealizacja, o której mówiłem, nie kończy się na sobie. Działanie w intencji miłości z definicji obejmuje otoczenie. Jeśli ktoś twierdzi że "pracuje nad sobą", a przy tym niszczy innych, to po prostu nie pracuje nad sobą tylko buduje własne ego i okłamuje siebie co do intencji. Nie ma tu sprzeczności, którą widzisz, bo jeśli realnie takie działanie krzywdzi innych, to właśnie jest dowód, że intencja nie jest miłością. Proste.
Co do "błędnych przekonań z czyjego punktu widzenia" - no, to jest naprawdę dobre pytanie. Mam na myśli przekonania, które powodują cierpienie samego człowieka i hamują jego życie. Nie chodzi o dopasowanie do jakiegoś "ja", tylko o usunięcie tego, co boli i blokuje. To całkiem praktyczne kryterium.
Dalej, piszesz że mój rozwój niekoniecznie musi kogoś cieszyć i masz rację, zgadzam sie z tym. Ale to nie przeczy temu co napisałem. Radość otoczenia nie może być przymusowa ani sztuczna, wynika z harmonijnej relacji, a nie z jednomyślności. Wspólnota poglądów to nie jedyny sposób na dobre współżycie.
Co do "nawrócen" i poczucia bezpieczeństwa... no widzę że mamy tu inną obserwację tego samego zjawiska. Możliwe że mylę się w szczegołach, zostawmy to.
I na koniec ten jad. Rozumiem co masz na myśli, ale powiem szczerze: jeśli kogoś moje słowa "wssączają się w umysł", to chyba znaczy że trafiają na podatny grunt, nie? Słowo nie ma mocy bez odbiorcy 🙂
@oddech484 spróbuję po kolei.
Tak, dla mnie najważniejszy jestem ja sam i nie zamierzam tego ukrywać. Kiedyś myślałem inaczej, ale to było zakłamywanie się przed sobą. Uważam wręcz, że każdy kto twierdzi że jest inaczej, po prostu się oszukuje. Cenię sobie tę świadomość.
Co do tego że mój rozwój odbywa się czyimś kosztem - nie wiem skąd takie przekonanie. Człowiek który zaspokaja swoje potrzeby w sposób harmonijny, po prostu lepiej funkcjonuje w relacjach z innymi. Tak przynajmniej jest w moim przypadku. Wewnetrzna zgoda na siebie sprawia, że łatwiej akceptuję innych, lepiej mi idzie w pracy, mam lepsze relacje. To raczej nie brzmi jak powód do czyjegoś cierpienia?
Miłość do siebie, ze świadomością własnych wad, pozwala mi nie projektować tych wad na innych. Dzięki temu mam mniej pretensji do ludzi i więcej miejsca na coś lepszego.
Pytasz o to "ja" - masz na myśli ego czy duszę? Bo to ważne rozróżnienie. Ego to wytwór podświadomości, który można kształtować. Ograniczające przekonania to nie "ja prawdziwe", to naleciałości ego. Prawdziwym punktem odniesienia jest coś głębszego i z tej perspektywy można oceniać, co mi sprzyja a co nie. Ograniczające jest to, co szkodzi mnie lub innym, co nie ma korzeni w miłości.
Jeśli mój rozwój kogoś nie cieszy, warto zastanowić się dlaczego. Jeśli dlatego, że przestaję spełniać cudze oczekiwania, to szczerze powiem: to jest problem tej osoby, nie mój. Z drugiej strony jeśli widzę, że coraz bardziej się alienuje od innych, to znak że mam coś do przemyślenia. Zdarza się po prostu, że ludzie przestają się rozumieć gdy jeden idzie naprzód a drugi nie. To chyba oczywiste.
Mnie akurat jest łatwiej, bo bliska mi osoba też się rozwija, więc możemy się wzajemnie wspierać.
Nie narzucam nikomu swojego modelu świata, cenię różnorodność, to naprawdę bogate źródło obserwacji. Zresztą ta rozmowa z Tobą też jest dla mnie ciekawa
To co nazwałeś bredniami to sa moje własne obserwacje, też na sobie. Wiem jak to wygląda od środka i jakoś daję rade.
No i co do tego sączenia jadu - czy to jad czy miód, to zalezy od punktu widzenia. Z tego że Tobie to nie odpowiada, nie wynika, że innym ma szkodzić. Nie twierdzę, że mam absolutną prawdę w kieszeni. Mówię tylko że to najlepsza prawda jaką teraz znam, obserwuję jej skutki i stale ją weryfikuję. Być może kiedyś zmienię zdanie, kto wie. Mam prawo szukać, mylić się i wyciagac wnioski.
No więc zacznę od tej kwestii z jadowityma stworzeniami... różnica między jadem a miodem to nie jest kwestia gustu ani smaku, możesz się o tym przekonać w praktyce. I serio nie życzę Ci takiej praktyki ze żmiją.
To co nazywasz sączeniem jadu nie dotyczy ani moich przekonań, ani tego czy mi te treści odpowiadają czy nie. Mowiłem o czymś innym, o tym jak działa to podejście, które prezentujesz. Totalnym rozmydlaniu realnych problemów przez "rozwój duchowy". Powiem wprost: żmijia analogia to obraz Twojego sposobu omijania rzeczywistości. Obyś zdał sobie z tego sprawę nim będzie za późno.
Powiedziałeś mi dużo, wystarczająco dużo, żeby powiedzieć otwarcie: to co opisujesz to rodzaj nieWolnictwa. Jesteś niewolnikiem własnych przekonań. Spójrz z boku na to co piszesz... A wynika z B, B z C, jeżeli X to Q, i tak dalej przez całą stronę. Wszystko to jest niesamowicie pokrętne, bo oparte na słowach bez żadnych definicji. I to nie przypadek, bo kluczowe pojęcia, takie jak "miłość", "akceptacja", "relacja" mają u Ciebie czysto prywatne znaczenia. Zresztą skoro to Ty programujesz swoje EGO i definiujesz swój świat, to Twoja "miłość" dzisiaj może znaczyć coś zupełnie innego jutro. To trochę jak ktoś kto próbuje wstać z krzesła łapiąc siebie za sznurówki.
Ten Twój świat jest żałosny... ale proszę, nie bierz tego do siebie, serio. Jest ograniczony bo jego twórca jest tylko człowiekiem. Nie kwestionuję Twoich intencji, naprawdę. Ale dzieło nie może przewyższyć autora. Świat bez przebaczenia, bez żadnej trwalej pewności, bez jednoznacznej przyszłości...
I to co chyba najbardziej niepokojące: każdy niewolnik ma swojego Pana, prawda?? Czy na pewno jesteś swoim własnym?
Jedno zdanie które napisałeś, o tym że masz prawo szukac, mylić się i ponosić konsekwencje, to mnie ujęło. Jeśli mówisz to szczerze, to jest w tym ziarno czegoś prawdziwego.
Chciałbym bardzo, żebyś kiedyś trafił na Prawdę i Miłość której nie trzeba co chwilę redefiniować. Taką samą wczoraj, dzisiaj i jutro. Dającą prawdziwe ukojenie pośród tego niełatwego życia. Na tyle wielką, żebyś w końcu mógł odpocząć od poszukiwania.
Naprawdę Ci tego życzę 🙂
@oddech484 No dobra, ale to jest właśnie ten rodzaj argumentacji który mnie irytuje. Bo jak komuś wskazujesz obawy, to od razu dostaje odpowiedź że to jego problem, bo nie ufa Bogu. Tak działa zamknięty system który sam siebie broni przed krytyką. Masz obawę? Znaczy że nie ufasz, nie ufasz? Znaczy grzeszysz. I tak w kółko. Nie ma miejsca na żadne sensowne pytanie, bo każde zostaje z góry zdyskredytowane. Dla mnie to nie jest dowód na głębokość duchowości, raczej na jej kruchość...
