no dobra ale wracajac do sedna, czy ktos z was sprawdzal czy intencja wplywia na wzrost roslin? nie mowie o podlewaniu ani kamieniach, mowie o tym zeby dosłownie usiasc przy roslinie i miec intencje ze rosnie. czy to ma sens czy to juz za duzo?
ok ale wracajac do tej bazylki Kaplanka99, bo mnie to trochę zastanawia. mowisz ze 'wysylałas milosc' i eksplodowała. ale jak długo to trwało? bo bazylia to roślina ktora potrafi urosnąć bardzo szybko przy odpowiednich warunkach bez żadnej intencji. słońce, ciepło, wilgoć, i masz las na parapecie. skad wiesz ze to nie było po prostu dobre okno?
właśnie właśnie, to jest dokładnie to co ja czuję z moją monsterą! inne rzeczy stoją obok, maja te same warunki, a ona jedna strzela liśćmi jeden po drugim. mama mi nie wierzyła że nie daję nawozu. powiedziałam jej ze po prostu chyba dobrze się u mnie czuje i mama spojrzała na mnie jak na wariatkę haha
a ja mam pytanie do Melanii bo mnie to nurtuje od początku wątku. czy w tym mieszkaniu coś się wcześniej działo? tzn. czy wiesz coś o historii miejsca? bo energia domu to jedno, ale czasem jest tak że miejsce ma swoja historię i to ona wpływa na to co tam rośnie i jak
to co Melania mówi o poprzedniej lokatorce jest bardzo istotne. rośliny które rosną przez lata w jednym miejscu dosłownie budują swoją energię w ściany, w podłogę. to jest trochę jak patyna tylko energetyczna. i ta patyna zostaje po poprzednikach. nowe rośliny trafiają w gotowe 'koryto' i po prostu płyną. nie zdziwiłabym się wcale gdyby się okazało że ta starsza pani tez miała to coś z roślinami co Melania
no tak, ale 'czujesz to od razu' to też może być efekt placebo albo po prostu wystrój i zapach miejsca. nie musisz od razu sięgać po pole informacyjne. mam wrażenie ze na tym forum zbyt szybko przeskakujemy do wyjaśnień nadprzyrodzonych jak jest prostsze wyjście
Teodor jest sceptyczny i ok, ale jest jedna rzecz ktora mnie zastanawia w tym co opisuje Melania. nie chodzi tylko o wzrost. chodzi o to ze goście 'zwalniają' wchodząc. to nie jest obserwacja o roślinach, to jest obserwacja o polu miejsca. te dwie rzeczy razem to jest wzorzec, nie zbieg okoliczności
mam pytanie ogólne do wszystkich, trochę przy okazji tej dyskusji. czy jest jakaś różnica między tym że MIEJSCE ma dobrą energię a tym że OSOBA ma dobry wpływ na rośliny? bo zastanawiam się nad moim przypadkiem i nie wiem do czego to przypisać. u mnie rosną jedne a nie inne, ale przeprowadzałam się i te same rośliny jechały ze mną
a czy ktoś z was próbował kiedyś sprawdzić to eksperymentalnie? mam na myśli coś prostego, nie laboratorium. dwie identyczne rośliny, jeden warunek zmieniony. coś w tym stylu? bo mi się wydaje ze można by to przynajmniej trochę ograniczyć zamiast tylko spekulować
eksperyment z fasolami to klasyk który pamiętam z jakiejś książki Emoto albo podobnej. problem był taki ze nikt nie potrafił tego zreplikować w kontrolowanych warunkach. ale samo ćwiczenie jest fajne na własny użytek, żeby się przekonać subiektywnie. Melania mogłaby spróbować z dwiema identycznymi sadzonkami monśtery 🙂
kurcze, zapomniałam zapytać! Melania, a wróciłaś do wątku z numerologią adresu? Bo Numerolog.ka pisał wcześniej o wibracji 6. jak masz chwilę to może sprawdź numer mieszkania? ciekawa jestem czy to się składa w jakiś wzorzec z resztą
właśnie miałem to samo pytanie. Melania, jaki masz numer? nie musisz podawać pełnego adresu, tylko wynik sumowania do jednej cyfry. wibracja 6 to miłość, dom, opieka, i właśnie płodność w szerokim sensie. rośliny mogłyby się w tym naprawdę dobrze czuć
o, dobrze ze Sybilka przypomniała bo faktycznie zapomniałam sprawdzić! zaraz liczę… mam 47, czyli 4+7=11, 1+1=2. co to znaczy ta dwójka w kontekście roślin? trochę inaczej niż ta szóstka o ktorej pisał Numerolog.ka
dwójka to harmonia i równowaga, przynajmniej tak to słyszałam. ciekawe czy to nie pasuje do tego spokoju który goście czują u Melanii, ze 'zwalniają'. może to właśnie ta wibracja miejsca a nie coś bardziej dramatycznego
dwójka to ciekawa wibracja w tym kontekście. to nie jest szóstka ale jakby się zastanowić, dwójka to też relacja, harmonijne współistnienie, czucie drugiej osoby. może te rośliny po prostu 'czują' mieszkankę i odpowiadają na jej obecność, a nie na adres sam w sobie. mam pytanie do Melanii, czy ty w ogóle lubisz te rośliny? tzn. czy je zauważasz, zatrzymujesz się przy nich?
