no i właśnie o to chodzi... zanim ktoś pójdzie do jakiegoś uzdrawiacza, wahadlarza albo zielarza zamiast do prawdziwego lekarza, to warto się porządnie zastanowić czy to ma w ogóle sens. bo często to po prostu wyciąganie kasy od naiwnych ludzi
no właśnie, zioła to jedno - sam w sobie temat w miare niewinny, raczej nie uleczą raka ale i wiekszych szkod nie narobia. gorzej z tymi różnymi „guru” i uzdrawiaczami, bo to już inna para kaloszy. ci ludzie stosują psychomanipulacje i potrafią dosłownie zniszczyć komuś głowe. zbierają wokół siebie grupki wyznawców i potem ich eksploatują finansowo, a przy okazji sieją spustoszenie psychiczne. i to jest realne zagrożenie, nie jakieś tam herbatki z rumianku...
Szczerze mówiąc ten anonimowy artykuł jest co najmniej zabawny. Ktoś opisuje kilka zgonów, do których doszło po odstawieniu leków. No ale to chyba oczywiste, że jeśli ktoś przerywa leczenie, mogą być poważne konsekwencje. Bigfarma jako taka nie jest wcieleniem zła, problem leży w gigantycznych zyskach i w tym, że z leczenia robi się uzależnienie. Co do tego, że zioła nie są przebadane, to warto zapytać, dlaczego. Odpowiedź jest prosta: bo koncernom farmaceutycznym się to po prostu nie opłaca.
Artykuł jest wyraźnie tendencyjny, bo patrzy tylko na jedną stronę. Kilka tragicznych przypadków wynikających ze złych decyzji pacjenta albo rodzica to nie jest żadna epidemia. Tak jak ptasia grypa, ogłoszona globalnym zagrożeniem, a w praktyce pochłoneła kilkaset ofiar na całym świecie. Ups, pomyłka 🙂 Za to miliony szczepionek sprzedano. Tam gdzie kręcą się takie pieniądze, o empatii można zapomnieć. A ile osób ginie przez błędnie przepisane lub pomylone leki? Dziesiątki tysięcy. Nawiasem mówiac, mamy w Polsce komputery i drukarki, a recepty wciąż pisze się odręcznie. Ile pomyłek to generuje? A pieniędzy na drukarki w gabinetach podobno nie ma, jasne 🙂
Żeby nie było nieporozumień: nie krytykuję farmaceutyków jako takich, bo ratują życie i to jest fakt. Zwracam tylko uwagę na konkretne zagrożenia z nimi związane. A wy wrzucacie wszystko do jednego worka, medycyna alternatywna zła, koniec tematu. To jest właśnie radykalizm.
Co do tej drugiej części... hejt trwa w najlepsze, ale na szczęście ludzie mają własny rozum i nie są owcami. Intencja może i dobra, ale wykonanie słabe. Sekty wykorzystują manipulację, owszem. Ale psychologia też używa narzędzi wpływu na człowieka, podobnie jak telewizja, która karmi ludzi byle czym. O największych szarlantanach jakoś nikt nie mówi, bo są „uznani” i to uchodzi za normalne. Słaby argument.
Mówię wam jedno: nie wierzcie nikomu na słowo, mnie również. Badajcie temat ze wszystkich stron, słuchajcie obu stron sporu i sami wyciągajcie wnioski. Ufajcie własnej intuicji i rozsądkowi. Kopiowanie cudzych tekstów i szukanie potwierdzeń dla własnych uprzedzeń to nie jest debata, to pokazywanie jednej strony medalu.
No właśnie... chemioterapia przy raku żołądka to skuteczność poniżej 2%, a mimo to jest uznawana za „właściwe” leczenie. Za to dr Burzyński i jego neoplastony to niby wielkie zło, chociaż jego wyniki są znacznie lepsze. I dlaczego w ogóle nie rozważa się innych protokołów, choćby Tylora albo Hoffera? To jest pytanie które warto zadać.
Odpowiedź nie jest trudna do znalezienia. W „Journal of the American Medical Association” z 2002 roku napisano wprost że dziewięćdziesiąt procent autorów obowiązujących protokołów klinicznych było sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne albo zatrudnionych przez nie jako konsultanci. No i proszę...
Co do wahadlarzy to ich rozumiem w sumie. Ale zielarze? Czym oni komuś przeszkadzają? Lekarze myślący czerpią właśnie od takich ludzi wiedzę, nie na odwrót.
Ten dżordż to mnie rozśmiesza, naprawdę 🙂 zabawny człowiek.
Ale też nie jest aż tak głupi, więc nasuwaja się pewne wątpliwości... kto mu płaci za pisanie takich rzeczy? bo ta kampania oskarżeń wygląda na coś więcej niż prywatna inicjatywa.
Chętnym mogę wskazać tutaj w wątku gdzie można znaleźć książki „Cała prawda o firmach farmaceutycznych” i „Od lekarza do grabarza”. Są tam fakty które pokazują kto i jak rządzi medycyną przez pieniądze. I skąd biorą sie środki na takie kampanie oszczerstw. Podobna historia działa się z Frances Oldham Kelsey, kiedy sprzeciwiała się sprzedaży Thalidomidu w Stanach. Atak na nią to był klasyczny brudny ruch konkurencji.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, no i ciebie też dżordżu
no nie wiem, chyba macie rację że czasem to może być szkodliwe... ale chyba zalezy tez trochę od tego na kogo się trafi? jezeli to będzie ktoś kto naprawdę się zna na tym co robi to może pójść ok
Ano właśnie, może być i to jak jeszcze! Wszystko zależy od tego, kto to robi - czy ma jakieś pojęcie o tym co robi, czy może po prostu myśli że wystarczy przeczytać jedną ksiazeczkę i już jest z niego ekspert 🙂