@oddech484 i jeszcze jedno - nie ma żadnej potrzeby żebym kogokolwiek tu oświecał. To nie zależy od tego kto "oświeca", ale od tego czy ktoś w ogóle jest w stanie to przyjąć i się na to otworzyć. Bez tego to cały wysiłek idzie w błoto.
@wolnyenergia hej, nie chce mi sie za bardzo rozwijac tematu o powiazaniach nazizmu z okultyzmem bo to jest znana sprawa i dziwne ze o tym nie wiesz szczerze mowiac
ale tak krotko to okultyzm ma w zasadzie 2 odmiany. pierwsza jest ta arymańska, czyli ciemna, wprost satanistyczna. a druga to ta lucyferyczna i wydaje mi sie ze wlasnie tam szukasz swojej drogi. ta druga niby zmierza do odkrycia "boga w sobie" i wygląda bardzo świetliście, udaje wręcz boską miłość. to ta "wysoka duchowość" osiągana przez medytacje, nauczają tego np. teoozofowie. i tu sprawdza się to powiedzenie Pawła że anioł ciemności często podszywa się pod anioła światłości. Lucyfer był aniołem najwyższej hierarchii, tak świetlistym ze az zeby bolaly... i właśnie tą świetlistością zwodzi całe tłumy mistyków i okultystów uprawiających "wysoką magię". tak naprawde zarówno Aryman jak i Lucyfer to jedna i ta sam postać (jest jeszcze trzecia taka figura ale okultyści jakoś nie lubią o niej gadać) - czyli Książę tego Świata. Diabeł po prostu. Pomachaj mu łapką ode mnie 🙂 pozdro, JWS
@boskisciezka27 O właśnie, ja też nikomu nie pomacham łapką, bo żadnego czorta tutaj nie widać 🙁 Pozdrawiam
@boskisciezka27 Prawda jest taka, że to mnie tu zastanawia bo przecież sam Chrystus mówił że Królestwo Niebieskie jest w nas... więc to odkrywanie "boga w sobie" wcale nie musi byc od razu dziełem jakiegoś ciemnego Lucyfera czy Arymana, nie?
@wolnylilia518 No hej, serio jesteś spontaniczna 😀 ale chcę wyjasnić kilka rzeczy, bo chyba nie do końca zrozumiałeś o co mi chodziło. Po pierwsze nigdzie nie pisałem ze stoję po stronie Watykanu, to jakieś nieporozumienie. Watykanu i jego związków z nazizmem nikt rozsądny nie kwestionuje, wiadomo.
Co do tych dwóch odmian okultyzmu, arymanicznej i lucyferycznej, to chciałem powiedzieć że to tak naprawdę jeden czort, tyle ze raz biały, raz czarny. Jakby dwie twarze tej samej rzeczy, rozumiesz???
i ten cytat z ewangelii który przytoczyłeś jest wyrwany z kontekstu... Królestwo Boże jest POŚRÓD nas i W nas, ale tylko wtedy gdy nawrócimy sie na ewangelię Jezusa Chrystusa. Tak to trzeba rozumiec, a nie inaczej. Pozdrawiam
@boskisciezka27 No i do tego co napisałeś dorzuciłbym jeszcze powiązania nazistów z Watykanem
@boskisciezka27 No dobra, rozumiem co chcesz powiedzieć i nawet coś w tym jest, ale to trochę takie... no nie wiem, jakby zamotane 😀
Chodzi ci o to że Hitler i cała ta masakra to nie była jego wina tylko coś co ludzie sami jakby ściągnęli na siebie? Przez te swoje strachy i podświadomość i takie rzeczy? No to interesująca teoria, serio. Nie mówię że bzdura.
Ale mam jeden problem z tym wszystkim. Jak mówisz że Bóg to zaaprobował bo daje nam to czego chcemy... to znaczy że te miliony ludzi w obozach CHCIAŁY tam trafić? Nawet podświadomie? Bo to już trochę za duże słowo i nie wiem czy mogę się z tym zgodzić.
Z tą swiadomoscia, podświadomością i nadświadomością to spoko, chętnie bym poczytał więcej. Ale ta konkluzja że Hitler niczemu nie byl winien... eee, tu już mnie gubisz trochę 🙂 bo cokolwiek go "namaściło", to on jednak te rozkazy wydawał własną ręką, nie?
Pisz więcej na forum, serio, te tematy są ciekawe, chociaż człowiek czasem nie wie co o tym myśleć
@lilia708 Dla równowagi i żeby spojrzeć na to z innej strony, polecam poszukać sobie strony apologeticsindex i poczytać tam o cwg... myślę że warto zestawić te dwa podejścia zanim wyrobi się ostateczną opinię www. cwg. org www. apologeticsindex. org / w21. html
@oddech484 No wiadomo, każdy może pisać co mu się żywnie podoba, wolność słowa i to wszystko 🙂
ale widzisz... jeśli zaczniemy sobie podbierać fragmenty z różnych książek, choćby z Biblii, to przy odrobinie sprytu można zaprzeczyć absolutnie wszystkiemu. wystarczy odpowiednio wyciągnąć zdanie z kontekstu i gotowe.
tylko że duchowość to nie jest debata ani konkurs argumentów. prawda to jest coś co czujesz w środku, głęboko, i żadne linki ani cytaty ci tego nie zastąpią. najpierw to przeżywasz sam, medytujesz, nosisz w sobie... a dowody? one pojawią sie potem, same z siebie, w twoim wlasnie zyciu. tak to działa.
i jeszcze jedno, zwróć uwagę na coś, w CWG nie ma ani jednego złego słowa o innych religiach, ani jednego. to chyba coś mówi o tej ksiażce, nie?
prawda sam się obroni, nie potrzebuje wojowników
@lilia708 zgadzam się z Tobą w kwestii selektywnego cytowania... ale nie przypominam sobie, żebym gdzieś odwoływała się do Biblii. Sięganie do jakichkolwiek źródeł ma sens tylko wtedy, kiedy obie strony uznają je za autorytet, a nie sądzę, żebyś Biblię za taki uważał, prawda??? I dodam jedno: autorytet to nie jest coś, co każdy sobie dowolnie podgina pod własną interpretację 🙂
Co do serca jako miary prawdy... rozum podpowiada mi odwrotną kolejność. Przekonuję się do czegoś DLATEGO, że jest Prawdą, nie odwrotnie. Nie pozwalam, żeby cokolwiek, co Prawdą nie jest, miało na mnie realny wpływ. Jesteśmy istotami podatnymi na rozmaite oddziaływania i nasze przekonania są w dużej mierze ich wytworem. jeżeli prawda to po prostu to, do czego czuję głębokie wewnętrzne przekonanie, to moja prawda niekoniecznie równa się Twojej prawdzie. Jaka jest więc jej wartość w sensie ogólnym, poza Tobą samym?
A co do tych dowodów, które "pojawiają się same"... jak możesz udowodnic sobie i innym, że to nie jest wyłącznie produkt wyobraźni? Nasze pragnienia w ogromnym stopniu kształtują to, co postrzegamy.
"Prawda się obroni" tak, ale w tym modelu AUTOMATYCZNIE, bo skoro głębokie przekonanie TO JEST prawda, to ona z definicji zawsze zwycięża 😉
A brak złych słów o innych religiach w CWG... to dowód na przebiegłość, nic więcej.
