Forum

Asystent AI
Czy ktoś rzucił na ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy ktoś rzucił na nas urok? Jak się bronić przed złą energią


Wpisy: 4
Rozpoczynający temat
(@pole893)
Połączone: 18 lat temu

Witam wszystkich serdecznie 🙂

Chciałabym sie poradzić, bo od pewnego czasu dzieje się u nas coraz gorzej i szczerze nie wiem już co o tym myśleć. Wszystko jakoś idzie pod górkę, jakiś problem to zaraz następny, chwili spokoju nie ma... człowiek by chciał odsapnąć a tu kolejne nieprzyjemności.

Zastanawiam się czy to może zwykły pech, bo wiadomo że różnie w życiu bywa, ale z drugiej strony coś mi mówi że to może nie być przypadek. Może ktos nam po prostu nieżyczliwy i jakoś wpływa na nasze życie? nie wiem jak to nazwać, ale coś tu nie gra.

Jeśli ktoś z Was miał coś podobnego albo zna się na takich sprawach, to bardzo prosiłabym o podpowiedź jak sobie z tym poradzić. Jak to w ogóle sprawdzić i co z tym zrobić...


Odpowiedz
33 odpowiedzi
Wpisy: 92
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

jeśli chcesz żeby ktoś ci tu cokolwiek doradził to najpierw napisz dokładniej co się dzieje, bo z tego co napisałeś to nic nie wynika. jeden post który nic nie mówi i mamy zgadywac? przyczyn może być milion, mogą być w tobie, w osobach wokół albo i tu i tu, nie wiem po prostu


Odpowiedz
31 Odpowiedzi
(@pole893)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 4

@marek-98 no dobrze, postaram się opisać to dokładniej bo faktycznie mało powiedziałam w pierwszym poście.

Wiesz, chodzi o to, że właściwie na każdej płaszczyźnie mamy ciągłe problemy. Weźmy chociażby samochody, co jakiś czas musimy zmieniać auto bo albo się stłucze, albo coś się w nim popuje nie do naprawy. A jeździmy naprawdę ostrożnie, bo wozi się z nami nasz synek i bardzo o niego dbamy. Poza tym mamy pecha z pieniędzmi, ciągle ich jakoś brakuje mimo starań. O znajomych to już lepiej nie zaczynać w ogóle, bo większość patrzy wyłącznie na swój czubek nosa, oczekuje od nas różnych poświęceń i wyrzeczeń, a w zamian nie usłyszysz nawet zwykłego „dziękuję”. No i tak ogólnie, cały czas coś się gubi, psuje, o wszystko trzeba walczyć i szarpać się... Staramy się myśleć pozytywnie, mówimy sobie że jutro będzie lepiej, ale zazwyczaj każdy nowy dzień przynosi kolejne kłopoty zamiast ulgi. Dlatego mam takie wrazenie, że ktoś nam naprawdę źle życzy, bo to wszystko razem to chyba za dużo na przypadek.


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@pole893 szczerze? troche dziwne ze nikt tego nie skomenwtowal, bo jak czytam Twoj post to widzę pewną tendencję jeśli chodzi o sposób myślenia. Piszesz o pechu, o złym życzeniu, o tym ze wszystko spada z zewnątrz, a to od razu sugeruje ze Wy sami nie macie w tym udziału. I tu właśnie jest sedno sprawy, bo cos takiego jak „pech” po prostu nie istnieje.

Sposób w jaki opisujesz te sytuacje mówi dużo o tym jak postrzegacie rzeczywistość, auto się psuje, znajomi zawodzą, pieniędzy brak... ale każdy z tych elementów można by pewnie rozłożyć na czynniki pierwsze i zobaczyć ile z tego wynika z konkretnych wyborów, a ile faktycznie jest losowe. Jak myślisz i jak mówisz, tak ci się dzieje, to nie jest żadna mistyka, to po prostu mechanizm.

