Dobra, muszę się podzielić bo już sama nie wiem co o tym myśleć. Mam w mieszkaniu pokój, wcześniej był to gabinet po moim tacie, teraz stoi tam głównie szafy i pudła. I te drzwi do tego pokoju - otwierają się SAME. Zawsze między 22:30 a 23:00, żadnych wyjątków przez ostatnie tygodnie. Nie ma przeciągu, okna są zamknięte, sprawdzałam zawiasy, hydraulik mówi że ciśnienie w rurach normalne. Mieszkam sama więc nie ma mowy o przypadkowym dotknięciu. Za każdym razem tak samo - powoli, spokojnie, do połowy. I stają. Tata zmarł rok temu właśnie w tym pokoju, więc moja pierwsza myśl to wiadomo… Czy ktoś miał coś podobnego? Regularne godziny to chyba ważny szczegół, nie?
ojej, ciary mnie przeszły jak to czytałam. ta regularność godzinowa to naprawdę coś, bo duchy podobno mają swoje rytuały, swoje przyzwyczajenia z życia. czy tata miał jakiś zwyczaj związany z tą godziną? może zawsze wtedy wychodził z pokoju, albo wracał? to mogłoby tłumaczyć właśnie tę porę!
Zanim zaczniemy mówić o duchu taty, kilka praktycznych pytań. Czy drzwi mają tendencję do samootwierania się z powodu nierównej podłogi albo luzu w zawiasach? Stare mieszkanie czy nowe? Bo zawiasy po latach zaczynają odstawać i ciężar skrzydła drzwiowego potrafi robić swoje. Właśnie to najpierw bym wykluczyła. A ta godzina 22:30-23:00 - czy wtedy na zewnątrz nie przejeżdżają tramwaje, TIR-y, cokolwiek co wywołuje drgania?
hmm, ten szczegół z wiadomościami to faktycznie zastanawiający. ale powiem szczerze, mam wątpliwości czy to od razu duch. może jakieś ciśnienie termiczne? w starych blokach wieczorem temperatura spada, ściany pracują, coś tam się zmienia w szparach. nie jestem przeciwko paranormalnemu wyjaśnieniu ale czekałabym z tym aż się wykluczy wszystko inne
u mnie w domu na wsi tez miałem podobna sytuacje, drzwi do spiżarni, otwialy sie miedzy 21 a 22, sprawdzalem wszystko, belki stropowe, zawiasy, wiatr. okazało sie ze moja teściowa (nie żyjąca) miała w zwyczaju chodzic po kolacji do spiżarni. trwało to z pol roku az samo ustało. nie straszy, raczej tak jakby siła przyzwyczajenia zostawała po człowieku przez jakis czas
słuchajcie, te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają. coś mechanicznego MOŻE się wydarzać regularnie o tej samej porze jeśli warunki są spełnione (temperatura, ciśnienie, drgania). i jednocześnie duch MOŻE wybierać moment kiedy warunki fizyczne są mu pomocne. nie wiem czemu zawsze musimy wybierać jedno albo drugie. ale Dobrusia, jedno pytanie - czy drzwi otwierają się zawsze w tę samą stronę, tak samo szeroko, i czy czujesz coś w tym pokoju po tym jak się otworzą?
ten szczegół z ciepłem jest naprawdę niestandardowy. literatura dotycząca zjawisk paranormalnych znacznie częściej opisuje zimno jako marker obecności. ciepło pojawia się w opisach obecności życzliwych, spokojnych, bez nierozwiązanych spraw. jeśli to faktycznie twój tata, to brzmi jakby po prostu… zaglądał. nie po nic konkretnego, tylko z przyzwyczajenia albo z troski. powiedz, czy coś się zmieniło w tym mieszkaniu odkąd drzwi zaczęły się otwierać?
to że jest ciepłe a nie zimne to chyba dobry znak, nie? znaczy że to nie jest coś złego! chciałam zapytać, czy próbowałaś do niego mówić? kiedy te drzwi się otworzą, usiąść i po prostu powiedzieć że go słyszysz? moja koleżanka miała coś podobnego po śmierci mamy i twierdziła że jak zaczęła rozmawiać głośno to drzwi przestały się otwierać, jakby już wiedziała że jest
chcę tu coś dopowiedzieć bo kilka rzeczy w tej rozmowie mnie zatrzymało. przede wszystkim regularność godzinowa przy zjawiskach paranormalnych nie jest rzadka, ale najczęściej dotyczy miejsc gdzie jakiś wzorzec energetyczny był przez lata wzmacniany. jeśli twój tata przez wiele lat wychodził z tego pokoju o tej samej porze, mógł dosłownie wyżłobić ślad energetyczny w przestrzeni. coś jak pamięć miejsca. to niekoniecznie oznacza że on sam jest obecny jako świadoma istota, może to echo, zapis. w bioenergoterapii mówi się o impregnacji przestrzeni emocjami i nawykami. Dobrusia, ile lat tata mieszkał w tym domu i używał tego pokoju?