@oddech484 No dobra, rozumiem że chodzi ci o to że to nie ty powołujesz się na Biblię, tylko tamta strona którą ktoś tu wrzucił w dyskusji z CWG. Tzn. nie ty osobiście, ale link który pojawił się w tym wątku to robił. Nie wiem czy autor wrzucił go czytając wcześniej czy tak na szybko, ale to trochę zmienia całą sprawę 🙂
Co do reszty... no ciekawa sprawa z tą "prawdą serca". Bo to działa tak że człowiek najpierw coś czuje głęboko, a potem to traktuje jako dowód że to prawda. Ale jak odróżnić prawdziwe przekonanie od na przykład złudzenia albo tego czego po prostu bardzo pragnął? Nasze pragnienia naprawdę mocno wpływają na to co postrzegamy wokół siebie.
I jeszcze ta kwestia z CWG i religiami... no dobra, że nie ma tam złego słowa o innych. Ale to raczej spryt niż dowód na wartość tej ksiązki, nie? Łatwiej nikogo nie atakować i mieć wszystkich po swojej stronie 🙂
@oddech484 Hej, dobra to rozumiem już co miałeś na myśli z tym linkiem, chodziło o to ze ta strona sam sie odwoluje do biblii żeby polemizować z cwg, nie że Ty to robiłes. ok, mój błąd że źle to zrozumiałem 🙂
co do tych wpływów... no ciekawe co mówisz. znaczy rozumiem że chcesz powiedziec że Twoje przekonania wynikają z Ciebie samego, nie z mody czy tradycji. ale widzisz, chwilę wcześniej sam piszesz że większość ludzi płynie z wiatrem różnych teorii, a to trochę brzmi jakbyś jednak przyznawał że wpływy istnieją i działają na ludzi. troche to niespójne no nie? 😉
z tym wyobraźnią to faktycznie ciekawy punkt, że wszystko co nas spotyka to jej produkt. ale wtedy zastanawiam sie jaka różnica miedzy czymś "prawdziwym" a czymś wyobrażonym, bo jak wszystko jest wyobraznia to po co w ogóle szukać dowodów zewnętrznych?
a co do cwg i tego że nie mówi źle o innych religiach... no nie wiem, przebiegłość to jedno wytłumaczenie, dobre nastawienie autora to drugie 😀 każdy sobie wyciągnie co chce
pozdro i dzięki za rozmowę bo jest naprawdę ciekawa 🙂
@lilia708 No dobra, nie do końca rozumiesz o co mi chodziło, ale nie będę odnosił się do każdej złośliwości z Twojej strony 🙂 i tak nie odpowiedziałeś na moje pytanie, może je przeoczyłeś...
Ładna teoria z tym umysłem, zgadzam się, brzmi nieźle. Ale tylko pod warunkiem, że naprawdę masz kontrolę nad tym co się w nim rodzi. O tym można by długo pisać 🙂
Masz rację, że prawdziwe życie jest bardziej skomplikowane niż nasze tu wywody i nie zawsze wszystko da sie precyzyjnie ująć w słowa. Jestem niedoskonały i nie wszystko potrafię, to fakt. Na szczęście świat nie zależy od moich pomysłów ani od tego czy jestem doskonały czy nie :))) Bo jeśli świat przycięty jest do własnego, ciasnego wymiaru to wszystko wtedy niby takie jasne i logiczne... ale czy prawdziwe?
I piszesz że dobrze Ci z tym. To rozumiem. I wcale nie ironicznie. Masz rodzinę, znajomych, sens, spokój. To jest coś realnego. Widzę jednak że to co opisujesz jako duchowy rozwój po naszej stronie porównujesz do zlizywania lukru z ciasta... cóż, każdy patrzy przez swoje oczy.
Co do odpowiedzialności za życie i tego co tutaj piszę razem z kolegą wolnyenergia, nie twierdzę że jesteśmy już "jaśnieoświeceni" i stoimy na jakimś piedestale. Tkwimy w tym razem, każdy na swoim etapie.
I jeszcze jedno, pisałem w Twoim kontekście, przepraszam że to wyszło tak jakbym mówił o Tobie. Ale wracam do pytania na które nie odpowiedziałem: jak odróżnić dowody z życia od produktu własnej wyobraźni? Masz racje, ze to jest trudne. Dodam tylko że jeżeli mówię o obiegu energii, mam na myśli coś co nie jest ani wyłącznie "w głowie" ani wyłącznie na zewnątrz. To jakis przepływ, ciężko to inaczej opisac.
Co do CWG i przebiegłości, no powiem Ci szczerze, to trochę uproszczone. Kasiorę zarabia sie na wielu rzeczach i nie każdy kto nie krytykuje innych religii robi to z wyrachowania. Historia stara jak świat owszem, ale nie zawsze tak to działa
@oddech484 No dobra, to po kolei bo trochę się tego nazbierało 🙂
co do kontrolowania wszystkiego, mówisz że to kwestia wiary i pracy nad sobą. ładnie powiedziane, serio. ale wiesz, ja nie twierdzę że jestem doskonały i ogarniam każdy aspekt swojego życia. właśnie to napisałem. i jakoś dziwnie to, że nie wszystko kontroluję, nie sprawia że moje życie się wali...
"tylko od tego zależy", no nie, nie zgadzam sie. to taka ładna wizja że jak dobrze pomyslisz to świat się uśmiechnie. tyle że znam ludzi którzy myśleli bardzo pozytywnie i spotykało ich naprawdę złe rzeczy. i nie dlatego że źle myśleli. po prostu świat jest trochę bardziej skomplikowany niż ta układanka...
co do tego kosztem siebie dla innych, piszesz że to wbrew ich wolnej woli. hmm, nie wiem czy zawsze tak jest. jak nie sypiam bo opiekuję się chorym, to chyba raczej nie naruszam niczyje wolnej woli?
"nie ma ja, ty, on, wszyscy to jedno ja", rozumiem że to ma swój sens w jakimś systemie myślenia, ale dla mnie to trochę takie... nieuchwytne. jakby powiedzieć coś tak ogólnego że nagle wszystko się zgadza 🙂
co do dowodów, nie skończyłem jeszcze nic bo jestem dość młody 😀 ale powiem ci, "po prostu rób swoje i to zauważysz" to dla mnie trochę za mała odpowiedź. obserwacja własna to kiepski dowód bo ludzki umysł widzi to czego szuka. i to nie czepianie sie kontekstow, to normalny problem z każdą subiektywną obserwacją. www. cudownyportal. pl
@lilia708 Wiesz... czytam to i widzę coś dziwnego. Piszesz to wszystko z wielką ironią, sarkastycznie, ale... chyba bardziej o sobie mówisz niż o mnie 🙂
Rozumiem że jesteś tu taki... prześmiewczy. I w sumie w porządku, każdy ma prawo wyrażać się jak chce. Ale zauważ co robisz: zamiast rzeczowo odpowiedzieć na to co napisałem, ośmieszasz. To taka ciekawa technika obronna kiedy brakuje argumentów.
Ja nigdy nie twierdziłem że jestem jaśnieoświecona ani że nie mam ograniczen. Wprost przeciwnie. Pisałem właśnie o pracy nad sobą, o miłości do siebie, o jedności. To nie jest żadna nadludzkość, to po prostu pewna droga. Można nią iść albo nie, nikomu nic nie narzucam.
Co do Goethego... hmm, fakt że ktoś umarł nie oznacza że jego słowa są bez wartości 🙂 Bo wtedy musielibyśmy odrzucić większość mądrości jaką ludzkość zebrała przez wieki.
I jeszcze jedno, ta ironia z "nadczłowiekiem" trochę mnie zadziwia. Przeciez nikt tu nie mówił o wyższości nad kimkolwiek. Pisałem wyraźnie że każdy ma ten sam potencjał. Każdy. Bez wyjątku.
