no właśnie Glicynia powiedziała coś ważnego i trochę rozbrajającego. efekt był taki sam. ale to jest chyba argument za tym żeby nie przekopywać się za głęboko w mechanizm, bo możesz skończyć z niczym. swoją drogą - czy ktoś kiedyś próbował celowo wywołać taki zapach? nie czekać aż przyjdzie samo, tylko aktywnie?
Trzygłow, o, to już jest poważny temat! Są takie praktyki, nie wiem czy to jest tutaj właściwy wątek ale można próbować przez tzw. punkt zakotwiczenia - bierzesz przedmiot który należał do osoby, albo jej zdjęcie, i tworzysz przestrzeń zaproszenia. To nie jest wzywanie na siłę tylko bardziej… otwieranie drzwi. Ale trzeba uważać na intencje żeby nie działać z desperacji bo to nie działa tak jak się oczekuje.
Niezapominajka_H ma rację i to jest kwestia fundamentalna. spontaniczny kontakt i kontakt wzywany to dwa różne mechanizmy i różne poziomy odpowiedzialności odbiorcy. Glicynia, masz ten zapach który opisujesz jako ciepły i kojący - to jest właśnie cecha kontaktu naturalnego, bez wysiłku z żadnej strony. Nie kombinuj z wywoływaniem, naprawdę.
ale skąd wiadomo że coś co odpowiada na zaproszenie to nie ta sama osoba? czy duchy 'rozmawiaja' tylko kiedy chca czy mozna sie z nimi skontaktowac? pytam bo nie bardzo rozumiem jak to dziala
Dziewanka, to pytanie jest dużo starsze niż ezoteryka, filozofowie średniowiecza toczyli o to spory. Większość tradycji zakłada że nieożywione energie mogą 'wejść w przestrzeń' którą stworzysz zaproszeniem, a ta konkretna osoba może nie być dostępna w danej chwili albo w ogóle. Dlatego właśnie Telepatka i Niezapominajka ostrzegają. Sam fakt że coś przyszło nie znaczy że to ta osoba.
okej to mnie troche przeraża szczerze. nigdy o tym nie myslałem tak, ze moj dziadek mógłby być nie-dziadkiem. zawsze zakładalem ze jak poczuje ten zapach to on. a tu mówicie ze to może być cos innego?
właśnie chciałam napisać to samo co Telepatka. ta różnica między 'przyszło samo' a 'zaprosiłam' jest naprawdę duża i myślę że Glicynia, ty i Honorek nie macie się czego bać. Wasze doświadczenia brzmią dokładnie tak jak moje z mamą - spokojnie, bez lęku, bez dziwnego uczucia po. Raczej jak krótkie 'hej, pamiętam o tobie'.
Mistralia, przepraszam że przerywam ten ciepły wątek ale - skąd bierze się to przekonanie że 'spokojne uczucie' jest dowodem autentyczności? Niepokój może być reakcją indywidualną, jedna osoba boi się ciemności a inna nie, to nie jest wskaźnik źródła zjawiska. Mnie trochę irytuje kiedy emocja jest traktowana jako argument ontologiczny.
Zofijka mówi rzeczy które rozumiem i trochę mnie to samo gryzie od początku tego wątku. ale jest jedna sprawa: nawet jeśli nie wiemy CO to było, to wiemy że Glicynia poczuła coś realnego i że jej to pomogło. może to jest wystarczające pytanie - nie 'co to jest' tylko 'co z tym zrobić'
jest taki stary problem w tym wszystkim - chcemy żeby to miało nazwę i kategorię. a może zapach po prostu przyszedł i tyle, i próba wsadzenia go w szufladkę 'autentyczny kontakt' albo 'złudzenie zmysłów' odbiera mu coś. Glicynia, jak ty do tego podchodzisz teraz po tej całej rozmowie?
Kunisia97, szczerze? Im dłużej tu piszemy tym bardziej myślę że może nie potrzebuję etykiety. Najpierw chciałam wiedzieć czy babcia do mnie przychodzi - i to ciągle nie wiem. Ale wiem że ten zapach mi nie szkodzi, nie przeraża, i coś mi daje. Może to wystarczy. Chociaż te ostrzeżenia o wywoływaniu zapamiętam, nie zamierzam nic kombinować.
Glicynia, to jest mądre podejście i szczerze to najspokojinejszy wniosek z całej tej dyskusji 🙂 jedno pytanie mam jeszcze - czy ten zapach pojawił się kilka razy czy raz? bo zastanawiam się czy jest jakiś wzorzec, np. konkretna pora roku albo okresy kiedy byłaś bardziej zmęczona
ja tu cały czas czytam i mam jedno małe pytanie które mnie nurtuje od początku - czy można mieć taki zapach kogoś kogo nigdy nie poznałaś osobiście? mam na myśli kogoś z rodziny kto umarł zanim się urodziłaś. czy takie połączenie w ogóle jest możliwe czy potrzebna jest ta bezpośrednia więź?
Glicynia, no tak, to chyba najrozsądniejsze co można powiedzieć po całej tej dyskusji. Ale wróćmy do mojego pytania bo mi umknęło - czy ten zapach pojawia się u ciebie regularnie? Bo zastanawiam się czy jest jakiś wzorzec, np. przed rocznicą śmierci, albo kiedy jesteś w jakimś konkretnym nastroju. To by dużo mówiło.