rozumiem i to jest ważne rozróżnienie. echo energetyczne to nie duch uwięziony, to nie ma nic wspólnego z niepokojem czy niezałatwionymi sprawami. to bardziej jak odcisk dłoni w glinie, ślad który trwa sam w sobie. taka obecność nie potrzebuje pomocy ani uwalniania. ona po prostu jest przez jakiś czas i zazwyczaj blaknie sama. Mikolajek zresztą to opisał - u niego ustało po pół roku
a skąd wiadomo czy to echo czy prawdziwy duch? jest jakiś sposób żeby to rozróżnić?
w dawnych wierzeniach słowiańskich to co opisujesz Dobrusia pasuje do tego co zwano nawiami domowymi, duszami przodków które pozostają przy ognisku rodzinnym przez pewien czas po śmierci, zanim odejdą całkowicie. nie byli traktowani jako coś groźnego ani uwięzionego. wręcz przeciwnie, obecność przodka w domu była uważana za opiekuńczą. regularność, stałe miejsce, ulubiona pora - to wszystko się zgadza. i te drzwi do pół otwarcia, nie na oścież, to też ciekawy szczegół. jakby zaglądał, nie wchodził na stałe
a wracajac do pytania które zadałam, ktoś odpowie jak odróżnić echo od ducha? bo nikt nie odpowiedział a mnie to naprawdę ciekawi
to nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać. echo energetyczne jest zazwyczaj jednostajne, powtarza się w kółko bez żadnej reakcji na obecność żywych. duch natomiast, jeśli faktycznie jest świadomy, powinien jakoś reagować na zmianę w otoczeniu. Dobrusia, próbowałaś kiedyś celowo zmienić coś w tym gabinecie przed tą porą? przestawić krzesło, zapalić inne światło, coś? i sprawdzić czy drzwi się i tak otworzyły?
ten test z nieobecnością jest wartościowy, ale zanim go zrobisz - czy masz kogoś zaufanego kto mógłby zostać w mieszkaniu pod twoją nieobecność i po prostu zaobserwować? sama nieobecność to jedna zmienna, ale obecność obcej osoby to inna. ciekawe by było zestawić oba warianty. szczególnie interesuje mnie czy ta osoba też poczułaby to ciepło
ojej, to by była taka prawdziwa próba! i wyobraźcie sobie że ktoś obcy też poczuje to ciepło - to już chyba by przekreślało wersję że to myślenie życzeniowe Dobrusi, prawda? że to nie dlatego że ona chce żeby mąż tam był
słuchajcie, mam pytanie do Dobrusi bo jakoś umknęło w tym wszystkim - te wiadomości które wspominałaś wcześniej, te przez telefon. to był jeden raz czy to się powtarzało? i co to było konkretnie, jakiś sygnał, powiadomienie, czy coś wysłanego?
wiem że tu jestem trochę z boku, bo na co dzień nie zagłębiam się w duchy i takie rzeczy, ale to z tym komunikatorem to brzmi naprawdę dziwnie. bo nieaktywne konto to nieaktywne konto, samo się nie włącza. to nie jest jak drzwi gdzie można szukać fizycznych przyczyn
czytam ten wątek od początku i jakoś nie mogłam się powstrzymać. mam w domu pewien przedmiot po babci i też czasem dziwne rzeczy się dzieją w pobliżu niego, nie powiem co bo brzmi absurdalnie, ale ten motyw z gabinetem i ze stałą porą mi coś przypomina. u mnie też jest konkretna godzina, po 22
wracając do sedna, bo rozmowa trochę odpłynęła w stronę technikaliów. Dobrusia napisała że czuje spokój przy tych drzwiach, ciepło, nie lęk. to jest ważna informacja diagnostyczna sama w sobie. w całej tej dyskusji o echo kontra duch, o testach i zmiennych, gubi się prosty fakt że jej własna reakcja jest spójna i jednoznaczna. lęk to sygnał żeby szukać wyjaśnień i chronić siebie, brak lęku to sygnał że można po prostu… być z tym
dziękuję Judytka za to. naprawdę. i Kubuś, nie biorę żadnych testów za złe, te pytania są ważne i pomagają mi myśleć o tym inaczej. chyba spróbuję tej nieobecności, wyjdę wieczorem i zobaczę czy drzwi też się otworzą. i myślę że powiem córce żeby sprawdziła, ona też znała ten gabinet, może i ona coś poczuje
dobra, zdecydowałam się. wychodzę dziś wieczorem przed tą porą i poprosiłam córkę żeby została i obserwowała. powiedziałam jej tylko tyle że interesuje mnie czy drzwi do gabinetu się otworzą same, nie tłumaczyłam dlaczego. ona ma 19 lat, sceptyczna jak jej ojciec był, więc nie będzie mi tu sugerowała żadnych duchów ani nic. zobaczymy co powie. boję się trochę tego co może powiedzieć, w obie strony - że się otworzyły albo że nie. oba wyniki coś znaczą i oba trochę mnie przerażają