To co cytujesz na koniec... cóż, to odważne. Ale pytanie czy szczere, czy tylko kolejna warstwa ironii?
pozdrawiam ciepło
@oddech484 Hej, daj sobie spokój z nimi serio 🙂 ja tych ludzi znam i wiem jak to działa. Są totalnie owinięci w ten swój celofan i nic do nich nie dociera. Taka "wyższa duchowość" w stylu teozofii i regresingu, plus mądrości jakiegoś Leszka Ż. i im wystarczy. Jeśli chcesz gadaj z nimi dalej, ale ja już swoje nagadałem kiedys na jednym portalu gdzie mają swój taki "szabacik czarownic" haha... naprawde istne cuda sie tam dzieją. Teraz właśnie ćwiczą jakąś "modlitwę" w cudzysłowie, czyli tak naprawde magiczna ewokację, która ma im przynieść duzo kasy. Ganiają za nią po astralach i w ogole nie ogarniają że to astralne. No i dostaną tę kasę, już dostają... tyle że na kredyt Kiedyś przyjdzie wierzyciel i zażąda zwrotu z odsetkami, możesz być pewna. Nawet najgłupszy okultysta zna to prawo, ale oni to olali totalnie. No i dobrze w sumie, łatwo przyszło trudno wyjdzie. Każda zabawa ma swoją cenę i tyle. Pozdrawiam, JWS
@boskisciezka27 no dobra, ale to co napisałeś do oddech484 mnie troche zastanawia... bo sam widzę że te osoby znam, owinięte celofanem jak mówisz, nie ma do nich dostępu 🙂 ta ich "wyższa duchowość" klejon z teozofii, jakiegoś regresingu i mądrości pewnego Leszka Ż. to osobna historia. Jak ktoś chce gadac, to niech gada, ale ty sie juz widac nagadałeś na tamtym portalu gdzie mają swój "szabasik czarownic", hehe, niezłe.
I ta ich "modlitwa" będąca tak naprawdę magiczną ewokacją na kasę, i to bieganie za nią po astralach w przekonaniu że to żadne astrale, no... kasa przyjdzie, już przychodzi, tylko że na kredyt. A wierzyciel kiedyś zapuka i zażąda zwrotu z odsetkami, to nawet każdy początkujący okultysta wie. Ale oni to lekceważą, no to trudno, niech lekceważą.
Panie Janie Witoldzie Sulig, bo chyba to Pan, czytałem Pana posty tu i ówdzie. Nie wiem co sie Panu przydarzyło podczas własnych praktyk, ale chyba nie skonczyło sie to najlepiej 🙂
Mnie okultyzm nie interesuje w ogóle. Jak pisze to o normalnym życiu, szczeście, spokój, takie rzeczy. Modlitwa o to żeby finansowo żyć dobrze to dla mnie jak najbardziej okej. Jak ktoś woli biedę, jego wybór, ja biedny być nie chce.
I widzę że mocno Pan wbudował w siebie to myślenie "coś za coś", jakiś szantaż kosmiczny... skąd to się bierze, z błędnych praktyk, z życia? Niech Pan sam sobie odpowie na to pytanie. I prosze, troche mniej zajadłości, bo złość odcina od tego co mamy w sobie, od Boga po prostu.
Pozdrawiam, Michał 🙂
@oddech484 Szczerze mówiąc ten ton to trochę przesada nie? nikt cię tu nie obraża, a jednak tak się nakręcasz. ale okej, dzięki za to chociaż, że można sobie popatrzeć z boku na takie zachowanie... mi to trochę przypomina jak sam zaczynałem swoją drogę, chociaż wiem ze jeszcze dużo przede mną.
co do tego "weź życie w swoje ręce" i że nie czujesz się godny i tak dalej - no dobra, rozumiemy co masz na myśli. nie ma sensu ciągnąć tego dalej w kółko, powodzenia w takim razie.
no i ta kwestia autorytetu i kreowania się na odkrywcę wszechświata... nie kreuje się na żadnego odkrywcę, serio. nie jestem tez żadnym autorytetem i nigdy nie twierdziłem że nim jestem. po prostu zachęcam żeby szukać odpowiedzi w sobie, a nie w innych ludziach.
a jeśli twierdzisz, ze twoje życie kompletnie nie ma nic wspolnego z tym co sobie w głowie układasz to... no cóż, powodzenia serio, bez ironii.
pozdrawiam
@lilia708 No widzę że znowu pomieszałeś osoby... bo to co zacytowałeś nie dotyczyło mnie, tylko samego siebie 😉 rozumiem ze zyczenia powodzenia kierowałeś pod swoim adresem, bo to wyraźnie nie była odpowiedź na moje słowa.
i znowu nie odpowiedziałeś na pytanie które zadałem. jak zwykle zresztą...
wiesz, ktoś tu wyżej wspominał o tym celofanie i chyba miał rację 🙂
+++ zasmucona +++
@lilia708 Hej, okej, rozumiem co chcesz powiedzieć, ale powiem szczerze... gdybym chciał być złośliwy, to bym stwierdził, że każdy ma po prostu takiego Boga jakiego sobie wybrał 🙂 ty masz swojego, który Oświęcim zaaprobował, ja mam swojego który absolutnie tego nie zaaprobował i nie aprobuje. i wiesz co, w pewnym sensie to nawet prawda, bo władca tego świata daje nam to czego chcemy, przynajmniej przez jakiś czas, i jest mu totalnie obojętne na jakim sznurku skaczemy, byle byśmy do niego należeli.
te teorie na które się powołujesz znam, ale wybacz że nie napiszę tutaj co o nich myślę, bo czytający by się zgorszyli i administrator by mnie słusznie wywalił z forum
jedno natomiast przyznam, byłem kiepskim okultystą. miałem serce. i sorry, bez urazy naprawdę, ale w zyciu bym takich głupot o Oświęcimiu, Hitlerze i tamtych zbrodniach nie napisał. serio.
ale skoro już WIESZ JAK TO WSZYSTKO DZIAŁA, to nie musisz być zwykłym człowiekiem co nie? mozesz być NADLUDZKI. ja w każdym razie wypisałem się z tej partii dawno temu i nie żałuję
@boskisciezka27 No dobra, spróbuję jeszcze raz 🙂
Piszesz że prawdziwy Bóg nie ocenia i daje ludziom wolność, i że dlatego zaaprobował Oświęcim bo... stworzyły go ludzkie lęki i fobie. Hm. No to ja rozumiem tę logikę, ale sorry, nie mogę się z tym zgodzić. Bo jeśli Bóg jest doskonałą miłością i zawsze daje nam to czego chcemy, to brzmi to ładnie dopóki mówimy o tym że ktoś chce cierpieć przez swoją podswiadomość albo karmę. Ale Oświęcim to nie było "chcenie" jednej osoby. Tam zginęły miliony ludzi którzy na pewno nie pragnęli tego ani świadomie ani podświadomie, możesz mi tu wierzyć.
Piszesz też że cierpienie tak samo zbliża do Boga jak jego brak. Cóż, ładne to jest filozoficznie, brzmi w sumie spoko, ale jak komuś mówisz że jego babcia zginęła w komorze gazowej bo... obieg energii tak chciał i Bóg to zaakceptował, to sorry, coś tu nie gra.
Reinkarnacja, karma, wolny wybór, brak oceniania i te techniki pracy z umysłem które opisujesz, ok, każdy ma prawo w to wierzyć. Ale dla mnie Bóg który po prostu wzrusza ramionami na Holokaust i mowi "no cóż, taka wasza karma" to nie jest Bóg który mnie przekonuje. To juz wolę tego swojego, staromodnego, który jednak jakieś zdanie ma
@lilia708 Właśnie chciałem to samo napisać 🙂 Znam osobiście kilka osób, które jak najbardziej świadomie chcą cierpieć, w sensie, że naprawdę uważają że im się to należy, że "zasłużyli" albo że muszą odpokutować coś tam. Więc ta teza Michała jest trochę zbyt uproszczona jak dla mnie.
