Chyba prawie każdemu z nas zdarzyło się coś takiego, czego zwyczajnie nie da się wytłumaczyć... Może opiszecie swoje takie przeżycia? Tylko proszę na serio, bez żartów.
Czemu pytasz?
u mnie to wygladalo tak ze po kolei zaczely sie dziac coraz dziwniejsze rzeczy...
najpierw te nocne wybudzenia, nagle sie zrywałem ze snu, jakis wewnetrzny niepokój, nie moglem zasnac z powrotem i tak gapiles sie w sufit do rana. potem zaczely mnie nawiedzac duchy, i to nie jakies dalekie istoty, wlasnie domownicy, nawet dzieci:( to bylo naprawde nieprzyjemne.
ale to byl dopiero poczatek bo nastroje mi sie posypaly totalnie. raz czulem złość i agresję nie wiadomo skąd, raz popadałem w jakiś czarny dół. dochodziło nawet do mysli samobojczych, co wspominam z niechecia bo to byl bardzo mroczny okres.
no i to uczucie apatii... jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z prądu:D bez energii, bez chęci do czegokolwiek, takie totalne odlączenie od zycia. serio nie zyczę nikomu