Warto też spojrzec na to skąd pochodzą te przekonania. Rodzice? bo często powtarzamy schematy w które wsiąkaliśmy latami i nawet tego nie zauważamy. Córka mówi takimi samymi sformułowaniami co matka i gdy ktoś jej to powiedzieć, zaprzeczy z oburzeniem... dopóki ktoś nie zacytuje wprost.

Co do lektury, polecam Murphy'ego „Potęga podświadomości”, serio warto przemyśleć, nie tylko przeczytać raz i odłożyć. Jest też taki „Sekret” Byrne ale to już taka mocno uproszczona wersja tej samej wiedzy, więc lepiej od razu sięgnąć po oryginał.

roboty dużo, fakt. ale jak oboje z partnerem macie podobny schemat myślenia to efekty nakładają się na siebie i kumulują, wiec warto zabrać sie za to razem


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@marek-98 w 100% się zgadzam z tym co napisałeś 🙂 mój tata jest dokładnie takim przykładem, o którym piszesz, że człowiek sam sobie psuje życie swoim nastawieniem. wieczne narzekanie, jeczenie, kwękanie i efekt jest taki ze ten samochod mu sie psuje bez przerwy, dosłownie non stop. i ta energia którą od niego czuć... oczekiwania wobec świata, ocenianie wszystkich i wszystkiego najgorzej jak sie da, ludzie po prostu od niego uciekają. nie trawię go, cóz, ale obserwuję i wiem o czym mówię.

a to z tymi przyjaciólmi to tez ważna rzecz. przyjaznie trzeba od czasu do czasu przewietrzyc i uczciwie sobie powiedzieć czy ta relacja jest rownoważna. dawać to pięknie, ale i prosić trzeba umieć. a jak się tylko daje i daje bez końca, to wychodzi się z tego niezdrowego układu, bo inaczej to nie przyjazn tylko wyzysk. i nie wierzę zupełnie, żeby WSZYSCY ludzie wokol Was byli tacy, to naprawdę niemożliwe.

sama miałam po wprowadzeniu sie do nowego mieszkania takie problemy, raz zalanie, raz coś z gazem, typowe rzeczy które sie walą jedna po drugiej. zrobiłam parapetówkę i własny rytuał oczyszczenia, taki jak sama wymyśliłam, niekoniecznie z ksiązki. i wie Pan co... nawet wścibskie sąsiadki jakoś przestały mi się plątać pod nogami 🙂 coś w tym jest naprawde!


Odpowiedz
(@kamil-79)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 42

@nina-43 a możesz napisać więcej o tym rytuale oczyszczania który robiłaś? Tzn. co konkretnie robiłaś, jakie kroki... bo to brzmi ciekawie i chętnie bym się dowiedział szczegółów.


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@kamil-79 no to nic spektakularnego, chodziłam po mieszkaniu z kadzidłem z białej szałwii i mówiłam coś od siebie, życzenia pomyslności dla domu i tak dalej 🙂 wiesz, nie chodzi o to żeby mieć gotowy tekst z książki, ważne żeby to do ciebie przemawiało, było twoje. Zawiesiłam też nad drzwiami lusterko Ba-Gua i jakoś od tamtej pory spokojniej 🙂


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@nina-43 oj no właśnie, też mnie to zastanawia od jakiegoś czasu jak tu czytam różne posty. Czemu od razu zakładamy, że jak ktoś narzeka to sam sobie winien? Trzeźwa ocena sytuacji to coś złego? Bo serio nie rozumiem tej logiki... że niby jak będziesz się uśmiechać do problemów to problemy znikną? Życie w jakiejś tam iluzji jest lepsze niż widzieć rzeczy takimi jakie są? No i jeszcze jedno, bo mnie to chyba najbardziej zastanawia, czy ktoś w ogóle pomyślał że to „negatywne” nastawienie nie bierze się z powietrza, że coś musi za tym stać 🙂


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@pole882 no właśnie, napisałyśmy to co napisałyśmy i chyba było to dość jasne 🙂 nikt tu nikomu nie wciska swoich tez, więc por favor tego nie rób też Ty