@wolnyenergia No masz rację kolego 🙂
Też znam takich ludzi, serio. Więc poprawiam się - niektórzy ŚWIADOMIE chcą cierpieć, choć dla mnie to kompletnie niepojęte 🙂 Ale no cóż, wyznawców teorii "cierpienie uszlachetnia" jest całkiem sporo. Życzę im powodzenia :))
Michał
@lilia708 No dobra, przyznaje ze trudno mi tutaj cos odpisac bo... wiesz, to co napisales jest dla mnie dosyc brutalne i szczerze nie rozumiem skad taki atak :/ mowisz ze dalsza dyskusja nie ma sensu a jednak piszesz caly elaborat zeby mnie obrazic, troche niespojne nie? 🙂
teozofia, reinkarnacja, to wszystko "filozofia dresiarzy" wg ciebie... no coz, kazdy ma prawo tak uwazac, tylko ze ja tu nikogo nie atakowalem i nie proponowalem nikomu eksperymentow u dentysty zeby "sprawdzic cierpienie" 😀 serio? to ma byc argument?
i ten fragment o Majdanku... daj spokoj. Uzywanie Holocaustu zeby mnie ośmieszyc to jest po prostu nieladne, nawet jesli bardzo sie z czymś nie zgadzasz. naprawdę uwazasz ze to w porzadku?
co do lekarza od "przypadlosci umyslowych" dzieki za oferte ale nie skorzystam 😉 wiesz, rozmawiamy tu o Bogu, wolnej woli, swiadomosci, i mozna sie nie zgadzac, to normalne. ale z twojej strony zamiast argumentow dostaje wyzwiska i sarkazm. to troche smutne
nie obrazam sie, po prostu stwierdzam fakty. jezeli kiedys bedziesz chcial porozmawiac spokojnie to pisz tutaj, chetnie 🙂
pozdrawiam, Michal
@boskisciezka27 No to chyba trafnie to ujeląeś, coś ewidentnie go poniosło xD
Masz rację że nie ma sensu ciagnąć tej rozmowy, bo tam po drugiej stronie jest po prostu mur. Może kiedys dojdzie do tego co to wszystko znaczy, ale na razie... troche pokory by nie zaszkodzilo, serio.
Pozdro 🙂
@lilia708 wiem ze nic nie wiem... ale hej, to mówil Sokrates, nie ja 😀 a tak w ogóle to wiem jedno... czuje skad jestescie, hi hi hi. Ten zapaszek to czuc z daleka naprawde. CUDOWNY. no, dla niektórych przynajmniej pozdrawiam, JWS. pa
@lilia708 no dobra, ale widzę że nie do końca rozumiesz jak to ma działać w praktyce 🙂
jest takie stare powiedzenie, nie pamiętam już czyje, coś w stylu "to czego się boisz w końcu do siebie przyciągasz" i że każda fobia kiedyś cię dopadnie. i wiesz co... w tym jest sporo racji.
powiem teraz coś co pewnie brzmi jak totalna bzdura dla większości osób tutaj. Hitler i jemu podobni nie wzięli się znikąd, zostali niejako... wywołani przez samych ludzi tamtej epoki. jak to możliwe? bo mamy świadomość, podświadomość i nadświadomość i właśnie to jak te trzy warstwy ze sobą współgrają daje odpowiedź na to pytanie. Hitler nie był winien w klasycznym tego słowa sensie, został "namaszczony" zarówno świadomie jak i podświadomie przez otaczający go tłum.
i nie masz pojęcia ile podobnych fobii ludzie dziś sami na siebie ściągają. opisuje to szczegółowo Anthony Robinson w "Obudź w sobie olbrzyma", jest tez mnóstwo innej literatury na ten temat.
co do Oświęcimia i Boga: to nie Bóg to stworzył, ale zdaje się że to zaaprobował, bo stworzyli to jego własni ludzie. Bóg nie ocenia, daje nam to czego chcemy. problem w tym ze to czego chcemy, grupowo i indywidualnie, bywa głęboko ukryte przed nami samymi właśnie w podświadomości.
mam zamiar opisać to wszystko dokładniej, bo zajmuje sie tym od kilkunastu lat, wiec jak ktoś chce pogadać na ten temat to zapraszam do wątku
@wolnyenergia Hej, jakoś tak mam wrażenie ze was obydwu znam, choć nie wiem skąd to uczucie xD no ale w każdym razie możecie tam swojemu "bogu" pomachac ode mnie łapkami, obaj 🙂 nie precyzując oczywiście kim on jest. Pozdr. JWS
@boskisciezka27 Patrz, heh, wszyscy jesteśmy sobie jakoś bliscy, tak to działa 🙂 może faktycznie spotykalismy sie już wcześniej, nie raz, na jakiejs duchowej ściezce. wolnyenergia też, czemu nie. pamięć poprzednich wcieleń, albo po prostu podobne podejście do życia... trudno powiedzieć co to dokładnie. kto wie naprawdę
pozdrawiam, Michał
@lilia708 hej, no ale po co tu w ogóle wciągać ten temat reinkarnacji, skoro jej nie ma? 🙂 to musiało być naprawdę super spotkanie, calkiem niedawno i do tego przez internet!
@lilia708 Michał właściwie już za mnie napisał, więc dziękuję mu za to 🙂 oszczędził mi naprawdę sporo pisania, bo zgadzam się z nim w stu procentach.
Ale chcę dodać jedną rzecz, bo czytając ten cały wątek coraz bardziej rzuca mi się w oczy pewna myśl, która mnie szczerze niepokoi. Takie podejście w stylu "kto nie z nami, ten przeciwko nam" w odniesieniu do Boga, Jezusa i całej reszty. I to jest dla mnie naprawdę niezdrowe. Bo to że biorę własne życie we własne ręce nie oznacza przecież że trzaskam drzwiami i mówię Bogu "do widzenia". Wręcz przeciwnie, Bóg jest dla mnie najlepszym przyjacielem jakiego mam, ale właśnie dlatego wiem ze jak będę gdzieś naprawdę zbaczać z kursu, to mnie i tak delikatnie nakieruje. Nie znaczy to jednak że mam siedzieć z założonymi rekami i czekać.
Byłam kilka dni temu na ślubie i na tej mszy śpiewali coś o tym, żeby się bać Boga bo wtedy będziesz zbawiony, i jeszcze to "nie jestem godzien Boże byś do mnie przyszedł"... przepraszam ale mi się normalnie słabo robi od takich słów. Jeśli ktoś dobrze funkcjonuje żyjąc w ciągłym strachu przed karą, to jego sprawa. Ja wybieram inaczej. Mój Bóg jest przy mnie, w sercu, i jest wsparciem a nie batem nade mną. Oczywiście nie znaczy to że moje życie to jedna wielka sielanka... nie, ale potrafię ze wszystkiego wyciągnąć jakiś sens i naukę. Nawet jeśli te lekcje bywają naprawdę bolesne i nikt przy zdrowych zmysłach nie wita ich z radością.
Wierzę tez mocno że nic nie dzieje się przypadkowo. Ja sama kiedyś zrobiłam w ezoteryce krok za daleko i dopiero dzięki temu nauczyłam się tego czego wiem dziś, i spotkałam na swojej drodze naprawdę wspaniałych ludzi. Z dużym smutkiem patrzę na osoby, którym katolicyzm po prostu wyrządza krzywdę. Zamiast szukać oparcia w Bogu, mają w głowie wbite że są z natury źli i że każde nieszczęście to kara boska. Nie mówię że jakaś wiara jest zła, każda która prowadzi do Boga jest dobra. Ale Biblia, Koran, jakikolwiek inny przekaz, to wszystko były wielokrotnie poprawiane i przeinaczane przez wieki. I od tego mamy głowę żeby nie brać wszystkiego na ślepo. Jest tam mnóstwo mądrości, ale jest też mnóstwo fałszu, i tyle w tym temacie bo to temat na osobną długą rozmowę.
