Właśnie zastanawiam sie nad tym samym... bo chyba nie ma łatwej odpowiedzi na to pytanie. miłość karmiczna to nie jest coś, od czego się po prostu odchodzi i gotowe. To jest lekcja, którą musisz jakoś przerobić, zrozumieć, zaakceptowac, i dopiero wtedy ta więź zaczyna puszczać. Przynajmniej tak to czuję po swojemu.
no właśnie tak to chyba działa... dopóki nie masz pojęcia, że to coś karmicznego, po prostu kochasz i to wszystko, czujesz to co czujesz. Ale w momencie kiedy już wiesz, już rozumiesz co się między wami rozgrywa, to nagle zamiast kochać zaczynasz analizować, rozliczać, szukać lekcji... i ta magia gdzieś ucieka 🙂
no właśnie, to mnie też bardzo nurtuje od jakiegość czasu... bo jeśli tak jest jak piszesz, że świadomość zmienia całe doświadczenie, to jak w takim razie można się z tej karmy uwolnic, żeby żadna ze stron nie musiała przez to cierpieć?
no to jak by ci to powiedzieć... to chyba bardziej coś na poziomie dusz niż ciała, rozumiesz? Od kiedy spotkałam tę osobę, dosłownie nie potrafię myśleć o nikm innym, i ona tak samo. Wszystko co wcześniej miało dla mnie jakieś znaczenie, nagle przestało istnieć. Oboje jesteśmy z innymi ludźmi, ale to jakby nie miało żadnej wagi, bo coś po prostu ciągnie nas do siebie... taki niewidzialny magnes, nie umiem tego inaczej opisać. Każde słowo tej osoby, każdy jej gest staje się nagle ogromnie ważny. Nie wyobrażam sobie już życia bez niej, serio, jakby mi coś odebrało powietrze gdyby jej nie było.
no właśnie, to co opisujesz... to już jest ta miłość, oboje jej doświadczacie, jest żywa i prawdziwa. I naprawdę, w tej chwili nic innego nie jest ważniejsze od tego. Nie musisz od razu układać w głowie żadnych wielkich planów ani rozrysowywać całej przyszlosci na mapie 🙂
taka miłość nie jest przypadkowa, ona pochodzi od Boga. i właśnie praca nad tą karmą, przepracowanie jej, może nas uwolnić od kolejnych wcieleń...
dokładnie dwa razy w życiu, obydwa razy 26 grudnia, poznałem kobiety z którymi potem byłem i które okazały się moimi karmicznymi partnerkami. Nie potrafię tego jakoś naukowo wytłumaczyć, ale czułem między nami od razu bardzo silną nić połączenia... a jednocześnie jakieś dziwne tarcia i szarpaniny w tych relacjach. Jeden zwiazek się rozpadł ale kiedy myślę o tej osobie czuję spokój, takie poczucie że ten rozdział zamknął się jak trzeba. Drugi natomiast skończyłsię w kłótni i naprawdę ciężko mi z tym siedzieć, mam głębokie przekonanie że jeszcze muszę tę kobietę spotkać żeby zakończyć to wszystko w zgodzie i przyjaźni 🙂
hej, spokojnie 🙂 rozumiem że masz zły nastrój ale nie wrzucajmy wszystkich kobiet do jednego worka, bo to naprawdę niesprawiedliwe uogólnienie. temat karmiczny jest skomplikowany i myslę że wina nigdy nie leży po jednej stronie... jeśli chcesz to opisz sytuację dokładniej, chętnie pogadam o tym tutaj w wątku
Myślę, że to jest właśnie coś, nad czym naprawdę warto się zatrzymać i pomyśleć. Miłość karmiczna to nie jest temat, który można zamknąć w kilku zdaniach i pójść dalej... ona wymaga naprawdę głębszej refleksji, bo dotyka czegoś, co wykracza poza to co widzimy i rozumiemy na co dzień.
Hmm, nie znam jeszcze odpowiedzi na to pytanie, ale na pewno się tego dowiem 🙂