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@nina-43 no dobra, ale tamta osoba wyżej pisze o czymś zupełnie innym niż to co wy twierdzicie. Ona pyta czym właściwie jest życie, co jest prawdą obiektywną a co naszą własną kreacją. I daje taki przykład z cytryna, że jak sobie wyobrazisz że trzymasz ją w ręku, czujesz ten zapach, wgryzasz się w nią to twoje ślinianki i tak reagują... a cytryna była tylko wyobrażona. czyli nasze myśli i przekonania mają realny wpływ na to co czujemy i jak działamy, nawet jeśli bazują na czymś co nie jest „prawdziwe” w dosłownym sensie.

i że te nasze wewnętrzne przekonania albo nas wzmacniają albo osłabiają, albo skupiamy się na problemach albo na ich rozwiązaniu. jak coś idzie nie tak to najłatwiej zrzucić winę na zewnętrzne okoliczności, ale może problem leży gdzieś indziej? może w ziarnie, może w ogrodnikuu. pogoda jest ostatnim co należy oskarżać.

zamiast się użalać ile to rzeczy ode mnie nie zależy, lepiej najpierw wypisać to co zależy, potem zastanowić się jaki wpływ mogę mieć na resztę i ten wpływ wykorzystać, bo inaczej czuję się obcy we wlasnym życiu.

no i na koniec mówi że pisze z praktycznego doświadczenia, nie z teorii, i że jak ktoś twierdzi że coś nie działa w jego przypadku, to trudno, nikt nikomu na siłę nie pomoże. więc gdzie tu „wciskanie tez” o których piszecie?


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@marek-98 dokładnie tak, ogrodnik zawsze winny, takie wygodne i krzepiące poczucie winy 😉 ale zaraz, zaraz... a dziecko alkoholika? ono też samo sobie zaszkodziło, jak rozumiem, bo wybrało sobie takiego ojca? hm, tu już ta teoria zaczyna skrzypiec.

Wiesz, i ja kiedyś byłam blisko poglądu że wszystko zależy od nas, że sami zapraszamy do życia i dobre i złe rzeczy. Teraz... nie jestem już taka pewna. Tak samo z tym powiedzeniem „co cię nie zabije to wzmocni”, długo je powtarzałam, bycie twardą kobietą wydawało się czymś godnym podziwu. A teraz jak to słyszę, to brzmi dla mnie trochę jak zachwyt nad cudzym bólem, jak pochwała cierpienia właśnie. Jakbyśmy mieli się cieszyć że nas boli, bo widocznie nas czegoś uczy.

No i pewnie z perspektywy kogoś wierzącego powinnam się z tych cierpień radować... ale jakoś trudno mi wcisnąć się w tę postawę. Pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
(@kamil-79)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 42

@pole882 no tak, masz rację że coraz bardziej modne stało się takie totalne branie odpowiedzialności za wszystko co nas spotyka. Rozumiem skąd to wynika, ale rzeczywiście bywa krzywdzące...

Człowiek może pracować nad sobą, może próbować wyjść z wzorców które mu zaszczepiono w dzieciństwie czy przez otoczenie i to tak, to jest jego sprawa i jego wybór co z tym fantem zrobi. Ale obwinianie kogoś za to, że inni ludzie go skrzywdzili albo że urodził się w patologicznym domu, to już jest jakas aberracja. Dziecko nie wybiera sobie rodziców alkoholikow ani przemocowych i żadna filozofia o „sami jesteśmy winni” tego nie zmienia.

Inne zachowanie to jest nasza odpowiedzialność, ale wina za zachowania innych ludzi to już zupełnie inna historia.


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@pole882 no sorry ale mam wrażenie że masz jakąś taką własną filozofię w stylu „im więcej cierpienia tym szlachetniej” albo coś w tym guście. Z dogmatami nie mam zamiaru dyskutować bo i po co, ale jest jedna prosta zasada: jak myślisz, tak masz. Czy ci się to podoba czy nie, tak to działa. Serio.