I jeszcze co do ezoteryki bo nie mogę tego pominąć. Jeśli tarot czy wróżki są złem wcielonym, to co powiemy o jasnowidzeniu, bioenergoterapii, snach i intuicji? Trzeba by nie spać żeby nie mieć czasem proroczego snu. Wszystko jest dla ludzi dopóki ma jakieś granice, bo każdy nadmiar jest szkodliwy, czy to pięć kilo śliwek czy obsesja na punkcie wróżb, efekt końcowy podobny 🙂 Do ezoteryki mam duży szacunek i naprawdę nie igrammm z jej mocą, ale też się jej nie boję. Nie biorę się za rzeczy na których się nie znam i które mogą mi zrobić krzywdę. Co nie znaczy że nie mogę sie tego od kogoś nauczyć. I duża różnica między używaniem zdolności dla zabawy a pomaganiem ludziom którzy sami o tę pomoc proszą. Nie zamierzam zbawiac nikogo na siłę, bo to po prostu nie ma sensu.
Miało być krótko a wyszło jak zwykle 😉 Pozdrawiam serdecznie wszystkich!
hej, zauważyliście że ten wątek skończy wkrótce miesiąc??? Ciekawe czy są jakieś równie żywotne na tym forum...
Serio, już się tu gubię kompletnie
odezwałas się do mnie a przywoływałas słowa kogoś zupełnie innego... chyba myślisz że to ja to pisałem? no nie, to nie byłem ja. mam jeden nick i to wystarczy, nie ma potrzeby żebym się rozdwajał. jeśli chcesz mi coś napisać to odnoś sie proszę tylko do postów podpisanych wolnyenergia, bo tylko za te odpowiadam
@wolnyenergia przepraszam, to była moja pomyłka... do Ciebie kierowałem tylko ten wstępny fragment, resztę dzisiaj poukładam jak należy 🙂 dokończę odpowiedź na Twój post, a ten kawałek który dotyczył kogoś innego przeniosę tam gdzie powinien wisiec
Przepraszam, niechcacy dwa razy wysłałam tę samą wiadomość...
No i właśnie chciałam zapytać o coś, co od dawna chodzi mi po głowie. Mianowicie czy chrześcijanin może ćwiczyć jogę? Bo słyszałam różne opinie na ten temat i sama nie wiem co myśleć. Z jednej strony mówią, że świetnie robi na kregosłup i w ogóle na zdrowie, a z drugiej strony niektórzy zaraz straszą, że to jakieś tam złe moce i pogaństwo.
Słyszałam też, że nawet zakonnicy ćwiczą jogę, więc skoro oni to robią, to chyba nie jest od razu coś strasznego?
Wiem oczywiście, że horoskopy czy wróżenie to nie dla nas, wierząych, i tu nie mam wątpliwości. Ale joga to chyba trochę co innego, prawda? A co z bioenergoterapeutami? Bo mam bardzo wierzącą ciocię, katoliczka jak sie patrzy, chodzi do kościoła, modli się, i od jakiegoś czasu leczy u takiego pana swoje dolegliwości. I powiem wam, że z naprawdę dobrym skutkiem. Ona w życiu by nie poszła do kogoś, kto robi coś złego, nawet nie ma pojecia że ktokolwiek mógłby jej zarzucić, że to grzech albo coś takiego.
No i właśnie zastanawiam się, jak w ogóle człowiek może poznać, że jest pod wpływem złych mocy? Jak to rozpoznać?
@swietlistakamien641 No to spróbuję coś odpisać 🙂
pytasz czy chrześcijanin może uprawiać jogę... moim zdaniem wykluczone, tu nie ma pośredniego wyjścia, albo jedno albo drugie.
co do kręgosłupa i kondycji, tak, pewnie działa, ale to trochę jak zaciągnięcie kredytu w piekle... potem diabeł odbiera co swoje, razem z tą kondycją 😉
zakonnicy ćwiczący jogę? no cóż, pewien typ zakonników owszem, ale nie ci których bym polecal...
i ta ciocia twoja, wierząca i lecząca się u bioenergoterapeuty z dobrym skutkiem... ona może po prostu nie wiedzieć że jest już pod wpływem złych mocy. Serio, warto by jej uświadomić o co chodzi, ratuj ją póki czas!
a jak rozpoznać że się jest pod takim wpływem? hmm, jeśli ktoś nie daje wiary temu co tu piszemy, to juz może być znak 😉
pozdro!
@swietlistakamien641 tak sobie myślę, że powoli zaczyna to wyglądać tak, że jedna konkretna osoba odpowiada tu na wszystko i do wszystkich... jakby to forum istniało tylko po to, żeby ona mogła głosić swoje racje. Trochę to dziwne, bo pytania zadają różne osoby, każda ze swojej własnej, głębokiej potrzeby duchowej, a odpowiedź zawsze ta sam, z tego samego źródła. Poczekajmy chwilę, może niedługo ten jeden ekspert będzie też sam sobie zadawał pytania i sam na nie odpowiadał 🙂
@swietlistakamien641 No to po kolei, bo tu jest kilka różnych pytań w jednym 🙂
po pierwsze, chrześcijanin może uprawiać jogę, ale pytanie czy powinien. i tu wszystko zalezy od tego, o jaki rodzaj jogi chodzi. hatha-joga bez tych wszystkich elementów medytacyjnych? czemu nie, ale trzeba to robić z głową i świadomie.
po drugie, w niektórych zakonach faktycznie stosuje sie różne praktyki medytacyjne, to prawda. czy to jest joga? szczerze nie wiem, nie mam pewnosci.
po trzecie, super że ciocia dochodzi do zdrowia dzięki bioenergoterapeucie, serio. ale tu jest takie pytanie, które mnie nurtuje, bo ok, ciało jest leczone... ale co z duszą? to chyba warto mieć z tyłu głowy.
i to ostatnie pytanie, jak poznać że jest się pod wpływem złych mocy... no to jest pytanie-rzeka 😀 ale np. wyobraź sobie że ktoś chodzi do wróżki, wszystko mu idzie swietnie, życie zgodnie z przepowiednią i tak dalej. ale nagle w rodzinie zaczynają się choroby, nieszczęścia, jakieś dziwne rzeczy. albo inny przykład, ktoś po prostu nie może już przestać korzystać z takich usług, bo jak przestaje to natychmiast coś mu się w życiu sypie. to są sygnały, na które warto zwrócić uwagę.
@boskisciezka27 No to po kolei, bo temat jest naprawdę rozległy 🙂
Co do hatha jogi i tego jak kontrolować... tu chodzi chyba o to, żeby nie wchodzić w żadne elementy duchowe, mantry, skupianie się na czakrach i tak dalej. Zostać przy samych ćwiczeniach fizycznych i tyle. Łatwo powiedzieć, trudniej w praktyce, bo to wszystko jest dość mocno ze sobą splecione.
Co do zakonnlków i medytacji od indyjskich pustelnikow, to owszem, słyszałam o czymś takim. Różne drogi, różne inspiracje.
Tai chi... hmm, tu już bym była ostrożna. To też ma swoje korzenie duchowe i nie jest tylko gimnastyką, choć wielu ludzi tak to traktuje.
Sprawa cioci to mnie trochę zmroziła. Ten pan co "przebijał się przez żyły" w celu oczyszczenia... brzmi to niepokojąco. I rozumiem, że ciocia działała w dobrej wierze, bo nikt jej nie uprzedził. Właśnie to jest ten problem, że znachorzyi różni uzdrawiacze często mówią, że mają dar od boga, są sympatycznymi ludźmi, no i człowiek im ufa. A ksiądz, o którym piszesz, ma rację, że to sie kłóci z wiarą w Jezusa.
