Alchemia od wieków rozpala wyobraźnię – kojarzy się z półmrocznymi pracowniami, poszukiwaniem kamienia filozoficznego i marzeniem o zamianie ołowiu w złoto. Za tą legendą kryje się jednak zdumiewająca opowieść. Historia alchemii to dzieje protonauki, która przez blisko dwa tysiąclecia łączyła chemię, filozofię i duchowość, a po drodze położyła fundament pod nowożytną naukę. Warto poznać jej korzenie, najsłynniejszych mistrzów i sekret Wielkiego Dzieła.
Cały wpis dostępny tutaj: Historia alchemii – kamień filozoficzny i Wielkie Dzieło
Zawsze fascynowała mnie alchemia, ale szczerze mówiąc kojarzyłam ją głównie z zamienianiem ołowiu w złoto. Czy oni naprawdę w to wierzyli? Trochę mi głupio pytać, ale jestem strasznie ciekawa, o co w tym wszystkim chodziło.
A ten cały kamień filozoficzny to co właściwie miało być? Słyszałem tę nazwę milion razy, ale nigdy nie zrozumiałem, czy chodziło o prawdziwy kamień, czy o jakąś przenośnię.
No ja tam czytałem że napewno robili prawdziwe złoto, tylko kościół to wszystko ukrywał żeby ludzie nie byli za bogaci. A ten Flamel to wogóle podobno żyje do dzisiaj, gdzieś we Francji go widzieli.
Mnie najbardziej ujęło to, że u początków alchemii stały kobiety. Maria Prorokini, zwana Marią Żydówką, skonstruowała aparat do destylacji, a jej imię nosi do dziś łaźnia wodna, czyli bain-marie. Używamy jej w kuchni i mało kto wie, skąd ta nazwa.
Przeczytałam o tych czterech etapach Wielkiego Dzieła i trochę się pogubiłam. Nigredo, albedo i tak dalej. Może ktoś wyjaśni po kolei, co oznaczały te kolory?
A czy w alchemii zapisał się jakiś Polak? Wydaje mi się, że kiedyś słyszałam nazwisko Sędziwój, ale nie jestem pewna, czy to ta sama bajka.
Zdziwiło mnie, że sam Newton zajmował się alchemią. Zawsze myślałam, że to był czysty naukowiec od grawitacji i fizyki.
Dla mnie najpiękniejsze jest to, że całą tę przemianę można czytać symbolicznie, jako przemianę wnętrza człowieka. Trochę jak praca nad sobą, tylko zapisana językiem laboratorium.
To rozumiem, że dziś nie da się nigdzie kupić prawdziwego kamienia filozoficznego? Pytam tak zupełnie serio.
Warto oddać też sprawiedliwość uczonym arabskim. To oni przejęli wiedzę z Aleksandrii, nadali alchemii nazwę i opisali mocne kwasy oraz aparaturę. Bez nich Europa nie miałaby od czego zacząć.
Najbardziej poruszające jest dla mnie to, ile alchemia zostawiła nauce. Mocne kwasy, opis nowych pierwiastków jak arsen czy antymon, udoskonalona aparatura laboratoryjna. Z poszukiwania złota wyrosła prawdziwa chemia.
Dziewczyny i chłopaki, dzięki wam zupełnie inaczej patrzę teraz na ten temat. Zafascynowało mnie to ujęcie Junga o wewnętrznej przemianie, muszę koniecznie doczytać o indywiduacji. Może założę osobny wątek o alchemii duchowej, bo czuję, że to temat na długie wieczory. Dajcie znać, czy byłoby zainteresowanie.
