Tak, po drugim razie przestałam tam w ogóle kłaść jakiekolwiek papiery. Teraz to miejsce jest puste. I od tamtej pory nic się nie paliło.
To jest bardzo istotna informacja. Jeśli zjawisko ustało gdy usunęłaś przedmioty, a nie ustało samo z siebie, to sugeruje że obecność reagowała na konkretne obiekty, nie na miejsce jako takie. Zostaje pytanie dlaczego właśnie papiery, dlaczego właśnie dokumenty finansowe. Czy babcia za życia miała trudne relacje z pieniędzmi, długami, sprawami urzędowymi?
Albo odwrotnie, może to nie chodziło o treść papierów, tylko o sam fakt że coś leżało w jej miejscu? Jak gdyby to był komunikat: to jest zajęte.
Leżała tam sweterkowa bluza przez jakiś czas, nic się z nią nie działo. I kubek stał chyba raz. Też nic. Tylko te papiery.
Więc jednak coś w papierach, nie w miejscu. Ale co może łączyć rachunki za prąd i gaz z listem od spółdzielni? No chyba tylko to że to są dokumenty. Papier zadrukowany urzędowo. Czy to możliwe że chodzi o samą formę, nie treść?
To pytanie mnie też nurtuje. Papier jako nośnik informacji ma różne symboliczne znaczenia w różnych tradycjach. Ilonka, czy przy ołtarzyku babci, tym który pamiętasz z jej domu, były jakieś dokumenty albo zapiski? Modlitwy, kartki, cokolwiek co trzymała?
Tak, miała tam zawsze małą kartkę z modlitwą odpisaną ręcznie, pamiętam że to była modlitwa do świętego Antoniego, i chyba jakieś zdjęcia podpisane od tyłu. Zawsze tam leżały takie papierowe rzeczy. Nigdy o tym nie pomyślałam w tym kontekście.