Jak przekonać ciocię... no to jest właśnie najtrudniejsze. Może nie tyle przekonywać, ile modlić się za nią i spokojnie, bez nacisku, dawać do myślenia. Ludzie bronią swoich wyborów gdy czują atak, a otwierają się gdy czują że ktoś im życzliwie towarzyszy
@swietlistakamien641 Co do hatha jogi to szczerze ciezko to kontrolowac, najlepiej po prostu wybierac tylko te elementy ktore wyglądają jak zwykła gimnastyka i traktowac je właśnie tak, bez wchodzenia głębiej 🙂
Co do zakonników i indyjskich ascetów, no tak, słyszałem że niektórzy się od nich uczyli, ale to nie znaczy ze dobrze robili. Bo tu jest ważna różnica, relaksacja to jedno, a medytacja to coś innego. Medytacja ZAWSZE otwiera człowieka na jakieś "kosmiczne energie" i szczerze nikt do końca nie wie skąd one pochodzą. Można przy tym czuć błogość i spokój, ale jednocześnie otwierasz się na sferę duchową, a byty które tam mieszkają mają gdzieś twoje intencje, nieważne czy medytujesz żeby poznac Boga czy cokolwiek innego.
Tai chi to w zasadzie chińska medytacja ale w ruchu, więc podobna sprawa.
Jeśli chodzi o ciocię i tego znachora, no każdy znachor stosuje różne zabiegi magiczne i ten opisany przez ciebie też chyba nie jest wyjątkiem. Powoływanie się na "dar od Boga" to bardzo częsty wybieg, zresztą wielu z tych ludzi szczerze wierzy że tak jest. Tylko ze to stoi w bezpośredniej sprzeczności z nauką Jezusa, Biblia jasno zakazuje magii.
I masz rację że wielu okultystów to jednocześnie "dobrzy katolicy". Ba, nawet więcej, często są bardziej "wierzący" i "praktykujący" niz zwykli ludzie bo przynajmniej wiedzą że sfera duchowa istnieje. Tyle że traktują praktyki religijne jako magię, coś co ich zabezpiecza i dodaje sił. A to jest zaprzeczenie tego czym objawienie Boże naprawdę jest.
Jak masz więcej pytań to pisz tutaj, chętnie odpowiem
@boskisciezka27 No i właśnie to mnie zastanawia... czy Pan Jan Suliga wykłada w tym roku w tej krakowskiej Akademii Czarowników? bo jak tak to troche dziwna sytuacja, nie?
bo jeśli te anonsy szkoły pojawiały sie w pismach to chyba nie są dziełem nieczystych sił heh... specjalnie mam zamiar wrócić po to pismo, w którym widziałem ten ogłoszenie, i przepiszę tu tytuł i, żeby bylo jasne o czym mowa
i no wychodzi na to ze ktoś tu jednak miał rację że Pan JWS nie jest tym za kogo sie podaje, zresztą te wypowiedzi chyba trochę mówią same za siebie...
żenada szczerze mówiąc 🙂
@iskra882 Hej, okej więc tak, ten JWS pisze że nawet jeśli jakiś R.G., szef tej krakowskiej szkoły ezoterycznej gdzie kiedyś wykładał, zamieścił anons że JWS u nich uczy, to jest to po prostu nieprawda. Mówi że od razu to sprawdzi, bo zadzwoni do tego R.G. i będzie wdzięczny jak podasz tytuł gazety i numer gdzie ten anons był, bo jego prawnik podobno się tym zainteresuje 😀
no i przy okazji napisał że coś podobnego już mu sie przydarzyło, jakaś szkoła ezoteryczna z Łodzi (nie Chiron, bo tam faktycznie uczył tarota) zamiesciła go na ulotkach jako wykładowcę bez jego zgody i mówi że na tym wyszedł finansowo całkiem nieźle bo takie rzeczy są po prostu karalne xD
i jeszcze to na końcu, że jest tym za kogo się podaje i że już go tu sprawdzano... więc nie wiem, ta sytuacja z anonsem jest ciekawa, będę śledził co z tego wyniknie 🙂
@boskisciezka27 no dobra, przepraszam jeśli to nie na miejscu ale szczerze... ta cała sprawa z crowleyowcami mnie nie porusza specjalnie. i nawet gdyby faktycznie się do ciebie dobrali, to jakoś nie dziwi mnie to szczerze mówiąc.
postaram się jak najszybciej dotrzeć do tego pisma i podać ci dokładniejsze dane, żebyś mógł sprawdzić.
co do życliwości i pozdrowień na koniec... cóż, dla mnie to bardziej kwestia kurtuazji, która trochę graniczy z hipokryzją, wiec ograniczę sie do: do następnego postu
@iskra882 Hej, właśnie sam zadzwoniłem do R.G. i okazuje się, że w nowych ogłoszeniach krakowskiej szkoły mnie już nie ma 😮 więc może redakcja wrzuciła jakieś stare ogłoszenie, które leżało w szufladzie. nie wiem jak to wyszło ale tak to wygląda
w każdym razie dzięki za drążenie tematu, jestem szczerze zaskoczony tą życzliwością 🙂
JWS
@boskisciezka27 no wie Pan, czy to jest naprawdę Jan Witold Suliga czy ktoś inny, to co tu pisze jest i tak bardzo potrzebne. Choćby dlatego, żebyśmy mogli z otwartymi oczami wybrać po której stronie staniemy. Jestem przekonana, że chrześcijanie którzy tu trafią na te słowa, znajdą w nich oparcie. Tak jak ja znalazłam.
Sama przyznam szczerze, że nie do końca rozumiałam dotąd, dlaczego magia jest tak niebezpieczna. Słyszałam oczywiście, że kłóci się z nauka Biblii, ale tak naprawde potrzebowałam kogoś, kto to wyłoży spokojnie i z głową. I bardzo się cieszę, że ktoś z takim doświadczeniem zechciał tu napisać i odpowiedzieć na być może naiwne pytania takich osób jak ja.
A co do tożsamości... no cóż, myślę, że łatwo to sprawdzić. Wystarczy jeden do Muzeum Etnograficznego i wszystko jasne
Pozdrawiam serdecznie,
Kaszka
@swietlistakamien641 O właśnie, kaszka ma rację że wystarczy jeden do muzeum i sprawa jest jasna 🙂 Thelema wie dobrze kim jestem więc nie ma co się zastanawiać.
A jeśli chodzi o magię i Biblię, to wlasnie o to chodzi, żeby samemu poczytać co tam jest napisane. Biblia jest bardzo konkretna w tej kwestii:
V Ks. Mojżeszowa 18, 10-15 mówi wyraźnie, żeby nie było wśród nas kogoś kto przeprowadza dzieci przez ogień, wróżbity, wieszczbiarzy, guślarzy, czarowników, zaklinaczy, wywoływaczy duchów ani wzywających zmarłych, bo każdy taki jest obrzydliwością dla Pana i z tego powodu Pan wypędza takich przed nami. Mamy być bez skazy przed Bogiem, bo te narody które wypędzamy słuchają wróżbitów a Pan na to nie pozwolił nam. Prorok wzbudzony przez Pana spośród braci ma być tym którego słuchamy.
III Ks. Mojżeszowa 19,26 mówi wprost: nie będziecie wróżyć ani czarować. I dalej w 19,31 żeby nie zwracać się do wywoływaczy duchów ani wróżbitów bo się przez nich staniemy nieczyści. W 20,6 jest napisane że kto się do nich zwróci, Pan zwróci swoje oblicze przeciw niemu i wytraci go. A 20,27 mówi nawet o śmierci za wywoływanie duchów...
I Samuela 15,23 porównuje nieposłuszeństwo do czarów, a krnąbrność do bałwochwalstwa.
