Akurat ten temat siedzi mi w głowie od kilku lat, bo mam suczkę, która od szczeniaka wpatruje się w jeden konkretny kąt w salonie. Zawsze ten sam. Nie obszczekuje, nie warczy, po prostu siedzi i patrzy. Czasem pięć minut, czasem pół godziny. W tekście jest dużo prawdy, ale brakuje mi rozróżnienia - bo nie każde takie zachowanie psa to kontakt z czymś niewidzialnym. Połowa przypadków, które mi ludzie opisują, to po prostu cienie albo refleksy świetlne.
Zgadzam się, ale pamiętaj że pies widzi inne spektrum niż my. Mają w siatkówce więcej pręcików, lepiej widzą w półmroku, no i mają tapetum lucidum. Plus słyszą nawet do 65 kHz, więc to co dla nas jest pustym kątem, dla nich może być źródłem dźwięku. Wcale nie musi to być od razu duch.
Mam inną perspektywę. Hodowałam dwa rottweilery i jednego owczarka. Tylko rottweiler reagowała na "to coś" w domu po zmarłej teściowej. Pozostałe psy przechodziły obok jak gdyby nigdy nic. Czyli albo węch i słuch działa wybiórczo na rasę, albo niektóre psy mają coś więcej.
Dorzucę swoje. Pracowałam jakiś czas temu z domem, w którym właściciele opisywali typowe paranormalia - kroki na piętrze, otwierające się drzwi. Mieli yorka. Ten yorek zawsze siadał na schodach i patrzył w górę, jakby kogoś tam widział. Po oczyszczeniu domu pies przestał. Po prostu przestał. Dla mnie to była najlepsza weryfikacja, że coś faktycznie tam było.
Przeczytałam tekst i jedno mnie zatrzymało. Autor pisze o psach jako o czujnikach, ale nie pisze nic o tym, że niektóre psy reagują na żywych ludzi tak samo jak na duchy. Mam znajomą, której labrador warczy na męża czasami bez żadnego powodu. Później okazuje się, że facet wraca z imprezy gdzie ktoś rzucał na niego klątwę, albo był u jakiejś "wróżki".
Dobrze że pojawiła się ta uwaga. Bo cały czas powtarzamy "duchy, byty", a ezoteryka to nie tylko zaświaty. Pies może równie dobrze reagować na blokadę energetyczną żywego człowieka, jak i na ślad po dawnym mieszkańcu mieszkania.
