a właściwie… czy ktoś wcześniej w tym wątku widział te zdjęcia z komody? bo ja czytam od jakiegoś czasu i nie widziałam chyba żeby Gosiunia wrzucała. mogłam przeoczyć, przepraszam jeśli tak.
Cesarzownaa nie ma zdjęć, Gosiunia pisała że odkłada bo boi się jakoś. ale Gosiunia teraz masz dodatkowy powód żeby zacząć dokumentować - masz dwa miejsca, komodę i parapet, i to daje możliwość porównania. zdjęcia byłyby naprawdę pomocne dla wszystkich tutaj.
wróćmy do tej kartki chwilę, bo Gosiunia mówiła że się boi. zastanawiam się czy ten strach nie jest właśnie odpowiedzią. nie wszystkie kontakty są zaproszeniem, czasem obecność po prostu jest i nie wymaga od nas nic. może zamiast pisać kartkę, wystarczy zwykłe powiedzenie na głos - przy fotelu, przy oknie. po imieniu. bez rytuałów.
to co Mela mówi ma sens. powiedzenie na głos jest bardzo naturalnym gestem, wiele kultur to robilo zawsze bez żadnej ceremonii. Gosiunia, czy mąż rozmawiał kiedyś z dziadkiem w ten sposób, od kiedy go nie ma? bo mężowie często robią takie rzeczy a nie mówią.
dobra, zapytałam męża o to co Dobrochna pisała. i wiecie co? okazuje się że tak, mówił do niego. nie powiedział mi, bo 'nie chciał żeby się śmiała'. powiedział że czasem jak siedzi przy tym fotelu to po prostu mówi jak mu w pracy, jak nam razem. to mnie jakoś bardzo wzruszyło szczerze mówiąc
o matko Gosiunia to jest piękne i smutne jednocześnie. i też bardzo ważne! bo jak mąż mówi do dziadka regularnie to może to właśnie jest ten kontakt który utrzymuje połączenie. i odciski na parapecie mogą być odpowiedzią na to że dziadek jest przy nim, przy was
rozmiar odcisku to kluczowy szczegół którego wcześniej nie było. mniejszy niż dłoń męża - to zmienia obraz sytuacji. czy mąż wie jak duże były dłonie dziadka? bo to byłoby pierwsze co bym sprawdził. nie ma jak porównanie z czymś konkretnym
własnie, rozmiar jest ważny. i to że mąż to zauważył i od razu pomyślał że nie jego - to znaczy że różnica była na tyle wyraźna żeby przykuło uwagę. ludzie zwykle nie analizują odcisków palców jeśli nie mają powodu
czy dziadek miał jakieś zdecia dłoni albo cośtakiego? brzmi dziwnie ale może gdzieś na starych zdjęciach widać? żeby porownac rozmiar jakoś
to co mówi Gosiunia o rozmiarze jest naprawdę istotne, ale mam pytanie do niej: czy mąż porównał odcisk ze swoją dłonią na chwilę przed zetarciem, czy tylko wrażenie że był mniejszy? bo to duża różnica między dokładną obserwacją a ogólnym wrażeniem po fakcie
dobrze że mąż przynajmniej tyle zapamiętał. Gosiunia słuchaj, zanim będziemy gdybać dalej - czy on byłby w stanie narysować mniej więcej jak wyglądał ten odcisk? gdzie były palce, jak ułożone, czy to była cała dłoń czy tylko część? to pomoże zanim pojawi się następny
a co jeśli następny się nie pojawi bo wiemy że ktoś tam jest i przestał? znaczy, nie wiem czy duchy tak działają ale zawsze mnie zastanawiało - czy jak się mówi na głos to one przestają zostawiać ślady bo cel osiągnięty jakby
albo nie zmieni się nic bo to nie są duchy tylko kurz i czyjaś ręka o której nie pamiętamy. ale dobra, zobaczymy co przyniosą kolejne noce
cieszę się że to wyszło z rozmowy o mężu, bo to naprawdę ważny kontekst. Gosiunia, a jak mąż zareagował kiedy mu powiedziałaś że pytasz o to tutaj? bo to też mi dużo mówi o tym jak on sam podchodzi do całej sytuacji
