czy to może być wpływ kogoś albo czegoś, o czym psychiatrzy w ogóle nie mają pojęcia??
cześć, chciałem napisać coś o czym niewielu chyba myśli przy tym temacie...
mianowicie, nie zawsze człowiek który odbiera sobie życie robi to z własnej, wolnej woli. istnieją byty które mogą wnikać w ciało człowieka kiedy ten jest osłabiony energetycznie i po prostu na to pozwala. i ta osoba nawet nie wie ze jest pod wpływem czegoś, że ktoś nią kieruje. nie ma pojęcia że jest manipulowana i traci wolę. i dochodzi do tragedii.
te byty to są takie ciemne energie, które powstają właśnie dlatego że wokół nas jest tyle nienawiści, lęku, złości i innych brudów energetycznych. tego jest naprawdę sporo wszędzie dookoła nas. i przynajmniej część psychiatrów kompletnie nie ma pojęcia że coś takiego w ogóle istnieje. leki psychotropowe i inne tego nie wyleczą, bo otumanianie człowieka to nie jest leczenie. trzeba usunąć przyczynę, a nie zasypywać objaw.
jest coś takiego jak psychoterapia praniczna, to jeden ze stopniów uzdrawiania pranicznego. posługuje się metodami i technikami które są w stanie usunąć te twory będące przyczyną chorób tzw. psychicznych, ale też skutecznie działają na nałogi, alkoholizm czy narkomanię. można się też nauczyć tych metod na własne potrzeby, nie tylko zawodowo. psychiatrzy moim zdaniem powinni to poznać i stosować.
bo jest sporo ludzi siedzących w zamkniętych oddziałach psychiatrycznych zupełnie niepotrzebnie. czasem wystarczyłby jeden taki zabieg żeby człowiek mógł wrócić do normalności
hmm, bo wiesz, zastanawiam się czasem ile tych psychiatrów naprawdę CHCE wyleczyć swoich pacjentów 🙂 bo jak wyleczą, to sami stają się niepotrzebni. trochę jak strażacy gdyby nagle znikły wszystkie pożary, albo policja gdy nie byłoby złodziei i przestępców... ciekawe, nie?
nie wydaje mi sie żeby tak było...
Chciałem wam powiedzieć o wykładzie który bedzie w środę 19.06 o 18:30, w Krakowie przy ulicy Zacisze 14, prowadzi go Lidia Miron, cena to 16 zł. Temat to zdrowie fizyczne a infekcje astralne.
Ogólnie chodzi o to, że energie astralne mogą działać na nas bardzo negatywnie i to na kilku poziomach jednocześnie. Mamy poziom fizyczny, czyli energia eteryczna, potem astralny, związany z emocjami, i mentalny, dotyczący myśli i idei.
Energia eteryczna odpowiada za naszą witalność i siłę życiową. Możemy ją tracić przez uroki, wampiryzm energetyczny innych ludzi czy istot astralnych, ale też przez nieszczelność własnej powłoki eterycznej która po prostu „wycieka”.
Jeśli chodzi o wampiryzm energetyczny, to działa on zarówno świadomie jak i nieświadomie. Osoby wampiryczne żerują na ludziach otwartych energetycznie i ci po prostu tracą swoje energie życiowe.
Energię astralną można z kolei opisać jako energię emocji takich jak miłosc, nienawiść, strach, zazdrość. Odczuwamy uczucia innych wobec nas, a te negatywne potrafią zostawić w nas naprawdę silne piętno. Do tego energie astralne mogą tworzyć blokady w naszych ciałach, a nawet osadzać się w nich jako infekcje i pasożyty astralne, które działają podobnie jak bakterie czy wirusy na poziomie fizycznym.
Energia astralna i mentalna bywa też narzędziem dla osób zajmujących się magią, które tworzą myślokształty, bloki energetyczne i egregory. Te ostatnie wpływają na nasze myśli, emocje i sposób reagowania na różne sytuacje np. polityczne czy społeczne. Egregory gdy się z nami zwiążą, pobierają naszą energię i przesyłają własną, która nas programuje i odbiera podmiotowość.
No i na koniec energie mentalne... cudze myśli i myślokształty mogą po prostu narzucać się nam i powodować konkretne problemy w zyciu.
mam informacje z Warszawy i na pewno ta liczba będzie rosła... po katastrofie smoleńskiej seryjny samobójca pociągnął za soba już prawie 30 osób.
czasem sie zastanawiam czy w ogole zdajemy sobie sprawe z tego ze te osoby sa po prostu bardzo samotne... to nie sa jacys „inni” ludzie, to normalny czlowiek jak my. a leki? no nie wiem, leki to nie jest odpowiedź na wszystko. moze wazniejsze jest miec kogos bliskiego, komus po prostu opowiedziec co sie w srodku dzieje
no wiadomo, ze powodow jest mnóstwo. Jedni myślą ze do niczego sie nie nadają, że wszystko spieprzają i nie ma sensu dalej próbować. Inni z kolei wmówili sobie że są ciężarem dla otoczenia i świat będzie bez nich spokojniejszy. Są też tacy co wierzą że po drugiej stronie czeka ich coś lepszego niż to co mają tu i teraz. No i jeszcze ci, którzy po prostu nie widzą żadnego wyjścia ze swojej sytuacji, jakby mózg blokował im dostęp do jakichkolwiek innych opcji.
Szkoda tylko że niektórym z tych prób sie udaje. To chyba najbardziej smutna część tej całej sprawy.