o, to ciekawe pytanie! tak, zdecydowanie je lubię, często przy nich siadam, patrzę, to znaczy nie robię nic specjalnego, ale jestem blisko. nigdy nie myślałam ze to moze miec znaczenie bo przeciez ich nie podlewam regularnie, nie nawozę nic, zero pielęgnacji oficjalnej. ale siedzę obok i to cieszy 🙂
no właśnie to 'siedzę obok i to cieszy' jest kluczem moim zdaniem. nie musisz robić rytuału ani nic formalnego. pozytywna uwaga skierowana na roślinę to jest realna rzecz, to jak mały strumień energii który idzie od ciebie do niej. to nie jest magia w sensie dramatycznym, to jest po prostu kontakt. i rośliny na to reagują. mam takiego samego fiodara od lat i on wyraźnie gorzej się czuje jak jestem zestresowana, serio
nie mam fiodara. ale rozumiem co mówisz, po prostu wolę żebyśmy oddzielali 'moje doświadczenie' od 'tak działa rzeczywistość'. to ważne rozróżnienie na forum gdzie dużo osób szuka konkretnych odpowiedzi
a ja mam pytanie które trochę odbiega ale jest związane z tematem. Melania pisała ze goście zwalniają wchodząc do mieszkania. czy to może mieć związek z tą dwójką wibracyjnie? bo harmonia i równowaga to jest coś co ludzie chyba fizycznie odczuwają jako spokój, nie? pytam bo to mi sie sklada w jakis obraz
ooo, Awenturynka zadała super pytanie! bo ja wlasnie o tym myslałam czytając ten wątek. dwójka jako wibracja miejsca mogłaby dosłownie spowalniać rytm osób które wchodzą, w sensie ich wewnętrzny rytm. nie fizycznie oczywiście ale energetycznie. ciekawe czy Melania zauważa tez że ona sama jest spokojniejsza w domu niż poza nim?
ojej tak! to jest trafione! w domu jestem zdecydowanie spokojniejsza, myslałam ze to po prostu 'mój kąt', ale może tu jest coś więcej. w pracy jestem bardziej nerwowa, w sklepie też. w domu jakos od progu mnie odpuszcza. zawsze to tłumaczyłam komfortem własnego miejsca
to co Melania opisuje jest ciekawe bo to jest wzorzec. nie jeden element, ale kilka które sie układają. spokój przy wejściu, rośliny rosnące bez opieki, goście zwalniający tempo. to mogą byc trzy odczyty tego samego pola. nie mówię że to musi być coś nadprzyrodzonego, ale to jest spójne
albo to jest spójne bo sami szukamy spójności. mam na myśli ze jak ktoś powie 'u mnie rośliny rosną' a potem 'goście zwalniają' to automatycznie szukamy wspólnego mianownika. confirmation bias sie o to właśnie rozchodzi, nie? nie zarzucam nikomu nic, serio pytam czy ktoś to bierze pod uwagę
wracajac do samych roslin bo ta dyskusja troche odpłynęła. jest jeszcze jeden czynnik ktory nikt nie wymienił, przynajmniej wprost. poprzednia lokatorka miała dużo roślin przez lata. to znaczy ze gleba w donicach mogła być naprawdę dobra, stara, żywa, pełna mikoryzy i dobrych bakterii. rośliny dziedziczą mikrobiom po poprzednich roślinach. to jest czysto biologiczne i mogłoby tłumaczyć część obserwacji
