Procesja to słowo które dużo mówi. Jeśli ruch jest rytmiczny i ukierunkowany, to w wielu tradycjach taki fenomen jest opisywany jako przejście, nie manifestacja. Coś zmierza do czegoś albo od czegoś. Inna jakość niż obecność która się zatrzymuje i zostaje.
Kierunek ruchu to naprawde wazna zmienna. Jak bedziesz notować, zapisz tez czy to od północy na południe czy w poprzek, żeby potem móc to porównać z układem mieszkania i orientacją budynku. Wiem że to brzmi bardzo technicznie ale przy takich obserwacjach potem sie przydaje.
od okna w głąb pokoju to mi sie bardzo kojarzy z tym ze okno to taki naturalny punkt wejścia. Nie wiem jak to jest energetycznie z oknami na polnoc albo poludnie ale zawsze slyszalam ze okna to takie miejsca przez które dużo może wnikać. Rokita masz okno na jaką stronę świata mniej więcej?
No i tu jest konkretny trop, pole magnetyczne ziemi to coś mierzalnego. Rokita czy w tym pokoju jest dużo metalu, ogrzewanie podłogowe, jakieś kable w ścianie których mógłbyś być świadomy? Anomalie elektromagnetyczne mogą wpływać na percepcję wzrokową i to jest do sprawdzenia empirycznie.
ojej a to by znaczyło ze to nie duchy tylko fizyka? To jak sprawdzić czy to kable czy coś innego? Są jakieś proste sposoby bez kupowania specjalistycznego sprzętu?
Chcę wrócić do tego co Rokita napisał o kierunku. Od okna w głąb pokoju, ruch powolny, rytmiczny, w tym samym kierunku. Mam pytanie które może być ważne: czy te kolumny znikają gdzieś konkretnie, przy jakiejś ścianie, przy drzwiach, czy po prostu gasną w połowie pokoju?
Zapisz też godzinę pierwszego pojawienia się i godzinę jeśli znikają. I przede wszystkim nie próbuj ich zatrzymywać ani śledzić wzrokiem, po prostu obserwuj peryferyjnie. Czasem skupione spojrzenie zmienia to co widzimy, zarówno optycznie jak i energetycznie.
okej ale wracajac do sedna, bo troche odpłynęliśmy, Rokita napisał ze to gasną w połowie pokoju a nie dochodzą do ściany. To jest dla mnie ciekawsze niż kierunek. Coś co zanika bez dotarcia do celu albo nie ma celu albo po prostu traci 'siłę'. Ktoś miał podobne obserwacje? Że fenomen pojawia sie i zanika bez wyraźnego końca?
To gaśnięcie w połowie drogi mnie zastanawia najbardziej od początku tego wątku. W mojej praktyce obserwacyjnej widziałam dwa rodzaje takich zjawisk: te które dochodzą do punktu i tam coś robią, i te które jakby… wygasają po drodze. Te drugie są według mnie trudniejsze do interpretacji. Rokita, mam jedno konkretne pytanie: czy po tym jak jedna 'kolumna' znika, pojawia się kolejna z tego samego miejsca co poprzednia?
Jeśli mają stały punkt startowy to to zmienia całą interpretację. Punkt źródłowy to nie przypadek, to coś co istnieje tam niezależnie od ruchu, a manifestacja jest wtórna. W tradycjach które znam taki stały punkt wejścia sugeruje coś co jest zakorzenione w tym miejscu, nie coś co przelatuje przez przypadek.
no własnie florek to powiedział co ja tez mysle. Jak jest stały punkt z którego wychodza to znaczy ze to miejsce jest jakos szczegolne, nie? Rokita czy wiesz czy tam stało kiedys jakieś mebel albo coś konkretnego, w tym miejscu skad wychodzą?
Chwilunia, zanim pójdziemy w stronę zakorzenionego punktu wejścia i specjalnych mebli, to może warto sprawdzić najpierw tę teorię EMF o której Bard pisał wcześniej. Stały punkt źródłowy może mieć zupełnie prozaiczne wyjaśnienie, na przykład kabel w ścianie albo instalacja. Rokita, naprawdę rozważ ten miernik EMF, 40 złotych i masz jakiś punkt odniesienia.
a ja sie zastanawiam czy ten miernik EMF w ogole cos pokaże jak sie używa go w ciemności, to chyba nie ma znaczenia kiedy sie mierzy? przepraszam ze głupie pytanie ale nigdy nie miałam do czynienia z takim sprzętem
Właśnie sobie pomyślałam, że warto by Rokita narysował prosty schemat pokoju i zaznaczył: punkt startowy, kierunek ruchu, gdzie gasną, gdzie stoi łóżko. Brzmi banalnie ale jak to widzisz na kartce to od razu inaczej analizujesz. Czy ktoś pamięta czy Rokita podawał gdzieś wymiary pokoju albo orientację?
