To jest kluczowy szczegół. Zdarzenia które pojawiają się bez poprzedzającego skupienia na osobie są trudniejsze do wytłumaczenia przez wishful thinking albo autosugestię. Zlata, czy siostra mówiła czy ona myślała o ojcu przed tym momentem?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie odzywałam się, ale mam pytanie do bardziej doświadczonych osób. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy to co opisuje Zlata, ta piosenka, jest jednorazowe czy zaczyna się jakiś regularny kontakt? Pytam bo sama mam coś podobnego w domu i nie wiem co z tym robić.
Dobrze, powiem. Mam w salonie zegar po babci, który się zatrzymał w dniu jej śmierci. To było kilka lat temu i zostawiłam go tak, bo nie wiedziałam co z nim zrobić. Ostatnio zaczął chodzić. Nikt go nie nakręcał, nikt nie dotykał. Chodzi już kilka dni. Nie wiem czy to ta sama kategoria co piosenka Zlaty, bo tam jest dźwięk, tu jest ruch mechaniczny, ale coś mi nie daje spokoju.
Zatrzymuję się przy obu przypadkach naraz, bo coś mnie uderza. Piosenka Zlaty pojawia się bez skupienia na ojcu. Zegar Glicyni rusza bez fizycznej interwencji. W obu przypadkach bodziec jest zewnętrzny względem osoby przeżywającej. To nie jest to samo co widzenie twarzy w zasłonie albo słyszenie głosu przez pół przebudzenie. Zlata, mam jeszcze jedno pytanie. Czy piosenka grała do końca czy się urwała?
Zagrała prawie całą. Urwała się może na ostatniej zwrotce. Wtedy już trzymałem telefon w ręce i patrzyłem jak gra, więc widziałem że pasek postępu się porusza normalnie, a potem po prostu zatrzymało się. Żadnego błędu, żadnego komunikatu. Dziękuję za to pytanie Jarzyna, bo nigdy wcześniej nie myślałem o tym gdzie się urwała.
To że się urwała przed końcem jest dla mnie osobno ważne. Czy to było pierwsze odtworzenie tej piosenki przez telefon od kiedy tata umarł, czy grałeś ją wcześniej świadomie?
Nie grałem. Nie byłem gotowy jej słuchać. Świadomie omijałem ją na playlistach, nawet ją ukryłem żeby się nie pojawiała. Właśnie dlatego to mnie tak uderzyło, bo wiedziałem że nic nie mogło jej włączyć z kolejki czy polecanych.
To jest ważna informacja, bo wyklucza algorytm w najprostszym sensie. Jeśli piosenka była ukryta i pomijana, serwis streamingowy nie miał powodu jej podsuwać. Bogusia, czy według ciebie to zmienia cokolwiek w ocenie tego zdarzenia?
Miał połączenie, wifi działało. Nie byłem w trybie samolotowym. Wiem że to byłoby lepsze dla całej tej historii jakbym powiedział że był offline, ale nie byłem w stanie tego potwierdzić i nie chcę mówić czegoś czego nie wiem. Bardzo mi zależy żebyście mieli prawdziwy obraz.
Dobze że to mówisz, bo wielu ludzi na forach upiększa żeby brzmiało lepiej. A tutaj sama niewyjaśnioność bez upiększania jest już wystarczajaca. Mam pytanie do Glicyni, bo zastanawiam się czy zegar zatrzymał się dokładnie o godzinie śmierci babci czy to zbieżność tylko co do dnia?
Słuchajcie, wróćmy do rzeczy która padła wcześniej w wątku i nie została rozwinięta, bo mnie ona nie daje spokoju. Ktoś wspominał że przedmioty które spadają tworzą linie albo trójkąty albo okręgi. To jest bardzo konkretne twierdzenie. Skąd to pochodzi? Czy ktoś to systematycznie obserwował, czy to jest coś z jakiejś tradycji?
Gienia, to jest dokładnie właściwe podejście. Mózg ludzki jest skrojony do znajdowania wzorców, to jego podstawowa funkcja. Trójkąt z trzech losowych punktów można znaleźć prawie zawsze. Pytanie jest inne, czy te przedmioty lądują bliżej siebie niż wynikałoby z fizyki upadku? Czy coś jakby je zbierało?
Mój obraz, ten co spadł, leżał płasko. Nic innego nie spadło razem z nim, więc nie mam z czym tworzyć żadnego układu. Ale jak czytam o tym trójkącie to mi się coś przypomina. Miałam kiedyś trzy szklanki które ze stołu wyleciały jedna po drugiej, nie razem. I wylądowały w pewnym odstępie, ale dwie nie potłukły się wcale mimo że był kamień i parkiet.
Wróćmy na chwilę do Glicyni i jej zegara, bo to mnie bardziej trzyma niż wzorce geometryczne. Glicynia, powiedziałaś że chodzi kilka dni. Czy chodzi równo, czy może się spieszyć albo spóźniać? I czy zatrzymał się znowu po tym pierwszym ruszeniu czy chodzi ciągłe?
Glicynia, jeśli chodzi równo bez nakręcenia przez zegarmistrza, to jest coś o czym warto powiedzieć specjaliście od zegarów, nie dlatego żeby to racjonalizować, ale żeby po prostu mieć pewność co do mechanizmu. Jeśli wyklucz możliwość techniczną, masz mocniejszy punkt wyjścia do dalszej rozmowy o tym co to może znaczyć. Ale nie musisz tego rozstrzygać od razu.
Rozumiem co mówicie, ale mnie bardziej niż wyjaśnienie interesuje teraz co z tym zrobić. Czy jak go nakręcę albo zatrzymam, to coś przerywam? To brzmi może naiwnie ale naprawdę się tego boję.
Mam wrażenie że ten wątek zaczyna się dzielić na dwie osobne rozmowy i trochę gubię Zlatę w tym wszystkim. Zlata, jak ty się teraz czujesz z tym co się wydarzyło? Minęło trochę czasu od kiedy to opisałeś. Czy piosenka włączyła się jeszcze raz?
Nie włączyła się. Siedziałem z tym przez kilka dni i nie wiem co myśleć. Czasem mi się wydaje że może to był błąd aplikacji i tyle. A czasem jak myślę że tata wiedział że ją pomijam, że wiedział że nie byłem gotowy i mimo to ją puścił, to mi jest... inaczej. Dziękuję że zapytałaś Paprotka, naprawdę.
Zlata, to co napisałeś o tym że wiedziałeś iż nie byłeś gotowy jest dla mnie ważne. Bo to znaczy że ty też to wiedziałeś. I piosenka się pojawia właśnie wtedy. Nie za tydzień, nie rok. Mam w notatkach kilka podobnych opisów i ten element powtarza się, że zjawisko pojawia się kiedy żałoba jest w jakimś konkretnym miejscu, nie na samym początku.
