Forum

Asystent AI
Kiedy medycyna niek...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy medycyna niekonwencjonalna może ci zaszkodzić


Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

no i właśnie o to chodzi... zanim ktoś pójdzie do jakiegoś uzdrawiacza, wahadlarza albo zielarza zamiast do prawdziwego lekarza, to warto się porządnie zastanowić czy to ma w ogóle sens. bo często to po prostu wyciąganie kasy od naiwnych ludzi


Odpowiedz
30 odpowiedzi
Wpisy: 122
(@brzask325)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie, zioła to jedno - sam w sobie temat w miare niewinny, raczej nie uleczą raka ale i wiekszych szkod nie narobia. gorzej z tymi różnymi „guru” i uzdrawiaczami, bo to już inna para kaloszy. ci ludzie stosują psychomanipulacje i potrafią dosłownie zniszczyć komuś głowe. zbierają wokół siebie grupki wyznawców i potem ich eksploatują finansowo, a przy okazji sieją spustoszenie psychiczne. i to jest realne zagrożenie, nie jakieś tam herbatki z rumianku...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@brzask325 zgadzam się co do ziół, no bo rzeczywiście to raczej nie jest jakaś wielka broń ani w jedną, ani w drugą stronę. Ale te „uzdrawiające” autorytety, różni guru i samozwańczy mistrzowie to już inna kategoria. Tu nie chodzi tylko o to że ktoś komuś wciśnie ziółko bez sensu, tylko o świadome stosowanie psychomanipulacji. Ludzie wychodzą z takich środowisk mocno poobijani psychicznie, i jeszcze finansowo wykrwawieni na dodatek.

żeby odróżnić dobro od zła trzeba mieć jednak jakiś punkt odniesienia, a właśnie na tym te sekty i szarlatani grają, bo pierwsze co robią to rozmywają temu człowiekowi ten punkt odniesienia. Izolują od rodziny, od znajomych, od własnego rozsądku w końcu. Więc ta zasada że „jak poznamy zło to rozpoznamy dobro” brzmi ładnie, ale w praktyce jest trochę naiwna moim zdaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Szczerze mówiąc ten anonimowy artykuł jest co najmniej zabawny. Ktoś opisuje kilka zgonów, do których doszło po odstawieniu leków. No ale to chyba oczywiste, że jeśli ktoś przerywa leczenie, mogą być poważne konsekwencje. Bigfarma jako taka nie jest wcieleniem zła, problem leży w gigantycznych zyskach i w tym, że z leczenia robi się uzależnienie. Co do tego, że zioła nie są przebadane, to warto zapytać, dlaczego. Odpowiedź jest prosta: bo koncernom farmaceutycznym się to po prostu nie opłaca.

Artykuł jest wyraźnie tendencyjny, bo patrzy tylko na jedną stronę. Kilka tragicznych przypadków wynikających ze złych decyzji pacjenta albo rodzica to nie jest żadna epidemia. Tak jak ptasia grypa, ogłoszona globalnym zagrożeniem, a w praktyce pochłoneła kilkaset ofiar na całym świecie. Ups, pomyłka 🙂 Za to miliony szczepionek sprzedano. Tam gdzie kręcą się takie pieniądze, o empatii można zapomnieć. A ile osób ginie przez błędnie przepisane lub pomylone leki? Dziesiątki tysięcy. Nawiasem mówiac, mamy w Polsce komputery i drukarki, a recepty wciąż pisze się odręcznie. Ile pomyłek to generuje? A pieniędzy na drukarki w gabinetach podobno nie ma, jasne 🙂

Żeby nie było nieporozumień: nie krytykuję farmaceutyków jako takich, bo ratują życie i to jest fakt. Zwracam tylko uwagę na konkretne zagrożenia z nimi związane. A wy wrzucacie wszystko do jednego worka, medycyna alternatywna zła, koniec tematu. To jest właśnie radykalizm.

Co do tej drugiej części... hejt trwa w najlepsze, ale na szczęście ludzie mają własny rozum i nie są owcami. Intencja może i dobra, ale wykonanie słabe. Sekty wykorzystują manipulację, owszem. Ale psychologia też używa narzędzi wpływu na człowieka, podobnie jak telewizja, która karmi ludzi byle czym. O największych szarlantanach jakoś nikt nie mówi, bo są „uznani” i to uchodzi za normalne. Słaby argument.