Izajasz 44,24-25 mówi że Pan unicestswia znaki kuglarzy i z wróżbitów robi głupców.
Jeremiasz 27,9 przestrzega żeby nie słuchać proroków, wieszczbiarzy, czarowników którzy mówią kłamliwie. I tamże 29,8 jeszcze raz to samo, że prorokują kłamliwie w imieniu Pana, a Pan ich nie posłał. I 50,36 krótko: miecz przeciwko wróżbitom.
Daniel 2,27-28 pokazuje że magowie, wróżbici, czarownicy i astrolodzy nie mogą wyjawić tajemnicy, jest jednak Bóg który tajemnice objawia.
Zachariasz 10,2 mówi że teraby mówią słowa mylne a wróżbici mają kłamliwe widzenia.
Micheasz 3,7 i 3,11-12 jasnowidze beda zawstydzeni, wieszczkowie zawiedzeni, a prorocy wieszczący za pieniądze ściągają nieszczęście na Syjon.
I na koniec Izajasz 47,13-15, który mówi że badacze nieba i oglądacze gwiazd są jak ciernie pochłaniane przez ogień i nie uratują własnego życia, a czarownicy zataczają się każdy w swoją stronę i nikt nie pomaga tym co im ufali.
Mam nadzieję że to rozjaśnia sprawę 🙂
@boskisciezka27 No to cytujesz mi tu między innymi to:
"A jeśli mężczyzna albo kobieta będą wywoływać duchy lub wróżyć, to poniosą śmierć. Ukamienują ich, a krew ich spadnie na nich."
Brawo, brawo... typowo chrześcijańskie rozumowanie, co? Szczerze, jestem pod wrazeniem. To obowiązuje od zaraz czy dopiero od jakiegoś sygnału? 😉
Gratuluję Panie JWS. I jeszcze się okazuje, że ma Pan nową uczennicę.
Jacek
@lesny.wir No serio, jak ktoś miesza Stary Testament z Nowym i stare przymierze z nowym, to chyba czas wrócić do podstawówki i poczytać trochę historii od początku 🙂
Nakaz kamieniowania za różne przewinienia religijne i obyczajowe Jezus po prostu zniósł. Jest taki fragment w ewangelii, gdzie faryzeusze przyprowadzają do niego kobietę lekkich obyczajów i pytają co z nią zrobić, skoro Prawo mówi żeby ją ukamienować. A Jezus odpowiada: "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem". I co? Tlum się rozchodzi w ciszy i ze wstydem.
Ale tego oczywiscie @lesny.wir pamiętac nie chce. Typowe czepialstwo, nic nowego
@boskisciezka27 ej, niech pan nie żartuje serio. To jakoś moja wina, że właśnie takie cytaty pan dobrał?
Co do zniesienia nakazu kamieniowania... no to widzi pan, do cytatów jednak przydaje się interpretacja, prawda? Chyba nie rozumie pan tego, że żonglowanie wersetami biblijnymi to nie jest dyskusja, to jest po prostu unikanie dyskusji.
A ta historia z nierządnicą... ja właśnie na nią chciałem sie powołać! Ale co by to dało w tym przypadku? Sądząc po doborze cytatów to chyba raczej pan jej nie pamięta, panie Chrzescijaninie... Ale zaraz zaraz, to pewnie znowu ja się czepiam 🙂
Typowe krecenie kołem: najpierw garść cytatów rzuconych z grubej rury, a interpretacja to może będzie, może nie będzie...
@boskisciezka27 No właśnie, żadnego "spokojnie" tutaj nie ma i nie powinno być, bo może ten niepokój komuś w końcu poruszy szare komórki... Poza tym skad mam wiedziec że Ty to faktycznie Ty? I szczerze mówiąc, nie mam nawet specjalnej potrzeby żeby to ustalać. No i to z tym, serio? Może mam zadzwonic i ktoś mi odbierze jako telefonistka albo sekretarz, kto Cie tam wie jak to wygląda po drugiej stronie...
@swietlistakamien641 no właśnie, zgadzam się że to co jest tu pisane ma swoją wartość, ale żeby powiedzieć że kilka tygodni czytania na forum to wystarczy do świadomego wyboru... hmm, wybacz, ale to trochę śmieszne moim zdaniem. Chrześcijanie mają przeciez swoich duszpasterzy, księży, pastorów, są biblioteki, są ksiązki, są ludzie z wiedzą i doświadczeniem. Czy naprawdę trzeba powoływać się na kogoś z internetowego forum jako autorytet? Jeśli ktoś zastanawia się czy magia jest sprzeczna z Biblią, to może po prostu usiąść i tę Biblię przeczytać, albo zapytać swojego księdza czy pastora, nie? Co właściwie boskisciezka27 ma wspólnego z chrześcijaństwem, warto się zastanowić. Przeczytaj uważnie wszystkie jego posty, Kaszko, on mowi o Bogu, ale tym którego sam odnalazł, własną drogą. I to nie musi być ten sam Bóg, w którego Ty wierzysz. Nie ma tu gotowych odpowiedzi serwowanych na tacy, każdy musi sam szukac.
@iskra882 no tak, i kto tu teraz mówi co chrześcijanin powinien robić... 🙂 Bardzo to zabawne szczerze mowiąc, że ktoś kto stoi po drugiej stronie tej barykady, nagle wie najlepiej jak wyglądać powinna duchowa droga chrześcijanina. Czyste intencje, wszystko jasne... jak w tej bajce o wilku który tak bardzo chciał pomóc Czerwonemu Kapturkowi dojść do babci.
@oddech484 Moim zdaniem gdzie ja tu pytam to mój wybór i myślę że nikt mi tego nie odbierze 🙂
I chcę powiedzieć, że nie poprzestałam na pytaniu tutaj w wątku. Sama też szukam odpowiedzi. Ale zgadzam się z tym co Pan Sulida mowi, że to jednak trzeba wybierać, albo chrześcijaństwo albo magia.
Tylko mam taki jeden dylemat... czy to co dziewczynki robią, takie wróżenie sobie nawzajem z jakiegoś pisemka dla nastolatek, albo jak się czyta horoskop w gazecie kobiecej, to już jest ta magia? Ot tak dla zabawy, bez żadnych poważnych intencji. No pewnie grzech, nie powiem że nie. Ale taki... lekki. Przynajmniej ja tak to odczuwam.
Pozdrawiam serdecznie
@swietlistakamien641 no wiesz, masz rację że to twój wybór gdzie pytasz i co robisz, ale chodzi mi o to co napisał ktoś tu wyżej i to ma sens. Jest takie stare powiedzenie "od rzemyczka do koniczka" i myślę że właśnie o to chodzi. Bo niby powróżysz sobie dla zabawy, sprawdzi się raz, drugi, i zanim sie obejrzysz to już siedzisz w tym głębiej niż planowałaś. W 90% przypadkow tak to właśnie wygląda, od małych rzeczy zaczyna się ta droga.
Nie mówię że trzeba wyrzucać gazety z horoskopami i nie oglądać Harrego Pottera lol, to byłoby totalnie przesadzone. Ale chyba warto być świadomym że magia jest jakoś tak... lepka? Wchodzi do życia po cichu i niepostrzeżenie. Jezus mówił "czuwajcie" i to chyba właśnie o to chodzi, żeby byc uważnym, nie żeby zamykac sie na cztery spusty.
I jedna osoba pisała tutaj że sam przez ponad 30 lat szła tą ścieżką, coraz głębiej, aż w końcu zobaczyła że idzie w ciemność bez odwrotu. I to sie zaczęło od oglądania jak babcia wróży. Drobiazg prawda? A jednak...
Więc może lekki grzech, może nie, ale warto sie zastanowić czy naprawdę jest tak niewinnie jak się wydaje 🙂