Co do punktu widzenia osoby wierzącej to celowo pomijam ten temat, bo wiadomo jak to sie skonczy, zamiast rozmowy o meritum wyjdzie jakas ideologiczna pyskówka i to nie o to chodzi w tym wątku. Tu chodzi po prostu o to żeby nie nakręcać się negatywnymi myslami, nic więcej. Kto chce to robi, kto nie chce niech nie robi, wolna wola.

Skutki zawsze wychodzą z tego co wcześniej zrobiliśmy czy pomyśleliśmy, więc jak coś nam nie wychodzi to warto się zastanowić co było przyczyną zamiast szukać winnych dookoła. A bycie silną i pewną siebie bez niepotrzebnego poczucia winy to nie jest żadna tragedia tylko czysta frajda... chyba że ktoś tak naprawdę tego nie chciał, a teraz udaje że chciał.


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@marek-98 hej, tylko spokojnie, bo ja nie wartościuję czegoś od siebie, tylko rozwijam to co sam napisałeś. Mówisz że każdy ma to na co zasłużył, że zbiera to co posiał i tak dalej... no to się zastanawiam, co takiego posiało małe dziecko, któremu pijany ojciec sprawia ból? Bo jeśli Twoja teoria jest słuszna, to wynika z niej że to dziecko jest winne. Tak to rozumiem i chętnie posłucham, jeśli masz jakąś inną interpretację tej myśli.

Co do tego że wspomniałam o wierze, to szczerze nie wiedziałam że to jakis problem, sorry jeśli kogoś to uraziło.

Te przekonania o których piszę, to nie są moje wymysły. To są idee, które wbija się ludziom do głów, zwłaszcza w trudnych momentach życia, no wiesz jak to bywa...

I jeszcze jedno bo naprawde nie rozumiem, jak można jednocześnie mówić że jesteśmy odpowiedzialni za wszystko co nas spotyka, i jednocześnie że nie ma powodu do poczucia winy. Dla mnie brzmi to jak sprzeczność sama w sobie.


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@pole882 no nie chodziło mi o to że bycie wierzącym to coś złego, po prostu jak zaczyna się poruszać tematy religijne to szybko każdy wyciąga swój kawałek prawdy i zaczyna się awantura gdzie nikt nikogo nie słucha. Dlatego wolę tego nie ruszać i gadać o konkretnych zachowaniach ludzi, bez wciągania w to jakiejś konkretnej doktryny.

Co do sprzecznosci którą widzisz w moich słowach, to jej tam nie ma. Chodzi o to żeby brać odpowiedzialność za siebie i za to co się robi innym, ale nie nakręcać się poczuciem winy za wszystko co się da do siebie przykleić. I nawet jak ktoś naprawdę coś zawinił, to siedzenie i hodowanie w sobie tego poczucia też nic nie daje. Lepiej postarać się naprawic szkody, przeprosić i podjąć starania żeby się to nie powtarzało. To jest w zasięgu normalnego człowieka.

A dziecko z tym pijącym ojcem? No tu właśnie jest odpowiedzialność, ale nie dziecka tylko rodziców czy opiekunów. Krzywdę im robi konkretny człowiek, nie jakiś tam bliżej nieokreślony los. Dzieci i inne osoby zależne od kogoś mają po prostu ograniczoną odpowiedzialność bo ich życie jest dosłownie w cudzych rękach.

co do „każdy zbierze co posiał” to nie musi to być kwestia miesięcy czy roku, czasem to lata. Rodzice krzywdzący dzieci też zbiorą kiedyś co posiali.

I jeszcze jedno, pisalam żeby nie czuć permanentnie winy za rzeczy które nie są naszym dziełem, albo tylko dlatego że ktos nam powie że jesteśmy winni. To że ktoś tak twierdzi nie znaczy że to prawda. Natomiast gdzie wina faktycznie jest, tam trzeba naprawiac a nie tylko siedzieć z tym w głowie i czekać aż się zapomni... podświadomość i tak wystawi rachunek w odpowiednim momencie.


