ta lampka to lampa ktora 'nalezala do wszystkich' to troche slaba baza pod teorie o przedmiocie magicznym. Bo gdyby to byl jego zegarek albo jego fotel - tam mozna jeszcze mowic o nasyceniu energia konkretnej osoby. Wspolny mebel to inaczej.
no ale wracajac do pytania ktore zadalam wczesniej i Leszek powiedzial ze nie sprawdzal - czy ktos tu mial doswiadczenie ze znakiem ktory przychodził tylko na glosna rozmowe, nie na mysl? Bo to naprawde by zawezalo co mozemy tu podejrzewac.
mysle ze warto tez wziac pod uwage kwestie akustyczna ktora wspomnialem wczesniej. Glosna rozmowa generuje wibracje, ruch powietrza, mozliwe ze nawet mikrodrgania mebli. Stara lampka ze swietlowka albo poluzowanym stykiem reaguje na to inaczej niz na cishe siedzenie. To nie wyklucza niczego ale jest do sprawdzenia.
i to jest klucz do calej tej dyskusji moim zdaniem. Mamy dwa poziomy niewiedzy naraz: nie wiemy czy gasnie inaczej, i nie wiemy czy nie gasnie gdy mysla cicho. Bez tych dwoch odpowiedzi cala reszta to spekulacja w prozni.
ale czy to w ogole ma znaczenie jesli mamie Leszka to pomaga? Serio pytam. Jezeli ona czuje ze tata jest blisko przez te lampke i to jej daje ulgę to czy wazne jest czy to 'prawdziwy' znak czy nie? Zaloba jest strasznie ciazka.
Edytka ma racje i to jest wazne rozroznienie. Znak ktory pojawia sie i daje poczucie 'jest ze mna' to jedno. Czekanie na znak i liczenie na niego zeby w ogole moc wspominac - to juz inna dynamika. Leszek, jak twoja mama reaguje na rozmowe o tacie kiedy lampka NIE gasnie? Czy to rozmowa normalnie sie toczy czy jest jakies napeicie?
to co opisujesz Leszek to jest w sumie normalny element zaloby ktory sie przetransformował w konkretny rytuał. Czlowiek szuka punktow zaczepienia. Pol roku, komentarz o ciszy - to jeszcze nie alarm, naprawde. Obserwuj, ale nie panikuj na razie.
czytam ten watek od poczatku i pierwszy raz pisze bo jedno zdanie Leszka mnie nie daje spokoju. Piszesz ze lampka ZAWSZE gasnie w konkretnym momencie. Zawsze to mocne slowo. Czy naprawde nie bylo ani razu kiedy rozmowa o tacie nie wywolala tego?
dobra, to jest kluczowe co Leszek teraz powiedzial. Nie prowadzilem statystyk, moze bylo ze nie gasla i nie zapamietalem. to zmienia wszystko. bo cala ta dyskusja opiera sie na zalozeniu ze to sie dzieje ZAWSZE, a teraz wychodzi ze to bardziej 'wydaje mi sie ze zawsze'. to nie jest to samo.
ale hej, to jest normalne ze pamiec tak dziala. zauwazamy to co pasuje do wzorca, nie zauwazamy tego co nie pasuje. nie znaczy ze zjawisko nie istnieje, znaczy ze nasz umysl jest nieobiektywny w obserwacji. to nie jest argument przeciwko, to jest argument za ostroznoscia w obie strony
ok, przyznam szczerze ze ten watek mnie troche rozbudził. chyba naprawde powinienem posiedziec przez kilka dni i poobserwowac systematycznie. nie wiem jak to zrobic najlepiej, moze po prostu zapisywac kiedy zapalamy lampe, kiedy pada rozmowa o tacie i co sie dzieje z lampka?
to sensowne. mozesz tez sprawdzic kontrolnie - wlacz lampke, siedz przy niej w ciszy przez jakis czas, potem zacznij rozmawiac o czyms neutralnym glosno i patrz czy gasnie. potem o tacie. to ci da jakis punkt odniesienia. nie laboratorium ale zawsze cos
albo po prostu wezcie elektryka. serio. stary styk, obluzowane polaczenie, przewod ktory sie nagrzewa i cos rozlacza. taka lampka moze gasnac co pol godziny regularnie i jesli akurat pol godziny to tyle ile trwa wasza wieczorna rozmowa to sie zawsze zbiega. Leszek, ile mniej wiecej trwa zanim gasnie od momentu wlaczenia?
