Nie wiem co myśleć szczerze... od jakiegoś roku proszę o pomoc, o jakikolwiek znak, medytuję, piszę listy i zupełnie nic. Ani jednego znaku, ani żadnej pomocy. Chyba zaczynam wątpić w to czy anioły w ogóle istnieją. Mówią że najpierw musi być gorzej żeby potem było lepiej, i może tak jest... ale istnienie aniołów to juz dla mnie duży znak zapytania
Anioły są, serio... tylko trzeba mieć cierpliwość, bo widocznie na razie tak ma byc.
One wiedzą kiedy wkroczyć i na pewno przyjdą z pomocą w swoim czasie. Ja też się do nich modlę i głęboko wierzę, że PRZYJDĄ Z POMOCĄ gdy będzie trzeba.
Nie poddawaj sie 🙂
Anioły są, naprawdę 🙂 poczytaj sobie różne historie tu na forum, bo jest tego sporo. Ja sama wierzę w nie całym sercem, choc były momenty kiedy mocno zwątpiłam... ale właśnie w takich chwilach, zupełnie nieoczekiwanie, pojawiały się i prowadziły mnie przez trudne sytuacje. Dzisiaj moge powiedziec z pełnym przekonaniem, że w najtrudniejszych momentach nas nie opuszczają.
Może spróbuj na poczatek ułożyć sobie jakiś stały rytm, systematyczne modlitwy, medytacje o określonej porze dnia. Zapalaj dla nich świeczkę, dziękuj im za każdy przeżyty dzień, jakikolwiek by był. I rozmawiaj z nimi po swojemu, własnymi słowami, bez żadnych schematów. Wiara czyni cuda, naprawdę.