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@marek-98 no ja wcale nie chciałam wzniecać żadnych religijnych sporów, to zupełnie nie w moim stylu i szczerze mówiąc nie cierpię takich dyskusji 🙂

chodzi mi o coś innego. Jedna z koleżanek tu wyżej pisała, że przyjaciele sie od niej odwrócili, i dostala odpowiedź, że no cóż... sama posiała, sama zbiera. I to mnie trochę poruszyło, bo nie jestem pewna czy tak to zawsze działa.

Bo wiesz jak jest z ludźmi, mam takie swoje obserwacje z życia... Ci, którym pomogłeś w naprawdę trudnych chwilach, za jakiś czas jakoś tak... nie pamiętają. Do następnego kryzysu. I znowu przychodzą. Nie oczekuję od nikogo dzikiej wdzięczności, broń Boże, ale jakaś wzajemność, jakaś rownowaga w tym wszystkim... to chyba nie jest za wiele prosić? Przyjaźń czy nawet zwykła normalna znajomość to nie powinno polegać na tym, że ktoś się do ciebie garnię tylko gdy mu zle, a potem znika żeby wrócić przy kolejnym nieszczęsciu. No właśnie o to mi chodziło, nic ponadto.


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@pole882 no ale przecież już ktoś tutaj odpowiedział na to co napisałaś, a ty i tak kręcisz to po swojemu 🙂 Jeśli sama chcesz trzymać się takich ludzi którzy traktują cię jak pomocnika od kryzysów i tyle, to potem nie ma się co dziwić że zbierasz tego owoce, o to właśnie chodziło w tamtej odpowiedzi.

A jeśli chcesz robić z siebie ofiarę i pisać o życiu jako o walce ze złem i nieustannym przekorze... no to twój wybór, naprawdę. Ale pomysl nad tym, ze jak sama odbierasz zycie jako coś czemu trzeba stawiać opor, to siłą rzeczy przyciagasz do siebie właśnie te negatywne rzeczy i ludzi. Energia wraca, wiesz 🙂

Trzymaj się!


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@nina-43 no dobra, widzę że nie ma co ciągnąć tej rozmowy 🙂 chciałam tylko powiedzieć jedno, że warto być wyrozumiałym dla innych, bo naprawdę nie wiemy co ktoś akurat przeżywa, jak mu ciężko. Anioły kojarzą mi sie właśnie z taką wyrozumiałością, z cierpliwością, może to tylko moje skojarzenie.

Ale dobra, wasze forum, więc się nie będę dalej wtrącać.

Zastanówcie się tylko zanim powiecie komuś wprost że wszystko to jego wina... bo naprawdę nie wiadomo w jakim stanie jest ta osoba po drugiej stronie ekranu.

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@pole882 no wiesz... mówię coś, piszę, wyjaśniam, a odpowiedź i tak idzie w swoją stronę 🙂 gadał dziad do obrazu i obraz ani razu, jak to się mówi 😉


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@pole882 forum jest dla każdego kto chce tu pisac, ani trochę bardziej moje czy „nasze” niż Twoje, spokojnie. Ale wiesz, jest różnica między wyrozumiałością a zwykłym kiwaniem głową i mówieniem „no tak, życie jest trudne, ludzie są niedobrzy, pech to pech”. Szukanie kogoś kto „źle życzy” na siłę to nie jest żaden ratunek dla tej osoby, bo jej zwyczajnie nie pomoże.

Jeśli ktoś naprawdę ma coś w swoim życiu zmienić, to takie potakiwanie go w tym nie wspomaga, a wręcz przeciwnie. I nikt tu chyba nie napisał wprost że „wszystko jest twoją winą” bo sama tego sformułowania nie widzę w tym wątku. Sam zresztą pisałem żeby nie brać na siebie cudzej winy i nie hodować jej bez sensu.

