Kabała od stuleci fascynuje osoby poszukujące ukrytej wiedzy. Ta żydowska tradycja mistyczna oferuje niezwykłą mapę duszy i wszechświata – od Drzewa Życia z dziesięcioma sefirotami, przez tajemną sztukę gematrii, po słynną czerwoną nitkę chroniącą przed złą energią. Warto poznać, skąd pochodzi kabała, co kryją jej symbole i dlaczego do dziś inspiruje duchowe praktyki na całym świecie.
Cały wpis dostępny tutaj: Kabała i Drzewo Życia
Hej! Od dawna obijała mi się o uszy ta kabała, ale szczerze mówiąc nie wiem, co to właściwie jest. To jakiś rodzaj astrologii czy raczej religia? I czy ta czerwona nitka na nadgarstku to też kabała? Chętnie się dowiem czegoś więcej, bo temat wydaje mi się strasznie ciekawy.
A mógłby ktoś wytłumaczyć, jak właściwie działa to Drzewo Życia? Słyszałem o sefirotach, ale nie ogarniam, czym one są. To jakieś poziomy, etapy, czy co?
Zaczęłam jakiś czas temu zgłębiać Drzewo Życia i muszę przyznać, że najbardziej wciągnęła mnie Tiferet – ta środkowa sefira piękna i harmonii. Mam wrażenie, że to taki punkt równowagi całego układu. Czy ktoś jeszcze pracował medytacyjnie z konkretnymi sefirotami?
Dorzucę coś o gematrii, bo to moim zdaniem perełka kabały. Każda litera hebrajska ma wartość liczbową, więc sumując litery słowa, dostajesz liczbę, która łączy je z innymi słowami o tej samej sumie. To otwiera zupełnie nowy sposób czytania świętych tekstów.
No ja tam czytałem, że tych sefirotów jest napewno dwanaście, a sama kabała wywodzi się wkońcu ze starożytnego Egiptu. Wogóle to chyba od egipskich kapłanów wszystko poszło. Ciekawy temat, ale trochę się w tym gubię.
A wracając do tej czerwonej nitki – skąd ona właściwie się wzięła i czy naprawdę chroni? Widuję ją na nadgarstkach gwiazd i zastanawiam się, czy to już tylko moda, czy jednak coś za tym stoi.
Mnie najbardziej kręci powiązanie kabały z tarotem. Te dwadzieścia dwie ścieżki na Drzewie Życia odpowiadają dwudziestu dwóm literom hebrajskim, a te z kolei bywają przypisywane do dwudziestu dwóch Wielkich Arkanów. Kiedy nałożyłam sobie karty na drzewo, wiele rzeczy w tarocie zaczęło układać się w logiczną całość.
Mam takie pytanie – czy osoba spoza judaizmu w ogóle może zgłębiać kabałę? Czy to nie jest tak, że to wiedza tylko dla wtajemniczonych?
Ja noszę czerwoną nitkę od paru lat i niezależnie od tego, czy działa „magicznie”, samo spojrzenie na nią mnie uspokaja. Spróbowałam też medytacji nad sefirotami i przyznam, że bardzo dobrze mnie to ugruntowuje. Czasem symbol działa już samą obecnością.
Warto dodać o trzech filarach drzewa. Prawy to filar łaski (Chesed), lewy to filar surowości (Gewura), a środkowy to filar równowagi. Nad wszystkim jest jeszcze Ein Sof – nieskończoność, z której wypływają sefiroty. To napięcie między łaską a surowością i ich równoważenie to w zasadzie sedno całej nauki.
Dobra, po waszych wyjaśnieniach chyba zaczynam łapać. Muszę się wziąść porządnie za naukę, bo widzę, że namieszałem. Ta gematria wydaje mi się conajmniej intrygująca, spróbuję policzyć parę słów. Dzięki za sprostowania.
Jedna rada na koniec dla początkujących – uważajcie na popową kabałę sprzedawaną w pakietach z bransoletkami i „błyskawicznym wtajemniczeniem”. Sięgajcie po rzetelne opracowania i autorów osadzonych w tradycji. Komercja mocno rozwodniła ten temat, a szkoda, bo źródłowa kabała jest naprawdę głęboka.
Mam praktyczne pytanie – jak konkretnie zacząć medytację nad sefirotami? Skupiać się na jednej naraz, wyobrażać sobie kolory, czy raczej pracować z całym diagramem od razu?
Czytając o gematrii, od razu pomyślałam o numerologii – tam też redukujemy słowa i daty do liczb. Ciekawe, czy ktoś łączy te dwa podejścia w praktyce? Wydaje mi się, że mogłyby się świetnie uzupełniać.
Dla mnie kabała to przede wszystkim piękna mapa duszy. Nie traktuję jej jako narzędzia do przepowiadania, tylko jako sposób patrzenia na to, jak energia schodzi od źródła aż do naszego codziennego świata. Świetny wpis, sporo mi poukładał w głowie.
Dziękuję wszystkim za cierpliwość! Teraz rozumiem już różnicę między prawdziwą kabałą a tą wersją „czerwona nitka i tyle”, którą znałam z internetu. Drzewo Życia faktycznie wygląda na coś, w czym można się zatopić na dłużej.
Skoro padło Ein Sof, dodam jeszcze, że mówi się też o Or Ein Sof – świetle nieskończoności, które wypełnia wszystko, zanim jeszcze pojawią się sefiroty. To pojęcie bywa trudne, bo opisuje coś, czego z definicji nie da się w pełni opisać. Ale właśnie ta nieuchwytność jest w kabale najbardziej pociągająca.
Domknę wątek alfabetu, bo to ładnie spina temat. Dwadzieścia dwie litery hebrajskie to nie przypadek – odpowiadają dwudziestu dwóm ścieżkom na Drzewie Życia. Litery są w kabale traktowane jak cegiełki stworzenia, narzędzia, którymi świat został „wypowiedziany”. Dlatego gematria nie jest tylko zabawą liczbami, lecz częścią głębszej wizji języka.
Wciągnęliście mnie kompletnie. Na koniec dwa pytania, może ktoś podpowie – czy są jakieś dobre książki po polsku o kabale dla początkujących? I czy gematria zadziała też dla polskich imion, czy to ma sens tylko po hebrajsku? Chętnie poczytam, zanim wezmę się za swoje pierwsze obliczenia.