wiesz co mnie uderza w tej dyskusji? ze staramy sie albo udowodnic albo obnalic. a moze to nie jest dobre pytanie. moze lepsze pytanie to: co Leszek chce z tym zrobic? bo od tego zalezy co dalej. jesli chce sprawdzic - sprawdza. jesli chce zachowac jako znak - zachowuje. jesli chce sie upewnic przed mama - to inna sprawa
uczciwa odpowiedz: zaczynalem ten watek bo bylem ciekawy czy ktos mial podobnie i co o tym myslal. ale im wiecej czytam tym bardziej rozumiem ze tak naprawde chcialem tez gdzies powiedziec ze to sie dzieje. ze to nie tylko moje. i troche chcialbym wiedziec czy mama powinna sie tym budowac, czy to moze jej nie pomagac w dluzszej perspektywie
to jest bardzo dojrzala odpowiedz Leszek, naprawde. i to zmienia troche charakter rozmowy. bo jedno to fizyczna lampka i jej mechanizm, a drugie to co ta lampka robi z czlowiekiem ktory na nia czeka
i przy tym warto powiedziec jasno - nie jestem od oceniania czyjejs zaloby. ale jesli pytasz o rade to powiem tyle: zaloba potrzebuje isc do przodu, a nie miec punkt do ktorego wraca sie z pytaniem 'czy on tu jest'. znaki moga byc wspierajace na poczatku, ale jesli po pol roku zamykaja zamiast otwierac - to juz rozmowa z psychologiem, nie z lampka
Leszek, jeszcze jedno pytanie bo mi chodzi po glowie - czy mama wie ze ty tez to obserwujesz i analizujesz? czy to jest cos co macie razem, czy ona traktuje to bardziej jako swoje prywatne doswiadczenie?
to co Leszek opisuje to nie jest rzadkie. w rodzinach gdzie jest bliskosc po odejsciu kogos, takie malej znaki staja sie wspolnym jezykiem. lampka, zapach, dzwiek. nie twierdze ze to na pewno kontakt, ale twierdze ze to cos wiecej niz przypadek dla ludzi ktorzy go przetrzymuja. i to ma wartosc sama w sobie
a wrocmy na chwile do mojego pytania bo chyba sie zgubiło - czy ktos poza Kacperkiem mial doswiadczenie ze znak przychodził konkretnie przy glosnym wymienianiu imienia albo glosnej rozmowie, nie przy mysleniu? bo to nadal wydaje mi sie kluczowe dla zrozumienia tego co Leszek opisuje
u mnie bylo raz cos podobnego ale nie z lampka, z radiem. wlaczone w tle, cisza, zaczynam mowic do brata na glos i radio samo zaczelo glosniej grac - nie wylaczone, nie wlaczone, po prostu glosnosc. moglo byc wszystko, stary sprzet, ale moment byl dokladnie ten. nie powiem ze to na pewno on, ale zapamietalam to na lata
dobra to wracam do swojego pytania bo serio nikt nie odpowiedział - czy to działa tylko przy głośnej rozmowie czy też kiedy ktoś myśli o tacie w ciszy? bo to jest fundamentalna różnica. jeśli lampka reaguje na dźwięk głosu to jedno, a jeśli na sam fakt myślenia to już zupełnie inna historia
a propos tego co Wiesia pyta - ja miałem raz sytuację gdzie byłem zupełnie cicho, siedziałem sam i po prostu myślałem o babci, i wtedy pies nagle wstał i zaczął wpatrywać się w kąt pokoju. nie lampka, nie dźwięk, nic. ale to też jest znak? czy to że pies coś wyczuł to osobna sprawa
no ale wlasnie to jest ta cienka granica, miedzy 'cos poczulem' a 'to byl znak'. mozna miec bardzo silne poczucie ze cos sie dzieje i jednoczesnie nie miec zadnych dowodow ze tak jest. oba te rzeczy sa prawdziwe jednoczesnie
hej, sledzę ten watek od jakiegos czasu i mam może głupie pytanie ale - czy ktoś kiedys probował po prostu ZAPYTAC głosno? znaczy wiesz, jak lampka gasnie to powiedziec 'tato, jesli to ty, zapal' albo cos w tym stylu? i co sie dzieje?
nie próbowałem. jakoś to nie przyszło mi do głowy w tych momentach, a poza tym nie wiem czy bym chciał. brzmi dziwnie ale wolę nie wiedzieć wprost niż dostać odpowiedź której nie będę umiał zinterpretować
Leszek to jest bardzo mądre podejście serio. niektóre rzeczy działają właśnie dlatego że są niedomknięte. jak zaczniesz żądać odpowiedzi to zmienisz całą dynamikę tego co się między tobą a tym wspomnieniem dzieje 🙂