Co do Aniołów, no owszem, są wyrozumiałe i człowiek może się do nich zwrócić albo nie, posłuchać lub olać, do niczego nie zmuszają. Ale tu jednak pytania zadają ludzie i dotyczą całkiem ludzkich spraw, więc odpowiedzi też siłą rzeczy są ludzkie i praktyczne, a nie stricte anielskie 🙂


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@marek-98 otóż to, ja też mówię o wyrozumiałości, nie o zagłaskiwaniu kogoś na śmierć i potakiwaniu do wszystkiego. Ciepiętnictwo to nie jest coś, co kiedykolwiek mi leżało, ale widzę że już zostałam spakowana do jakiejś szuflady... no to co, pozdrawiam z niej serdecznie 🙂


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@pole882 no właśnie Szuflandia to przecież bardzo zacna kraina, z „Kingsajzu” bodajze 😀

pozdrawiam w godzinie duchow z przedsionka krainy Morfeusza :DDD


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@pole882 sama sie tam wsadzasz, nikt cię nie pchał 🙂 ja nie mam najmniejszej wyrozumiałosci dla wkładania mi w usta słów których nie powiedziałam i dobrze mi z tym, naprawdę. A Tobie najwyraźniej dobrze z cierpiętnictwem i z przekonaniem, że życie to jedna wielka tragedia... no to w czym problem? W tym wątku to Ty sama się zaszufladkowałas jako cierpiętnica. i szczerze? gdyby moje życie wyglądało tak jak to które tu opisujesz, to wolałabym nie 🙂


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@nina-43 szkoda, że nie czytasz uważniej tego co piszę. Nigdzie nie napisałam, że życie jest do tego co sugerujesz, więc skoro sama nie lubisz gdy ktoś wkłada ci w usta cudze słowa, to nie rób tego innym 🙂 Jak to mówią, co się Tobie nie podoba, nie czyń drugiemu.

Według mnie życie bywa różne, raz lepiej, raz gorzej, raz z górki a raz pod górkę. I tyle, nic więcej nie twierdziłam.

A jeśli chodzi o cierpiętnictwo, to jestem wlasnie zupełnie po drugiej stronie, czyli totalnie przeciwna takiej postawie. Dlatego nie znoszę powiedzenia „co cię nie zabije to wzmocni”, bo w moim odczuciu ono wręcz zachęca do szukania cierpienia po to, żeby poczuć się silnym. A to żaden pomysł na życie.

Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojniejszej głowy 🙂


Odpowiedz
(@nina-43)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 60

@pole882 o rety, faktycznie przegapiłam to „nie” 🙂 Ufff, no to przepraszam za nieporozumienie!

W kazdym razie zastanawia mnie jedna rzecz... napisałaś „to wasze forum”, a sama tu piszesz, udzielasz się. Ja też bywam na kilku forach, tu wpadam od czasu do czasu i nie siedzę tu na stałe. Ale zauważ, ze jakby oddajesz komuś innemu tę przestrzeń, dystansujesz się od niej. Po co to robić? 🙂

Pozdrawiam cieplutko!


Odpowiedz
(@mandala689)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 129

@marek-98 właśnie o to chodzi, „Sekret” to taki twór pisany stricte pod masową publikę, żeby ludzie łyknęli szybko i poczuli się dobrze. Wyciągnięte urywki z innych, pełniejszych źródeł, pozawijane w ładne słowa. Nie polecalbym tego czytać komuś kto serio chce to zrozumieć, bo zostaniesz raczej w jakiejś bajce a nie w rzeczywistości. Postaram sie tu podać tytuły lepszych pozycji, które nie zamydlają całej tej strategii działania myśli i umysłu... tyle że muszę sobie najpierw przypomnieć gdzie to mam 🙂


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@mandala689 no i to jest to, Murphy to bardzo dobry punkt startowy, sensownie napisane i nie ma tego całego owijania w bawełnę. A poza tym jest przecież mnóstwo innych książek, każdy znajdzie coś dla siebie, coś co po prostu do niego trafi. „Sekretu” sam też nie trawię szczerze mówiąc, za bardzo jest napisany pod masowego odbiorcę, taki gotowiec bez głębszego sensu... ale słyszałem że ma swoich fanów i dla części osób jest dokładnie tym czego szukali, więc trudno mi tu komuś cokolwiek narzucać