on… właściwie to najpierw powiedział żebym nie wierzyła w bajki. a potem sam zapytał 'i co piszą'. więc chyba jest bardziej ciekawy niż przyznaje 🙂 ale na głos tego nie powie
haha to typowe, mój brat tak samo, 'ezoteryka to głupoty' a sam czyta przez ramię i pyta co wyszło. Gosiunia powiedz mu że tu nie ma bajek tylko pytania i obserwacje, nikomu nie zrobimy krzywdy tym gadaniem
wracając do kwestii dokumentacji bo to mi siedzi w głowie od jakiegoś czasu w tym wątku - czy ktoś próbował kiedyś użyć zwykłego talku do pudru jako wskaźnika na powierzchni? znaczy wysypujesz cieniutką warstwę, rano sprawdzasz czy są ślady i od razu widać czy coś było. to działa lepiej niż kurz bo jest równomierne
talk jest dobrym pomysłem praktycznie, ale zaznaczę że jeśli chcemy mieć pewność że to nie my sami zostawiamy ślady nieświadomie, to trzeba też zadbać o to żeby nikt z domowników nie wchodził do pomieszczenia po posypaniu. inaczej wyniki nie mają wartości. czy Gosiunia ma taką możliwość?
cieniutko, naprawdę cieniutko. tak żeby ledwo było widać ale równomiernie. za dużo i sam kurz i powietrze zrobi ślady. zrób zdjęcie zaraz po posypaniu i rano zrób drugie w tym samym miejscu, przy tym samym świetle jeśli możesz. to da nam porównanie
dobra, dziś spróbuję z tym talkiem. posypię wieczorem i zdjęcie zrobię od razu, żeby mieć punkt odniesienia. mąż wie, uzgodniliśmy że żadne z nas nie wchodzi do sypialni po posypaniu. trzymajcie kciuki 🙂
ooo to jest ekscytujące! czekam na wyniki, naprawdę. i koniecznie zrób to zdjęcie przy tym samym oświetleniu rano, bo raz próbowałam coś fotografować przy różnym świetle i potem nie dało się nic porównać sensownie
dobra, to teraz mamy konkretny test do czekania. zamiast gdybać. wyniki pokażą czy w ogóle jest co analizować, bo może rano talk będzie nienaruszony i cała rozmowa pójdzie w innym kierunku
dobrze że mąż jest w to włączony, to ważne. bo jakby się okazało że ślady są, to chcemy żeby oboje to widzieli na własne oczy, a nie żeby jeden drugiemu opowiadał. to zawsze rodzi nieporozumienia przy takich sprawach
no właśnie, i jeszcze jedno - Gosiunia, jak rano będziesz robić zdjęcie to nie ruszaj niczego przed zrobieniem zdjęcia. najpierw zdjęcie, potem oglądanie z bliska. bo jak zaczniesz się pochylać i dmuchać i patrzeć to możesz sama naruszyć talk i potem nie będzie wiadomo co było a co nie
ciekaw jestem czy dziadek w ogóle wiedziałby że zostawia ślady. znaczy jeśli to on, to czy to jest świadome? bo wydaje mi się że to ważne pytanie - czy duchy coś robią celowo czy to bardziej jakiś… automatyzm? nie wiem czy ktoś to wie
a ja mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was miał kiedyś sytuację gdzie ktoś bliski po śmierci dawał znaki i wy to wiedzieliście że to on, bez żadnych wątpliwości? bo w tym wątku cały czas jesteśmy na poziomie 'może', 'chyba', 'mogłoby być' i zastanawiam się jak to wygląda jak ktoś ma pewność
pewność w takich sprawach rzadko przychodzi od razu i rzadko jest absolutna. raczej to się buduje przez kilka sygnałów które na siebie zachodzą - jakiś zapach, jakiś ślad, sen, uczucie obecności - i w pewnym momencie zaczynasz rozumieć że to jest spójne. nie ma jednego momentu olśnienia zwykle