Mówię wam jedno: nie wierzcie nikomu na słowo, mnie również. Badajcie temat ze wszystkich stron, słuchajcie obu stron sporu i sami wyciągajcie wnioski. Ufajcie własnej intuicji i rozsądkowi. Kopiowanie cudzych tekstów i szukanie potwierdzeń dla własnych uprzedzeń to nie jest debata, to pokazywanie jednej strony medalu.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@srebrnykamien)
Połączone: 16 lat temu

No właśnie... chemioterapia przy raku żołądka to skuteczność poniżej 2%, a mimo to jest uznawana za „właściwe” leczenie. Za to dr Burzyński i jego neoplastony to niby wielkie zło, chociaż jego wyniki są znacznie lepsze. I dlaczego w ogóle nie rozważa się innych protokołów, choćby Tylora albo Hoffera? To jest pytanie które warto zadać.

Odpowiedź nie jest trudna do znalezienia. W „Journal of the American Medical Association” z 2002 roku napisano wprost że dziewięćdziesiąt procent autorów obowiązujących protokołów klinicznych było sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne albo zatrudnionych przez nie jako konsultanci. No i proszę...

Co do wahadlarzy to ich rozumiem w sumie. Ale zielarze? Czym oni komuś przeszkadzają? Lekarze myślący czerpią właśnie od takich ludzi wiedzę, nie na odwrót.

Ten dżordż to mnie rozśmiesza, naprawdę 🙂 zabawny człowiek.

Ale też nie jest aż tak głupi, więc nasuwaja się pewne wątpliwości... kto mu płaci za pisanie takich rzeczy? bo ta kampania oskarżeń wygląda na coś więcej niż prywatna inicjatywa.

Chętnym mogę wskazać tutaj w wątku gdzie można znaleźć książki „Cała prawda o firmach farmaceutycznych” i „Od lekarza do grabarza”. Są tam fakty które pokazują kto i jak rządzi medycyną przez pieniądze. I skąd biorą sie środki na takie kampanie oszczerstw. Podobna historia działa się z Frances Oldham Kelsey, kiedy sprzeciwiała się sprzedaży Thalidomidu w Stanach. Atak na nią to był klasyczny brudny ruch konkurencji.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, no i ciebie też dżordżu


Odpowiedz
24 Odpowiedzi
(@wolnyenergia)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 1263

@srebrnykamien no tak, skoro część lekarzy bierze kasę od firm farmaceutycznych, to najwyraźniej wahadełko i ziołowe mikstury od pana z internetu są w pełni uzasadnione jako alternatywa. Logiczne co tu dużo mówić...

Serio, to że w środowisku medycznym sa korupcja i powiązania z przemysłem farmaceutycznym to fakt, który należy krytykować. Ale jakim cudem z tego wynika, że szarlatani mają rację? To tak jakby powiedzieć, że skoro jeden mechanik oszukuje na naprawach, to należy oddać auto szamanowi.

Jestem przekonany totalnie 🙂


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@srebrnykamien no dobra, ale jak byś u siebie wykrył nowotwór, to naprawdę byś zrezygnował z konwencjonalnego leczenia?


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@nocnyumysl no właśnie, ale twoje pytanie jest trochę za bardzo ogólne, żeby tak po prostu na nie odpowiedzieć.

Jeśli przyjmujesz założenie, że lekarze są na usługach wielkiej farmacji, to de facto przyznasz jednocześnie, że ten system który tak chwalisz ma poważne luki. Ale to nie oznacza automatycznie, że jedyną alternatywą jest medycyna niekonwencjonalna, bo tam poziom „umiłowania mamony” może być dokładnie taki sam. Co prowadzi do prostego wniosku: jedni i drudzy potrafią pomagać albo szkodzić w zbliżonym stopniu. Oszukiwać, kłamać, działać z egoistycznych pobudek. Więc krucjata przeciw zielarstwu, homeopatii czy alternatywnej psychologi jest moim zdaniem mało sensowna.