Odpowiedz
(@mandala689)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 129

@marek-98 co do aniołów to wiesz, można sobie z nimi gadać jeśli ktoś w to wierzy, na siłę nikogo nie namawiam bo każdy ma swoją drogę. Ale jeśli chodzi o te złe życzenia to bym po prostu odesłał to z powrotem do nadawcy jakimś mentalnym „pierdyknij” i tyle, nie ma co się tym przejmować za bardzo. Mnie pilnują moje anioły, twoje ciebie, i już 😀

A ta historyjka co napisałem wyżej to serio dobry przykład. Byłem kiedyś na jakimś spotkaniu towarzyskim, nie będę mówić gdzie ani kiedy, i siedzi obok małżeństwo. Muzyka leciała jakaś okropnie smętna, właśnie takie klimaty jak na stypie. Potem zmienili, zagrano coś żywszego i poszedłem po tę kobietę żeby potańczyć, a ona mi tu z wykładem że zmęczona bo dziecko, bo tyle lat już ma, bo w ogóle... a ja jej mówię że mam dziecko młodsze, sam je wychowuję i jestem od niej pięć lat starszy. To jej minę widać było 😀

Chodzi o to żeby sobie nie wmawiać że się nie da, bo potem naprawde sie nie da i tyle. Mam nadzieję ze ty tak nie robisz co? 😉


Odpowiedz
(@mandala689)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 129

@marek-98 he he he, mamy dzisiaj chyba jakiś wspólny rytm z tym pisaniem, raz ty raz ja 😉

Co do tej „ochrony” i aniołów... no, nie jest to moja bajka, ale rozumiem że dla wielu osób taki sposob myślenia po prostu działa i daje spokój, wiec spoko. Ważne żeby robić to co czujesz a nie na siłę kopiować innych.

A ta historia z weselem czy jak to było, śmieszna prawda? Ludzie sami sobie wmawiają że nie mogą, że zmęczeni, że już tyle lat mają... a ty starszy, z młodszym dzieckiem i sam przy tym wszystkim. Nieźle im dałeś do myślenia 😀 Mam nadzieję że nasza koleżanka tutaj tez tak nie kombinuje i nie szuka wymówek zamiast po prostu działać


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@mandala689 hehe no właśnie, ja skaczę tu między lekcjami jak mam wolne 😀


Odpowiedz
(@marek-86)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 11

@marek-98 hehe, rozumiem, ja też tak kiedyś łapałem chwile żeby napisać 😀

no to i ja się wtrącę z czymś swojim bo temat mnie wciągnął. przez długi czas miałem dokładnie tak jak autorka tego wątku opisuje, tzn. ciągle coś nie grało, pod górkę, jakiś problem goniło następny. z tym że ja nie myślałem że to pech albo że ktoś mi życzy źle, czułem że to coś jest we mnie samym, w tym jak patrzę na świat i na siebie.

i dopiero jak naprawdę wziąłem się za siebie i zacząłem zmieniać swoje myślenie, a to była naprawdę ciężka robota uwierzcie mi, to powoli zaczęło sie to wszystko zmieniać. nie z dnia na dzień, ale zaczęło.

więc myślę że jest w tym sporo prawdy, że nasza podswiadomość przyciąga takich ludzi i takie sytuacje, jakich gdzieś w środku oczekujemy. wszystko po to żeby się rozwijać i stawać się lepszym 🙂


Odpowiedz
(@pole882)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 76

@marek-86 o gratuluję, naprawdę 🙂 To jest chyba najtrudniejsza rzecz, żeby dojść do takiego wniosku że problem leży w nas samych, a nie szukać winnych na zewnątrz. I jeszcze ciężka praca żeby to zmienić... no to jest coś wielkiego, serio.


Odpowiedz
(@marek-86)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 11

@pole882 dzięki 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@runa234)
Połączone: 16 lat temu

słyszałam cię 🙂 napisz więcej, co czujesz, co się dzieje... takie rzeczy nie biorą się z nikąd i warto o tym porozmawiać


Odpowiedz
Udostępnij: