a czy ta kobieta we śnie cokolwiek robi poza staniem? bo przez całą rozmowę mam obraz że ona tylko stoi przy oknie i patrzy. nie mówi, nie rusza się specjalnie, nic. to ciekawe, jakby czekała na coś albo po prostu jest. moja babcia mówiła że duch który stoi i milczy to taki który nie wie jak prosić
ta wyciągnięta ręka córki mnie ciekawi bardzo. bo u mnie też kiedyś coś takiego było, nie we śnie ale na granicy, i ta ręka to był znak że chce żebym podeszła bliżej. ale się przestraszyłam i się obudziłam. córka co poczuła jak to zobaczyła?
dobra zatrzymajmy się, bo zaczyna mi tu świtać kilka rzeczy. Ulka_64, czy możesz powiedzieć gdzie mniej więcej jest to okno przy którym stoi ta kobieta? czy to okno wychodzi na jakąś konkretną stronę, np. na ogród, na ulicę, na sąsiedni dom? i czy wszystkie troje ją widzicie w tym samym miejscu w pokoju?
no to ten ogród jest kluczowy moim zdaniem. stare drzewa, zaniedbany, i ona zawsze patrzy właśnie tam. to nie jest przypadkowe. pytanie do Ulka_64 - czy wiesz cokolwiek o tym ogrodzie? czy ta kobieta, żona tego pana, tam bywała, coś sadziła, spędzała czas? bo przywiązanie do ogrodu to coś innego niż przywiązanie do pokoju czy domu
ogród w starych tradycjach to przestrzeń graniczna. nie do końca wnętrze, nie do końca zewnętrze. i stare drzewa to osobna sprawa, drzewa które rosną w jednym miejscu przez dziesiątki lat zbierają coś, nazwijmy to historią miejsca. nie dziwię się że to okno wychodzące na taki ogród jest punktem gdzie ta postać się pojawia
nie wiem dużo o tym ogrodzie szczerze, ale jak pan sprzedawał dom to powiedział jedno zdanie że żona bardzo lubiła ten ogród, że to był jej ogród właściwie. wtedy myslałam że mówi o tym żeby podnieść wartość nieruchomości, teraz mi to inaczej brzmi w głowie
no właśnie to zmienia postać rzeczy. jeśli ogród był jej, jeśli ona tam spędzała czas, sadziła, pielęgnowała, to tam jest część jej energii zostawiona. i ona stoi przy oknie i PATRZY na ten ogród. to nie jest groźne, to jest tęsknota. ona patrzy na to co kochała
o matko, jak tak to opisujesz Sprawiedliwa64 to mi się serce ściska trochę. wyobraź sobie że stoisz przy oknie i patrzysz na swój ogród który już nie jest twój. ale pytanie, czy to nie jest właśnie powód żeby jej pomóc odejść zamiast zostawiać ją w tej tęsknocie?
dobra ale zanim przejdziemy do pomagania duchom, bo widzę że rozmowa zmierza w tę stronę, to mam pytanie do Ulka_64. jak ty się z tym czujesz? bo przez całą rozmowę opisujesz co widzisz, co mąż mówi, co córka mówi, ale nie powiedziałaś jak TY to odbierasz emocjonalnie. boisz się? jest ci przykro? obojętnie?
to co Ulka_64 opisuje o zmianie emocji jest ważne. strach to pierwsza reakcja na nieznane, ale jak powtarza się kontakt i nie ma nic groźnego to mózg przestaje generować alarm. to jest normalne. ale to co córka poczuła przy wyciągniętej ręce, o co pytała Sobieslawa, to warto wiedzieć
no właśnie czekam na odpowiedź bo to mnie bardzo ciekawi. ta ręka wyciągnięta w stronę córki, co dziewczynka poczuła? bo to może dużo powiedzieć o intencji
dwunastolatka która to tak opisuje to wow, ona ma chyba jakiś naturalny odbiór. dzieci często są bardziej otwarte na takie rzeczy niż dorośli, mniej warstw racjonalizacji. ale to też znaczy że ona może być bardziej narażona na te kontakty, nie? to martwi trochę
czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedną obserwację. ta historia ma kilka elementów które razem tworzą dosyć spójny obraz. kobieta przywiązana do miejsca, ogród jako jej przestrzeń, okno jako punkt graniczny, gest zapraszający a nie odpychający, brak agresji, brak dźwięków. to nie jest nawiedzanie w sensie straszenia, to jest coś innego. ale żeby powiedzieć co dokładnie, chciałabym wiedzieć jedną rzecz - czy cokolwiek w tym ogrodzie się zmieniło odkąd wprowadziliście się do domu?
no i masz odpowiedź na pytanie dlaczego teraz. nie musieliście robić nic dramatycznego, wystarczyło dotknąć jej ogrodu. to jest klasyczny wyzwalacz. ona reaguje na zmianę w przestrzeni którą czuje za swoją. to nie jest złość, to jest niepokój. i ten gest ręki do córki, może chce pokazać co tam było, jak to wyglądało
to jest niesamowite jak to wszystko się układa w jedną historię. ale mam głupie pytanie, bo jestem ciekaw, czy to znaczy że jak zostawicie ogród w spokoju albo coś tam dosadzicie to ona się uspokoi? czy to tak działa?
