Kontakt z podświadomością drugiej osoby, wasze doświadczenia
czy ktoś z was miał kiedyś jakies doświadczenia z wywoływaniem czyjejś podświadomości? 🙂 bardzo mnie to interesuje, bo temat wydaje sie naprawdę fascynujący!
a właściwie to po co w ogóle chcesz się tym zajmować?
@swietlista_zrodlo haha no ja wcale nie chcę tego robić 🙂 pytam tylko czy ktoś tu się o to „otarł” i co o tym myśli
@swiatlo272 no właśnie dlatego tylko pytam, bo to jest tak jakbyś chciał wywołac demona...
@kamien767 no serio, porownywanie tego do wywoływania demonów to trochę przesada xD
ale dobra, skoro już tu jesteśmy to powiem co myślę... pierwsza i chyba najważniejsza zasada to żeby nie grzebać w psychice drugiej osoby bez jej wiedzy i zgody. można to ująć prościej: nie rób innym tego czego sam byś nie chciał żeby ci robiono. druga sprawa to taka że nieznajomość skutków nie zwalnia z odpowiedzialności za nie, i to jest akurat logiczne nawet z naukowego punktu widzenia. resztę to sobie daruję bo i tak już to wystarczy żeby człowiek się zastanowił zanim coś zacznie
@marek_98 wiesz, ja bym się tym zbytnio nie przejmował, bo szczerze mówiąc sama koncepcja że ktoś może „wywołać” czyjąś podświadomość i coś przez to narozrabiać... no, w świecie energii coś takiego po prostu nie istnieje 🙂 więc nie ma się czym specjalnie martwić
@swietlista_zrodlo no wiesz, muszę się tu jednak nie zgodzić z tym co napisałaś. Jedna z koleżanek ma tu rację, bo podswiadomość to trochę jak taki śmietnik w piwnicy... można tam trafić na różne rzeczy, nie zawsze przyjemne. I wywoływanie jej na ślepo jest właśnie jak wywrócenie tego śmietnika do góry nogami i rozsypanie wszystkiego dookoła. Jest coś takiego jak utylizacja, czyli kontrolowane przepracowywanie tego co tam siedzi, i właśnie to polecam zamiast otwierania wszystkich śluz naraz. Bo efekty mogą być... różne, żeby tak powiedzieć.
@kamien767 no właśnie, gdyby to wszystko wylało się naraz to chyba nikt by tego nie przeżył psychicznie... całe życie traum, emocji, wspomnień, wyobraź to sobie 😮
Chociaż wiesz, mam takie wrażenie że to co wlasnie nazywamy podświadomością nie siedzi gdzieś w jednym miejscu w głowie. Raczej jest wszędzie w człowieku, tylko schowane bardzo głęboko.
@swietlista_zrodlo no tak, zgadzam się że to ciekawe ujecie, ale wiesz... mam wrażenie że jak ktoś mówi o „wywoływaniu podświadomości” u drugiej osoby, to niekoniecznie chodzi o jakieś szlachetne intencje. bardziej podejrzewam że chodzi po prostu o wtargnięcie w czyjś wewnętrzny świat i robienie tam regularnego zamieszania na poziomie energetycznym, czy jak to tam zwać. takie po prostu grzebanie w kimś bez jego zgody. no ale nie twierdzę że mam absolutną rację w tej sprawie, to tylko moje podejrzenie 🙂
@marek_98 wiesz, nawet jeśli ktoś faktycznie próbuje tam „pogrzebać” w kimś drugim, to moim zdaniem nie ma pojęcia co robi. dosłownie nie zdaje sobie sprawy z tego, w co się wdaje.
To też kwestia empatii, bo ból innych ludzi bywa naprawdę straszny... i to nie jest żadna metafora.
A tak na marginesie, nawet Bóg przecież z reguły nie przeprowadza procesu duchowego uzdrowienia jednym pstryknięciem. i nie bez powodu, bo robi to właśnie po to, żeby ochronić człowieka przed całym tym bólem, który latami w sobie zbieralismy. Gdyby to wszystko miało na raz wywalić, to umysł by po prostu nie wytrzymał, i to błyskawicznie.
@marek_98 no właśnie, energie sobie energiami...
Ale wytłumacz mi jedno, bo to mnie naprawdę zastanawia, jak to możliwe że wspomnienia, czyli po prostu obrazy w głowie, potrafią wywołać fizyczny ból? Serio, ból fizyczny.
I ta miłość, i to uzależnienie emocjonalne od drugiego człowieka... jak to wytłumaczysz samymi energiami?
