Powiem wam, że od jakiegoś czasu przytrafia mi się coś dość osobliwego. Budzę się w środku nocy albo o świcie i jestem całkowicie przytomna, myślę normalnie, wszystko rozumiem, ale... ciało nie słucha. Ani jedną częścią nie mogę ruszyć, zupełnie jakby ktoś je przykuł do łóżka. I właśnie wtedy, za pomocą samej myśli, zaczynam się jakby wysuwać z tego ciała. Ale daleko mi jeszcze do prawdziwego wyjscia, bo w pewnym momencie ogarnia mnie taki strach, że błyskawicznie wracam do siebie i od razu znowu odzyskuję władzę nad ciałem. Chciałabym się dowiedzieć, jak sobie z tym strachem poradzić, żeby nie przerywać tego w połowie drogi.
Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie trochę niepokoi. Czasem podczas tego wysuwania się słyszę w głowie taki dziwny dźwięk, coś w rodzaju wiercenia wiertarką. Nie jest to przyjemne odczucie, raczej trochę irytujące. Czy ktoś wie co to takiego i czy można się jakoś tego pozbyc?
No i dodam tylko, że to wszystko przyszło do mnie samo, bez żadnego szukania. Nigdy nie interesowałam się opuszczaniem ciała, nie szukałam tego świadomie, a jednak zaczęło się dziać. I o dziwo, im częściej to przeżywałam, tym bardziej mnie to wciągało 🙂
U mnie tak samo z tą „wiertarką”, koszmar po prostu 🙁 mnie też to kiedyś strasznie przerażało, ale trochę poczytałem na ten temat i okazuje się, że jak jesteś wtedy świadoma to wystarczy się uspokoić, wyciszyć, i potem wyjście z ciała podobno przychodzi samo... no ale to pewnie już wiesz, skoro ci się to udaje choć na chwilę 😉
Ja sam wychodziłem tylko jeden raz i to było niesamowite uczucie, jakbym płynął ponad schodami w dół. Fajne to było, ale kiedy zblizyłem się do drzwi wyjściowych i miałem je otworzyć to mnie jakoś taki strach ogarnął i od razu wróciłem do ciała. No i po przebudzeniu byłem naprawdę wystraszon, więc od tamtego czasu jakoś nie próbowałem powtórzyć 🙂 Paraliż i to „wiercenie” zdarzają mi się jeszcze czasem, ale coraz rzadziej na szczęście. Jakby ktoś tutaj wiedział więcej na ten temat to chętnie poczytam, bo sam nie wiem co z tym dalej robić...
Czytałem sporo o tym paraliżu sennym i wiadomo, że mnóstwo ludzi przez to przechodzi, ale pierwszy raz spotykam kogoś, kto też słyszy tę „wiertarkę”! 😀 Już myslałem że jestem jakiś wyjątkowy przypadek haha. Miłych poszukiwań wszystkim 🙂
hm, można i to podobno nawet dość łatwo. ale no właśnie, zastanawiam się po co właściwie to robić?
Wychodzenie z ciała to nie jest żadna zabawa, i chciałbym żeby każdy to dobrze zrozumiał. Jest taka zasada duchowa, która mówi wprost: nie wolno wychodzić z ciała bez zgody i opieki sił duchowych albo nauczyciela. Jak ktoś robi to na własną rękę, bez tej zgody, wystawia sie na działanie sił astralnych. A istoty z tamtego poziomu nie mają sumienia, nie mają litości i chętnie wykorzystają każdego naiwniaczka wmwiając mu że to co sam sobie uroił jest prawdziwym duchowym doświadczeniem.
Wie cie co, najciekawsze jest że stare bajki już o tym mówiły. Cudowna lampa Alladyna, Głupi Jasio, Krzesiwo Andersena, Tarzan i to miasto klejnotów w puszczy... we wszystkich tych historiach bohater wchodzi do jakiegoś tajemniczego podziemnego świata, ukrytego przed zwykłymi ludźmi. Alegorycznie rzecz biorąc to właśnie świat astralny. Ale proszę zauważyć: każdy z tych bohaterów idzie tam po coś konkretnego, jest pod opieką wyższych sił i dostaje wyraźne warunki jak ma się tam zachowywać. Ma wziąć jeden przedmiot i na nic innego nawet nie patrzeć. I właśnie przez tę dyscyplinę wychodzi z całej sprawy obronną ręką.
A co z tymi, którzy próbują go naśladować bez tej pokory? Z własnej ambicji, ciekawości, zachłanności? Wariują, tracą zdrowie, czasem nawet życie.
Podaję to pod rozwagę wszystkim którzy tu czytają.
