Znalazłem ostatnio pewien artykuł na ten temat i szczerze mówiąc, po przeczytaniu go jestem przekonany, że homeopatia ma sens i rzeczywiście jest potrzebna. Myślę, że każdy powinien zapoznać się z takim materiałem i samemu wyciągnąć wnioski, bo to nie jest coś, o czym można decydować za kogoś. Co wy o tym sądzicie?
Znacznie mniej niż autorka tej koncepcji przekonują mnie cudze artykuły, a bardziej własne przemyślenia i obserwacje. I właśnie z tego miejsca chcę się odezwać.
Argument z „działania odczuwalnego natychmiast” to dla mnie już na wstępie czerwona lampka. Klasyczne preparaty homeopatyczne są tak rozrzedzone, że substancja czynna jest w nich praktycznie nieobecna. To co ludzie odczuwają, to efekt placebo i nie mówię tego złośliwie, bo placebo też działa, tylko trzeba wiedzieć co się stosuje i dlaczego.
Co do porównania z ibuprofenem i historii o poronieniu: wlasnie takie zestawienia mnie drażnią. Jeden przypadek, nawet u kogoś bliskiego, to nie jest dowód. Ibuprofen ma dobrze udokumentowane działanie, skutki uboczne są znane i opisane, lekarze potrafią ocenić kiedy nie wolno go stosować. Homeopatia zaś nie przeszła rzetelnych badań klinicznych. To nie jest kwestia „odwagi lekarzy” tylko kwestia tego, że nie ma twardych dowodów.
Historia z pigułkami z krzyżykiem i choroba krwi sąsiadki to kolejny przykład anegdoty, która nic nie udowadnia. Może był związek, może nie był. Bez badań nie wiadomo.
Zgadzam sie z jednym: bezmyślne łykanie czegokolwiek jest złe. Ale odpowiedzią nie jest homeopatia, tylko zdrowy rozsądek i kontakt z lekarzem ktory zna pacjenta.
A co do stylu życia i kultu pracy... no cóż, to osobna dyskusja. Ale nie rozumiem czemu homeopatia miałaby być na to remedium tylko dlatego, że wymaga cierpliwości i samodyscypliny.
ten cały cyrk z Porozumieniem Zielonogórskim to tylko kolejny dowód na to, że system ubezpieczeń zdrowotnych w tym kraju jest totalnie chory. Serio, płacę co miesiąc kasę na NFZ i co z tego mam? Muszę leczyć się u lekarzy, których wskaże mi urzędnik, a nie u tych, którym faktycznie ufam. Do tego kolejki do specjalistów na kilka miesięcy, a jak już dotrzesz na wizytę to i tak traktują cię jak intruza, bo najwyraźniej wolą żebyś przyszedł prywatnie i zapłacił z własnej kieszeni.
I tu właśnie jest ten absurd - system de facto zmusza mnie do płacenia za prywatne wizyty u homeopatów i kupowania preparatów homeopatycznych za pelne ceny, bez żadnych zniżek. Więc płacę podwójnie: raz na obowiązkowe składki, drugi raz za to czego faktycznie potrzebuję.
Pytanie jest proste: kto korzysta na moich pieniądzach które co miesiąc idą na te ubezpieczenia? Bo chyba nie ja...
może warto wiedzieć, że był taki ciekawy wyrok sądowy w tej sprawie. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozpatrzył pozew Naczelnej Rady Lekarskiej, która odwoływała się od decyzji Prezesa UOKiK. Ten wcześniej uznał, że NRL wydając stanowisko o homeopatii jako metodzie o niepotwierdzonej skuteczności, dopuściła się zmowy monopolowej ograniczajacej konkurencje na rynku środków homeopatycznych i nakazał zapłacenie kary w wysokości blisko 50 tysięcy złotych. No i okazało się, że sąd 30 grudnia 2014 roku uchylił tę decyzję Prezesa i jeszcze zobowiązał go do pokrycia kosztów zastępstwa procesowego na rzecz Naczelnej Izby Lekarskiej. Informacje można znaleźć na stronie NIL, jeśli ktoś chce sprawdzić szczegóły.