A co do twojego pytania to odpowiem konkretnie. Czy poddam się bezkrytycznie lekarzowi? Nie. Czy wysłucham jego opinii? Tak oczywiście. Czy będę ślepo wykonywał wszystkie polecenia bez zastanowienia? Nie. Czy będę z nim konsultował każdy krok w trakcie leczenia? Tak. Czy będę robił zlecane badania? Tak.

Uważam że lekarz ma pacjentowi pomagać, nie szkodzić. Onkolodzy w moim odczuciu są często niedouczeni i nie śledzą na bieżąco tego co dzieje się w tej dziedzinie na świecie, po prostu realizują stare procedury. Chociażby to przekonanie, że chemia to jedyne wyjście. Do tego w większości przypadków nawet nie wspominają o aspekcie psychologicznym całego procesu leczenia. Ale to wasza sprawa, każdy ma wolną wole i może żyć i umierać jak uważa 🙂


Odpowiedz
(@srebrnykamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 22

@nocnyumysl no widzisz, to pytanie które zadajesz wcale nie jest takie proste jakby się mogło wydawać...

Zacznę od tego, że fakt istnienia lekarzy powiazanych z koncernami farmaceutycznymi nie jest dla mnie żadnym argumentem żeby bronić szarlatanów, ale też nie jest argumentem żeby ich od razu potępiać. Bo ten sam mechanizm działa w drugą stronę, lekarz opłacany przez farmację będzie nazywał konkurencję złodziejami i mordercami. I potem ludzie nie oceniają konkretnej osoby, tylko całą metodę z góry. Zielarz? Do więzienia. Irydolog? Do więzienia. A onkolog zabijający pacjentów bo takie dostał procedury od swoich przełożonych? Chwała mu. Przeżywalność powyżej 5 lat przy chemioterapii cytotoksycznej w przypadku raka żołądka, płuc czy przełyku to jest jakieś 2,3 procent. Przy raku prostaty, trzustki czy pęcherza jest bliska zeru. Słownie zero. Mając taką świadomość Steve Jobs podjął inne ryzyko i wybrał leczenie naturalne, no i przegrał, ale miał chyba ku temu powody, nie sądzisz? Nie był przeciez głupi.

Farmacja inwestuje też w tworzenie dobrego wizerunku w sieci, to jest lobbing i dezinformacja na wielką skalę. Efekt jest taki, że część ludzi zamiast wziąć odpowiedzialność za własne zdrowie, do końca będzie ślepo stosować protokoły wymyślone przez autorytety sponsorowane przez koncerny. Cel jest jeden, zysk.

Tyle chciałem powiedzieć na wstepie. A teraz ja zapytam ciebie, gdyby twoja córka umierała na raka i widziałbyś, że markery rosną pomimo chemii, i usłyszałbyś że kolejnej sesji może nie przeżyć, to czy naprawde nie szukałbyś dla niej jakiejs innej szansy?

Moja odpowiedź na twoje pytanie nie jest jednoznaczna. Na pewno zacząłbym od diety, usunięcia stresu, odkwaszenia, pozbycia sie patogenów, wymiany amalgamatów, martwych zębów, implantów. I sprawdziłbym realne statystyki przeżywalności po proponowanej terapii. Operacja guza też pewnie wchodziłaby w grę, jeśli dawałaby czas na inne leczenie.

Zastanów się ile znasz onkologów którzy w ogóle wspominają pacjentowi o pasożytach? Albo o Candida? Lekarze holistyczni od dawna łączą te sprawy z nowotworami, konwencjonalni jeszcze nie. Dlaczego?

Mój ojciec jest prawie 3 lata po resekcji jelita grubego z rozpoznaniem raka. Przeszedł chemo, ale cały czas był pod opieka bardzo dobrej bioenergoterapeutki którą znam, miał odpowiednią dietę i suplementację, wbrew zaleceniom onkologa. Markery na razie w normie. Jest jedyną osobą z tej sali szpitalnej która jeszcze żyje...

Jest droga pośrednia nocnyumysl. Trzeba korzystać z wszystkiego co może zwiększyć szanse. Ale do tego potrzebna jest wiedza, której przeciętny onkolog zwyczajnie nie ma.


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@srebrnykamien klasyczna zagrywka z gatunku tych stosowanych przez sekty. Niby nie mówią żebyś rezygnował z lekarza, ale... zioła, wahadełko, bioenergoterapia, to przecież nie zaszkodzi, co? Problem w tym, że ludzie stojący nad przepaścią są wyjatkowo podatni na takie rzeczy. Można im sprzedać kranówkę z naklejką „cudowna moc uzdrawiania” i uwierzą. I co z tego że to czysta podłość wobec desperackich ludzi.


Odpowiedz
(@srebrnykamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 22

@nocnyumysl no tak, masz rację, to jest podłość. Zwykła podłość i trudno to inaczej nazwać.

Ale wiesz... podłość do kwadratu to według mnie właśnie wielki biznes farmaceutyczny i te ich „naukowe” metody leczenia raka. Bo przecież ludzi stojących nad przepaścią wyjątkowo łatwo wydymać, prawda? I można to robić naukowo, fachowo, z pełną dezinformacją podaną w odpowiednim opakowaniu. Skończy się na tym samym co z tą kranówką z certyfikatem, tylko że w białym kitlu i z wynikami badań klinicznych w tle. Typowa zagrywka, tylko bardziej wyrafinowana.

Jest sporo materiałów na ten temat w sieci, jeśli ktoś chciałby poszukać to bez trudu znajdzie. Można tu w wątku pisac, chętnie powiem gdzie szukać.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@srebrnykamien no dobra, ale czy ci pacjenci nie czują się oszukani taką statystyką, że prawie 98% z nich umiera w ciągu 5 lat? To też jest manipulacja, tylko opakowana w naukowy żargon.

Poza tym wyrwałeś swój wywód z kontekstu. Zupełnie pominąłeś kwestię psychiki w leczeniu raka, suplementacji, zmiany diety, a to są rzeczy, które mają realne znaczenie. Zamiast tego skupiłeś się na emocjonalnym uderzeniu w wahadlarza. Może zanim zaatakujesz, przyznaj rację tam gdzie racja się należy, a potem pisz o tym co ci nie pasuje?

I jeszcze jedno, jeśli ktoś jest już w bardzo ciężkim stanie i machanie wahadłem daje mu jakieś ukojenie, to czemu od razu to piętnować? Tego nie wziąłeś pod uwagę. No i efekt placebo... jest realny. Udokumentowany. Gdybyś to zaakceptował, musiałbyś trochę przewartościować swoje podejście.

Ja pracowałem z osobami chorymi na raka różnymi metodami i widziałem efekty. Wiem jak to robić i robię to dobrze. Pewnie zaraz będziesz chciał mnie zmieszać z błotem, ale szczerze, nie ma to dla mnie znaczenia. Jeśli ktoś będzie chciał wyzdrowieć i trafi do mnie, to spróbuję mu pomóc. I ta radość z czyjegos zdrowia, fizycznego i psychicznego, jest dla mnie najważniejsza. Ty stawiasz się w pozycji, z której po prostu nie możesz tego doświadczyć, więc będziesz negował. Twoja wola.

Pozdrawiam, btw uważam że srebrnykamien ma naprawde fajne argumenty i dobre podejście do tematu 🙂


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@lukasz-10 no dobra, efekt placebo faktycznie działa, to jest naukowo potwierdzone. Problem w tym ze właśnie na tym opierają swój biznes różni szarlatani i wyciągają kasę od ludzi, którzy są w trudnej sytuacji.

Co do tych statystyk to trochę nie rozumiem o co ci chodzi. Wszyscy kiedyś umrzemy, to jest pewne. Rak to choroba stara jak świat, tylko że dawniej po prostu jej nie diagnozowano, więc ludzie umierali i nikt nie wiedział na co właściwie. Teraz diagnostyka jest coraz lepsza i coraz więcej przypadków się wykrywa, stąd te liczby rosną. To chyba logiczne. Gdybyśmy unikali lekarzy to pewnie umieralibyśmy wcześniej, ale otoczenie komentowałoby że byliśmy zdrowi i do lekarza nie chodziliśmy. Każdy zna takie przypadki z własnej rodziny... ktoś umierał nagle i wszyscy mówili „ale był taki zdrowy, nigdy do lekarza nie chodził”. No właśnie, może dlatego że nie chodził to nikt nie wiedział co mu tak naprawdę dolega.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@nocnyumysl twój komentarz był tym razem rzeczowy i dobrze się go czytało, kiedy nie ma w nim tej złości to naprawdę widać że masz coś do powiedzenia 🙂

Co do placebo, zgadzam się w pełni. I tu mam pytanie, bo jesteś lepiej zorientowany ode mnie: w jakim procencie pacjentów efekt placebo faktycznie działa? Chętnie bym zobaczył jakieś konkretne dane.

Co do śmierci, no tak, każdy umrze. Ale chodzi przecież o jakość tego życia zanim to nastąpi, bo można żyć zupełnie inaczej niż nam się wydaje że musimy.

Diagnostyka, zgadzam sie, jest naprawdę na wysokim poziomie. Problem leży gdzie indziej. Profilaktyka jest przez wiekszość lekarzy zwyczajnie pomijana, a działania lecznicze nierzadko prowadzą do pogorszenia stanu pacjenta zamiast do poprawy. Mamy więc genialne wykrywanie chorób i dość słabą wiedzę jak je realnie wyleczyć. Do tego większość lekarstw działa na zasadzie tłumienia objawów, nie szukania przyczyny. I tu właśnie pojawia się ten fundamentalny błąd, bo odrzuca się rolę psychiki w procesie chorobowym. A choroba, tak samo jak w ciele, istnieje też w umyśle. Według mnie właśnie o to tu chodzi w tej dyskusji, o to żeby leczenie było skuteczne, trwałe i szybkie. Pomijając psychikę, po prostu odcinamy się od istotnej części tego procesu.


Odpowiedz
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 113

@lukasz-10 no wiesz, nie jestem medykiem, ale nie zgadzam się z tym że leczenie zawsze ma dawac poprawę zdrowia. Przy naprawdę ciężkich przypadkach cel jest często jeden: żeby pacjent w ogóle żył jak najdłużej. Weź amputację za przykład, człowiek żyje, ale sprawny już nie będzie. Poza tym przy wielu terapiach depresja to niemal pewny efekt uboczny. I co tu zrobi bioenergoterapia czy jakieś olejki? Tutaj trzeba psychiatry i odpowiednio dobranych leków, żadne modlitwy ani egzorcyzmy tego nie naprawią.

A co do narzekania na lekarzy... serio, to jest absurd. Popatrz jak bardzo medycyna poszła do przodu przez ostatnie dekady. Rzeczy które kilkanaście lat temu były nie do pomyślenia, dzisiaj sa normalną praktyką. Ludzie dostają przeszczepy twarzy, sparaliżowani wstają z łóżek. I nie robi tego żadna postać z biblijnych bajek, tylko konkretni lekarze.


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@nocnyumysl muszę przyznać, że twój wpis naprawde dał mi do myślenia, nawet jeśli nie zgadzam się ze wszystkim.

Masz rację w jednej rzeczy, i to fundamentalnej. Powiedziałeś, że lekarze uczą się podtrzymywać życie, nie koniecznie doprowadzać do pełnego wyzdrowienia. I wiesz co... to mi nagle wyjaśniło mnóstwo rzeczy. Serio, dzięki za to zdanie, bo teraz przynajmniej wiem dlaczego rozmowy z lekarzami wyglądają tak jak wyglądają. Oni po prostu grają w inną grę niż pacjent, który chce wyzdrowieć.

Ale tu właśnie mam problem z tym co piszesz dalej. Bo jak zaczynasz mówić o tym że stwardnienie rozsiane można wyleczyć pracą mentalną, albo że ktoś kto „ma umiejętności” i stosuje metody których nauka jeszcze nie potwierdziła może doprowadzić do 100% wyzdrowienia w poważnych chorobach... no to tu już się zatrzymuję. To nie jest kwestia zamkniętości umysłu, tylko zwykłej ostrożności. Wiara w powrót do zdrowia jest ważna, ale wiara plus praca mentalna nie zastąpią leczenia w przypadku chorób autoimmunologicznych czy neurologicznych.

Zgadzam się natomiast z tym, że szarlatanów i partaczy jest po obu stronach. I w medycynie konwencjonalnej i w alternatywnej. I że warto szukać specjalistów z pasją, weryfikować ich, pytać o referencje. To ma sens.