Bo jeszcze jedno, skad ten głód? Człowiek dosłownie cierpi, odczuwa coś w rodzaju fizycznego bólu, kiedy brakuje mu obecności i bliskości drugiej osoby. To jest niesamowite jesli sie nad tym zastanowić.
A matki? Matka w ogromnym szpitalu, pełnym dzieci, potrafi wyróżnić płacz właśnie swojego dziecka spośród wielu innych. I wyróżnia, to jest fakt, nie teoria.
Więc mi się wydaje, że człowiek jest istotą o wiele bardziej złożoną i fascynującą niż nam sie zwykle wydaje, i samo obracanie sie wokół koncepcji energii to zdecydowanie za mało żeby to wszystko ogarnąć.
@swietlista_zrodlo no dobra, ale czy to na pewno są tylko same obrazy? mi wydaje się, że to jest coś bardziej złożonego, jakiś taki zapis całości, razem z emocjami jakie towarzyszyły temu w tamtym momencie, i to jest ważne właśnie, że WTEDY, nie teraz. To co pamiętamy z przeszłości, pamiętamy w takiej formie jak to przeżyliśmy, dopiero można to jakoś przepracować na dzisiejsze rozumienie siebie i wiele terapii tak właśnie działa. samo z siebie to się nie zmieni, trzeba tym świadomie pokierować.
No i niestety można też grzebać w psychice innego człowieka i wykorzystywać to w niedobry sposób, oby nikomu takiego pomysłu nie przyszło do głowy, a jak już komuś przyjdzie, to niech pamięta że dostanie z powrotem tyle ile sam daje...
co do energii, energia jest wszystkim, mniej lub bardziej zagęszczonym. wszystko jest jednym i jedno jest wszystkim, jakbyś uderzył drugiego człowieka to w zasadzie uderzasz siebie. granica między ciałem jednej osoby a drugiej to umowna linia, gdzie atomy przechodzą w takie zagęszczenie które my postrzegamy jako materię. i szczerze to nawet nie czepiałbym się tego za mocno, bo jest jeszcze biople, aura przynależna do danej istoty.
Trochę mi to przypomina matrycę z indywidualnymi i wspólnymi cechami dla danego gatunku, wypełnioną atomami poustawianymi na swoich miejscach 🙂 coraz bardziej mi się podoba fizyka kwantowa i coraz bardziej mnie zadziwia ten boski porzadek świata, konstrukcja Arcymistrza Arcymistrzów 😀
@marek_98 no dobra, nie lubię cię już, bo... znowu masz dużo racji i to mnie denerwuje 🙂
Serio, to co napisałeś o zapisie zintegrowanym ma sens. Obraz plus emocja z tamtego momentu, nie dzisiejsza, tylko właśnie TAMTA. I że samo z siebie się to nie przeorganizuje, trzeba świadomie tym pokierować. Wiele terapii dokładnie na tym opiera swoje założenia, więc nie mówisz tu czegoś odkrywczego, ale mówisz to sensownie i spójnie.
To z granicami między ciałami i atomami przechodzącymi w zagęszczenie widziane jako materia... hmm, trochę mnie to wciągnęło, przyznam. Fizyka kwantowa robi swoje, coraz trudniej mi machać ręką na pewne rzeczy.
I to ostrzeżenie o manipulowaniu drugim człowiekiem też ważne. Mam nadzieję że ludzie mający takie narzędzia rzeczywiście pamiętają że to wraca.
Właściwie marnujesz sie czy nie, marek_98?
@swietlista_zrodlo haha no nie, nie martnuję się na szczęście 😀 boże dary to trzeba rozwijać a nie marnować, i staram się to robić jak potrafię... czy mi wychodzi, to już Big Boss oceni 😀
@marek_98 no to świetnie, cieszę się 🙂 Boże dary do doskonalenia, nie do marnowania... brzmi sensownie, choćby z czysto pragmatycznego punktu widzenia. A weryfikacja na końcu i tak należy do Big Bossa, więc po co się martwic wcześniej.
@swietlista_zrodlo haha no dobra, faktycznie ciekawe spostrzeżenie 😀
Zatrzymałem sie na chwile nad tym słowem „marnuje się”. Bo tak, nie piszemy „świat go marnuje” ani „los ją marnuje” tylko on/ona marnuje SIĘ, czyli siebie. To jest czynny proces destrukcyjny wymierzony we własne jestestowo, a jego autorem i wykonawcą jest sam zainteresowany. Ciekawe ile osób w ogóle patrzy na to w ten sposob...
@swietlista_zrodlo no tak, ale tu chodzi chyba o to że czynnik zewnętrzny może powodować „marnowanie się” czegoś tylko wtedy kiedy ten obiekt nie ma własnej woli ani swiadomosci, no nie? jakiś papier, chleb, woda... one się marnują bo nie mają wyboru. człowiek już inaczej, bo ma te narzędzia żeby decydować o sobie 🙂
@marek_98 no właśnie i tu chyba dotykamy sedna tego, po co w ogóle takie fora istnieją... bo????
@swietlista_zrodlo no właśnie, i tu jest pies pogrzebany 🙂 Bo jak sie za bardzo wgłębisz w te tematy, to możesz sie mocno pogubić... Kobitki, uważajcie żebyście się za bardzo nie nateoretyzowały!
@swietlista_zrodlo tfu, chciałeś napisać „zateoretyzujecie”! 😀
@kamien767 hej, spokojnie, nie ma się co martwić 🙂 ani teorii ani ezoteryzmem tu nikomu nie grozi, czasem po prostu różne skojarzenia same przychodzą do głowy, ot i tyle
@marek_98 🙂 no właśnie, mam takie jedno luźne skojarzenie na ten temat...
leczymy ciało, umysł, energię i tak dalej. ale co tak naprawdę wyleczy duszę takiego człowieka??
@swietlista_zrodlo okej, ale to jest trochę takie ogólnikowe imo... co wyleczy duszę? według ciebie chyba przypomnienie sobie dokąd ona zmierza i czy w ogóle idzie w tę stronę co powinna. Światło niby daje czas, wolną wolę, rozumie błędy i potknięcia, ale nie zachowuje się jak matka która bez końca sprząta po rozkapryszonym dziecku. Tzn. kto robi bałagan, ten sam go ogarnia, i podobno jak to pojmiemy to i ciało, umysł i całe życie zacznie być zdrowsze.
sama piszesz że możesz wyjść na kogoś kto ma wizje jak telewizja 😀 no ale rozumiem, że to twoje przekonanie z dzieciństwa, bo podobno pojęłaś to już w wieku 9 lat, i nie twierdzisz że jesteś przez to idealna.
szczerze? brzmi ładnie, ale to są dość mgliste słowa. „zmierzanie ku światłu”, „samodoskonalenie przez doświadczanie” i tak dalej... to może znaczyć prawie wszystko albo prawie nic, zalezy jak kto to sobie poukłada w głowie
@marek_98 właściwie to chciałam jeszcze coś dodać do tego co napisałam wcześniej.
Wiem, że może to brzmieć skomplikowanie albo zwyczajnie niezrozumiale... i to jest w porządku, że tak właśnie się wydaje na pierwszy rzut oka. Naprawdę, nie ma co się tym przejmować 🙂
@cisza446 no ale komu właściwie wydaje się to trudne albo niezrozumiałe? bo moim zdaniem jest dość jasne, a sam termin „podświadomość” służy po prostu do zaznaczenia o której części psychiki mówimy. nie zauwazylem żeby ktoś tutaj traktował podświadomość jako osobne jestestwo czy coś w tym stylu, może poza osobą która założyła ten wątek, ale ona głównie zadała pytanie i za bardzo się nie wypowiadała
@marek_98 to w takim razie idąc za logiką tej całej Huny wychodziłoby, że jest nas troje w jednym, a jak jeszcze dorzucisz do tego ciało, to można dostać schizy serio 😀
Pewnie właśnie dlatego jedna z koleżanek wyżej pisze o sobie w pierwszej osobie, a nick ma jaki ma.
Mój wniosek jest prosty: Huna szkodzi
@swietlista_zrodlo hej, zapytałam bo sama przez to przechodziłam kiedyś 🙂
@kamien767 hej, nie wiem skąd ten pomysł żeby pisać maile czy cokolwiek poza forum... jeśli chcesz coś powiedzieć komuś konkretemu, to zrób to tutaj w wątku, wszyscy możemy wtedy przeczytać i się odnieść. Tu nie ma żadnego kontaktu prywatnego więc po prostu napisz co masz na myśli 🙂
to co nazywamy podświadomością tak naprawde nie istnieje jako odrębny byt... jest tylko świadomość, jedna, niepodzielna. to co zwykliśmy nazywać „podświadomością” to po prostu jeden z jej poziomów, jeden ze stopni tej samej jednej rzeczy. wszystko jest świadomością, tylko postrzeganą z różnych głębokości