Romcia03, myślę nad tym i szczerze nie jestem pewna. Wydaje mi sie ze cześciej jesienią, ale może to dlatego ze jesienią więcej siedzę w domu i jestem spokojniejsza? trudno powiedzieć czy to wzorzec czy tylko moje szukanie wzorca. Przed rocznicą nie sprawdzałam specjalnie, teraz bedę zwracać uwagę.
Jesień jest generalnie porą kiedy 'zasłona' między światami jest cieńsza, przynajmniej w większości tradycji celtyckich i słowiańskich. Nie zdziwiłabym się że to się pokrywa. Glicynia, naprawdę polecam prowadzić notatki - data, pora dnia, twój stan emocjonalny, czy coś się akurat działo w rodzinie. Po kilku miesiącach wzorzec sam wyjdzie albo nie wyjdzie i to też będzie informacja.
Niezapominajka_H, ale 'zasłona jest cieńsza' to poetycka metafora, nie mechanizm. Jak to konkretnie działa? Bo jeśli nie ma mechanizmu, to możemy też powiedzieć że zapachy pojawiają się częściej jesienią bo jesienią jest wyższa wilgotność i nos inaczej odbiera zapachy. Dwie hipotezy, jedna weryfikowalna, druga nie.
Zofijka, okej ale to 'wyzsza wilgotnosc' tez by wyjasniala czemu nos lepiej czuje stare perfumy z tkanin albo tapicerki. mam to samo z dziadkiem, kurtka wisi w szafie i przez wiekszosc roku nic, a jesieniapach dochodzi wyraźnie. to może byc proza chemii a nie magia i troche mnie to uspokaja zamiast niepokoi.
Trzygłow, o właśnie! bo ja tez mam taką sytuacje, u nas zostały rzeczy dziadka i od czasu do czasu czuć jego wodę kolonska. zawsze myślałem ze to jakis znak ale może ty masz racje ze to po prostu stare rzeczy oddają zapach i tyle? hmm. trochę mi odebrae magię ale może to lepiej 🙂
ale czy jedno wyklucza drugie? zapach może mieć swój chemiczny mechanizm i jednocześnie być momentem połączenia. to znaczy - babcia mogłaby 'używać' czegoś co i tak istnieje, nie potrzebuje cudów fizycznych żeby się pojawić. to by zresztą pasowało do tego co wiele tradycji mówi o znakach, że nie są spektakularne, tylko wpisane w zwykłe rzeczy.
Kunisia97, dokładnie to samo myślę! i właśnie dlatego ta cała debata 'fizyczne czy paranormalne' mija się z celem. energia może działać przez materię, to jest podstawa. zresztą w numerologii data śmierci i data pojawienia się znaku mogą być powiązane liczbowo, Glicynia kiedy umarła babcia? bo to można sprawdzić.
wracajac do Ostrozki72 bo jej pytanie mi się kręci w głowie, to naprawdę ciekawy trop. czy można poczuć zapach kogoś kogo się nie znało? moim zdaniem tak, ale wtedy ciężej o rozpoznanie. możesz poczuć coś niewyraźnego, trochę 'obcego', nie tak intymnego jak zapach babci którego Glicynia pamięta z dzieciństwa. bez osobistej pamięci węchowej to jest inny rodzaj kontaktu jeśli w ogóle do niego dochodzi.
a moze to tez dlatego ze zapach jest takim mocnym zmyslem, czytałam gdzies ze węch i pamiec sa bardzo bezposrednio polaczone w mozgu i moze dlatego przy zapachu tak latwo o silne uczucie 'to ona'? nie wiem czy to cos zmienia w tej dyskusji po prostu mi to przyszło do głowy
Dziewanka, to bardzo trafna obserwacja i ona nie przeczy niczemu co tu powiedziano. węch jest jedynym zmysłem który trafia prosto do układu limbicznego bez stacji pośrednich, stąd ta siła emocji przy zapachach. ale właśnie dlatego może być też 'kanałem' który łatwiej otworzyć. nie wiem czy to bardziej za czy przeciw, raczej oba naraz.
ojej, Telepatka, to jest pięknie powiedziane. i to trochę odpowiada na Zofijki sceptycyzm, bo nawet jeśli przyjmiemy neurobiologię, to ona tłumaczy dlaczego ten konkretny zmysł mógłby służyć do kontaktu, nie dlaczego kontakt jest niemożliwy. to nie jest sprzeczność.
Mistralia, no ale to jest odwrócenie logiki. 'nauka tłumaczy mechanizm, więc mechanizm może służyć do czegoś co nauka odrzuca' to nie jest argument. to jest dopasowywanie wyjaśnienia do wniosku który już mamy. rozumiem że to daje poczucie spójności ale to nie jest to samo co dowód.
Zofijka91 ale na tym forum chyba nikt nie twierdzi ze ma dowód w sensie naukowym? tu sie dzielimy doswiadczeniami a nie piszemy pracę badawczą. Glicynia pytała czy ktoś miał podobnie, dostała odpowiedzi, teraz rozmawiamy o tym co czuć i jak to rozumieć. chyba nie musimy za każdym razem zaznaczac ze to jest nieweryfikowalne?