Ale wrzucanie do jednego worka metod przebadanych klinicznie i takich, których skuteczność jest co najwyżej anegdotyczna... to juz trochę za duży skok dla mnie 🙂


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 1263

@srebrnykamien no i cóż, zarzucasz mi wyznawstwo, ale sam nie raczysz odnieść się do żadnego konkretnego argumentu. Stwierdzasz tylko że „dawno wykazano” że są błędne i na tym koniec. To jest właśnie wiara, nie wiedza, wiara w to że autorytety mają rację, bo mają.

Napisałem konkretne liczby dotyczące przeżywalności po chemioterapii w określonych typach nowotworów. Napisałem o tym że lekarze są finansowani przez koncerny farmaceutyczne. Napisałem o własnym ojcu, który żyje prawie 3 lata po diagnozie raka jelita grubego, korzystając z podejścia mieszanego. Zamiast się odnieść do czegokolwiek, piszesz że ci sie nie chce bo to „jałowe”. No świetna argumentacja, serio.

Nie twierdzę że medycyna konwencjonalna jest zła w całości. Twierdze że nie jest jedyną słuszną drogą i że warto patrzeć krytycznie na system, który jest głęboko uwikłany finansowo. To nie jest wyznanie wiary, to jest myślenie.

Co do mylenia wiedzy z wiarą, akurat to zdanie do Ciebie pasuje bardziej niż do mnie. Bo ślepe zaufanie do systemu tylko dlatego że jest „naukowy” i „oficjalny”, to właśnie jest wiara.


Odpowiedz
(@iskra224)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@srebrnykamien hej, rozumiem że jesteś zainteresowana 🙂 napisz tutaj w wątku co Cię konkretnie dotyka, chętnie opiszę więcej i powiem jak można coś zorganizować. nie chce tutaj rzucać danych publicznie tak od razu, ale spokojnie możemy to omówić na forum, nic nie stoi na przeszkodzie 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@iskra224 hmm, trochę to zależy od sytuacji. Jeśli ta osoba wyżej napisałaby kontakt do tej bioenergoterapeutki publicznie, to wyglądałoby to jak reklama, więc raczej tego nie zrobi. Możesz spytać go tutaj w wątku, może sam odpowie.

Jeśli chcesz opisać swój przypadek, to chętnie się wypowiem i podzielę tym, co wiem. Pomagałem mojemu dziadkowi (85 lat) przejść przez raka i mam jakieś doświadczenie w tej kwestii, więc jeśli szukasz rady co do diety, suplementacji albo do kogo się zwrócić, to opisz sytuację tutaj, a spróbuje coś sensownego powiedziec.


Odpowiedz
(@iskra224)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@lukasz-10 dzięki za odp, napisałam już na ten adres 🙂


Odpowiedz
(@srebrnykamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 22

@iskra224 no to... trochę mi głupio że sam nie pomyślałem wcześniej żeby zapytać o zgodę. Napiszę do tej Pani i jeśli się zgodzi, to przekażę Ci jej namiary tutaj w wątku.

Co do niej samej, to naprawdę ciężko to opisać słowami. Znam różnych ludzi zajmujących sie duchowością i energią ciała, ale ona jest czymś... innym. Najczystsza Istota jaką spotkałem na tej drodze. Sama jej obecność potrafi zmienić sposób patrzenia na swoje sprawy. Słowo bioenergoterapueta zupełnie tego nie oddaje, to za mało powiedziane.

Poza tym mam trochę literatury elektronicznej, takie opracowania o pochodzeniu chorób i ich leczeniu, w tym raka. Nieodpłatnie oczywiscie, chętnie sie tym podzielę. Kiedyś te materiały naprawdę pomogły mi przy pracy nad zdrowiem mojego ojca, więc może i Tobie się przydadzą. Opisz tutaj czy chcesz i jakoś się dogadamy 🙂

Pozdrawiam ciepło


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 1263

@srebrnykamien hej, to znaczy że ktoś odkrył sposób na leczenie raka i inne poważne choroby? i dostał za to Nobla? bo jakoś nie słyszałem o tym, a to byłaby chyba wiadomość roku... ba, dekady 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@wolnyenergia no to rozumiem, że ten Nobel to w twoim rozumieniu taka nagroda za samo przeżycie albo za dbanie o siebie. tylko że to trochę inne znaczenie słowa Nobel niż to, które obowiązuje w świecie nauki i medycyny 😉 mówiłem o konkretnym wyróżnieniu naukowym, a nie o metaforycznym docenieniu każdego kto żyje i myśli o swoim zdrowiu. twój dziadek z pewnością zasługuje na szacunek jeśli jest zdrowy i aktywny, naprawdę, ale to nie jest argument w dyskusji o skuteczności konkretnych metod leczenia. bo gdybyśmy tak traktowali słowo „dowód”, to każdy przypadek mógłby potwierdzać dosłownie wszystko.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 1263

@lukasz-10 no dobra, odpowiedź trochę obok tematu ale trudno...

wolnyenergia to chyba Twój dziadek, skoro tak o nim piszesz 🙂 że przeżyl ponad pięć lat po remisji po chemii to świetnie, naprawdę. ale zauważam że trochę pomieszałeś argumenty w jednym zdaniu. bo wg Ciebie Nobla dostaje zarówno ktoś kto wyzdrowiał z chemią, jak i ktoś kto wyzdrowiał bez niej i jeszcze ktoś kto po prostu „dba o siebie”. to trochę jakbyś Noblem nagradzal dosłownie każdego, nie sądzisz?


Odpowiedz
(@lukasz-10)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 228

@wolnyenergia okej, spróbuję odnieść się do tego co napisałeś.

Każdy kto wygrywa walkę z rakiem w taki sposób jak opisałem wcześniej, przybliża nas do potwierdzenia pewnych rzeczy - mianowicie co tak naprawdę stoi za rakiem i jak można go leczyć. I że rozwiązania istnieją, są dostępne i dają nawet 95% szans na wyzdrowienie. Tyle że, jak już pisałem, te metody nie mieszczą sie w standardowych ramach badań naukowych. Są za to potwierdzone statystykami.

No i tu dochodzimy do jednej kluczowej kwestii. Czy pacjent naprawdę chce wyzdrowiec i czy jest gotowy podjąć pracę nad sobą - nad ciałem, psychiką i duszą? Bo to jest właśnie wyzwanie, a nie połknięcie „magicznej” tabletki i czekanie na efekty. Życie jest dla tych, którzy go pragną i sa w stanie o nie walczyć, a nie dla tych, którzy chcą je po prostu „odfajkować”.

Mam nadzieję że teraz wyraziłem się wystarczajaco jasno 🙂 Jeśli nie, chętnie przeczytam twój komentarz i odniosę się do niego tutaj.


Odpowiedz
(@cichy-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 138

@lukasz-10 no to ja bym trochę zmodyfikował to stwierdzenie o „spragnieniu życia”... bo wydaje mi się, że bliżej prawdy jest co innego. Chory człowiek przede wszystkim potrzebuje poczuć, że jest kochany. Często jest strasznie osamotniony w tym swoim bólu i cierpieniu i żadna technika tego nie zastąpi.

Serio, dużo ważniejsze niż drogi sprzęt, leki i wszystkie procedury jest wiedzieć że ktoś na mnie czeka, że mam dla kogo wstac rano. Że jestem ważny dla jakiegoś konkretnego człowieka. To właśnie wtedy organizm mobilizuje wszystkie swoje siły żeby przeżyc i wyzdrowieć, bo jest komu podarować ten uśmiech, bo jest ktoś, kto chciałby nas zdrowych i szczęśliwych.

żeby usłyszeć od kogoś bliskiego: dziekuję, że jesteś, cieszę sie że żyjesz... to chyba najsilniejszy lek jaki istnieje.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 1263

@lukasz-10 no dobra, ale to dalej nie jest odpowiedź na moje pytanie. Zapytałem o konkretne nazwiska ludzi, którzy te przyczyny chorób odkryli, sprawdzili, udokumentowali. Tymczasem zamiast tego dostaję kolejny wywód o pracy nad ciałem, psychiką i duszą, o „magicznych tabletkach” i o tym że życie jest dla spragnionych. To nie jest odpowiedź na pytanie o odkrywców, to jest wyznanie wiary. Rozumiesz różnice? Jeśli ktoś twierdzi że zna przyczyny raka i że wyleczalność wynosi 95%, to powinien potrafić powiedzieć kto to odkrył i gdzie to zostało zweryfikowane, a nie filozofować o podejściu pacjenta do zycia


Odpowiedz
(@srebrnykamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 22

@wolnyenergia właściwie to mam do ciebie pytanie, może kilka pytań.