Schemat to dobry pomysł ale ja bym jeszcze dodał coś do narysowania, mianowicie gdzie w tym pokoju śpi Rokita i z której strony głowa. To ma znaczenie jeśli rozpatrujemy wersję z percepcją i tym jak mózg w półśnie przetwarza bodźce. Punkt obserwacji zmienia to co i jak widzimy.
ej ale czy jak ktoś jest w półśnie to w ogóle może coś takiego widzieć tak regularnie? Znaczy, rozumiem że mózg płata figle, ale żeby każdej nocy te same kolumny w tym samym miejscu? Czy halucynacje hipnagogiczne są az tak powtarzalne?
Tak, mogą być. Hipnagogia jest bardzo charakterystyczna i u konkretnej osoby często przyjmuje podobne formy wizualne powtarzając się regularnie. To nie jest argument przeciwko tej hipotezie, wręcz przeciwnie, regularność to cecha hipnagogii a nie argument za zjawiskiem paranormalnym.
Słyszę co mówicie o hipnagogii i rozumiem ten argument, naprawdę. Ale chcę doprecyzować jedną rzecz bo chyba nie napisałem tego wyraźnie wcześniej: ja nie jestem wtedy senny. Znaczy, nie leżę i zasypiam. Siadam na łóżku, czekam, i one się pojawiają. Jestem w miarę przytomny. Może nie w stu procentach, ale to nie jest ten moment kiedy odpływam.
Rokita, to ważna informacja. Zanotuj sobie jeszcze jedną rzecz na te nocne obserwacje: czy masz wtedy wrażenie że możesz swobodnie ruszać rękami, wstać, odwrócić się? Sprawdź to fizycznie, nie tylko w głowie. Paraliż przysenny potrafi być częściowy i nie zawsze jest oczywisty dla osoby której dotyczy.
szczerze mowiac ta rozmowa jest ciekawa bo widze ze zarówno osoby sceptyczne jak i te otwarte na inne wyjaśnienia pytają o konkretne rzeczy. Nie wiem co Rokita widzi, ale to ze on teraz zacznie to dokumentować to chyba jedyna sensowna droga żeby w ogole cos ustalić.
no tak ale dokumentowanie ma sens tylko jak wiadomo co dokumentować. Rokita ma teraz kilka różnych sugestii naraz i trochę sie boję że zamiast zebrać rzetelne dane to będzie próbował potwierdzić jedną konkretną teorię. Może najpierw zdecydować co jest priorytetem, kierunek ruchu, punkt startowy, godzina, czas trwania, i notować to przez tydzień zanim zacznie interpretować?
Glifia ma rację i to jest bardzo dojrzała uwaga. Rokita, jeśli mogę zaproponować, zapisuj tylko fakty przez pierwsze kilka nocy, bez prób wyjaśniania. Co widzisz, o której, jak długo, w którą stronę. Interpretacja potem, dane najpierw. To jedyne co ma sens niezależnie od tego co tam jest.
przepraszam ze tak z boku ale zastanawiam sie nad jednym, skoro te kolumny pojawiają sie każdej nocy, to czy kiedyś Rokita nie spał w tym pokoju, na przykład był gdzieś przez kilka dni, i co wtedy? Czy to przerwa cokolwiek zmieniła? Bo jeśli dzieje sie to niezależnie od obecnosci Rokity to to jest jeden rodzaj fenomenu, a jesli tylko kiedy on tam jest to juz calkiem inny.
Dobra, wracam z informacją bo kilka osób pytało o tę przerwę - Uniemysl pytał czy kiedyś nie spałem w tym pokoju przez kilka dni. Tak, było tak raz, pojechałem do rodziny na jakieś pięć dni. I szczerze? Nie wiem co się działo w pokoju pod moją nieobecność bo mnie tam nie było, haha. Ale jak wróciłem to pierwszej nocy wszystko było jak zwykle. Żadnej przerwy, żadnego resetu. Jakby nic się nie zmieniło.
no właśnie to jest ciekawe, bo gdyby to było coś związanego z tobą osobiście, z twoją percepcją albo ze snem, to może by sie zmieniło po przerwie? a skoro nie, to… hmm, nie wiem co to oznacza ale wydaje mi sie że to ważna informacja
Albo to właśnie argument za hipnagogią - mózg wraca do tego samego wzorca po przerwie bo to jest wyrobiony schemat percepcji. Nie każda przerwa resetuje takie rzeczy. To trochę jak sny powtarzające się latami, przerwa ich nie kasuje.
Rokita, a ta kwestia z Malachitki - sprawdziłeś czy możesz się swobodnie ruszać gdy to widzisz? Bo to całkowicie zmienia obraz sytuacji i kilka postów temu obiecałeś że sprawdzisz.