Kogo tam pytasz o tego Nobla? Bo jedna z osób piszących tu wcześniej zadała takie pytanie a potem, kiedy ktoś inny odpisał żartobliwie, ty stwierdziłeś że to odpowiedź nie na temat... no ale o co chodziło z tym noblistą, co?? Kogo pytałeś i w jakiej sprawie?? Gdzie w ogóle padło jakieś stwierdzenie o Nobliście?? Naprawdę bardzo proszę, żebyś odpowiedział na to konkretnie.

Wróciłeś po kilkunastu dniach milczenia i prawie od razu po moim poście, w którym nie było ani słowa o żadnym nobliście. Ale widzisz, sprawa jest taka, że w trakcie pisania tej wiadomości miałem tam fragment o dwukrotnym laureacie Nobla, biochemiku Linusie Paulingu. Skróciłem ten post zanim go wysłałem, więc w opublikowanej wersji tej informacji po prostu nie ma.

Co to oznacza? Według mnie oznacza to że miałeś dostęp do roboczej wersji mojej wiadomości, tej jeszcze niesendowanej, zapisanej gdzieś w pamięci serwera. A to z kolei znaczy, że raczej nie jesteś tu zwykłym użytkownikiem... tylko kimś z wyjątkowym dostępem. Czy to pracownik portalu, czy ktoś z jakiejś instytucji zajmującej się wpływaniem na opinie, czy coś zupełnie innego, nie wiem. Ale zwykłym usererm jak ja na pewno nie jesteś.

Podejrzewam też, że za chwilę zmienisz nick i będziesz działał dalej, a inni potraktują twoje wpisy poważnie. Ja już nie zamierzam, bez względu na to jak będziesz się podpisywał.

Wahałem sie czy to w ogóle pisać, ale pomyślałem że dam ci chociaż szansę żeby się odnieść. Możesz oczywiście stwierdzić że pomyliłeś wątki albo coś takiego wymyślić i może ktoś uwierzy...

Miałem takie podejrzenia już wcześniej, teraz mam przynajmiej mocną poszlakę. Ciekawe doświadczenie, naprawdę ciekawe.

Pozdrawiam, również tych którzy udają zwykłych użytkowników

srebrnykamien


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 22 lata temu

Wpisy: 1263

@srebrnykamien no serio, ubawiłem się z tego tekstu solidnie 😀

Rozumiem, że jesteś przekonany o swojej hipotezie, ale... hmm. Żeby powiązać to, że ktoś zapytał o Noblistę, z dostepem do wewnętrznych kopii roboczych serwera to trzeba naprawdę sporej wyobraźni. Czy nie prostsze jest wyjaśnienie, że po prostu podobne tematy krążą po necie i ktoś mógł po prostu mieć to samo na myśli zupełnie niezależnie od ciebie? Przypadkowe zbieżności zdarzają się codziennie.

To, że przed wysłaniem skróciłeś swoją wiadomość i ktoś mimo wszystko wspomniał o Nobliście, to wg mnie za słaba poszlaka żeby od razu budować teorię o pracownikach portalu, ubekach i agenturze wpływu. Serio.

A ta lista nicków... no nie wiem. Jeśli za każdym razem gdy ktoś przypadkowo trafi w temat, który masz w głowie, będziesz podejrzewał że to szpieg udający zwykłego użytkownika, to chyba nigdy nie znajdziesz tu nikogo godnego zaufania.

Pozdrawiam bez urazy, ale to naprawdę brzmi jak szukanie spisku tam, gdzie go nie ma


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@tomek-41)
Połączone: 16 lat temu

no nie wiem, chyba macie rację że czasem to może być szkodliwe... ale chyba zalezy tez trochę od tego na kogo się trafi? jezeli to będzie ktoś kto naprawdę się zna na tym co robi to może pójść ok


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@renata-10)
Połączone: 16 lat temu

Ano właśnie, może być i to jak jeszcze! Wszystko zależy od tego, kto to robi - czy ma jakieś pojęcie o tym co robi, czy może po prostu myśli że wystarczy przeczytać jedną ksiazeczkę i już jest z niego ekspert 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: